Droga mamo, czy Ciebie już kompletnie pogięło?!


Nie znam Cię, nigdy Cię nie widziałam. Być może dostałaś medal dla Matki Roku (chociaż ja bym Ci go nie dała), może ciężko pracujesz, a może masz czas godzinami wylegiwać się na kanapie. Nie wiem, czy jesteś gruba czy chuda, czy trenujesz dla przyjemności, czy z rozpaczy, bo zaczęło się lato, a Ty nie zmieściłaś się w kostium. Ośmielam się do Ciebie pisać, bo widziałam Twoje płaczące dziecko.

Centra handlowe to nieustające źródło inspiracji. Gdybym miała czas w nich bywać codziennie, zostałabym blogerką dekady. Po każdej wizycie w takim miejscu mam co opisać. Wczoraj widziałam Twoje płaczące dziecko. Twoje małe, góra pięcioletnie, senne, płaczące dziecko. Była godzina 20.30. Twoje zmęczone, płaczące pięcioletnie dziecko przytulało się do betonowego słupa. Nie było Cię przy nim. Nawet w pobliżu Cię nie było. Miałaś to gdzieś. Skąd wiem? Mimowolnie byłam świadkiem rozmowy pracownicy sali zabaw z Twoim dzieckiem.

– Zosiu, ale wiesz przecież, że jak zadzwonię do mamusi, to mamusia będzie zła i znowu będzie krzyczała. Mamusia jest na treningu, musisz poczekać.

I wiesz co? Nie uwierzyłam, w głowie mi się nie mieściło, że mogłabyś być zła. Myślałam, że to taka ściema, że może telefonu nie zostawiłaś, chociaż to niezgodne z regulaminem, albo dziewczęciu nie chce się dzwonić i woli dziecko okłamać. Jednak zaintrygowało mnie to tak, że przy płaceniu zapytałam:

– Naprawdę ta mama nie pozwoliła dzwonić, jak dziecko płacze?

– No nie pozwoliła, poszła na trening i nie chce, żeby jej przeszkadzać. To już nie pierwszy raz. Ostatnim razem taką awanturę mi zrobiła, że szkoda słów. A sama pani widzi, która godzina, ta mała jest już śpiąca.

Na pocieszenie powiem Ci, że nie jesteś jedyna. Z dalszej części rozmowy dowiedziałam się, że inne matki robią to samo. Zostawiają dzieci i zabraniają dzwonić. Lepiej Ci teraz? Uważasz, że skoro robisz to samo, co inne matki, to wszystko w porządku? Taka konwencja początku dwudziestego pierwszego wieku? Aha, nie próbuj odbijać piłeczki, moje dziecko o tej godzinie nie jest śpiące, inaczej by nas tam nie było. Zresztą jest starsze.

Próbuję sobie Ciebie wyobrazić. Skoro chodzisz na fitness w centrum stolicy, gdzie karnet miesięczny kosztuje dwie stówki, to do biednych nie należysz. Dodatkowo bulisz za salę zabaw jedenaście zeta za każde pół godziny. Ty chyba śpisz na pieniądzach, co? Raczej nie jesteś bezrobotną na utrzymaniu męża, przyszłabyś na ten nieszczęsny fitness w dzień. Więc kim jesteś? Korpomamą, która musi być fit, bo firma dba o swój wizerunek i za nadwagę dostaniesz wilczy bilet? Rozczarowaną życiem samotną matką, która w ciążę zaszła przez przypadek i teraz męczy się z gówniarzem przy boku? Kochającą mamą? Nie, nią jesteś. Skąd wiem? Bo sorry bardzo, ale jak masz w dupie płacz swojego dziecka, to w ogóle nie zasługujesz na miano matki.

Ja wiem, że życie nie jest kolorowe, że potrafi skopać tyłek jak mało kto, że nie przebiera w środkach i na każdym kroku szyderczo się śmieje. Niestety Twoje dziecko też już to wie. Twoje małe, pięcioletnie dziecko, które zamiast bezpiecznych ramion mamy obejmowało betonowy słup. I skoro uważasz, że to w porządku, to naprawdę Cię pogięło.  

