Paskudne konisko – Petra Eimer
Tytuł: Paskudne konisko
Autor: Petra Eimer
Kategoria: Literatura dziecięca
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Oprawa: twarda
Liczba stron: 176
Data wydania: 2026-01-28
Dziś wraz z synem z przyjemnością przedstawiamy Wam książkę, która podbiła nie tylko nasze serca. A mowa o propozycji dla dzieci i młodzieży pt. Paskudne konisko autorstwa Petry Eimar. To wyjątkowo zabawna opowieść o przyjaźni, która potrzebuje nieco więcej czasu, by się pojawić.
O czym jest Paskudne konisko?
Tytułowe paskudne konisko to Julka, niepozorna szara klaczka z wyjątkowym wzorem na zadku. Zjawia się pewnego lipcowego dnia w ogrodzie należącym do rodziny Pawła, czyli poza wspomnianą Julką głównego bohatera książki. Chłopak od zawsze marzył o zwierzęciu, ale na pewno nie był to koń. W dodatku taki, co to robi wszystko na odwrót i powoduje jedynie bałagan oraz kolejne problemy, z którymi musi się mierzyć niepocieszony Paweł. Ciekawość jednak z czasem zwycięża niechęć do przybłędy i chłopak, który bardzo pragnął pozbyć się chodzącego problemu, postanawia dać klaczce szansę.
A z jakim efektem? No cóż, mimo szczerych chęci pomysły Pawła w konfrontacji z możliwościami Julki okazywały się średnio udane, ale zdecydowanie zabawne. W historii, poza wspomnianą dwójką bohaterów, pojawiają się tu także rodzice Pawła, jego przyjaciel Max oraz Ania, sąsiadka, która wcale nie jest Pawłowi taka obojętna. Pod koniec pojawia się także postać, z której obecności chłopak koniec końców się nie ucieszy, choć wcześniej myślał, że wywabi go z kłopotu.
Oczywiście nie będę zdradzała szczegółów, niech stanie na tym, że bohaterowie przygód przeżywają od groma, ale pojawia się także moment, który być może ściśnie niejedno dziecięce serduszko. Do tego jednak musicie dokopać się sami w książce.
Moje wrażenia po lekturze

Fot. Archiwum autorki
Paskudne konisko to zabawna i lekka lektura dla młodszych i starszych czytelników. U nas częściowo czytałam na głos ją ja, a częściowo mój dziewięcioletni syn, bo chciałam, żeby czuł się bardziej w tę historię. I wczuł się, a jak! Zadał mi po drodze sporo pytań, łącznie z tym, czy do naszego ogrodu też może przybłąkać się taka Julka? Bo on by się ucieszył, i to baaaardzo.
Książkę, mimo tego, że jest zasobna w treść, czyta się sprawnie i przyjemnie. Na to wpływa fakt, że umieszczono w niej mnóstwo dymków z różnymi myślami, ikon, obrazków, wytłuszczeń. Użyto różnych czcionek i kolorów, które skupiają uwagę czytelnika i rozmywają poczucie, że czytania jest dużo. Sami wiecie — nie każde dziecko ma chęć zasiadać do książki, w której jedyne co widać, to zlewające się w ciemną plamę słowa. Moje cierpliwe na pewno nie jest, a z fragmentami książki poradził sobie bez marudzenia i wydziwiania, że mu się już nie chce.

Fot. Archiwum autorki

Fot. Archiwum autorki
Ogólnie ta propozycja dla dzieciaków jest bardzo kolorowa i każda strona obrazuje inne przygody, które przeżywa Paweł z przyjaciółmi i rodzicami. Książka jest nie tylko ciekawą lekturą, to także lekcja, która mówi o tym, że niekiedy potrzeba nieco więcej czasu, by wytworzyła się przyjaźń i że łatwo można kogoś stracić. Tu tworzy się dobra przestrzeń do rozmów o emocjach. Do pewnych wniosków po prostu trzeba dojrzeć i fajnie, kiedy dzieciaki mogą o tym poczytać, a później o tym porozmawiać.
Paskudne konisko to przesympatyczna książka dla dzieci i wcale się nie dziwię, że za granicą Julka zdobyła szerokie grono wiernych czytelników i doczekała się różnych odsłon. Jeśli Wasze dzieciaki także lubią humorystyczne książki przygodowe, które jeszcze czegoś uczą, to Paskudne konisko ma szansę podbić ich serca. Zarówno mnie, jak i mojemu dziecku ta historia bardzo się spodobała, więc z czystym sumieniem możemy polecić przygody Julki i Pawła młodszym i starszym czytelnikom.
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska
