W przedszkolu 24 sierpnia 2017

Jesieni nie unikniesz, za to przeziębieniom i grypie możesz zapobiegać, dzięki prostym radom

Nadchodzi jesień a wraz z nią sezon na przeziębienia i grypy… No dobrze, nie powinnam być aż taka pesymistyczna, bo sierpień jeszcze trwa w najlepsze. I dopóki dość wysokie temperatury nas dopieszczają, jemy świeże, sezonowe owoce i warzywa, a dzieciaki spędzają mnóstwo czasu na dworze hartując swoje organizmy, choroby nie są nam straszne. I oby tak zostało, jak najdłużej, co nie musi być jedynie pobożnym życzeniem.

Wraz z nadejściem roku przedszkolnego i szkolnego, zaczną się jesienne dni, nadciągnie słota, a szkoła dorzuci swoją pulę drobnoustrojów. W zatłoczonych miejscach, w których zarazki przedostają się do ust i nosów drogą kropelkową, trudno jest skutecznie unikać zagrożenia. Inaczej się nie da i co dziecko musi przechorować, to przechoruje i się uodporni. Ale to, czego można unikać, należy unikać, by cieszyć się zdrowiem.

Zebrałam dla was garść przydatnych, nieskomplikowanych porad, które pozwolą skuteczniej chronić was i wasze rodziny przed zachorowaniami.

Zadbajcie o zdrowy sen. Odpowiednia ilość regenerującego, niezmąconego snu jest niezbędna, by budować odporność organizmu. Podczas snu intensywnie działają wszystkie procesy regeneracyjne, aktywniej przebiega odnowa komórek układu odpornościowego.

My, rodzice, nie zawsze możemy sobie pozwolić na całą przespaną noc, te „przepisowe” 8 godzin, ale powinniśmy zadbać o to, by dzieciom snu nie brakowało.

Ograniczcie słodycze. Chorobotwórcze drobnoustroje uwielbiają cukier, który hamuje zdolność białych krwinek (odpowiedzialnych za reakcję obronną organizmu) do wychwytywania i niszczenia szkodliwych mikroorganizmów. Poza tym cukier może wpływać na rozwój grzybów w układzie pokarmowym i zmniejszenie liczby dobrych, probiotycznych  bakterii.

Pamiętajcie o wzmacniającej  diecie. Nie chodzi wyłącznie o dorzucaniu cytryny do herbaty dla odporności i łykanie syntetycznych witamin. Ważna jest  obecność cennych dla organizmu substancji, takich jak witaminy C, z grupy B, D i beta-karoten, kwasy omega3, a także mikroelementy (cynk, żelazo i wapń), które znajdziemy w rybach, chudym mięsie, pieczywie pełnoziarnistym, kaszach. Im produkty mniej przetworzone, tym lepsze. Korzystajcie z dobrodziejstw  lata i jesieni, teraz owoce i warzywa są najzdrowsze i najtańsze. A jesienią nie zapominajcie o naturalnych jogurtach i kefirach, kiszonych ogórkach, burakach i kapuście, które są skarbnicą probiotyków.

Dbajcie o higienę. Na podatność do zachorowań ogromny wpływ ma codzienna higiena, która pozwala unieszkodliwić część drobnoustrojów. Mycie dłoni po skorzystaniu z toalety, powrocie do domu czy przed przystąpieniem do posiłku to absolutna konieczność. Wietrzenie mieszkania również jest ważne, by oddychać świeżym powietrzem.

Pamiętajcie o aktywności fizycznej. Codzienny ruch znakomicie wpływa na układ krwionośny — serce bije silniej, krew krąży szybciej, zwiększa się ilość limfocytów i skuteczność układu odpornościowego. Ruch ogranicza negatywny wpływ stresu na organizm, co jest bardzo ważne, ponieważ na co dzień nam go nie brakuje. Nie trzeba od razu biec na fitness czy inwestować w profesjonalny sprzęt do domowej siłowni. Spacery z psem w parku, jazda rowerem czy nawet rezygnacja z dojazdów autem na rzecz spaceru do pracy i na zakupy, zrobi dla nas dużo dobrego. Już 30 minut dziennie ruchu na powietrzu wzmocni organizm.