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. jakie to smutne…. :(

  2. ; ( mój syn chodził do prywatnego przedszkola… na 4 godzinki żeby mieć kontakt z dziećmi. .. sam chciał a ja nie pracowałam wiec po co miałam go wysyłać na dłużej. .. niestety były tam dzieci które siedziały od otwarcia przedszkola do 18 (kiedy to wybierałam moje dziecko)… jedna dziewczynka często pytała czy widziałam jej tatę. ..a ja ze łzami w oczoch odpowiadałam ze był w sklepie robi zakupy i zaraz po nią przyjedzie… w środku pękało mi serce… (najgorsze jest to ze dziewczynka ma starsze – dość duzo- rodzeństwo, które też mogłoby ja czasami odebrac) ; ( i choć minęło już 3 lata odkąd nie ma nas w tym przedszkolu często zastanawiam się jak sobie radzi teraz ta mała dziewczynka… ; (

    1. Ja bylam takim dzieckiem zostawianym wszędzie i to praktycznie odkad mialam pol roku . Czasem niestety zycie pisze takie scenariusze, ze rodzice nie maja wyjscia. Nie mam za zle nikomu bo przychodzi taki wiek , ze sie rozumie rodzicow i im wspolczuje.

    2. Jeśli nie ma wyjścia to inna sprawa… a tu wiem ze rodzice kończyli prace o 15.00-16.00 a wyzej opisana dziewczynka o 18.00 była jeszvze w przedszkolu… i to codziennie a nie raz na jakiś czas ; (

    3. Zwalanie opieki na dzieci tez nie jest szczytem odpowiedzialnosci

    4. Zwlalanie na dzieci nie ale nic by się nikomu nie stało jakby choć czasami odebrał ja ktoś nieco wcześniej. .. ;)

    5. Zresztą inaczej to sie odbiera jak sie widzi takie dziecko kilka lat i wie ze codziennie sytuacja się powtarza… ; (

    6. No tak zdecydowanie jesli rodzice maja mozliwosc to nie powinni zostawiac dziecka w przedszkolu az do 18?

  3. Nie umiem sobie wyobrazić że można zrobić coś takiego.Przecież nie miałabym żadnej przyjemności z fitnessu wiedząc ,że moje dziecko jest samo,może mnie potrzebuje,może tęskni..

  4. biedne te dzieci ;( moje o tej godzinie to juz w łóżkach leżą a maja 5 i 3 lata. Ale znam kilka takich matek co wszędzie gdzie się da po każdym centrum, nie patrząc na godzinę ciągną ze sobą dziecko… lub siedzą do późnego wieczora kilkanaście godz na placu. Nie mówię,że ja jestem idealna bo nie jestem,jednak dzieci mają swój czas na odpoczynek i porę do spania…

  5. Jakie to smutne, jakie prawdziwe :-( Sama byłam świadkiem podobnych sytuacji. Nie wyobrażam sobie przedkładania swoich przyjemności nad potrzeby mojej córeczki. Żeby moje dziecko płakało z mojego powodu, to niewyobrażalne !

  6. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji szkoda mi tych dzieci. Moze jesli jakas matka ktora zostawia tak dziecko przeczyta ten artykuł i troche sie zastanowi następnym razem…

  7. Nie wyobrazam sobie tak dziecka zostawić z obcymi ludzmi o takiej porze i to w CH. Zostawiam z dziadkami i jestem spokojna bo wiem, ze jak po niego przyjade to nie bedzie chcial jechac do domu bo u dziadkow jest super.

    1. Anna Rogalska-Bućko no to trudno to sie nie idzie na fitness tylko cwiczy w domu z dzieckiem chodakowska przed tv

    2. Chyba zwariowałas. Mam trójkę dzieci i mam siedzieć w domu bo tak mówisz? Sorry ale przesada w żadna stronę jest niezdrowa.

  8. Kilka lat temu czytałam artykuł, znajdę to podeślę

  9. Dodam jeszcze, że nie jestem matką idealną, młodszy syn jest high need baby, mając 14 msc poszedł do żłobka bo nie byłam w stanie zrobić obiadu przy dziecku które zawodzi cały czas kiedy tylko nie jest trzymane na rękach a najchętniej jeszcze karmione piersią. Rozumiem więc matki zmęczone i sfrustrowane. Ale to o czym przeczytałam jest potworne i przekracza wszystkie granice.

