Rozwój 15 listopada 2019

Kołysanie dziecka – ekspert wyjaśnia, dlaczego to takie ważne

Każda świeżo upieczona mama dostaje zewsząd ogrom rad, zazwyczaj o nie nie prosząc. Przeżywałam to trzy razy, bo mimo że przy kolejnych dzieciach byłam bardziej doświadczona niż przy pierwszym, to dobre rady dalej płynęły w moim kierunku rwącą rzeką. 

Owszem, zdarzały się informacje wartościowe, ale trudno byłoby mi zliczyć, ile razy ignorowałam okrzyki zgrozy “a dlaczego on nie ma czapeczki”, “zamknij to okno, bo wychłodzisz pokój na noc”, “ a gdzie kaftanik!”, “nie noś, nie kołysz, bo się nauczy”… A i to nie wszystko! 

“Nie noś/nie kołysz, bo się nauczy” dziwiło mnie najbardziej. Jak można nie nosić i nie kołysać maleństwa, które znało te ruchy i położenie ciała z okresu prenatalnego? Dlatego nosiłam, tuliłam i kołysałam ile wlazło. Kołysanie dziecka i podśpiewywanie lubiłam szczególnie, bo wtedy ja też się wyciszałam i korzystałam z tych nielicznych chwil spokoju przy ukołysanych w chustach dzieciach. Myślę, że gdybym miała mieć i czwarte dziecko, “wykołysałabym” je za wszystkie czasy – dzieci szybko rosną, a takie wspólne chwile w okamgnieniu odchodzą do przeszłości. 

Jeżeli podzielacie mój pogląd na tę kwestię, lub odwrotnie, jeszcze nie jesteście do tego przekonani, zapraszam do treści poniżej – ekspert w tej dziedzinie, Aleksandra Charęzińska, wyjaśnia, dlaczego dla dzieci  kołysanie jest tak ważne.

Kołysanie to wyraz miłości do dziecka

Kołysanie i bujanie dziecka jest ważną czynnością, konieczną dla jego harmonijnego rozwoju. Najnowsze badania naukowe donoszą, że niemowlęta które są w ten sposób stymulowane lepiej rozwijają się niż ich niekołysani rówieśnicy: łatwiej uczą się siedzenia, raczkowania, a wybujani stania i chodzenia (A.Charezinska; J.Szulc. Sensoryczne Niemowlę. Mamania 2019r).

Dlaczego tak się dzieje?

Rozwój małego dziecka określamy jako sensomotoryczny. Wskaźnikami informującymi nas, czy dziecko rozwija się prawidłowo są takie czynności jak:

  • stopniowe doskonalenie poszczególnych umiejętności ruchowych (motoryka)
  • prawidłowe reagowanie na różne bodźce płynące z wnętrza ciała oraz środowiska (sensoryka).

Maluszek więc do prawidłowego rozwoju potrzebuje sprzyjającego otoczenia, gdzie będzie miał możliwość doświadczania różnorodnych bodźców zmysłowych. To właśnie wczesne doświadczenia sensoryczne warunkują późniejszy rozwój. Dlatego trzeba zapewnić niemowlęciu różne aktywności i zabawy stymulujące różne zmysły.

Ile mamy zmysłów?

Oprócz 5 zmysłów powszechnie znanych (wzrok, słuch, dotyk, węch, smak) posiadamy jeszcze m.in: zmysł przedsionkowy oraz czucia głębokiego. Układ przedsionkowy warunkuje sprawną integrację bodźców z pozostałych zmysłów – czyli tzw. integrację sensoryczną.  Odpowiada także za równowagę, koordynację ruchową, czucie własnego ciała. Dobrze funkcjonujący układ przedsionkowy daje człowiekowi poczucie bezpieczeństwa. Nie można dobrze uczyć się świata, jeśli nie rozumiemy tego, co odbierają nasze zmysły. Dlatego bardzo ważna, a wręcz konieczna jest odpowiednia stymulacja tego układu. A w jaki sposób – poprzez dostarczanie bodźców ruchowych.

Układ przedsionkowy rozwija się bardzo intensywnie już od okresu prenatalnego do nawet 12 roku życia. Podczas codziennych aktywności ruchowych mamy, dziecko odbiera je w łonie jako bujanie, stąd dawno już obalona  została teza, żeby nie kołysać niemowląt po urodzeniu, bo się przyzwyczają. Jeśli już to ewentualnie mogą się od tego odzwyczaić po urodzeniu, jeśli nie są kołysane i bujane.

Co daje kołysanie dziecka?

