6 godzin temu

Obława – Piotr Kościelny

Tytuł: Obława
Autor: Piotr Kościelny
Oprawa: miękka
Liczba stron: 330
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Kolejne spotkanie z komisarzem Sikorą i resztą ekipy tym razem jakby w przelocie. Tam się tyle dzieje, że ciężko się połapać, a jeszcze trudniej dać się wciągnąć w jakąś grę emocji. Natomiast w wydarzenia jak najbardziej – jak zwykle porywają bez litości.

O czym jest Obława?

No to jest bardzo dobre pytanie, muszę Wam powiedzieć. Teoretycznie, ale tylko teoretycznie, na pierwszym planie jest śledztwo dotyczące kanibala, którego czytelnicy znają z poprzedniego tomu Narogi. W praktyce natomiast jest jak w życiu: co chwila pojawia się nowa sprawa, którą trzeba się zająć i w efekcie trudno powiedzieć, o czym jest książka. Chyba najcelniejszą odpowiedzią będzie ta, że o pracy policjantów bez lukrowania rzeczywistości. Bo oprócz kanibala trzeba złapać sprawcę porwania Bieleckiego, porywacza dzieci, gwałciciela, i jeszcze tego, co zamordował koleżankę Ani Wojtyły. I jeszcze kilku innych.

Ja wiem, to znaczy domyślam się, że w prawdziwym życiu tak to właśnie jest, że wydział prowadzi dużo spraw, że nie ma tak dobrze, że przestępcy czekają na koniec śledztwa, żeby podrzucić nową robotę, że to wszystko się zazębia i przeplata, ale tego jest po prostu tak dużo, że trudno wskazać motyw przewodni. Trudno też skierować emocje w jedną stronę, zupełnie inaczej niż w przypadku niedawno wydanej Zaginionej.

Obława jest też o życiu prywatnym, a więc o przyjaźni, samotnym ojcostwie, dylematach moralnych, depresji po poronieniu i zwykłych biurokratycznych problemach zawodowych. Samo życie. Albo raczej wycinek z życia. Bez długiego wstępu i jednoznacznego zakończenia.

Jak się czyta Obławę?

Jak zwykle szybko i sprawnie, tu nie ma żadnej niespodzianki. Piotr Kościelny naprawdę umie w pisanie i potrafi zrobić tak, żeby książki nie dało się odłożyć. Znowu skończyłam czytać w środku nocy. A potem nie mogłam zasnąć. Standard.
Uczulę Was, że przy czytaniu trzeba zachować czujność, bo wątki się zmieniają bardzo szybko, a wszystko dzieje się praktycznie w tym samym czasie.

Kolejne spotkanie z dobrze znanymi bohaterami tym razem wypada sympatycznie, ale trochę powierzchownie. Są tak zapracowani, że gdyby to był pierwszy tom, to raczej z żadnym bym się nie zaprzyjaźniła. Ciągle w biegu! No, ale że ich znam, to już nic mnie nie dziwi. Sikora jak zwykle ukrywa się pod płaszczykiem szorstkiego cynizmu i złośliwego dowcipu, które Bielecki znosi z filozoficznym spokojem. I dobrze, tak ma być. Gdyby nagle bohaterowie przeszli spektakularną metamorfozę mentalną, byłoby to zwyczajnie niewiarygodne.

Jednak uczciwie muszę napisać, że Obławie daleko do Narogów. W ogóle mam wrażenie, że w tej serii co drugi tom wypada lepiej. Co prawda zaczęłam od czwartego, ale tak to było. Nagonka bardzo mi się podobała, Potrzask na jej tle rozczarował, Narogi porwały, a Obława kazała wyhamować zachwyt. I nie wiem, czy faktycznie co druga książka jest słabsza, czy co druga za bardzo winduje moje oczekiwania. Nie wyobrażam sobie, żeby nie było kontynuacji, więc mam nadzieję, że za jakiś czas się przekonam.

Obława – recenzja subiektywna

Długość – 330 stron to nie jest dużo, a tu naprawdę jeszcze setka by się przydała.

Humor – hmm… no tu chyba bez zmian, jeśli Sikora trafi w Wasze poczucie humoru, to się uśmiechniecie, ale gwarancji na to nie ma. W moje trafia, ale ja też potrafię być cyniczna i złośliwa, może to dlatego.

Trupy – to jest książka Piotra Kościelnego, więc chyba wszystko jasne?

Widoczność liter – żadna jak zwykle. Tym razem jednak chwilami mi to przeszkadzało, bo wszystkiego było za dużo i momentami czułam się przebodźcowana. Co ciekawe (przynajmniej dla mnie) mniej bolał mnie widok porcjowania ludzkiego ciała niż… serwowania go na talerzu.

Dla kogo jest Obława?

Obława to – jak dobrze liczę – siódmy tom z Grzegorzem Sikorą i daję Wam słowo, zaczynanie w tym miejscu nie ma sensu. Ja zaczynałam od czwartego i to też był błąd. Tu wszystkie wątki ściśle zazębiają się z tymi z poprzednich tomów, są kontynuacją i nie da się tak po prostu w ten ciąg wejść z marszu. Poszczególne tomy łączy znacznie więcej niż tylko bohaterowie.

Ogólnie to kryminał/thriller więc dla fanów gatunku i Piotra Kościelnego oczywiście. Na okładce jest oznaczenie 18+ i chyba się z tym zgodzę, bo skoro ja (umówmy się, otrzaskana w makabrycznych powieściach) w czasie czytania zrobiłam głośne „bleeee”, to młodzież może nie dźwignąć. Jest makabrycznie, ale zarazem realistycznie, chwilami nawet za bardzo. No ale wiadomo – Kościelny się w pisaniu nie certoli. Za to go kochamy, prawda?

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close