Dom 11 września 2017

Mamo nie idź do pracy!

W nocy słyszę płacz dziecka dochodzący z pokoju po drugiej stronie mieszkania. Wstaję ledwo żywa i po ciemku slalomem podbiegam do Lusi, a wtedy ona  mówi do mnie: “Mamusiu, sama nie cie pać”. Teoretycznie w łóżku nad nią śpi starszy brat, ale i tak kładę się obok niej i tulę. Czekam aż wyrówna się jej oddech i zaśnie. Cicho wymykam się do mojego łóżka i zerkam na zegarek, a na nim 3 w nocy.

Nie potrafię już zasnąć. Za niecałe dwie godziny i tak muszę wstać żeby zdążyć na pociąg, a poza tym nasłuchuję czy mała się nie obudzi. W końcu dzwoni budzik i wstaję jeszcze bardziej zaspana. Cichutko szykuję się na wyjście do pracy. Jeszcze mam chwilkę i wtedy w drzwiach stoi ona. Kochana, niespełna trzylatka z zaspanymi oczkami, wbitymi we mnie. Podbiega do mnie i kurczowo się łapie i mówi najczulej jak potrafi: “Mamusiu”. Na ten dźwięk to nawet lodowce topnieją.

Przytulam ją mocno i wiem, że już nie zaśnie, że nie ma sensu kłaść jej spać. Niestety ja muszę wyjść z domu i wtedy ona wpada w płacz, że chce do mamusi. Razem z tatą próbujemy ją pocieszyć, wytłumaczyć. Wychodzę i macham na pożegnanie. Widzę ich w oknie, dziecko wtulone w tatę z groszkami łez na policzkach. Moje serce rozrywa się na kawałki.

Z jednej strony pociąg, praca, no nie mogę się spóźnić, muszę i tak przyspieszyć kroku by dotrzeć na dworzec na czas. Z drugiej strony rzuciłabym wszystko by zostać z nią, utulić, pocałować w czółko, powygłupiać się, czy poczytać książeczkę i zaprowadzić do przedszkola. Pociesza mnie tylko myśl, że została z tatą, ale dla niego to też nie są łatwe chwile.

Przyzwyczai się? Zapewne. Ale czy to jest dla niej dobre? Nie wiem, albo przynajmniej wmawiam sobie, że nie wiem, bo prawdy chyba bym nie zniosła.

Dzieci stanowczo za szybko pozbawione są dzieciństwa, czasu wspólnego z rodzicami. Dlatego mam dla was i siebie małą radę. Spędzajcie swój wolny czas z nimi, przesuńcie te zadania, które się da na później, a w zamian pobawcie się, ułóżcie puzzle, poczytajcie stertę książek. Pamiętajcie, że dzieci szybko dorastają, a czasu ich dzieciństwa nie da się w żaden sposób nadrobić.


6
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Niepoprawna OptymistkaAnna Maria RatajczykMilena KamińskaJotgieMilena Kamińska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jadwiga
Gość
Jadwiga

AMEN!

Niepoprawna Optymistka
Gość

U mnie jest tak po weekendzie. Dzieci nie chcą wypuścić taty do pracy :)

Anna Maria Ratajczyk
Gość

U mnie sytuacja wyglada podobnie, a córeczka jeszcze mniejsza. Mądre słowa dzieci potrzebuja najbardziej czasu z rodzicami te chwile sa na wage zlota dla nich na cale zycie.

Milena Kamińska
Gość
Milena Kamińska

:-( tak miałam, całe szczęście już moje dzieci chętnie chodza do przedszkola i szkoły i te trudne chwile bywaja ale rzadko. Dla nas jest najgorszy wrzesień, niestety od tygodnia nie mam wcale czasu dla dzieci, siedzę i piszę plany wynikowe bo w ziązku z tym iż jestem pedagogiem specjalnym piszę plany ze wszystkich przedmiotów i to do tego inne dla dzieci z niepełnosprawnościa intelektualna w stopniu lekkim i inne dla uczniów w stopniu umiarkowanym, poza tym inne wychowawcze dokumenty, a do tego w tym roku wprowadzenie elektronicznego dziennika (czarna magia) czekam końca września bo do wtedy mamy czas ostateczny na… Czytaj więcej »

Milena Kamińska
Gość

:-( trzymam kciuki

Jotgie
Gość
Jotgie

Moja córka zaraz kończy pół roku i nijak nie potrafię sobie wyobrazić powrotu do pracy. Niby normalna rzecz, ale dzisiaj wydaje się po prostu nierealna. No bo jak to tak? Mam ją zostawić i sobie pójść?
http://dziennikzlejmatki.blogspot.com/

Dom 8 września 2017

Jak przetrwać remont z dzieckiem

Remont sam w sobie jest jak koniec świata. Wszystko stoi na głowie, nic nie można znaleźć, dostęp do wielu przedmiotów codziennego użytku jest ograniczony. Dorośli od tego wariują, a co dopiero dzieci? Jak przetrwać remont z dzieckiem i nie oszaleć??

