33 minuty temu

Szelest – Małgorzata Oliwia Sobczak

Tytuł: Szelest
Autor: Małgorzata Oliwia Sobczak
Oprawa: Miękka
Liczba stron: 351
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: W.A.B.

Gdybym nie pokochała Małgorzaty Oliwii Sobczak za Kolory zła, niechybnie stałoby się to teraz – w trakcie lektury Szelestu. Absolutnie i w pełni zgadzam się, plaża w Dębkach jest najpiękniejsza w Polsce, a na pewno na Pomorzu – tu znam większość od Świbna do Ustki. Dębki wygrywają absolutnie, są nieposkromione, dzikie, nieokrzesane, nieprzewidywalne i baaardzo charakterne. I tacy sami są bohaterowie Szelestu – Alicja Grabska dziennikarka śledcza chwilowo na stanowisku klepacza tekstów do brukowca, i Oskar Korda, policjant z blizną na twarzy i mrokiem w sercu. Oboje igrają z ogniem, a ich odwaga chwilami przekracza granice absurdu. No ale tak to jest w tej robocie, prawda? Śledztwo się samo nie poprowadzi.

O czym jest Szelest?

Zaczyna się od pozornie zwykłego zadania dziennikarskiego. Alicja Grabska instaluje aplikację mobilną, która ma być pomocą w zwiedzaniu Trójmiasta. Jednak nie jest to taka sobie zwykła aplikacja – prowadzi do miejsc dość kontrowersyjnych. Raczej nie znajdziecie ich w przewodnikach, są otoczone złą sławą, często budzą skrajne emocje. Na tym zresztą ma polegać zabawa – na budzeniu emocji, a raczej na wychodzeniu naprzeciw emocjonalnym potrzebom użytkowników.

Z dziennikarskiego punktu widzenia zadanie jest łatwe, ale tylko do momentu, w którym poprowadzona przez aplikację Alicja, znajduje w lesie zwłoki. Od tej pory nic nie jest oczywiste, a najmniej to, kto jest wrogiem, kto przyjacielem i czy na pewno jest to sprawa czysto zawodowa. Już wkrótce nasza blond dziennikarka przekona się, jak to jest czuć ciarki na plecach i mieć głębokie przekonanie o byciu obiektem obserwacji.

Oskar Korda stara się podejść do sprawy rzeczowo i chłodno, ale i jemu będzie się to udawało tylko do pewnego momentu. Wbrew pozorom nawet policjant potrafi mieć ludzkie uczucia.

Jak się czyta Szelest?

W tej historii nic nie jest oczywiste i pewnie dlatego tak bardzo mi się podobała. Nie lubię gładkich książek z przewidywalnym zakończeniem. W Szeleście autentycznie wszystko szeleści złowieszczo, a najbardziej emocje i traumy ukryte gdzieś pod powierzchnią pamięci. Trzeba mieć odwagę, by sięgnąć naprawdę głęboko i przypomnieć sobie to, co jest zbyt trudne i wstydliwe, by chcieć o tym pamiętać.

Okładka opinią Marcela Mossa nastraszyła mnie „odpowiednią dawką erotyzmu”. Od razu wyobraziłam sobie wyuzdane sceny, za którymi szczerze mówiąc, nie przepadam. Na szczęście w tym wypadku dawka naprawdę była odpowiednia, a na tle reszty praktycznie ginęła. Nie o seks tu chodzi, chociaż owszem, jest obecny.

Szelest mnie porwał niesamowicie i już pod koniec lektury w myślach dziękowałam wydawnictwu W.A.B. za obdarowanie mnie od razu kolejnymi częściami. Jeśli macie zakupy w planach, kupujcie trzy części bez zastanowienia. W tym wypadku dawkowanie dobrej literatury to tortura.

Szelest jest świetnym przykładem dobrej literatury z pogranicza kryminału, sensacji i thrillera. Misternie skonstruowany plan wydarzeń, wątki, w których nie można się pogubić, wyraziści bohaterowie, których nie dacie rady pomylić z nikim innym i rozwiązanie, na które nie wpadniecie. Ja też nie wpadłam.

Szelest – recenzja subiektywna

Długość – 351 stron, niewiele, ale wybaczam, bo już czeka na mnie Szum.

Trupy – no nie ma co ukrywać, to jest dobra książka.

Humor – owszem, kilka razy się uśmiechnęłam, ale nie gwarantuję, że Wam też się to przydarzy. To jednak nie jest zabawna historia.

Widoczność liter – o nie, tu nie ma liter, są za to plenery, które znam osobiście, albo poznam przy najbliższej okazji. Na plażę w Dębkach już nigdy nie popatrzę tak samo…

Ogólnie powiem Wam tak: zarezerwujcie czas, bo to nie jest książka, która pozwoli się odłożyć na bok. A to zaledwie pierwsza część, więc tego czasu będziecie potrzebować naprawdę dużo.

Dla kogo jest Szelest?

Jest mrocznie, niepokojąco, poruszająco, na swój sposób intrygująco i emocjonująco. Jest też normalna policyjna robota, która też nie raz i nie dwa zaskakuje. Myślę, że taki miks najlepiej przyjmą fani książek, w których niepokój narasta ze strony na stronę, a pod koniec wręcz eksploduje. To coś więcej niż thriller, to król thrillerów. Mimo tych wszystkich niepokojów bez oporów dałabym młodzieży.

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem W.A.B.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close