W przedszkolu 17 marca 2012

Kryzys ósmego miesiąca… u trzylatki

„Mamo, pocitaj sobie”. Duśka przyniosła mi książkę. Ha, żeby to chociaż była moja książka i żebym rzeczywiście mogła „sobie” poczytać to bym była w siódmym niebie. Tymczasem książka składa się z podpisanych obrazków do pokazywania i na pewno nie sobie mam ją poczytać.

„Chodź, pobawimy się tjochę kasą.” Powinnam się cieszyć, że kasa znalazła uznanie w oczach dziecka, zresztą jest bardzo fajną i dość uniwersalną zabawką, no ale właśnie – jest zabawką, nie jest przeznaczona dla mnie.

„Chodź obejrzymy panienkę.” Makową Panienkę oglądałam owszem, bardzo chętnie, ale w dzieciństwie!

„Pijemy hejbatkę”. W praktyce oznacza to, że muszę trzymać kubek kiedy dziecko pije. I wcale nie dlatego, że samo nie umie, umie jak najbardziej, nie chce.

Widzicie już o co chodzi w tych wszystkich przykładach, które mogłabym mnożyć w nieskończoność? Tak naprawdę to proste, mam być blisko, mam być na wyciągnięcie ręki, a najlepiej mam usiąść z dzieckiem na kolanach, ewentualnie wziąć na ręce na spacerze. Po prostu mam być i już. A wydawałoby się, że dziecko w tym wieku umie się samo sobą zająć. Umie owszem, przynajmniej kilka miesięcy temu umiało, więc zakładam, że nadal umie. Z jakiegoś powodu nie chce.

Podobno w przyrodzie nic nie ginie. Przyznam się, że nie wiem, co to jest kryzys ósmego miesiąca, o którym tyle można w internecie i nie tylko w internecie przeczytać. U nas tego nie było. A że nic nie ma prawa zginąć to najwyraźniej pojawił się teraz.

Jesteście ciekawe co robię? Właściwie do wyboru są dwie opcje, denerwować się, albo… delektować :)) Teoretycznie robię to drugie, w praktyce zdarza się, że nerwy puszczają. Na szczęście rzadko. Po pierwsze zrobiłam założenie, że to przejściowe, po drugie, że… zatęsknię za czasem kiedy dziecko pchało mi się na kolana, obejmowało za szyję i mówiło „kocham Cię bajdzio moćno”. Już teraz tęsknię za czasem kiedy przychodziła w nocy do nas do łóżka i do rana spała pomiędzy nami. Owszem, było to chwilami uciążliwe, ale już mi tego brak. Kiedy wyrosła? Nie wiem. Liczę się z tym, że po etapie przytulania się i pchania na ręce przyjdzie następny, i w tym następnym nie ja będę najważniejsza. Tych uścisków, buziaków, przytuleń nam obu będzie musiało wystarczyć na długo, tak to już jest.

W praktyce staram się tak organizować dzień żebyśmy jak najwięcej mogły robić razem. Trzeba poodkurzać? Duśka łapie za odkurzacz, wiadomo że szybko się znudzi, no ale łapie, odkurzamy razem. Trzeba poukładać zabawki, no to układamy, pieski do piesków, lalki do lalek, klocki do klocków, po godzinie poukładane :)) Pranie powiesić? Od  dawna podaje to co do powieszenia. Obiad  ugotować? Odpowiadam na milion pytań po co obieram, po co kroję, dlaczego to ogórek nie cukinia, czym to się różni, opowiadam co gotuję, jak para leci, jak trzeba uważać żeby nie wykipiało, dlaczego wkładam do pieca, itp. itd. Pozmywać? No to problem, do zlewu nie sięga. Trudno. „Słonko, pobaw się troszkę bo mamusia musi pozmywać”. Oczywiście nie znaczy to że pójdzie, nic z tego, będzie stała przy mnie w kuchni, dobrze jak sobie przyniesie do zabawy jakiś pociąg.