Co ciekawe, to w braku bodźców ruchowych w okresie prenatalnym, upatruje się jedną z bardzo prawdopodobnych przyczyn wystąpienia zaburzeń integracji sensorycznej. Dlatego zaleca się przyszłym mamom umiarkowany ruch, bujanie i kołysanie się w hamaku czy fotelu bujanym. A po urodzeniu dziecka stymulowanie jego zmysłu równowagi poprzez proste aktywności i zabawy. Każdy rodzic to potrafi. Są to między innymi:

  • delikatne kołysanie,
  • huśtanie w huśtawce gdy dziecko już siedzi samodzielnie,
  • noszenie maluszka w chuście,
  • przewijanie z obrotami,
  • popularne zabawy w samolocik, konika,
  • bardzo lubiane przez maluszki baraszkowanki, siłowanki.

Te proste aktywności i zabawy sensoryczne mają jeszcze jeden walor, pozwalają nam nawiązać z dzieckiem więź, która jest podstawą relacji dziecko-rodzic, a tym samym podstawą prawidłowego rozwoju.

Argumenty za bujaniem!

Co możemy zyskać dzięki bujaniu, kołysaniu, huśtaniu i innym aktywnościom stymulującym układ równowagi? 

  • Uspokojenie i wyciszanie się maluszka.
  • Regulację układu nerwowego u niemowlęcia przeciążonego bodźcami sensorycznymi.
  • Wspieranie procesów integracji Sensorycznej.
  • Lepszą koordynację ruchową dziecka.
  • Lepsze czucie i kontrolę własnego ciała.
  • Wzmacnianie mięśni posturalnych.
  • Wsparcie rozwoju ruchowego, emocjonalnego oraz intelektualnego.
  • Wspomaganie również rozwój mowy i percepcji słuchowej.

Tak więc nie dajmy sobie wmówić, że nie wolno bujać, nosić, kołysać niemowląt. Róbmy to dopóki, tylko się da ;-) Jest to jedna z inwestycji w rozwój naszego dziecka.

Aleksandra Charęzińska jest doświadczoną pedagożką, terapeutką integracji sensorycznej, specjalistką diagnozy i terapii pedagogicznej, instruktorką Masażu Shantala oraz wykładowcą akademickim.

Ola, 21 listopada w czwartek, w godz. 10:30-12:30 w sali zabaw FIGLARIUM w Centrum Handlowym MARYWILSKA 44., poprowadzi warsztat pt. „Sensoryczne niemowlę”. Podczas nich pomoże młodym rodzicom odpowiedzieć na pytanie, dlaczego integracja sensoryczna jest ważna w procesie rozwoju dziecka i jak ją wspierać. Zaproponuje także zabawy i aktywności stymulujące zmysły. Autorka książki „Sensoryczne Niemowlę” z pewnością zainspiruje rodziców do pobudzania prawidłowego rozwoju swoich pociech. 

 

To już ostatnie spotkanie w tym roku w ramach projektu „Fajny czas mamy” z inicjatywy spółki MARYWILSKA 44

kołysanie dziecka

Wstęp na spotkania jest bezpłatny, ale liczba miejsc jest ograniczona. Jest to miejsce, które zapewni zarówno mamom, jak i dzieciom komfort  i przestrzeń do swobodnego poruszania się. W trakcie trwania spotkań dzieci będą miały możliwość bezpłatnego korzystania z sali zabaw.

Rodzice, którzy chcą zdobyć wiedzę przekazywaną przez doświadczonych specjalistów, powinni zarejestrować się mailowo pod adresem: fajnyczasmamy@marywilska44.com.

kołysanie dziecka

Więcej informacji na stronie: www.marywilska44.com oraz w wydarzeniu na Facebook’u: https://www.facebook.com/events/572413973222813/

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Kultura 15 listopada 2019

Targi Mamaville we Wrocławiu już po praz dziewiąty!

To nie przypadek. Dziewiąta wrocławska edycja Targów Mamaville jest dowodem na zainteresowanie i potrzebę organizowania tego typu imprez. Bo też i nie ma co ukrywać – zakupy dla dzieci są dużo przyjemniejsze niż zakupy dla dorosłych.

Targi Mamaville Wrocław – strefa zakupów

Podstawowa strefa każdych targów. Zakupy, zakupy i jeszcze raz zakupy. Jednak Targi Mamaville niosą coś wyjątkowego – unikatowe rozwiązania, autorskie projekty, marki własne przedsiębiorczych matek, które udowadniają, że macierzyństwo nie musi oznaczać wykluczenia zawodowego. Stąd na targach nie znajdziemy masówki znanej z innych sklepów czy internetu. Prezentowane tu wyroby w pełni zasługują na miano wyjątkowych. Są projektowane i robione w Polsce, z najlepszej jakości materiałów i tkanin. Znajdziemy tu oczywiście ubranka dla mniejszych i większych dzieci, ale też akcesoria, dodatki, artykuły wyposażenia wnętrz, poradniki i zabawki.