Nie przegrzewajcie się. Przebywanie wyłącznie w warunkach cieplarnianych — podkręcanie termostatów i siedzenie w domu, gdy temperatura na zewnątrz spada, działa na naszą szkodę i zaprzecza idei hartowania organizmu. Gdy pogoda stanie się zmienna i mniej sprzyjająca, ubierajcie się na cebulkę, by w razie potrzeby zdjąć wierzchnie warstwy. Przegrzewanie nie chroni nas przed zachorowaniem.

A co, jeśli mimo starań dopadnie nas przeziębienie lub grypa? W przypadku np.lekkiego kataru czy kaszlu można sięgnąć po tradycyjne metody, ale mocne przeziębienie i grypa wymagają silniejszych środków, takich jak aspirin. Nie ma sensu się męczyć, lepiej wziąć coś mocniejszego i szybciej wrócić do zwyczajnego funkcjonowania.

Pamiętajcie na co dzień o powyższych radach i cieszcie się zdrowiem niezależnie od pory roku.

 

7
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Anna MaćkiewiczMariola WicaAndrzej HeppaMilena KamińskaMamajoziaimai Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Julka Dydak
Użytkownik

Wszytko ok moje drogie ? oprócz jednego. Oprócz tej aspiryny której nie polecam. W zamian za to proponuję duże dawki witaminy C. Witaminy czystej naruralnej które można kupić w porządnych sprawdzonych sklepach zielarskich

Magie Bryła
Użytkownik

Echinacea i pyłek pszczeli :)

Mamajoziaimai
Gość
Mamajoziaimai

Nadchodzaca jesien wywoluje u mnie stan podgoraczkowy. Juz mysle co tu zrobic by syn mniej chorowal juz bral 9 antybiotykow byl i pobyt w szpitalu az mnie ciarki przeszly na sama mysl co bedzie. Bealismy i szczepionki na wzmocnienie itd. Gdzies po cichu wierze imarze ze ten rok byl taki bo ospa nas wykonczyla..

http://www.mamajoziaimai.blogspot.com

Anna Maćkiewicz
Gość

Właśnie wróciła córka ze szkoły z gorączką

Mariola Wica
Gość

Moje córki zdrowe ☺ Ale nie chodza jeszcze do szkoly ani do przedszkola. Wychodzilam dzis na spacer i w parku spotkałyśmy grupke dzieci. Zerówka, może pierwsza klasa. Poubierani w kurtki i czapki. A potem zdziwienie ze chore jak sie tak przegrzewa.

Andrzej Heppa
Gość

Wnuczki 4l i 6l 100% obecnośc w przedszkolu.

Milena Kamińska
Gość

Moje już po infekcjach narazie 2 tygodnie chodzili i jest ok ale od 3 tygodni są na ekomerze

Karmienie 23 sierpnia 2017

Zróżnicowana dieta dziecka – 5 prostych zasad, które łatwo zapamiętasz

Temat dotyczący żywienia dzieci lubi spędzać rodzicom sen z powiek. Niby często się o tym mówi/czyta, więc teoretycznie dużo wiemy, ale jak przychodzi co do czego, to znowu zastanawiamy się – jak powinna wyglądać zróżnicowana dieta mojego dziecka?

Jeśli czasem zadajesz sobie to pytanie, nie przejmuj się, nie jesteś jedyna/a – ja też się gubię. I właśnie po to zebrałam najważniejsze informacje o diecie dzieci w kilku punktach, przedstawiając jej istotę możliwie krótko, bez zbędnego mądrowania.

No więc, co powinno znaleźć się w diecie dziecka?

1. WARZYWA I OWOCE

Warzywa i owoce stanowią obecnie podstawę piramidy żywieniowej. Choć zdaje się, że wciąż są niedoceniane i traktowane jako mało atrakcyjny dodatek dań głównych (mięsnych). A przecież to one są bogate w cenne witaminy: A, B, C, D, E, K, błonnik, minerały (fosfor, wapń, magnez, żelazo), czy chlorofil – występujący w zielonych roślinach, głównie liściastych – wykazujący działanie krwiotwórcze.

Warzywa i owoce najlepiej zjadać na surowo, ponieważ wysoka temperatura niszczy witaminy i enzymy. Można je podawać dzieciom do każdego posiłku, z przewagą warzyw, które w przeciwieństwie do owoców, nie zawierają cukru (fruktozy).