  1. Jeśli masz taką możliwość, wyślij dziecko na czas remontu do babci, cioci czy choćby na kolonie. Bez dzieci na pewno wszystko pójdzie sprawniej. Jeśli nie masz takiej możliwości – patrz punkt drugi.
  1. Zaciśnij zęby i powiedz sobie, że to kiedyś minie. Cokolwiek by się nie działo, nie daj się wyprowadzić z równowagi. Ten trening cierpliwości będziesz przerabiać średnio dwa razy na godzinę. Dzieci mają niesamowitą inwencję. Na bank nagle zechcą zagrać w grę, w którą nie grały dwa lata i która jest na dnie któregoś pudła. Słowo klucz – któregoś.
  1. Żeby remont przebiegł gładko, trzeba się do niego dobrze przygotować. Przemyślcie, czego będziecie potrzebowali, szczególnie gdy wszystko robicie samodzielnie. Wszelkie braki kołków, farby, pędzla w odpowiednim rozmiarze, kleju, przedłużą remont i wprowadzą nerwową atmosferę.
  1. Przygotuj dziecko na to, co się będzie działo w domu. Powiedz, że część rzeczy trzeba będzie spakować, że nie wszystkimi zabawkami będzie mogło się bawić. Pomóż wybrać te, które są najważniejsze. Ustal z dzieckiem, że te niezbędne zabawki muszą się zmieścić w jednej szafce, walizce, pudle, koszu czy co tam masz do dyspozycji.
  1. Choćby się paliło i waliło, posiłki muszą być o stałych porach. Remont to czas, kiedy można trochę odpuścić z ich jakością. Właśnie na taką okazję powinnaś mieć w domu własnoręcznie przygotowane mrożonki. A jak czasem zamówisz pizzę, to też się nic nie stanie.
  1. Postaraj się wygospodarować dziecku jakiś kącik, gdzie będzie mogło się bezpiecznie bawić. Wiadomo, że remont to coś jak tornado przy końcu świata, ale te dwa metry kwadratowe na pewno gdzieś znajdziesz.
  1. Podobnie jak posiłki, tak i kąpiel powinna być o tej samej porze co zwykle. Dla dziecka takie stałe punkty programu dnia są bardzo ważne.
  1. Jeśli dziecko jest na tyle duże, że rozumie co się wokół niego dzieje, można pozwolić mu uczestniczyć w pracach remontowych. Oczywiście, że pomaluje ścianę krzywo i co z tego? Może przecież malować ten fragment, który zasłaniają meble ;)

 

Każdy nawet najdłuższy remont ma to do siebie, że kiedyś się skończy. Trzeba go mniej lub bardziej cierpliwie przetrwać, by móc się cieszyć odnowionym mieszkaniem.

Aha, przeczytałam gdzieś, że potrzeba remontu w mieszkaniu to podświadoma potrzeba zmian w związku. Ja akurat w moim związku nie widzę potrzeby zmian, za to na ścianach bardzo :P A Wy z jakich powodów robicie remonty?  

 

8
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aneta Wnuk
Gość

Remont robimy kiedy chcemy cos odnowić

Julka Dydak
Gość

Jak jest potrzeba to się remontuje Na pewno nie zrywam dobrze położonych płytek, tylko po to żeby załóżyć nowe. Aż taka prózna to nie jestem

Kamila Kuśmierz-Chudy
Gość

A moze.cos.w tym jest…u nas podczas remontu dowiedzielismy sie o 3 bebiku odechcialo nam sie kolejnych zmian

Sandra Pajdzik
Gość

My właśnie w trakcie mega remontu…Z dziećmi ciężko

Sylwia Wnuk
Gość

U nas na razie remontu nie ma ale dużo prac wykończeniowych owszem. I to są potrzebne zmiany bo bez nich nie da się funkcjonować :D

Marta Kosieradzka
Gość

u nas dzidzia w drodze:) jesteśmy już po odmalowaniu ścian:) na ten czas nasz syn został eksmitowany do cioci <3

