8 godzin temu

Złodziej. Nie szukaj mnie – Joanna Opiat-Bojarska

Tytuł: Złodziej. Nie szukaj mnie
Autor: Joanna Opiat-Bojarska
Oprawa: Miękka
Liczba stron: 318
Rok wydania: 2025
Wydawnictwo: EmpikGo

Joanna Opiat-Bojarska to nie imię i nazwisko – to marka i gwarancja jakości. Jeśli sięgam po książkę tej autorki, to z jednej strony mam ogromne oczekiwania, bo już dawno temu sama wywindowała poprzeczkę w kosmos, z drugiej – niezachwianą pewność, że to nie będzie stracony czas. A wisienką na torcie jest niepewność – nigdy nie można przewidzieć, jaką ucztę tym razem zaserwuje czytelnikom i dokąd ich zaprowadzi. W moim odczuciu każda książka to gigantyczna kinder niespodzianka, a jej wypakowywanie to nieziemska przyjemność. A jak było tym razem?

O czym jest Złodziej?

Ostatnio mam szczęście (albo pecha) do książek, o których nie da się za dużo napisać, żeby nie popaść w spojlerowanie. W Złodzieju jest podobnie – gdybym chciała napisać, o czym naprawdę jest ta książka, popełniłabym recenzenckie harakiri. Mam nadzieję, że jak napiszę tyle, ile mogę, to poczujecie się zachęceni, by samodzielnie odkryć resztę.

Joanna Mazur to wzięta pisarka, która bardzo ceni sobie realizm w książkach. Pisze kryminały, często konsultuje fabułę z policją (zwłaszcza jednym zaprzyjaźnionym policjantem), a czasem z… przestępcami. Tak jest i tym razem. Chęć napisania o złodziejach samochodów, członkach łódzkiej ośmiornicy prowadzi Joannę do Łodzi. Bo jak opisać uczciwie i wiarygodnie złodziei samochodowych bez wchodzenia w ich środowisko? Zarekomendowana przez kolegę po fachu, trafia na Surfera, szemranego osobnika z łódzkiego półświatka, który ma skontaktować ją z grubszymi rybami. Wszystko przebiega bezproblemowo do czasu, gdy pojawia się pierwszy trup…

Co z tego wszystkiego wyniknie? Rollercoaster i karuzela łańcuchowa bez zabezpieczeń w jednym. Tu trzeba się mocno trzymać, żeby nie zginąć. Niewinne pytania rodzą zbrodnie, sprawy zaczynają się komplikować a coś, co miało być tylko pracą nad książką, staje się sprawą osobistą.

Kolejne zdania kasowałam trzy razy, co znaczy tylko tyle, że więcej napisać o treści nie mogę.

Jak się czyta Złodzieja?

Noooo… bardzo dobrze się to czyta! Plastyczny język, idealnie wyważona równowaga między ilością opisów i dialogów, nie ma dłużyzn, napięcie utrzymuje się przez całą książkę, chwilami jest podbijane zwrotami akcji, co dodatkowo uprzyjemnia czytanie.

Na ile mogę to ocenić z pozycji osoby, która w Łodzi była raz w życiu, to wszystko wygląda bardzo wiarygodnie. Bez trudu dałam się wciągnąć w nastrój i nerwową atmosferę, a wyrazistość wszystkich miejsc i postaci kazała mi się zastanawiać, jak bardzo ta książka jest oparta na faktach. Bo może faktycznie autorka była w Łodzi, rozmawiała z Surferem, Borysem, Włochem, Jarem…

Największe brawa należą się jednak za kreację głównej bohaterki. Nawet teraz, już po lekturze, nie mam problemu z wyobrażeniem sobie, jak ta kobieta wygląda. I powiem Wam, że naprawdę ją polubiłam. Super babka! Ale taka z jajami ;-P

Książka nie jest długa i świetnie nadaje się do przeczytania za jednym zamachem, o ile macie wolne trzy godziny. Bardzo polecam to rozwiązanie, bo pozwala dokładnie zagłębić się w akcji, ale przede wszystkim w atmosferze. Po opisie wędrówki kanałami do dziś mam ciarki, to było przerażające. Jednocześnie dobrze wiem, że to właśnie takie fragmenty nakręcają atmosferę, chociaż tu właściwie mamy samograja – ze strony na stronę jest coraz bardziej gorąco.

Złodziej – Recenzja subiektywna

Długość – to właściwie jedyna rzecz, do której mogę się przyczepić. Książka jest krótka. Ma zaledwie 318 stron, końcówka potraktowana jest dość skrótowo. Z jeden strony to rozumiem, bo daje to ogromne pole do kontynuacji, a Internet już mnie poinformował, że takowa będzie, z drugiej – zostaje spory niedosyt i wrażenie prześliźnięcia się po zakończeniu. No ale to może dlatego, że ja uwielbiam długie książki. Nie twierdzę, że Wy też to poczujecie.

Trupy – w dobrej książce musi być przynajmniej jeden i to jest dobra książka. Nawet bardzo dobra.

Humor – trudno tu mówić o kabaretowej rozrywce, ale są momenty, przy których się leciutko uśmiechnęłam. Pamiętajcie tylko, że ja mam specyficzne poczucie humoru.

Widoczność liter – absolutnie żadna. To książka napisana bardzo plastycznie, idealna dla osób, które lubią sobie wyobrazić i po swojemu zobaczyć akcję. Ja ją widziałam już od pierwszej strony. Może dlatego, że nie ma tu przydługiego wstępu, od początku „się dzieje”.

Ogólnie polecam z pełną odpowiedzialnością za własne słowa. Bierzcie i czytajcie, spodoba się Wam!

Dla kogo jest Złodziej?

Złodziej to kryminał, więc nietrudno ustalić krąg adresatów. To jednak coś więcej niż klasyczny kryminał, w którym jest trup i drobiazgowe śledztwo. Nie wiem, czy już wymyślono gatunek: kryminał przygodowy, ale to właśnie taka książka. Spodoba się fanom książek akcji i powieści sensacyjnych. Bez oporów dałabym młodzieży.

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem EmpikGo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close