Dla urozmaicenia lub dzieciom, które niechętnie sięgają po surowe produkty, można je serwować w formie soków, koktajli, musów, czy innych deserów.

Wymienianie godnych polecenia warzyw i owoców jest w zasadzie bez sensu, ponieważ każde z nich skrywa w sobie coś cennego. Ważna jest więc różnorodność. A jedyne co można podkreślić to to, by wybierać produkty sezonowe i dojrzewające w naszym kraju.

2. PRODUKTY ZBOŻOWE – PEŁNOZIARNISTE

Niezwykle istotnym elementem diety, zarówno dzieci, jak i dorosłych, są produkty zbożowe. Stanowią pełnowartościowe źródło białka, błonnika, minerałów, witamin z grupy B, H i F oraz beta karotenu. Oczywiście w grupie tej mówimy o zbożach i pełnoziarnistych przetworach, jak np. kasze, brązowy ryż, ciemne makarony i pieczywo.

Dla dzieci najlepsza jest kasza jaglana, która należy do najbardziej lekkostrawnych produktów zbożowych. Obok niej w jadłospisie dzieci powinna też znaleźć się kasza kukurydziana, gryczana i stosunkowo mało popularna – amarantusowa (zawiera pięć razy więcej żelaza niż szpinak, a jej białko wykazuje lepszą przyswajalność i wartość biologiczną niż białko mleka czy soi).

Produkty zbożowe niewątpliwie są dobrym źródłem witamin, białka czy soli mineralnych, lecz prawdziwą ich skarbnicą i istną bombą witaminową są kiełki. Podobno zawarte w nich składniki odżywcze przewyższają ich poziom w nasionach suchych. Szczególnie cenne są nasiona lucerny, rzodkiewki, czy kozieradki. Natomiast z nasion warto wybrać grykę, dynię, słonecznik oraz migdały.

3. PRODUKTY MLECZNE

Choć w naszej kulturze mleko krowie pija się od dawien dawna, coraz częściej przestrzega się nas przed jego spożywaniem. Mówi się o nim, że przeznaczone jest dla cieląt, nie dla ludzi. Być może dlatego znacznie większą popularnością zaczynają się cieszyć mleka roślinne: sezamowe, migdałowe, orzechowe, kokosowe, sojowe, czy owsiane.

Ponadto ważną rolę w diecie odgrywają przetwory mleczne takie jak: jogurty, kefiry, sery twarogowe i żółte. Są bowiem źródłem wapnia, białka i witamin: A, B2, D, E i K, a także składników mineralnych (fosfor, potas, magnez, cynk, mangan, żelazo). Poza tym produkty mleczne fermentowane są dobrym źródłem bakterii probiotycznych.

4. PRODUKTY BIAŁKOWE: MIĘSO, JAJA, RYBY, ROŚLINY STRĄCZKOWE

Nad słusznością i koniecznością jedzenia mięsa nieustannie trwają dyskusje. Niezależnie jednak od tego ilu jest zwolenników i przeciwników, fakt jest taki: aby dostarczyć organizmowi kompletu przyswajalnego białka, należy łączyć produkty pochodzenia roślinnego i zwierzęcego. Ponieważ te aminokwasy, które występują w mięsie, nie znajdują się (lub są w śladowych ilościach) w roślinach i odwrotnie. Pamiętać jednak trzeba o tym, aby wybierane mięso pochodziło z pewnego źródła.

Natomiast białka pochodzenia roślinnego szukać należy w warzywach strączkowych takich jak: soczewica, fasola, cieciorka, groszek zielony, groch, a także w glonach .

Wysoką wartość biologiczną wykazuje również białko zielonych liści (choć jego zawartość jest niska), dlatego regularnie  powinno się dodawać do potraw: natkę pietruszki, koperek bądź szczypiorek.

5. DOBRE TŁUSZCZE

W diecie dziecka powinny znaleźć się oleje roślinne, tłoczone na zimno. Są bowiem cennym źródłem wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, które pełnią ważną rolę w prawidłowym rozwoju dziecka – między innymi w kształtowaniu jego mózgu. Najważniejsze z nich to kwasy omega 3. Ich źródłem są tłuste ryby morskie: łosoś, makrela, tuńczyk, dorada, dorsz bądź śledź.