Jak tylko usiądę do komputera od razu jest na kolanach. Najczęściej kończy się tym, że monitor laptopa zostaje podzielony na dwie części i na jednej ona coś ogląda na youtubie (rozpiętość tematyczna ogromna, od Krecika do Carmen) na drugiej ja usiłuję pracować. Czasem nawet mi się udaje. Dodatkowym efektem jest.. znajomość geografii! Na moim biurku stoi globus, dość duży podświetlany, moja ulubiona „zabawka”. Na początku było „co to jest?” „globus”, potem bardziej szczegółowo, Australia, Afryka, Ameryka Południowa, Tasmania, Fidżi, Borneo, Falklandy…  No cóż, może nie chce być samodzielna, za to pęd do wiedzy w niej ogromny, z tego też się cieszę.

A teraz muszę sobie od Was iść, bo dziecko woła mnie z łazienki, kąpiel to jedyna chwila kiedy decyduje się na samodzielność, ale ta samodzielność naprawdę trwa tylko chwilę :))

Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Julia Bąk Orczykowska

Super tekst;-) Moja Igusia to także niezła przylepa;-)

Anna Haluszczak
8 lat temu

Ja bardzo kocham moja dwa „przylepce”, choć czasem rzeczywiście jest cieżko i chciałoby się odpocząć. Jednak każde „kocham Cię mamo bardzo, bardzo mocno” od mojej córki i po prostu przytulaski od syna dają mi mnóstwo pozytywnej energii.
Swoją drogą – mam nadzieję, że etap „mama”, który właśnie z nasą 2,5 latką przechodzimy szybko jej minie ;) Fajnie być docenianą, ale tata też chce się włączyć w życie córeczki, a ona tylko „mama i mama”…

Iwona M
Iwona M
8 lat temu

ja mam w domu 9 miesięczniaka i 2,9latka obaj z kryzysami ;) żyć nie umierać;)

Patrycja Zych
8 lat temu

Mirella jak zwykle czyta się lekko i przyjemnie. U Nas kryzysu 8 mc też nie było. Filipek dużo rzeczy lubi robić ze mną ( w szczególności sprzątać) ale ja jak do tej pory cieszę się,bo wiem,że to szybko minie. Cieszę się każdym dniem i chociaż wiem,że sama zrobiłabym coś szybciej to jednak mój mały „pomocnik” jest bezcenny:) Szkoda,że dzieciaczki tak szybko rosną …

Anna Kopeć
8 lat temu

też nie wiem co to kryzys 8mego miesiąca, ale za to cały czas (długi czas!) nie mogę nawet iść sama siku – Kuba idzie za mną i koniec. Najgorsze jest to, że np. zmywając naczynia Kubuś nie stoi sobie obok mnie, tak jak Duśka, ale wszystko musi dotknąć, chwycić do ręki, otwierać szafki i inne. Trudno cokolwiek w domu mi zrobić. Gdy odkurzamy dywan jest awantura o to, kto ma to robić. Kuba zazwyczaj nie chce oddać mi odkurzacza. Ma swój, zabawkowy, ale odkąd coś się zepsuło i nie chce „wciągać” śmieci jakoś go sprzątanie nim nie interesuje. Kąpiel? Ledwo… Czytaj więcej »

Anna Haluszczak
8 lat temu
Reply to  Anna Kopeć

To u nas aż takiego kryzysu nie było na szczęście. Synek ma dni, że chodzi za mną krok w krok, ale też łądnie bawi się sam (czyt. z siostrą). Oby Kuba dał Ci trochę luzu :)

Elzbieta24_1986
Elzbieta24_1986
8 lat temu

Wchłonełam go jednym tchem…ja mam 5 latkę i 2,7 latka więc łatwo nie jest…nawet gdy sie kąpie mój synek lezy pod drzwiami i mnie woła póki niewyjdę…

Aleksandra Greszczeszyn

O kryzysie 8 m-ca pierwsze słyszę… Za to o takim kryzysie u 3, a nawet 4-latki słyszę codziennie – bo słowa Twojej córeczki, bywają słowami mojej:) Też staram się delektować, choć czasami nerwy puszczają…:) Bo chciałoby się jednak tę swoją książkę poczytać albo zamiast herbatki wypić spokojnie kawkę… Jednak myślę sobie, że najdalej za 2-3 lata będę strasznie tęsknić za tym kryzysem…:)

Dom 16 marca 2012

Kto ma już ochotę na kawał pięknej Baby?