  10. Sytuacja smutna ale jedna rzecz mi nie pasuje. Mam corke w wieku 5 lat. Nigdy, powtarzam nigdy nie spotkalam sie zeby ona i jakiekolwiek inne dziecko w jej wieku plakalo ze chce isc spac tym bardziej o tak wczesnej godzinie. Dziecko w wieku 5 lat to juz duze ifozumne dzieciaki. Moze to jest raczej problem ze nie chce zostac bez mamy albo dziewczynka wyjatkowo malo rozwinieta skoro zachowuje sie jak dziecko 2-3 letnie. Ja tych matek nie neguje. Sama tak nie robie ale w dzisiejszym swiecie czasem inaczej sie nie da. A moze ta kobieta wlasnie jest matka samotnie wychowujaca i nie moze sobie pozwolic na utrate pracy z tak glupiego powodu jak brak formy? Moze lepiej spojrze c na to z innej strony. Zostawila dziecko w miejscu gdzie moze sie pobawic i jest pod opieka. Mogla zamknac same w domu bo i takie sa. Nie robie tak ale nie wykluczam ze moglabym zostawic dziecko w sali zabaw zeby cos zalatwic.

    1. Pięcioletnia córka moich znajomych chodzi spać o 21.00 więc o tej 20.30 raczej do żywych dzieci nie należy. Wiesz, dzieci są różne, jedne zostaną same inne nie, a akurat ta, z tego co zrozumiałam jest stałą bywalczynią tej sali i nie pierwszy raz zdarzyła się taka sytuacja. Mnie było przykro na to patrzeć.

    2. Mój syn 5 lat chodzi spać o 20.00 i nie jest mało rozwinięty, po prostu ma takie potrzeby. Dziecko wieczorami powinno się wyciszać, jeść kolację lub kąpać a nie czekać zapłakane na mamę.

    3. Moja 6-letnia córka chodzi spać w okolicach 20:30. Tak ma ustawiony wewnętrzny budzik. Jeżeli ten czas sięprzeciaga, to zaczyna marudzić, jest po prostu zmęczona.
      A jak chciałam poćwiczyć, to zapisałam i siebie, i ją na zumbę. Ja mogłam się poruszać,a ona miała świetna zabawę i frajdę, że jest z mamą.

    4. Moje dziecko wstaje o 6,przedszkole,zabawa,dom,małe obowiązki powodują że o 20 zasypia na stojąco. Skąd wiemy jaki dzień ma za sobą dziecko z postu? Może również aktywny? Może mama w jej przypadku jest na wagę złota? Może tęskni zwyczajnie….to że ty trzymasz dzieci przy spódnicy 24h na dobe nie powoduje abyś mogła oceniać inne dzieci i nazywać je ” małorozwiniętymi” .

      1. Daria Bogacka

        Puste kobiety nie rozumieją jaką krzywdę robią swoim dzieciom. Takie dzieci w dorosłym życiu głównie będą pamiętamy,że były samotne.
        Uważam,że jak się decydujemy na dziecko to przede wszystkim należy brać pod uwagę jego dobro, szczególnie w pierwszych latach życia…
        Bardzo mi żal takich dzieci.

    5. Moje dziecko tez chodzi spac ok 20-21 ale to nie jest tak ze samo kladzie sie spac tylko mowie ze idziemy spax i mysle ze w wielu przypadkach tak jest. Jakby jej.pozwolic to by i do polnocy siedziala. Inna sprawa ze co innego zrobic tak z przypadku a co innego jesli jest to nagminne.

    6. Mój syn ma sześć lat i pada o 19.45. ?

  11. Ja chyba jestem z tych przewrażliwionych bo nigdy mi się nie zdarzyło zostawić dzieci samych w sali zabaw… zawsze jestem z nimi. Byłam tam wiele razy i widziałam jak “animatorzy” zajmują się dziećmi zostawionymi przez rodziców. Nie wiem czy to nawet można nazwać doglądaniem.
    Co prawda nie napiję się kawy w spokoju ale za to mogę z nimi pobiegać i się wyszaleć :) ( to mój fitness ;))

  12. Ja chyba jestem z tych przewrażliwionych bo nigdy mi się nie zdarzyło zostawić dzieci samych w sali zabaw… zawsze jestem z nimi. Byłam tam wiele razy i widziałam jak “animatorzy” zajmują się dziećmi zostawionymi przez rodziców. Nie wiem czy to nawet można nazwać doglądaniem.
    Co prawda nie napiję się kawy w spokoju ale za to mogę z nimi pobiegać i się wyszaleć :) ( to mój fitness ;))

  13. Niepojęte i nie zrozumiałe zachowanie to nie lepiej zatrudnić nianię?

  14. Nie umiem sobie tego wyobrazić, skoro sta. Ja na 22 zł za godzinę bawili to nie lepiej wynająć nianie która wykazie i ułoży do snu? Niegdy nie zrozumiem tego typu matek, tak jak nie rozumiem wakacji bez dzieci na dłużej niż 3 dni. Każdy potrzebuje czasu dla siebie ale nie kosztem horroru który funduje się swojemu dziecku.