Targi Mamaville Wrocław – strefa edukacyjna

To kolejne unikatowa propozycja. Każdorazowo Targi Mamaville organizują cykl bezpłatnych wykładów i warsztatów. Dla rodziców to okazja, by poszerzyć bądź uzupełnić wiedzę. Wykłady prowadzą specjaliści z danych dziedzin. Z uwagi na ograniczoną ilość miejsc, obowiązują zapisy. Szczegóły dostępne są tutaj: http://bit.ly/warsztatywroc09.

Warsztatom dla rodziców towarzyszą zajęcia dla najmłodszych bywalców targów – dla każdego coś odpowiedniego, rodzice się uczą, dzieci się bawią.

Targi Mamaville Wrocław – Strefa mamy i dziecka

Dzieci to dzieci, mają swoje potrzeby bez względu na miejsce i czas, dlatego organizator Targów Mamaville dba o to, by mamy mogły w spokoju przewinąć i nakarmić swoje dzieci. Koniec z robieniem tego po kątach lub w (o zgrozo!) w toaletach.

Targi Mamaville Wrocław – Strefa relaksu

Chociaż zakupy to przyjemność, mogą być męczące. Dlatego, zanim wrócimy do domu, udajmy się do strefy relaksu, żeby odpocząć i smacznie zjeść.

 

Wszystkie szczegóły dotyczące wrocławskiej edycji Targów Mamaville dostępne są na stronie wydarzenia na Facebooku: https://www.facebook.com/events/597445553996500/

 

Termin: 17 listopada 2019 (niedziela), godz. 10.00-17.00

Adres: Stadion Wrocław, al. Śląska 1, 54-118 Wrocław

Wstęp: WOLNY

 

Blog W Roli Mamy tradycyjnie obejmuje Targi Mamaville patronatem medialnym.  

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Na zakupach 14 listopada 2019

Mam dobrze zabezpieczony telefon. Bez obaw daję go dziecku

Zawsze się dziwiłam, jakim cudem rodzice małych dzieci bez obaw dają im do ręki telefony. Małe dziecko równie dobrze może bawić się atrapą albo czymkolwiek, a telefon jednak trochę kosztuje. Kiedyś ośmieliłam się zapytać o ten fenomen i usłyszałam: „Mam dobrze zabezpieczony telefon. Bez obaw daję go dziecku”. Przyznam, że dało mi to do myślenia.

Jak zabezpieczyć telefon – czym się różni szkło od folii

Teoretycznie nie mamy problemu z odpowiedzią na tak postawione pytanie, jednak w przypadku ochrony na ekran telefonu jakby tracimy pewność siebie. Nie wchodząc w szczegóły: zarówno folia, jak i szkło ochronne chronią przed zarysowaniami, ale tylko dobrej jakości szkło zapobiega stłuczeniu ekranu. O ile z zarysowanym ekranem da się żyć, chociaż trudno uznać taki telefon za estetyczny, to stłuczony ekran łączy się z kosztowną naprawą lub jeszcze kosztowniejszą wymianą telefonu na nowy.

Miałam w życiu już kilka telefonów i kilka różnych folii ochronnych. Każda dobrze spełniła swoje zadanie, niemniej jednak nie uważam tego rozwiązania za idealne. Niewiele trzeba, żeby folia się odkleiła, wystarczy, że pod krawędź dostanie się powietrze i pozamiatane. Właśnie szykuję się do wymiany kolejnej. 

Szkło hartowane doskonale chroni ekran, co sprawdza się w przypadku słabo skoordynowanych ruchów dziecka, ale ma minus, który dla mamy może być znaczący: z czasem może wyszczerbiać się na krawędziach i gubić ostre kawałki. Dlatego, jeśli dajemy telefon do ręki małemu dziecku, powinniśmy pomyśleć o szkle, które nie pęka. 

Szkło NeoGlass od firmy 3mk (chyba każdy słyszał o tym producencie szkieł i folii ochronnych), które właśnie wchodzi na rynek, będzie prawdziwą rewolucją w dziedzinie ochrony wyświetlacza telefonu przed uszkodzeniem. To pierwsze na rynku szkło, które nie pęka. Wzmacnia ekran o 350%, dokładnie pokrywa cały wyświetlacz, jest niezauważalne, nie utrudnia obsługi telefonu (dotyk działa bez zarzutu).

Produkt posiada certyfikaty PZH oraz RoHS. Atest Państwowego Zakładu Higieny jest gwarancją, że produkt jest bezpieczny dla ludzi i dla środowiska. Warto też podkreślić, że uzyskanie certyfikatu PZH jest całkowicie dobrowolne — jego brak nie świadczy o złej jakości produktu, ale jest i druga strona medalu — jego obecność jest dowodem, że producent naprawdę starał się wprowadzić na rynek produkt w pełni bezpieczny i nie bał się poddać go testom.

