Zaginiona – Piotr Kościelny
Tytuł: Zaginiona
Autor: Piotr Kościelny
Oprawa: miękka
Liczba stron: 302
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Mam wrażenie, że już kiedyś napisałam, że Piotr Kościelny w tańcu, yyyy… w pisaniu się nie certoli. On pisze książki dla dorosłych, świadomych czytelników, którzy znają reguły – wszystkie chwyty dozwolone, taryfy ulgowej nie ma. Ja czytałam w nocy i powiem tak: bolało. A i spać jakoś nie miałam ochoty…
O czym jest Zaginiona?
Tytułowa zaginiona to Agnieszka, młoda kobieta, która następnego dnia po kłótni ze swoim chłopakiem idzie do pobliskiego lasu na grzyby. Ma to być sposób na ukojenie rozedrganych nerwów i ciśnienia podniesionego faktem, iż Krzysztof nie wrócił na noc do domu. Wychodząca z domu Agnieszka jeszcze nie wie, że ona też nie wróci. Może gdyby oboje mieszkali w dobrej dzielnicy dużego miasta, a nie w slumsowatym bloku po byłym PGR-ze, policja byłaby chętniejsza do szybkiego podjęcia poszukiwań. A tak skończyło się na machnięciu ręką i stwierdzeniu, że „znajdzie się”. Nie znalazła. No to druga teza: chłopak ją zabił. Teraz trzeba to tylko udowodnić.
Jednak Agnieszka i Krzysztof nie są w tej książce tak ważni, jak komisarz Tomasz Świderski – niegdyś bardzo dobry śledczy, obecnie alkoholik, który został zesłany na prowincję, żeby w spokoju doczekał emerytury. Nie dostaje poważnych spraw, nikt mu w drogę nie wchodzi, on sam stara się być niewidoczny. Butelka żubrówki i czteropak piwa to jego codzienni przyjaciele. To właśnie on spróbuje nieoficjalnie pomóc w odnalezieniu Agnieszki, bo oficjalnie policja skupi się raczej na czymś innym. A jego policyjny nos mówi mu, że coś tu strasznie, ale to strasznie śmierdzi…
Zaginiona to też obraz Polski B – brudnej, beznadziejnej i bez przyszłości.
Jak się czyta Zaginioną?
Gdybym miała wskazać jedno uczucie towarzyszące mi przy czytaniu tej książki, byłaby to bezradność. Nic nie mogłam zrobić, bo czytelnik jest tylko biernym obserwatorem, a korciło wejść w te literki i zdrowo w nich namieszać. Tymczasem musiałam patrzeć na rozmaitego kalibru świństwa, przy których się przysłowiowy nóż w kieszeni otwiera. I naprawdę chciałabym napisać, że Autor zainspirował się Procesem Franza Kafki, ale bardzo się boję, że wcale nie. Mam przeczucie graniczące z pewnością, że inspiracją było samo życie, a to wszystko tak właśnie wygląda – śledztwa prowadzi się pod z góry założony wynik, prokuratorzy są jednoosobowymi gwiazdami własnych teatrów, a areszty… no cóż, tu obowiązuje inne prawo i obyczaje. Nieludzkie. I absurdalne.
Biorąc pod uwagę wszystko powyższe, muszę napisać, że czyta się trudno, boleśnie, czasem z zaciśniętymi zębami, czasem z mordem w oczach. Z drugiej strony Zaginiona to taka książka, której nie można tak po prostu odłożyć. Próbowałam, nie wyszło. To jedna z tych, które trzeba przeczytać do końca, choćby początek nocy był zarwany a końcówka bezsenna.
Z zawodowego obowiązku napiszę, że akcja jak zwykle dopracowana, język bardzo wiarygodny i pasujący do postaci, które z kolei są bardzo wyraziste i trójwymiarowe. Właściwie wiedziałam, że tak będzie, zanim zaczęłam czytać i kto zna inne książki napisane przez Piotra Kościelnego, świetnie wie, że może oczekiwać jakości premium. No ale żeby nie było, że nie doceniam i pomijam, to chylę czoła i kapelusza.
Zaginiona – recenzja subiektywna
Długość – jedyna rzecz, do której mogłabym się przyczepić. Chociaż opowieść jest zamknięta a temat wyczerpany, to 302 strony to jednak ciut mało. Jakoś za szybko mi się ta książka skończyła.
Trupy – yyyy… Doczytajcie sobie.
Humor – no nie, nie ma go tu. I dobrze, bo do całej konwencji by nie pasował. To absolutnie nie jest rozrywkowa książka, a Autor najwyraźniej nie widział powodu, żeby rozładowywać śmiechem napięcie. I chwała za to.
Widoczność liter – w tej książce nie ma liter. Są obrazy, które wdrukowują się w świadomość i nie chcą sobie pójść. Jeszcze kilka dni po przeczytaniu książki miałam przed oczami niektóre sceny.
Ogólnie powiem tak – bierzcie i czytajcie. Jeśli macie odwagę. Jeśli nie macie, to też. To nie tylko dobra książka, ale też bardzo ważna, trochę taka jednoosobowa kampania społeczna, którą warto zauważyć i wesprzeć.
Dla kogo jest Zaginiona?
Okładka głosi, iż jest to książka dla osób, które ukończyły 18 lat. Nie wiem, czy się z tym zgadzam. Chociaż prawo i dobre obyczaje nie przewidują takiej możliwości, podniosłabym dolną granicę co najmniej do lat 20, może nawet 25. Dlaczego? Bo to jest książka emocjonalnie trudna do udźwignięcia, Piotr Kościelny jak zwykle pojechał po bandzie i nie wziął jeńców. Naprawdę nie trzeba się pchać w takie bagno tuż po osiemnastce, nie powinno się w każdym razie.
Zaginiona to kryminał, taki klasyczny w starym stylu, spodoba się fanom gatunku, ale tylko tym bardzo odpornym na bardzo złe rzeczy i ich nieznośnie realistyczne opisanie. To jest trudna książka. Ale bardzo, bardzo dobra.
