2 godziny temu

Rosą pisane – Urszula Gajdowska

Tytuł: Rosą pisane
Cykl: Azyl (tom 2)
Autor: Urszula Gajdowska
Kategoria: powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Oprawa: miękka
Liczba stron: 336
Data wydania: 2026-02-25

Ostatnio w propozycjach nowości Wydawnictwa Skarpa Warszawska zobaczyłam książkę Rosą pisane. Pomyślałam, że tytuł nie zachęca specjalnie, za to autorka, Urszula Gajdowska, jest mi znana, więc postanowiłam przekonać się, czy warto poświęcić jej czas. Już po kilkudziesięciu przeczytanych stronach dotarło do mnie, że popełniłam duży błąd, o którym opowiem Wam nieco dalej. 

O czym jest Rosą pisane?

To opowieść o kobiecie po przejściach. Edyta, bo o niej mowa, mama Tosi i Tymka, udaje się do Azylu prowadzonego przez jej brata Eryka. Jest to miejsce schronienia dla zwierząt poszkodowanych przez los, więc nazwa okazuje się adekwatna także w kontekście turbulencji życiowych, jakie spotkały Edytę. A trzeba przyznać, że nie miała ona łatwo.

Najpierw po śmierci rodziców wychowywali ją dziadkowie, u których nie zaznała miłości. W dorosłości, która miała dać jej to, czego zabrakło w dzieciństwie, także się nie poszczęściło. Aleksander, były mąż — rzekłabym psychopata, narcyz i manipulator w jednej osobie — w czasie trwania małżeństwa trzymał ją w ryzach i po rozwodzie wcale nie chce odpuścić, co sprawia, że bohaterka boi się o siebie i swoje dzieci. A że akurat mija czas obowiązywania zakazu zbliżania się Aleksandra do Edyty, musi stawić czoło coraz częstszej obecności byłego męża w życiu jej i dzieci. Na szczęście pobyt w Azylu, wsparcie brata i jego żony oraz bliskich, pozwala na złapanie oddechu kobiecie. Sprawy nieco się komplikują, gdy pojawia się Dawid, przyjaciel Eryka, który ma pomóc w przytulisku.

Dawid jako były wojskowy, w dodatku mocno doświadczony przez wyjazdy na misje, ma pewne zachowania, które mogą od niego odstraszać. W momencie, gdy mężczyzna pojawia się na miejscu, Edyta robi wszystko, by utrzymać między nimi dystans. Szybko okazuje się jednak, że to, co uważa za dobre i bezpieczne dla siebie, nie musi takie być. Bohaterka postawiona przed koniecznością kontaktu z byłym mężem zaczyna rozumieć, że nie może zamykać się na normalne życie, a dzięki osobom, które ma obok, jest w stanie stawić czoła knuciom Aleksandra. Tak na marginesie muszę przyznać, że „eksowi” fantazji nie brakuje, oj dzieje się w powieści, dzieje… Więcej nie będę zdradzać, możecie uwierzyć mi na słowo, że bohaterowie nie mieli chwili oddechu nie tylko w walce o spokój w Azylu, ale także (a może przede wszystkim) w walce z własnymi demonami.

Rosą pisane to opowieść pełna emocji, koniec końców pokrzepiająca, choć może się wydawać, że los aż za bardzo plącze drogi bohaterom. Urszula Gajdowska bardzo umiejętnie pokazuje, jak skomplikowane potrafią być ludzkie uczucia, gdyż relacja Edyty i Dawida do standardowych nie należy. Każde z nich ma z tyłu głowy swoje traumy, które każą robić co innego, niż mówi serce. Nie każdy z takim balastem jest gotów budować szczęście.

Przy okazji dokończę myśl dotyczącą popełnionego przeze mnie błędu. Mianowicie gdy wczytywałam się w historię Edyty, tknęło mnie, że we wcześniejszych propozycjach Wydawnictwa Skarpa Warszawska widziałam książkę o podobnej konstrukcji okładki do Rosą pisane, tej samej autorki. Teraz wiem, że to była powieść Azyl dla serc, której recenzję odpuściłam, czyli pierwsza z powieści dotyczących rzeczonego azylu, w którym przebywa Edyta. Co więcej, podejrzewam, że skoro Rosą pisane okazało się tak świetną i ciepłą opowieścią, Azyl dla serc, który wprowadza w historię tego miejsca, pewnie jest w podobnym klimacie. Od razu pożałowałam, że sugerując się okładką i tytułem, zrezygnowałam z lektury. Teraz będę musiała nadrobić tę stratę, chociaż już znam ciąg dalszy historii Eryka i jego żony Weroniki.

Moje wrażenia po lekturze

Rosą pisane Urszuli Gajdowskiej to cudna, ciepła, momentami refleksyjna opowieść o potrzebie bezpieczeństwa, o szkodliwości tkwienia w strefie komfortu, i o pozorach, które bywają mylące. Jest to historia pełna emocji, która pokazuje, jak ważne w życiu są zrozumienie i bliskość drugiego człowieka. Wydaje mi się też, że proces odnajdywania równowagi życiowej u bohaterów może być krzepiący dla osób, które zmagają się z podobnymi problemami. Tę książkę można potraktować jako przyjemny czasoumilacz, jak i impuls do tego, by pomyśleć o tym, co w duszy gra.  

Jeśli i Wy lubicie emocjonujące powieści obyczajowe z wyrazistymi bohaterami, serdecznie polecam Wam zanurzyć się w historię Edyty i Dawida. To naprawdę dobry wybór.


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close