Certyfikat RoHS jest gwarancją, że produkt spełnia europejskie normy w zakresie zawartości metali ciężkich (ołów, kadm, rtęć, chrom), bromowanych opóźniaczy spalania, oraz związków chemicznych z rodziny ftalanów, które mają wpływ między innymi na przejrzystość i giętkość plastiku. Otrzymanie certyfikatu poprzedzone jest badaniami produktów w wyspecjalizowanych laboratoriach. 

Jak zabezpieczyć telefon – etui

Moje dziecko ma bardzo grubą gumę na telefon. Między innymi tę, bo w ogóle ma ich kilka. Nie nazwę tego etui, bo to by była przesada. Boki mają szerokość około centymetra, grubość tej gumy to kilka milimetrów. No gruba jest i bardzo elastyczna. Nawet gdyby telefon upadł z dużej wysokości ekranem do dołu, to sam ekran powinien przeżyć, bo nie dotknie ziemi czy podłogi. Nie wiem, jak wnętrze telefonu, ale myślę, że ta guma dałaby radę zamortyzować wstrząs. Jednak mnie takie rozwiązanie nie przekonuje. Ani to ładne (moje dziecko twierdzi co innego, ale to jeszcze dziecko :P ), ani lekkie, a i nie wszędzie da się zmieścić. Do kieszeni na pewno nie wejdzie. Z drugiej strony nie mam złudzeń, etui, którego sama używam, chroni jedynie przed zarysowaniami na obudowie. I tu faktycznie daje radę. Telefon ma ponad rok i nie jest porysowany. Jednak takie cienkie i wykonane z dość podrzędnego materiału etui trudno uznać za zabezpieczenie przed działaniem małego człowieka. Tu zresztą liczy się nie tyle grubość, co materiał i jakość wykonania. Akurat moje etui jest dość luźne i łatwo je zdjąć. 

Ferya Case od firmy 3mk to rozwiązanie idealne właśnie dla mam. Oferowane w dwóch wersjach Clear Case i Armor Case gwarantuje bezpieczeństwo urządzenia przy upadku odpowiednio ze 125 i 175 centymetrów. Dalej maluch raczej nie dorzuci. Jest dość ciasne i dziecku trudno będzie je zdjąć. Case w obu wersjach posiadają certyfikaty PZH oraz RoHS.

case ferya

I co zaskakujące (przynajmniej dla mnie, bo spodziewałam się gigantycznych kosztów), cena takowego case nie odbiega od cen zwykłych etui. Swojego modelu możecie poszukać tutaj. Duży wybór wzorów i kolorów może zawrócić w głowie, ale też gwarantuje, że każdy znajdzie coś w swoim guście. Nowoczesne wzornictwo wychodzi naprzeciw potrzebom mam, ale nie skupia się na jednym stylu. Oprócz typowo nowoczesnych propozycji grafik można znaleźć też coś z klasyki, np. kwiaty. Minimalistom pozostaje wybrać bezbarwne etui, bo takie też są w ofercie. 

Jak zabezpieczyć telefon – smycz

Moda na smycze przeminęła, ale ja jakoś nie mogę się odzwyczaić. Używam smyczy od wielu lat i jeśli nie mam jej przyczepionej do etui wyraźnie czegoś mi brak. Różnica jest tylko taka, że teraz mam króciutką smycz, kiedyś była moda na długie. Tego samego nauczyłam też dziecko i trzeba przyznać, że kilka razy uratowało nam to może nie życie, ale sprzęty na pewno. Najbardziej jaskrawy przykład, jaki pamiętam, dotyczył akurat aparatu fotograficznego, ale i tak go podam: gdyby dziecko nie przełożyło smyczy od aparatu przez rękę, ten trafiłby prosto w świeżo zmiksowane ciasto.

Jakiś czas temu przelała się fala kradzieży w komunikacji, wyrywano telefony z rąk i wysiadano, zanim okradziony zareagował, pojazd jechał dalej. Telefonu ze smyczą nikt raczej z ręki nie wyrwie, to nie takie proste. A przecież nie chodzi o to, żeby się szarpać, tylko zadziałać szybko. Dlatego smycz mam i polecam. Może niemodne, ale dobre rozwiązanie. Dając telefon małemu dziecku, można go przypiąć na smyczy do wózka. Nawet jak dziecko upuści, telefon daleko nie poleci.

Telefon dla nastolatka

To mit, że nastolatki są uważniejsze. Mają lepiej wykształcone zdolności manualne, co niestety nie przekłada się na bezpieczeństwo przedmiotów w ich dłoniach. Dlatego telefon nastolatka powinien być zabezpieczony tak samo dobrze, a może nawet jeszcze lepiej, niż telefon matki, która pozwala bawić się nim dziecku.

 

Tekst powstał we współpracy z marką 3mk. 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close