I znów Święta za pasem! Czas mija szybko i odnoszę wrażenie, że nam Mamom ktoś przyśpiesza zegarki – szczególnie przed świętami. Zbliżające się Święta Wielkiej Nocy oraz poprzedzający je Wielki Post, są wyjątkowym okresem w życiu religijnym Chrześcijan. Post to dobry moment na prawdziwą Ucztę dla ducha, a świętowanie zgodnie z polską tradycją przyniesie równie obfite „ukojenie” ciału!

„[… ] Wielkanoc, Wielkanoc, Wielkanoc.
No i babki zaczęły się budzić
Na wielkanocnych obrusach.
Ludzie szli z kwiatem do ludzi
Jak do poetów muza […]”

Konstanty Ildefons Gałczyński „Wróble wielkanocne”

Jedną z dobrze znanych nam tradycji jest Święconka. Oczywiście barwy Święconki zmieniają się jak tęcza, podczas wędrówki przez różne regiony naszego kraju. Często właśnie koszyczek – staję się największą atrakcją świątecznych przygotowań dla najmłodszych członków rodziny. A co znajdziemy w koszyczku? Z pewnością znajdziemy JAJKO – symbol odradzającego się życia. To istny wybieg mody dla jajek wszelkiej maści i w każdej formie! Obecność obowiązkowo. Przy strojnych jajkach, można by powiedzieć nieco w ich cieniu, odnajdziemy również CHLEB symbol przyjaźni, gościnności, a przede wszystkim symbol ciała Chrystusa. Nie może zabraknąć też SOLI – symbol więzi miedzy Bogiem a ludźmi, „[…]Wy jesteście solą ziemi […]”Mat 5,13. Pikanterii naszemu koszyczkowi doda szczypta CHRZANU – symbol siły, która nie tylko potrzebna jest nam do pielęgnowania sfery transcendencji, ale na pewno żadna z nas kobiet, przygotowujących wszystkie świąteczne rarytasy, nie pogardzi odrobiną krzepy przy wytężonej pracy! WĘDLINY, SER, CIASTO – choć wiele teorii o ich obecności krąży po świecie, zdają się być najczęściej formą nagrody i spełnienia po wielu dniach postu . Wraz z upływem czasu, do koszyczków zaczęły coraz chętniej wskakiwać czekoladowe zające, a z niektórych jajeczek wykluwają się pod serwetką czekoladowe kurczaczki.

Tradycji związanych ze Świętami Wielkanocnymi jest niezliczona ilość. Dekoracja stołu wielkanocnego i inne ozdoby domów, umilają naszym oczom te wspólnie spędzone chwile.  Kuchenne zapachy kuszą wygłodniałe brzuchy już na kilka dni przed celebracją zmartwychwstania. Kurczaczki, baranki i zające zdają się wyskakiwać z każdej sklepowej witryny. Dajmy się więc po raz kolejny porwać Świętom i zabierzmy ze sobą wszystkich napotkanych po drodze! Bo to wyjątkowo radosny okres, a szczęściem zawsze warto się dzielić!

Aby podtrzymać naszą małą- tradycję i tym razem zwracamy się do Was z prośbą i zaproszeniem do dzielenia się w naszym gronie swoją wiedzą, tradycją, historią i zdolnościami.

Aby oczekiwanie na te święta było jeszcze bardziej radosne, chcemy razem z Wami stworzyć Wielkanocną edycję naszej „Książki Kucharsko – Zwyczajowej”

Wysyłajcie do nas swoje przepisy na wielkanocne smakołyki, opisy tradycji, które kultywujecie w Waszych domach i zdjęcia Waszych smakołyków, dekoracji i pisanek! Już po raz drugi zbierzemy wszystkie te cuda i opublikujemy w formie elektronicznej „Wielkanocnej Księgi Mamy”! Piękne zdjęcia dekoracji i pyszności opublikujemy również w specjalnej Galerii na naszym profilu na Facebooku!