  15. Pracowałam w galerii handlowej i rodzice niektórzy są niestety bardzo egoistyczni gdzy przed 22ciagaja maleństwa byle by zdążyć do jak największej ilości sklepów jakby na drugi dzień miało ich tam już nie byc. Napatrzyłam się na tak dużo przykładów tego typu że sama na pewno tak nie zrobię.

  16. Serio takie rzeczy się dzieją? W głowie mi się to nie mieści . To nie są matki…

  17. Mamy-kukułki … Bardzo to przykre. Owszem, mama musi mieć pewną sferę dla siebie, by odreagować trudy i znowu być dla dziecka na 100 %, ale traktowanie dziecka jak problem, który zajmuje czas, jest straszne. To rodzic jest od pokazywania dziecku świata, uczenia go reakcji na to , co widzi , słyszy i czuje. A po latach słychać: “Ach te nastolatki. Nie można się z nimi dogadać. Same problemy” . A gdzie byłeś rodzicu, gdy był etap zacieśniania więzi, zaufania i zrozumienia? Gdzie byłeś, gdy to od Ciebie, a nie babki, ciotki, sąsiadki czy opiekunki dziecko miało słyszeć, że jest ważne, potrzebne i kochane? Jest mnóstwo rzeczy i zajęć, które można wykonywać z dzieckiem lub obok niego, a przy tym fajnie je w to angażować. Ale trzeba chcieć i być odpowiedzialnym za decyzję też te błahe, które tak czy inaczej- zaowocują w przyszłości.

  18. Czy to jest prawdziwa historia? Nie prowokacja mająca wywołać określone emocje?
    Nie wierzę a może nie chce wierzyć

    1. Prawdziwa niestety. Zresztą to i tak pikuś przy historiach, które są opisane w artykule podrzuconym wyżej przez Alicję :(

  19. Niedawno byłam z córką na sali zabaw. Moją uwagę zwróciła niespełna 3 letnia dziewczynka, która bawiła się z moją córką. Dziewczynka kilka razy zwróciła się do mnie, że chce jej się pić i jeść. Po rozmowie z dziewczyną z recepcji okazało się, jej mama nie pierwszy raz zostawiła ją tam samą bez niczego. Kupiłam jej wodę i rogala.Niestety nie miałam okazji zobaczyć się z matką bo poszłyśmy do domu ale na pewno zwróciłabym kobiecie uwagę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Ząbkowanie. Jak przetrwać ten czas i nie oszaleć?


Ząbkowanie to trudny czas, który nie tylko dzieciom spędza sen z powiek. Zarówno ząbkujące maluchy, jak i ich rodzice, poddani są testowi maksymalnej wytrzymałości. Obolałe dziąsła i przebijające się przez nie zęby, dają wiele niesympatycznych objawów, począwszy od swędzenia i bólu dziąseł, poprzez stałe marudzenie, płacz, kiepski sen, niechęć do jedzenia, a także, co zaznałam ze szczególną mocą w naszym przypadku –  gorączki.

Ząbkowanie daje się nam nieźle we znaki. Olek ma już jednego zęba i idą kolejne, bo to widać po zachowaniu i dziąsłach. Niestety dla mnie, ząbkowanie u nas nie przychodzi lekko. Mały jest rozdrażniony, czasem wręcz wściekły, nie daje się odłożyć na moment i od sobotniej nocy dręczą nas jak nie gorączka, to stany podgorączkowe. Praktycznie jego temperatura nie zjeżdża poniżej 37 stopni, więc nie jest wesoło. Ważne, że to nie jakaś infekcja, którą na pierwszy rzut oka można pomylić z ząbkowaniem. Na pocieszenie powiem wam, że moja siostra z młodszym synem przerabiała przez 4 doby temperaturę 40 stopni, podczas wychodzenia naraz 4  “czwórek”.

Przetestowaliśmy już kilka metod łagodzenia bólu i na dobrą sprawę jedyne co przynosi większą ulgę, to polecony przez farmaceutę Tantum Verde, którym psikamy dziąsełko. Oczywiście gdy temperatura przekracza 38 stopni, stosujemy leki przeciwgorączkowe i gdy trzeba, chłodne okłady na czoło.