Ponadto do dobrych tłuszczy należą: olej lniany, olej z pestek dyni, olej ze słonecznika, oliwa z oliwek oraz tran.

W zdrowej, dobrze zbilansowanej diecie nie należy zapominać również o nawadnianiu, ponieważ człowiek składa się w 70% z wody i to ona wchodzi w skład wszystkich komórek. Dlatego tak istotne jest jej codzienne spożywanie, w dużych ilościach. Najbardziej wskazana jest woda mineralna średniozmineralizowana.

Poza wodą warto również podawać dzieciom świeże soki owocowo-warzywne, ewentualnie z dostępnych w sklepach wybierać te jednodniowe. Szklanka takiego soku może zastąpić jedną zalecaną do spożycia porcję warzyw i owoców.

Z kolei z diety dziecka powinno się wykluczyć lub mocno zminimalizować:

– cukier, sól, białą mąkę, oleje rafinowane i margaryny,

– fast foody,

– kolorowe napoje gazowane typu coca-cola i gotowe soki, które sokami są zazwyczaj tylko z nazwy,

– słodycze,

– słone przekąski takie jak: czipsy, orzeszki, krakersy, paluszki,

– pokarmy o wysokiej zawartości tłuszczu,

– konserwy, produkty marynowane i wędzone,

– wędliny,

– słodkie jogurty, desery mleczne,

– gotowe produkty w torebkach (zupki, sosy, kostki rosołowe) i przyprawy typu vegeta czy magi,

– wszelkie inne produkty mocno przetworzone.

Więcej o witaminach w diecie, dostosowanych do różnych etapów rozwoju dziecka, znajdziesz tutaj.

1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Julka Dydak
Użytkownik

Zgadza się ale te zasady żywieniowe dotyczą również dorosłych. Gdybyśmy się odzywał w przedstawiony wyżej sposób,bylibyśmy o wiele zdrowsi. Tymczasem ja widzę jak dzieci opychają się chipsami, a rodzice chcąc zrobić dziecku przyjemność zabierają go na wycieczkę do macdonalda

Gościnne wtorki 22 sierpnia 2017

Zobacz jaką ma plamę! Dlaczego nie przebieram dziecka trzydzieści razy dziennie

Dziecko powinno być zadbane. Dla jednych zadbane to takie, które ma stylowy przyodziewek, jeżeli pasuje do przyodziewku rodziców, to jest już klasa. Dla innych zadbane to najedzone, umyte i ubrane, ale przede wszystkim dziecko musi być czyste.

Czyste czyli jakie?

Dla mnie czyste to takie, które wyszło czyste z domu…. Ale co gdy wychodząc upadło na kępę trawy, a 10 metrów dalej po chodniku spacerował sznur mrówek i dzieć koniecznie musiał się położyć na ziemi, żeby zobaczyć za czym kolejka ta stoi. Potem były krzaki i zbieranie mleczy, a taki mleczyk brudzi ręce na czarno, a jeszcze później był piach i ten klejący mleczyk razem piachem pięknie się uzupełniły na bluzce i spodniach. Teraz mam brudne dziecko – czy to znaczy, że jest zaniedbane?

(Nie)zawsze czysto

Dzieci to żywioł. Jestem szczęśliwym posiadaczem dwulatka i roczniaka. Młodsza latorośl zaczęła chodzić, starsza wspinać się, biegać, wślizgiwać w różne otwory, przeciskać przez szczeliny, obydwie panie brudzą się na potęgę. Podczas moich podbojów wakacyjnych, często słyszałam, że przydałoby się przebrać którąś z latorośli bo spodnie już brudne, bo na kolanie plama, bo upadła, bo lody jadła, w końcu padły słowa: „ja czasami przebierałam swoje dzieci po trzydzieści razy dziennie” i pomyślałam sobie, dżizas, toż te dzieci życia nie miały. Szczerze? Ja bym zwariowała gdybym miała hrabiny przebierać choćby po dziesięć razy na dobę. To jest dwadzieścia sztuk getrów młodzieżowych tudzież dziecięcych dziennie, czyli czterdzieści nogawek dziennie, dwadzieścia bluzek dziennie, czterdzieści skarpet dziennie, ludzie ja tyle nie mam w szufladzie.