Ewa Kowalczyk
Gość

Ja ostatnio robilam malowanie w ratach synek chcial pomagac, wchodzil do pokoju, plakal ojej nabiegalam się nie chcial sluchac babci, chcial siedziec i parzec w tym pokoju jak sie maluje ale nie bylo to dla niego za zdrowe…gdy umalowalismy to wszedl ocenil (oooo mamo ale piękny pokoj) :-) jesli chodzi o jakis powazny remont to nie planuje ale naprwno w tedy to trzeba mlodego bedzie u cioci ulokowac hehehe

Ewa Kowalczyk
Gość
Ewa Kowalczyk

Nie przepadam za temontami….denerwuje mnie to upychanie i wynoszenie wszystkiegooo….a na koncu gdy już sprzątam po wszystkim to mam wrażenie, że nic nie ubywa podczas tego sprzątania. Mój synek uwielbia temonty, ostatnio malowaliśmy mieszkanie w ratach :-D i młody by cały czas pomagał nie słuchał sie nikogo…następnym razem wydelegujemy go do cioci hehehe ale najfajniejszy byl moment po malowaniu wszyscy podziwiali a młody Ooo jaki ja mam ladny pokój to chwile które cieszą

Zdrowie 7 września 2017

Ból lub pieczenie podczas oddawania moczu? Kłopotów z pęcherzem nie wolno bagatelizować

Zapalenie pęcherza moczowego to przykra przypadłość, dobrze znana większości kobiet. Ból, pieczenie podczas oddawania moczu, uczucie ciągłego parcia na pęcherz i dyskomfort, to główne objawy zakażenia dróg moczowych.

Na domiar złego, choroba bardzo lubi nawracać i wiele kobiet skarży się z powodu infekcji pęcherza nawet kilka razy do roku. Najczęściej winę za problemy ponosi obecność bakterii w układzie moczowym. Prawie 90% przypadków zachorowań powodują bakterii E.coli, bytujące w jelicie grubym. Gdy przedostają się one z obszaru odbytu do cewki moczowej, a następnie do pęcherza, rozwija się zakażenie. Czasem, gdy nie jest ono leczone, może dotrzeć nawet do nerek. Pozostałe 10% to innego rodzaju drobnoustroje, efekt kamicy nerkowej lub cukrzycy oraz nieprawidłowości w budowie narządu rodnego.

Fakt, że mężczyźni również cierpią z powodu tej przypadłości, niespecjalnie nas pociesza. Statystyki mówią, że przeciętnie w ciągu całego życia jedna na 5 kobiet choć raz będzie cierpiała z powodu zakażeń układu moczowego. Co gorsza, wiek nie gra znacznej roli i może ono dotknąć zarówno małe dziewczynki, jak i dojrzałe kobiety po okresie menopauzy.

Poza bólem i parciem na pęcherz mogą pojawić się również inne objawy zapalenia pęcherza. Niekiedy można zaobserwować czerwone zabarwienie moczu, które jest efektem obecności krwi w wyniku zapalenia błony śluzowej pęcherza. Jeśli zakażenie nadal się rozwija i dociera do nerek, pojawia się gorączka. Gdy zaobserwujemy niepokojące objawy, najlepiej zgłosić się do lekarza i wziąć skierowanie na badanie moczu. Stwierdzenie większej ilości leukocytów, wystąpienie erytrocytów lub białka, wskazuje na zakażenie. Można również wykonać posiew moczu, aby uzyskać odpowiedź, czy obecne są w nim bakterie, a jeśli tak, to jakie szczepy odpowiadają za pojawienie się kłopotów. Leczenie nie jest skomplikowane, najczęściej lekarz przepisuje pacjentce antybiotyk. Jeśli zakażenie jest powikłane, zazwyczaj leczenie przebiega w szpitalu.

Aby oszczędzić sobie bólu i poważnych problemów z pęcherzem należy pamiętać o zasadach, które przestrzegać należy każdego dnia:

  • picie dużej ilości płynów w ciągu doby,
  • nie przetrzymywanie moczu, gdy czujemy potrzebę wyjścia do toalety,
  • zachowanie codziennej higieny,
  • podcieranie się w toalecie w kierunku od przodu do tyłu, dzięki czemu nie przesuwamy bakterii kałowych w stronę cewki moczowej,
  • po stosunku płciowym warto oddać mocz,
  • regularne jedzenie żurawiny lub picie soku z tych owoców, hamuje przyleganie bakterii do błony śluzowej dróg moczowych,
  • zakładanie ciepłej bielizny, ponieważ wychłodzenie i osłabienie organizmu sprzyja rozwojowi bakterii.