Przepisy, zdjęcia i opisy wysyłajcie na nasz adres koniecznie z poniższą adnotacją (bez takiej informacji nie będziemy mogli opublikować Waszych prac):

„Oświadczam, że nadesłane przeze mnie zdjęcie/rysunek oraz przepis jest moją własnością/ jest mojego autorstwa  i nie narusza praw autorskich osób trzecich. Jednocześnie wyrażam zgodę na ich publiczne rozpowszechnianie, utrwalanie lub zwielokrotnianie w każdy dostępny sposób przez blog „W roli mamy”.

Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez blog  “ W Roli Mamy” swoich danych osobowych uzyskanych w związku publikacji mojego przepisu kucharskiego zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29 sierpnia 1997r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).”

Na Wasze listy czekamy do 26 marca 2012 roku.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magda Kupis
8 lat temu

już nie mogę się doczekać przepisów! u nas te święta nie są jakąś kulinarną eksplozją smaków, nie ma aż tylu rozmaitości w porównaniu ze świętami Bożego Narodzenia, dlatego chętnie dowiem się co gości na Waszych stołach poza symbolami Wielkiej Nocy :)

Barbara Heppa-Chudy
8 lat temu

Wczoraj byłam z mężem w sklepie pełnym przepięknym ozdób świątecznych. Wyszliśmy z pustymi rękami, ale zainspirowani – cały czas myślę, jak udekorować stół wielkanocny.

Z niecierpliwością czekam na Wasze propozycję, by w Święta było nie tylko ładnie, ale i smacznie :)

Anna Rogalska-Bućko
Anna Rogalska-Bućko
8 lat temu

Sprobuje coś wyszperac :)

Anna Haluszczak
8 lat temu

Już nie mogę się doczekać tegorocznych Świąt! Teraz rodzinka jest w komplecie i pewnie pójdziemy do święconki z dwoma koszyczkami. Rok temu był jeden – bo synek jeszcze był pod moim serduchem. A teraz dwa brzdące będą się cieszyły na przyjście zajączka :) Z przepisami to u mnie ciężko… Ale coś może wygrzebię :)

Aleksandra Greszczeszyn

Oj, ja to „noga” z pieczenia ciast jestem! „Słone” za to przyrządzać lubię, więc pomyślę nad jakimiś pysznościami, do których posiadam fotki! I na pewno chętnie poczytam i pooglądam przepisy!

Rachela
Rachela
8 lat temu

a dla nas to pierwsze święta tylko we trójkę :) Czas wyczarować swoje smaki i tradycje.

Aleksandra Greszczeszyn
Reply to  Rachela

Dla nas we czwórkę, choć ten czwarty powinien być wtedy jeszcze w brzuszku, ale kto wie, kto wie, wszak będzie to już finisz:)

Patrycja Zych
8 lat temu

Trzeba poszperać w zeszycie z przepisami ;)

Dom 14 marca 2012

Warsztaty „Warto słuchać dzieci” – Wspomnienie weekendu

W ubiegły weekend miałam przyjemność wraz z Klarą wziąć udział w warsztatach organizowanych przez firmę Pudliszki. Warsztaty dotyczyły zdrowego odżywiania i całej gamy problemów, jak do tego przekonać młodego człowieka.

Spotkanie odbyło się w Warszawie w miłej i przytulnej kawiarni dla mam i dzieci, było bardzo sympatycznie! Oprócz mnie było kilka innych mam blogerek i ich pociechy.

Nie myślcie jednak że skończyło się na leniwych pogaduchach przy kawie! O nie! Pudliszki nie zawiodły moich oczekiwań i stanęły na wysokości zadania! Spotkanie odbyło się pod czujnym okiem specjalistów i prowadzącej spotkanie Odety Moro-Figurskiej.

Piękna prezentacja otwierająca spotkanie udowodniła po raz kolejny co najmłodsi Polacy myślą o spaghetti! Krótko  podsumowując nasze dzieci mówią TAK TAK TAK! A specjaliści przyklaskują! Bo przecież to pełnowartościowy posiłek (oczywiście przygotowany z głową i z warzywami, z mięskiem itd.)