Brudem zarośniesz i zły przykład dzieciom dajesz

Tak matko, może być, że słyszysz od życzliwych, iż twoja progenitura ma plamę, i koniecznie trzeba ją przebrać, bo co ludzie powiedzą?! A jeszcze pomyślą, że  leniwa jesteś i pozwalasz dziecku w brudnych ciuchach biegać. Ja się nie zgadzam, ja protestuję. Powiem więcej, ja nie przebieram swoich dzieci po kilka razy dziennie.

Czystość jest przereklamowana

Uwaga będzie gorąco. Portal Eco news opublikował niedawno bardzo ciekawy artykuł, na temat ekspozycji dzieci na zarazki. Z przeprowadzonych na Universytecie Chicago badań wynika, że wbrew powszechnie panującej opinii, kontakt z zarazkami ma zbawienny wpływ na nasz układ odpornościowy. Teraz skandaliczna informacja, albowiem dotycząca smoczków, a to drażliwy temat. Gotowi? Co robicie ze smoczkiem gdy spadnie na ziemię? Większość przelewa wrzątkiem, wyparza, myje, dezynfekuje. Chciałoby się krzyknąć w Internety „tylko nie oblizuj!”. Bazinga kochani! Jak pisze dr Jack Gilbert – jeden ze sprawców rzeczonych  badań, zarazki z ust osoby dorosłej pozostawione na smoczku dziecka, będą stymulowały jego układ immunologiczny, przez co dziecko nabierze odporności. Szok i skandal! A jednak, coś w tym jest. Oczywiście jeżeli mamy grypę, czy choćby próchnicę, nie oblizujemy smoczka, jednak badania uwzględniają bakterie i zarazki z ust całkowicie zdrowej osoby dorosłej.

Jeżeli macie ochotę zgłębić ten temat znajdziecie wszystkie informacje w książce Dirt is Good: The Advantage of Germs for your Child’s Developing Immune System, sprawcami zamieszania z brudem są dr Jack Gilbert i dr Rob Knight z Uniwersytetu Chicago.

Nie jedz z ziemi

W zanadrzu mam jeszcze jedną kontrowersyjną ciekawostkę. Magazyn Discovery opisał badania, które udowadniają, że wprowadzenie do organizmu bakterii z gleby wspomaga produkcję serotoniny, a co za tym idzie poprawia nastrój i pomaga zwalczać depresję. Jak dostarczyć bakterie? Wystarczy przebywać na świeżym powietrzu, pracować w ogródku lub zjeść warzywo wykopane z ziemi. A co z chorobami brudnych rąk? Nie mam pojęcia, nie wspominali ;-) Zapewne uwzględniają tylko czystą ziemię.

Mamo daj się pobrudzić

Każdy rodzic wie, że nawet klocki za 300 srebrników nie zastąpią zabłoconych patyków, czy żwiru z podwórka. Bawiąc się w ten sposób dziecko stymuluje wszystkie zmysły jednocześnie, nic więc dziwnego, że szybciej zapamięta np. mnożenie przez pięć używając znalezionych muszelek. Ponadto wyrywanie dziecka z zabawy w celu przebrania, zniechęca do jej powrotu. Jak kopać dziurę w ziemi, czy budować bazę z gałęzi gdy nie można się pobrudzić.

A jak to jest u was z tym przebieraniem?

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Julka D
Gość
Julka D

Wcale mnie nie zaskoczyła Twoja wypowiedź w kwestii smoczka. Ja swoim dzieciom co prawda nie wyparzałam, ale płukałam wodą. Moja córka wychowała dzieci bez smoczka. Ona inaczej wychowuje swoje dzieci. Ja inaczej. Moje dzieci chorowały, a jej nie CHORUJĄ.

milena kamińska
Gość
milena kamińska

W żadnym wypadku nie przebieram kilka razy dziennie. U nas jest zasada iż szafa podzielona jest na dwie części te wyjściowe (przedszjmikole, gości itp) i te na codzień (dom podwórko). Gdy wracamy ze szkoły pracy przedszkola wskakujemy w ubrania tzw „robocze” i w tym przez cały dzień.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close