Dobrym pomysłem jest także sięgnięcie po leki bez recepty, które skutecznie hamują rozwój i namnażanie szkodliwych bakterii. Profilaktyka w przypadku zapalenie pęcherza jest prosta i skuteczna, choć nie eliminuje zupełnie ryzyka pojawienia się problemu. Ważne, by nie bagatelizować tej kwestii, bo zaniedbanie zdrowia zemści się prędzej czy później.

 

18
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aneta Wnuk
Gość

Ja znam ten ból. Jeden z najgorszych w życiu. Po ciąży mialam zapalenie pęcherza i nerki. Ż bólu nie mogłam chodzić

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

aż tak…. współczuję szczerze przeżycia

Aneta Wnuk
Gość

No pamiętam jak strasznie bolało. Nie polecam ?

Kasia Górska
Gość

Tez tak mam…

Karolina Mich
Gość

Miewam.niestety, u mnie tylko furargina i gorący termofor

Kasia Górska
Gość

Furagina bardzo wyjalawia. Nie polecam. Ginjal jest genialny, ale nie wiem czy jest znow dostepny…

Julka Dydak
Gość

Nieprzyjemna sprawa i nikomu nie życzę. Staram się nie dopuścić już do tego

JulkaD
Gość
JulkaD

Zgadzam się z powyższym. Już kilka razy mnie to spotkało, więc przestrzegam zasad, bo ból jest nieprzyjemny.

Aldona SG
Gość

Swojego czasu dość często miałam ataki.
W pierwszej ciąży co rusz. Aż wylądowałam w szpitalu. Ok. 4/5 m.c. Dostawałam zastrzyki. Pomogły bardzo. Od tamtego czasu minęło 8 lat i póki co raz (akurat w marcu zeszłego roku) „tylko” mnie bolał pęcherz. Po tabletkach przeszło i spokój mam nadal. Nie wiem co to były za zastrzyki ale dały radę na długo i oby tak zostało.

Sylwia Wnuk
Gość

Nie wiem co to na szczęście. Ale zaraz lukne na co uważać :)

Kasia Górska
Gość

Ja mialam mnostwo razy. Zawsze z krwiomoczem. Nie polecam furaginy, bo ja mialam po niej nawroty. Teraz radze sobie mnostwem wypitej wody, ibumem i uroseptem. Po infekcji jeszcze aplikuje vagical. Najlepszy byl ginjal, ale juz dlugo nie jest dostepny… Po kuracji ginjalem nie mialam nawrotow przez 4 lata, a wczesniej srednio co miesiac przez prawie 2 lata. Najwazniejsze, kluczowe to dbac o higiene po kazdym stosunku plciowym, dowysikiwanie sie i, u mnie, srednio raz na pol roku, raz na rok, kuracja vagicalem. A! I jeszcze na samym pocz, jak juz jest ten krwiomocz, robie namaczanki ze skrzypu i rumianku, przemywajac… Czytaj więcej »

Agnieszka Urbańska
Gość

Żurawina suszona ale dobrej jakości

Ewa Kowalczyk
Gość
Ewa Kowalczyk

Nie przepadam za temontami….denerwuje mnie to upychanie i wynoszenie wszystkiegooo….a na koncu gdy już sprzątam po wszystkim to mam wrażenie, że nic nie ubywa podczas tego sprzątania. Mój synek uwielbia temonty, ostatnio malowaliśmy mieszkanie w ratach :-D i młody by cały czas pomagał nie słuchał sie nikogo…następnym razem wydelegujemy go do cioci hehehe ale najfajniejszy byl moment po malowaniu wszyscy podziwiali a młody Ooo jaki ja mam ladny pokój to chwile które cieszą :-)

maja
Gość
maja

już kilka razy to przechodziła niestety, najszybciej i najskutecznie pomogło urofuraginum max, biorę przez tydzień ale efekt jest na drugi dzień już :) w końcu ulga że nie trzeba biegać co chwilę na siusiu, na sobie przerobiłam też picie wody z sodą, jedzenie kilogramów żurawiny, ciepłe okłady. To raczej jako wspomaganie bym potraktowała a nie jako leczenie

Julka Dydak
Gość

Można też zapobiegawczo zażywać urosept..

Milena Kamińska
Gość

furagina tylko pomaga, do tego żurawina, ciepłe kąpiele

Joanna Korzystko
Gość

Tylko urofuraginum…

Edyta Skrzydło
Gość

Pójść do lekarza i wyleczyć , a nie zaleczać infekcję.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close