Kupiliśmy też w aptece specjalny żel na ząbkowanie, taki z masującą nakładką, ale ta metoda nie przynosi oczekiwanych  rezultatów. Wydaje mi się wręcz, że masaż drażni małego i kiedy próbuję posmarować dziąsło, tylko delikatnie nakładam, bo żel leży w lodówce i zimno przynosi ulgę.

Sprawdzają się u nas również silikonowe gryzaki, niekoniecznie z lodówki, najczęściej po prostu płuczę je zimną wodą, a później mały je namiętnie przeżuwa ;) On akurat gryzie wszystko, co mu w zęby wpadnie. Najbardziej lubi się znęcać nade mną podczas karmienia piersią, co czyni aż zbyt chętnie, bo zamiast karmienia co 1,5 godziny, czasem wisi co 0,5 godziny zarówno w dzień jaki i w nocy.

Każde dziecko przechodzi ząbkowanie inaczej i szczęściarzami są rodzice, którzy po prostu odkrywają w buzi malucha kolejne perełki. Jeśli wy również szukacie sposobów na trudne ząbkowanie u dziecka, spróbujcie kilka z poniższych, które w większości wypróbowałam sama, z różnym skutkiem:

  • smoczek – ortodonci go nie lubią, ale dziecku zagryzanie i ściskanie silikonu czy miękkiej gumy przynosi rzeczywistą ulgę. Akurat mój synek nie lubi smoka,
  • żele na ząbkowanie – tak jak pisałam wyżej, nam nie pomogły, ale znam rodziców, którzy sobie chwalą ich działanie,
  • gryzaki – najlepsze miękkie, silikonowe, wypełnione płynem, moje dziecię je uwielbia i na jakiś czas ma i ulgę i zajęcie,
  • masaż – są specjalne “szczoteczki” i nakładki z wypustkami, służące do masowania dziąseł. U nas zupełnie się nie sprawdziły,
  • syropy/zawiesiny/czopki/krople przeciwbólowe i przeciwgorączkowe – co tu dużo mówić, mam w apteczce zarówno te z ibuprofenem, jak i paracetamolem. Bez nich nie wyobrażam sobie walki z gorączką i bólem u małego dziecka,
  • preparaty homeopatyczne – miałam kiedyś Viburcol i szczerze mówiąc, nie wiem czy nam pomógł. Raczej nie, skoro więcej z niego po pierwszym dziecku nie skorzystałam, ale moje znajome stosują i znam różne opinie na ich temat,
  • herbatka z melisy – koniecznie chłodna, sięgam po nią, bo wierzę, że wycisza dziecko. Sama piję, bo nie da się ukryć, że podczas ząbkowania, nerwy rodzica są wyjątkowo nadszarpnięte ;)

Macie inne, sprawdzone metody? Koniecznie się nimi podzielcie.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Ho, ho, człowiek oczu jeszcze dobrze nie otworzy, a tu już świeży wpis na WRM :*

  2. Po prostu ciagle sobie powtarzać nie jestem jedyna nie jestem jedyna

  3. My tez jesteśmy na etapie zabkowania. Mamy dopiero 6 ☺ pomaga nam zel do dziaselek. Schłodzone gryzaki i szczoteczka do mycia zabkow ☺

    1. Albo i już 6 :) u nas dopiero 1 wyszedł, reszta w drodze ;)

    2. Oo no to tak w tym przypadku juz 6 ☺ pamietam że starszy synek najgorzej przechodził gorne trojki

  4. Bez przesady z tym szaleństwem. Mam dwójkę małych dzieci, które co prawda ząbkowanie mają już za sobą niemniej jednak nie wspominam tego źle. Syn tylko raz gorączkował, córka w ogóle. Nie było biegunek, wymiotów i oznak ewidentnego bólu. Czasami w nocy zdarzało się dzieciom marudzić i płakać, ale sprawę załatwiał homeopatyczny Viburcol.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Jeżyny – poznaj ich liczne właściwości zdrowotne i zastosowanie


Jeżyny, krewne malin, z pozoru niewinne, a tak naprawdę niezwykłe, bo bogate w witaminy C, K, A, E, kwas foliowy i niewielkie ilości witamin z grupy B. Ponadto zawierają także sporo potasu, wapnia, magnezu, fosforu, trochę sodu, żelaza oraz cynku.