Po tak zwanych „nudach dla dorosłych” przyszedł czas na wspólna zabawę – i tu znowu chylę czoło Organizatorom. Suto nakryte stoliczki dla najmłodszych kusiły barwami zdrowych pyszności, do wyboru do koloru.  Pod okiem dorosłych, w tym Pani Kingi Dutkiewicz, psychologa dziecięcego z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, Mali i Duzi rozpoczęli ciężką pracę i zabawę zarazem – układanie zdrowego talerzyka, obiadowe puzzle czy „gotowanie-komponowanie” super zupy z warzyw. Prawdę mówiąc zabawom nie było końca – Klara niestety nie dotrwała, bo o tej porze była niekwestionowana pora na zupę i drzemkę, więc w iście angielskim stylu wymknęła się do domu z tatusiem, a w tym czasie mamusia…

… Wzięła na spytki panią  Małgorzatę Strucińską, dietetyka z Instytutu Matki i Dziecka  w Warszawie. Dyskusja była długa i  zaowocowała niezliczonymi propozycjami dla mojego niejadka – które od początku tygodnia testujemy :)

Żeby było jeszcze milej i przyjemniej, na zakończenie czekała na nas niespodzianka w postaci pysznego lunchu (i nie tylko ) – miałyśmy okazję spróbować na własnych talerzach sosów Pudliszek, dedykowanych najmłodszym  koneserom „włoskiej kuchni” (Instytut Matki i Dziecka  zaopiniował te produkty jako polecane dla maluchów 4+). Mój werdykt: bardzo smaczne, etykieta prześwietlona – bez konserwantów.

No a po lunchu … już trochę lenistwa, kawka i „ploteczki” – ale każdemu się należy od czasu do czasu taka babska chwila relaksu!

Serdecznie dziękujemy firmie Pudliszki za miło spędzony czas i udostępnienie fotosów ze spotkania!

A  czy Wasze pociechy są zakochane w spaghetti? A może na widok jarzynki uciekają w popłochu? Już niedługo obiecujemy wrócić do tematu zdrowego odżywiania!

Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu

Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anna Haluszczak
8 lat temu

Fajne takie warsztaty! Nie miałam pojęcia, ze coś takiego się dzieje. No ale Warszawka i tak za daleko :(
Moje dzieciaki średnio lubią spaghetti, ale może to dlatego, że ja niestety takiego domowego nie umiem zrobić, a taki z fixa to nie to samo.
A może ktoś ma sprawdzony przepis na domowy sos do spaghetti? :)

Aleksandra Greszczeszyn

Tylko pozazdrościć udziału w tak apetycznym wydarzeniu!:)

Karolina Wawrzyniak
8 lat temu

szkoda ,że w Łodzi nie było czegoś takiego :(

Anna Haluszczak
8 lat temu

Dopiero teraz widzę zdjęcia! Wczoraj mi się nie wyświetlały. Teraz to dopiero widać jaką pyszną mieliście zabawę! :)

Patrycja Zych
8 lat temu

Ale super! szkoda,że u Nas nie ma takich spotkań. Dzieciaczki miały ucztę :)

Fizinka
Fizinka
8 lat temu

Jasiek jak na rzyzwoitego „jadka” przystało – spaghetti nie pogardzi :) A ja uwielbiam patrzeć na niego jak je makaron (z rosołu również) bo go tak słodko wciąga :))))))

Patrycja Zych
8 lat temu
Reply to  Fizinka

Mój Filipek też fajnie wciąga makaron. Hehe a my mamy cieszymy się z takich drobnostek :)

Kobiecym_okiem
8 lat temu

Zdjęcia ładne, kawiarenka dla mam i dzieci też – zastanawiam się tylko, jak tytuł warsztatów ma się do ich treści :-) Czy chodzi o to, aby słuchać dzieci – że chcą jeść spaghetti? Rzeczywiście, mój syn lubi, ale takie najprostsze – makaron z sosem z oliwy i pomidorów (ja stawiam na rzeczywiste, ewentualnie te z puszki, ale nie gotowe fixy czy ze słoika).
A dzieci warto słuchać – sama uczestniczyłam w warsztatach, które były przeznaczone rzeczywiście temu tematowi – polecam. http://www.mojesedno.blogspot.com/2012/02/komunikacja-w-domu-i-w-szkole.html

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close