Ze względu na obecność powyższych witamin i minerałów są idealnym składnikiem diety dla osób borykających się z chorobami nowotworowymi,  układu sercowo-naczyniowego, z nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą, nadwagą, dla kobiet w ciąży i okresie menopauzy, a także tych, którzy walczą z różnymi infekcjami i spadkiem odporności.

Chcecie poznać szczegóły? Zapraszam do lektury…

Właściwości jeżyn:

1. Działają antynowotworowo – dzięki zawartości silnych antyoksydantów (antocyjany, kwasy elagowe, kwasy fenolowe) stanowią doskonałą profilaktykę i jeden z głównych elementów diety antynowotworowej.

2. Wspomagają pracę układu krążenia – antocyjany zwiększają elastyczność naczyń krwionośnych, wzmacniają i odtruwają serce. Wysoka zawartość potasu obniża wysokie ciśnienie krwi, zaś błonnik ogranicza wchłanianie niezdrowych tłuszczy.

3. Regulują poziom cukru we krwi – mają niski indeks glikemiczny (IG=25), więc mogą być spożywane przez diabetyków. Poza tym, spora zawartość błonnika spowalnia wchłanianie węglowodanów, dzięki czemu pomaga utrzymywać stały poziom cukru we krwi.

4. Chronią oczy – dzięki obecności witamin C, A i E zmniejszają ryzyko rozwoju zwyrodnienia plamki żółtej. Natomiast wspomniane już antocyjany działają przeciwzapalnie, łagodząc wszelkie podrażnienia i infekcje.

5. Są bogatym źródłem błonnika – jedna filiżanka zawiera ok. 8g z 25g porcji błonnika niezbędnej dla prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu każdego dnia.

6. Wzmacniają układ kostny – zawarte w jeżynach witamina K oraz wapń i magnez, wzmacniają i wspierają prawidłową budowę kości (wapń jest ich podstawowym budulcem).

7. Łagodzą objawy PMS (Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego) i menopauzy – zawarte w jeżynach fitoestrogeny, to naturalne estrogeny roślinne, które działają podobnie do żeńskich hormonów.

8. Są sprzymierzeńcem urody – dzięki zawartości witamin A, C i E oraz antocyjanów opóźniają procesy starzenia się skóry, przyspieszają syntezę kolagenu, uszczelniają i wzmacniają naczynia krwionośne.

Napary z liści działają ściągająco i dezynfekująco, dzięki czemu znalazły zastosowanie w pielęgnacji skóry, włosów i paznokci. Z kolei sok z dojrzałych owoców można używać do okładów na wypryski i liszaje.

Domowa maseczka z jeżyn:

– garść owoców,

– łyżka śmietany,

– łyżeczka miodu.

Owoce rozgnieść, wymieszać ze śmietaną i miodem. Nałożyć na twarz, na ok. 15-20 minut. Zmyć letnią wodą.

9. Liście jeżyn zawierają m.in. garbniki, które wykazują działanie przeciwzapalne, kwasy organiczne stymulujące wydzielanie soków trawiennych i pektyny.

W medycynie ludowej na bazie jeżyn wytwarzano sok, który stosowano przy przeziębieniach, zwalczaniu infekcji oraz w celu wzmocnienia odporności. Napar z liści jeżyn używano przy bólach brzucha, wzdęciach, biegunkach, stanach gorączkowych i grypie. Działa on również moczopędnie, napotnie i przynosi ulgę w przypadku nieżytu górnych dróg oddechowych.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Ja bardzo rzadko je jadam

    1. Na razie miezkamy w Belgii a tutaj są dość drogie. I nie tak latwo je dostać

  2. Uwielbiam. A najlepsze jadlam rok temu w Aberystwyth w Walii

  3. Ja w tym roku się wybiorę żeby córce dać spróbować .. bo w zeszłym jakoś zeszło że się nie dało .. ale malinki już dojrzewają … Pierwsza porcję już ciupnela dziś ..

  4. U mnie krzak pełen jerzyn ale jeszcze niedojrzałe. Jest jakies ograniczenie wiekowe w podawaniu ?

    1. Rozumiem, że pytasz o dolną granicę ? ;) Z tego co się orientuję jeżyny można podawać dzieciom od około 9 miesiąca życia ;)

    2. Przy tych zaletach to gorna bedzie tak ze 110 ? moja młodsza ma 13 miesiecy wiec z owoców podaje jek większość poza cytrusami i truskawkami ostatnio porzeczke czerwoną jadla.

    3. Smakują jej owoce?? Mój niejadek większością gardzi niestety :(

    4. Lubi na szczęście. Za to ostatnio obiady sa blee czy te kupne czy domowe. Kryzys mamy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Energylandia – tam, gdzie emocje sięgają zenitu


Spokojna i rozważna – ja, powściągliwy i przezorny – mąż, wrażliwe i ostrożne – dziecko – czy taka rodzina powinna odwiedzić największy Park Rozrywki w Polsce – Energylandia? Posiadając poważne wątpliwości, czy skorzystamy chociaż z połowy atrakcji, na wszelki wypadek zabraliśmy nieustraszonego i przebojowego dziadka, by w razie czego ratował honor. I tym sposobem powstał raport o atrakcjach Energylandii przygotowany przez trzy pokolenia testerów.

Będę szczera – znając swoją bojaźliwą naturę, nastawiłam się na zabawę w strefie familijnej i dziecięcej – Bajkolandii. Od razu zdradzę, że już po kilku minutach pobytu w parku, wpadliśmy jednak w wir naprawdę mocnych wrażeń, wsiadając na kolejne roller coastery. Nie było niespodzianki i najodważniejszy okazał się mimo wszystko dziadek, który zgodnie z planem zaliczał wszystkie przyprawiające niemal o atak serca atrakcje. Nie ominął Roller Coastera Mayan – najbardziej ekstremalnego, wysokiego na 10 pięter, szybkiego – 80 kilometrów na godzinę, z wieloma zakrętami i mocnymi przeciążeniami. My podziwialiśmy szaleństwo najstarszego przedstawiciela rodziny bezpiecznie z ziemi, choć widok ten sprawiał, że miękły nawet nasze kolana ;)

W rodzinnym  rankingu najfajniejsze okazały się: Roller Caster Dragon i kolejka górska Vikinkg. Emocje przyjemnie wciskały w fotel, a endorfiny sprawiły, że powtórzyliśmy przejażdżki. Najbardziej zaskoczył mnie mój ośmioletni syn, który dwukrotnie dał się wystrzelić w Formule, osiągając prędkość 100 km na godzinę i zaliczając niejedną pętlę – nigdy bym nie pomyślała, że odważy się i jeszcze będzie chciał powtórzyć tak mocne wrażenia.

To tyle tytułem wstępu ;) Po udowodnieniu Wam, że nawet my „mięczaki” odkryliśmy w Energylandii swoją drugą naturę, podzielę się z Wami swoimi obserwacjami i przemyśleniami.

Rodzinny Park Rozrywki Energylandia jest niezwykle miłym dla oka miejscem – zadbanym, czystym, zielonym, dopracowanym w najdrobniejszych szczegółach, z ładną scenerią.  Naszą uwagę zwróciła duża liczba osób kierujących ruchem na parkingu, osób sprzątających na terenie całego kompleksu, kasjerek, animatorów itp. – mimo sporej ilości odwiedzających wszystko odbywało się całkiem sprawnie. Byłam pod wrażeniem, że obsługa zawsze przestrzegała zasad bezpieczeństwa i nie ulegała sugestiom rodziców, którym zależało, by niższe dziecko skorzystało z urządzenia dozwolonego od odpowiedniego wzrostu. Na wielu atrakcjach nie wolno było mieć ze sobą plecaków, torebek, komórek itp. – myślałam, że trzeba będzie wyznaczać ochotnika na pilnowanie bambetli, tymczasem zostało to pomysłowo rozwiązane – przed samym przejazdem, można je odkładać na półeczki, które są odseparowane od osób stojących za nami w kolejce.

Cena biletu obejmuje korzystanie ze wszystkich dostępnych w parku urządzeń, pokazów i atrakcji, ile razy i w jakiej kolejności się chce. Kasę wydaliśmy na jedzenie, picie i zdjęcia z przejazdu roller costerem, czyli wiadomo – dodatkowo płatna jest gastronomia (ceny bardzo przyzwoite), fotograf, gry zręcznościowe, malowanie twarzy i zakupy w sklepikach na terenie parku.

Wracając do pokazów – były na naprawdę wysokim poziomie. Wybraliśmy się na niesamowity popis kaskaderski Extreme Show. Myśleliśmy, że to będzie miły krótki przerywnik, a okazało się, że wyczyny sportowców zrobiły na nas ogromne wrażenie i dostarczyły porządną dawkę adrenaliny i emocji!

Aleks zaciągnął nas do Colosseo – kino-teatru na przedstawienie „Morskie opowieści” – podobało nam się profesjonalnie przygotowane przedstawienie z tańcami, pokazem ognia i akrobacjami gimnastycznymi na szarfie. Nie omijajcie tych miejsc – chwilę odpoczniecie, w hali ukryjecie się przed słońcem i ciekawie spędzicie czas.

Dzięki Waszym radom zabraliśmy ze sobą stroje kąpielowe i ręcznik, więc mogliśmy się zrelaksować i trochę odpocząć na tropikalnej wyspie Water Park – pobyt w tej strefie także jest w cenie biletu. Ja relaksowałam się pod parasolem na wygodnym leżaku, za to Aleks nadal szalał, tym razem na zjeżdżalniach i pod fontannami.

W Energylandii spędziliśmy cały czwartek – od otwarcia o 10.00, do zamknięcia parku o 20.00. Najkrótsze kolejki do atrakcji były tuż po otwarciu i późniejszym popołudniem. Ale i tak nie mogliśmy narzekać – najdłużej w ogonku czekaliśmy 20 minut, a z karuzeli w Bajkolandii praktycznie korzystało się od razu. Cała rodzina bawiła się na najwyższych obrotach, a emocje niejednokrotnie sięgały zenitu. To rewelacyjne miejsce – także dla rodzin z maluszkami. Czy Energylandia jest warta polecenia? O tak! I to jak!

Zobaczcie naszą fotorelację!
I zajrzyjcie do zeszłorocznego tekstu o Energylandii Fizinki.

 

 

 

Zdjęcia: Basia Heppa – Chudy

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. My nie bylismy jeszcze

    1. W jakim wieku masz dzieci? Podpowiem, czy już warto, czy jeszcze trochę poczekać ;)

    2. Starszy prawie 4lata a mlodszy 10 miesięcy

    3. To bym jeszcze poczekała, żeby najmłodszy miał przynajmniej 2 latka :)

  2. Jedyna moja uwaga: dzieci mogłyby być mierzone przy wejsciach na poszczególne atrakcje, a nie jak się odstoi 30 minut “w ogonku”. Cała reszta na mega +

    1. Też byłam świadkiem, gdy po dłuższym staniu w kolejce, nie było zmiłuj się, gdy okazało się, że zabrakło kilku centymetrów.

    2. Nam się to przydarzyło w zeszłym roku ? Synek cierpliwie czekał w kolejce, a na końcu usłyszał, że zabrakło Mu 1 centymetra…. ?

    3. Lepiej ze odesłany niż miała być tragedia

    4. Nie neguje tego, że został odesłany, tylko to, w którym momencie. Gdyby dzieci były mierzone na wejściu, to nie odczuwałyby takiego żalu.

  3. Moja konczy 6 lat, mlodsza 2 i mysle ze jeszcze sie z rok wstrzymamy ;)

    1. W przypadku starszej córeczki będzie liczył się wzrost. Mój Aleks jest wysoki i dzięki temu łapał się już na wszystkie atrakcje.

    2. moja chyba jeszcze nie ma 120. A jakie sa przedzialy?

    3. Za rok będzie miała ponad 120, więc na zdecydowaną większość będzie się łapała – poszalejecie wszyscy :)

    1. Napiszesz po powrocie w komentarzu, jak było?

  4. Byliśmy miesiąc temu…
    Pogoda była straszna bo padal deszcz przez 3 godziny, ale nawet wtedy wszyscy dobrze sie bawili.
    Przez ☔ wydłużyli otwarcie o godzine… Polecam w 100%. Mybtam jeszcze wrocimy kto wie moze jeszcze w tym roku… ☀

    1. O jacie! Ale pewnie dzięki temu, nie było długich kolejek :)
      Super, że spędziliście ten czas “jak dzieci” – bawiąc się na całego i nie przejmując się deszczem :)

  5. Aneta Korczyk

    To już wiem kto tak ostatnio krzyczał :D (mieszkam jakiś kilometr od energy)

  6. Zabraliśmy syna na jego 4te urodziny w ten poniedziałek, super frajda dla małych i dużych :) polecam! Jeszcze tam wrócimy!

  7. Czy 1 dzień wystarczy, by zaszaleć na wszystkich atrakcjach czy lepiej pojechać na 2 dni?

    1. Basia Heppa-Chudy

      Jeden dzień jak najbardziej wystarczy – byliśmy od otwarcia, tuż przed 10.00 do zamknięcia – 20.00.
      Z kilku atrakcji korzystaliśmy wielokrotnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku