Matka, dawaj na kawę! Czasu spędzonego z przyjaciółką nigdy dość


Odwiedziłam w zeszły weekend moją serdeczną przyjaciółkę. Na co dzień dzieli nas 120 km, więc biorąc pod uwagę bagaż w postaci małych dzieci, dalsze podróże są wątpliwą przyjemnością. Jednak, gdy tęsknota zagląda nam w oczy, pakujemy się i odwiedzamy wzajemnie.

Uwielbiam ten moment, gdy przekraczam próg jej domu i od razu wciągają mnie do kuchni jej wyciągnięte do uścisku ręce. Zapytacie, dlaczego do kuchni, a nie do salonu? Bo obie uważamy, że to w kuchni jest serce domu, ten nasz kawałek podłogi, choć może raczej powinnam napisać stolika. Poza tym wszędzie jest blisko — blisko do wina, blisko do otwieracza i blisko do kieliszków :)

Oczywiście na dzień dobry nie sięgamy po procenty, broń Boże! To dopiero później, jak dzieci zasypiają. Na „jak miło cię widzieć” zasiadamy do kawy i domowego wypieku. W tej materii Gośka jest lepsza ode mnie, bo piecze doskonałe bezy i jabłecznik, ja piec nie umiem. I jest jeszcze coś! Ona ma cudowną maszynkę do czynienia dobrego humoru, czyli expres ciśnieniowy. Nowy, piękny i funkcjonalny, na kapsułki, w którego stronę tęsknie spoglądam.

Nie oszukujmy się, kawa z ekspresu jest o niebo lepsza, niż zwykła zalewajka, zarówno sypana, jak i rozpuszczalna. Jej krups ekspres (swoją drogą, to prezent od męża, czy mój mąż też nie zechciałby mi takiego podarować?!) to nie, mówiąc kolokwialnie, wielka krowa, zajmująca połowę kuchennego blatu. Stoi toto sobie nieśmiało w kąciku przy oknie, nie wadząc nikomu. Wygląda naprawdę elegancko, choć nie to jest jego największą zaletą. Wyjątkowo cieszy mnie opcja zaparzania różnych smaków kawy, bo działa na kapsułki Dolce Gusto. Dla każdego coś dobrego — Gocha pije espresso, ja uwielbiam Caffe Latte, którą mogę delektować się w nieskończoność. Osobiście przejawiam szczególną miłość również do kawy mrożonej, ale raczej sięgam po nią w wakacje. Jesienne klimaty nastrajają mnie bardziej do rozgrzewania się napojem niż chłodzenia.

No cóż, nie wiem, czy wy też macie takie cuda w swoich domach i jaką kawę lubicie pić najbardziej. Ale jeśli jesteście faktycznie zwolennikami kawy z ekspresu ciśnieniowego, to wiedzcie, że pijecie zdrowiej. Chodzi o to, że w kawie jest bardzo dużo polifenoli zwalczających szkodliwe wolne rodniki w organizmie. Przeprowadzono badania, które wykazały, że najwyższe stężenie polifenoli ma kawa z ekspresu ciśnieniowego, mniej kawa zalewana wodą, a najuboższa w nie była kawa rozpuszczalna (z tej ostatniej najlepiej zrezygnować). Tak więc będąc u Gochy, łączę przyjemne z pożytecznym. Zjem ciacho, wypiję pyszną kawę (czasem nawet i dwie), a następnie stracę wszystkie nabyte u niej kalorie w pogoni za naszymi dziećmi. Wierzcie mi na słowo, kto, jak kto, ale piątka dzieci, nawet tych ledwie raczkujących, potrafi zrobić w całym domu mega Sajgon. Ale, relax, take it easy, dopóki kawa gorąca, niczego nie zamierzamy sprzątać. Czekamy na mężów ;).

P.S. Jeśli pytacie mnie o ekspres mojej przyjaciółki — nie pamiętam dokładnie, na pewno krups, ale który? Nie wiem, wszystkie możecie sobie pooglądać tutaj -> https://www.dolce-gusto.pl/machines      

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Z ekspresu też lubię ale mi i Barbara Trybuła wystarczy rozpuszczalna z mlekiem :-)

  2. Żadna inna tylko taka… NA wrzątek wrzucamy dwie łyżeczki kawy mielonej. Dodajemy odrobinę miodu i szczyptę cynamonu, goździków i imbiru, albo kardamonu. Jak kto woli.. Można dodać wszytko, a można jeden składnik. Gotujemy ok. 2 minutki i delektujemy się….

  3. Uwielbiam pić kawę (czarną, gorzką) z moją mamą, szkoda, że tak rzadko

  4. Tylko z Basia Nowa i tylko z ekspresu :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Jak (nie) gratulować ciąży? Kilka sprawdzonych sposobów-użyłaś/eś kiedyś któregoś?


Sposobów na przekazanie światu informacji, że niebawem rodzina się powiększy jest wiele. Wystarczy trochę pogłówkować, albo pogrzebać nieco w sieci, by znaleźć naprawdę mnóstwo inspirujących historii. Ale jak się okazuje gratulować też można w różnoraki sposób. 

Wszystko zależy od tego, czy z dobrej nowiny szczerze się ucieszysz, pozazdrościsz, a może obudzi się w Tobie duch złośliwości, albo wręcz chamstwa. Osobiście przeszłam chyba przez większość opcji i z przykrością stwierdzam, że z każdą następną ciążą jest gorzej.

Bo o ile za pierwszym razem większość rodziny i otoczenia cieszy wiadomość, że pojawi się pierworodny syn lub córka, a za drugim, że będzie miał/a rodzeństwo, o tyle za trzecim razem wszyscy są święcie przekonani, że to była wpadka. No bo kto normalny w dzisiejszych czasach, świadomie decyduje się mieć troje (lub więcej dzieci)?! To musiał być pech albo chwila nieuwagi.

I oczywiście można o to wprost zapytać ciężarną. Na pewno się ucieszy i szczerze opowie o tym, jak to jednego razu, trochę ją z mężem poniosło. O jedną lampkę wina za dużo i… taki właśnie jest tego efekt. Nie wierzysz? Koniecznie ją o to zapytaj!

Są też tacy, którym dzieci kojarzą się chyba jedynie z pieniędzmi i każdą ciążę przeliczają na złotówki. Bo od czasu kiedy weszło w życie 500+ nikt przecież nie płodzi dzieci z miłości i chęci ich posiadania. Teraz dzieci robi się dla kasy. Im latorośli więcej, tym więcej co miesiąc na koncie. Proste i logiczne, prawda? Śmiało więc możesz powiedzieć o swych przemyśleniach przyszłej mamie i posądzić ją o to, że poleciała na rządową dotację! Zapewne będzie zaskoczona, że ktoś tak szybko ją rozszyfrował, ale przynajmniej nie będzie musiała się z tym dłużej kryć.

Można też wykorzystać sposób z niedowierzaniem, dopytując kilkakrotnie “Serio? Naprawdę? Żartujesz?!”, dając tym samym do zrozumienia, że pomysł z zajściem w ciążę był głupi, szalony i niepoważny. W takim wieku i w takiej sytuacji życiowej… Tak szybko po poprzedniej ciąży, albo odwrotnie – tak późno po ostatniej… Powodów dających do zrozumienia ciężarnej, że to nie jest dobry moment, można wymyślić tysiące. Spróbuj!

Zamiast typowych gratulacji można użyć też… kondolencji, serio! Zdarzyło mi się ostatnio usłyszeć (po tych wszystkich powyższych reakcjach) “Moje kondolencje!”. Nie skomentuję swojej reakcji, ale jak ktoś jest ciekawy, może spróbować taką zagrywkę z inną ciężarną. Tylko koniecznie proszę później o relację jak poszło!

I ostatnia z dzisiejszych podpowiedzi – zdołuj ciężarną lub wyśmiej! Opowiedz jak będzie wyglądało niedługo jej życie, że będzie źle i ciężko, że na nic nie znajdzie czasu, że się roztyje i porośnie niechcianym owłosieniem. W przeciwieństwie do głowy, która prawie wyłysieje, od nadmiaru hormonów, stresu i braku snu – no bo przecież przez najbliższych X lat się nie wyśpi!

Przetestujesz któryś ze sposobów? A może wszystkie po kolei? Gwarantuję Ci, że przyszła mama szybko straci ochotę na Twoje towarzystwo. Jeśli więc o to Ci chodzi, próbuj szczęścia! 😉

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Ja byłam w ciąży przed epoką 500+ ale też różne rzeczy słyszałam. M.in. “najwyższa pora” (miałam 31 lat), a w pracy oprócz gratulacji także usłyszałam raz autentyczne “przykro mi”, oraz “to skandal, dopilnuje by na zastępstwo za Panią moją córkę uczył mężczyzna”. Tak… te dwie usłyszałam od rodziców moich uczniów…

    1. O rany! To już serio jest chamstwo! 😒

    2. No cóż, 35 lat temu mojej mamie też się zdarzyło usłyszeć od mamusi uczennicy, że jest nieodpowiedzialna, że zaszła w ciążę gdy jej uczennica jest w VIII kl. i przygotowuje się do dyplomu i liceum… (obie uczymy gry na skrzypcach w szkołach muzycznych). Chamstwo i traktowanie nauczyciela roszczeniowo przez rodziców uczniów zdarzało się i zdarza, na szczęście to jednak margines :)

    3. Nie miałam pojęcia, że ludzie potrafią tak potraktować nauczyciela 😐

  2. Nie na szczęście nie !!

    1. No pewnie. Ale niestety w tej ciąży stosunkowo często słyszę głupie formy gratulowania – o ile można to tak nazwać…

    2. Zaraz się okaże, że tylko ja mam takie “szczęście”… 😛

    3. Nie zazdroszczę. Raczej czekałaś na inne słowa. 😊

    4. Nie martw się… pierwsze słowa mojej teściowej po usłyszenia od mojego męża, że spodziewamy się dzidziusia “na mnie nie liczcie, jestem już stara i wam nie pomogę”, szwagierka stwierdziła ” bleee będziecie babrać się w pieluchcach”, a moja babcia zapytała ” wpadka czy dla 500+? ” Tak więc gdy słyszysz takie coś nawet nie wiesz jak zareagować…

    5. :/ Wybacz, że to powiem, ale żenujące są takie komentarze 😐

  3. Oprócz kondolencji to przerobiłam każdy z powyższych sposobów na gratulacje. Zwłaszcza teraz, w drugiej ciąży.

    1. Bo tak trudno jest najzwyczajniej, po ludzku pogratulować, prawda? … 😐

    2. Dokładnie wystarczyłoby zwykle słowo “gratulacje”

  4. Ja bedac w ciazy z drugim synem uslyszalam ” przykro mi” i ” och jaka szkoda”

    1. “Och jaka szkoda, że jesteś taki/a płytaki/a” – trzebaby było powiedzieć takiej osobie, prawda? 😐

  5. Może nie kondolencje ale będąc w 5 miesiącu drugiej (planowanej) ciąży odezwała się do mnie znajoma z liceum i zaproponowała “wyjście na piwko” ja jej odpowiedziałam że bardzo chętnie ale ja to na soczek bo w ciąży jestem odpowiedziała mi słowami tylko mi nie mów że planowalas” poczułam się dość dziwnie…w efekcie się nie spotkaliśmy…

    1. Też by mi się odechciało tego “piwka”….

  6. Oj, też się spotkałam z fajnymi uwagami – przy trzeciej ciąży, która była z jednej strony wpadką (bo trzecie dziecko chcieliśmy, ale troszkę później, a tak jest różnica 1,5 roku między dziećmi), ale z drugiej strony bardzo nas ucieszyła, pojawiały się właśnie takie wątpliwe uwagi, w sensie “ale to wy tak wogóle chcieliście trzecie dziecko?”.Dodam że w Czechach nie ma 500+ i na szczęście ten wątek nas ominął. Na pocieszenie – przy czwartej ciąży wszyscy już się tylko uśmiechali – widocznie uważają nas za tych “co mają dzieci” i częściej pojawiają się pytania o to, kiedy piąte ;)

  7. Ja przerobiłam kondolencje już pod koniec u lekarza spotkałam znajoma
    gdzie było wiadomo że trzeci syn gdy ja poinformowałam to ta wrzask na całą przychodnie moje kondolencje znowu ci się nie udało a zresztą do teraz mogę usłyszeć och jak ci współczuję czego to że zdrowy cudowny rozrabiaka rośnie
    jak by ta córka nie wiem czym była

    1. Taak bo niektórym się wydaje, że płeć ma ogromne znaczenie… 😐
      A ta znajoma ma dzieci??

    2. No właśnie nie takie są najgorsze bo jej się figura zepsuje itp ja nawet się nie przejęłam tylko ogólnie mnie to wkurza bo naprawdę zdrowy fajny dzieciak a tu.slyszysz o kurde chłopak i cisza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Gaslight. Gdy nie wiesz, że manipulujesz


Na zjawisko Gaslightingu natknęłam się stosunkowo niedawno. Bardzo prawdopodobne, że wiele z nas doświadczyło na własnej skórze czym jest Gaslight, może w szkole, może podczas kampanii wyborczej, może w domu lub w pracy. Czym właściwie jest Gaslight? To sytuacja, w której jedna osoba próbuje przekonać drugą, że to czego doświadcza – poczucie rzeczywistości, uczucia, przekonania – nie są prawdziwe.  Gaslight jest formą manipulacji.

Do tej pory termin pojawiał się najczęściej w kontekście politycznym, lub w odniesieniu do relacji damsko-męskich. Istnieje jednak zjawisko Gaslightingu w relacjach rodzic-dziecko.

Gdy inni ci wmawiają, że to co widzisz nie jest prawdą, to co słyszysz nie jest prawdą, gdy bliskie ci osoby powtarzają, że to co czujesz nie jest prawdą, zaczynasz się zastanawiać, czy nie mają racji.

Jakie słowa dają wam ukojenie, gdy jest wam źle? Założę się, że „nie bądź mazgajem” do nich nie należy. Każdy słyszał choć raz w życiu słowa: nie płacz, wcale tak nie boli, nie bądź beksą.

– Już nie mogę, najadłem się – przestań, jedz, nie po to gotuję, żeby wyrzucać.
– Czemu płaczesz? – bo zgubiłam figurkę – daj spokój, to nic takiego.
– Boli mnie kolano, upadłem na rowerze – wstawaj, jedź i przestań płakać.

To są zdania, które choć wypowiadane w dobrej wierze, potrafią pozbawić dziecko pewności siebie, być podwaliną frustracji i zniekształcenia obrazu własnej osoby w dorosłym życiu.

Jaka jest alternatywa dla słów „nie ma po co płakać”? – przecież mówiąc to, mamy na myśli, „nie łam się, będzie lepiej, to nie jest takie ważne w obliczu innych problemów”. Czemu tak mówimy? Żeby wychować silne dziecko, odporne na niedogodności losu, bo przecież będzie ich jeszcze wiele w życiu.

Świat to nie tęcza z waty cukrowej. Chcemy dobrze. Czasami brakuje nam słów.

Mnie również. Czasami po prostu powiem – daj spokój, to tylko klocek, masz tam całe pudło przestań już płakać. Odruchowo, tak po prostu. Można jednak lepiej … można, ale to nie jest takie proste.

Empatia to ważna cecha. Trzeba ją pielęgnować.

Mam w domu dwie awanturnice. Moje dzieci kładą się na ulicy. Jestem jednym z „tych” rodziców. Leży – niech leży, poleży i wstanie. Próbowałam kilku technik, nazwijmy to eksperymentem społecznym. Ups, teraz wyjdzie, że eksperymentuję na dzieciach, ale co tam. Przed bramą do domu mamy swój stały punkt leżenia na asfalcie. Ciepło, miło więc co tam, ja też poleżę. Leżałyśmy sobie pewnego ciepłego wieczoru na chodniku, patrząc w niebo, a przynajmniej ja patrzyłam, bo jedna z hrabin ma system „na brzuchu” a druga „na plecach”, więc każda leży w innej pozycji. Histeria ustała gdy mój korpus legł obok nich. Ze wszystkich moich prób konfrontacji, ta przyniosła najlepsze efekty. Nie wiem jak mało pedagogicznie to zabrzmi, ale ja je teraz rozumiem.

Czy warto pytać „co czujesz”? Warto, ale jeszcze lepiej zapytać „o czym myślisz”.

Wyobraźcie sobie, że nie macie argumentów w dyskusji,  co tam w dyskusji, niech to będzie kłótnia o coś dla was ważnego. Jesteście wzburzone, w zaparte upieracie się przy swoim ale …. zabrakło słów, sytuacja wymknęła się spod kontroli. Co robią dorośli? Dorośli krzyczą, czasami uderzą pięścią w stół, tupną nogą, rzucą się na łóżko żeby popłakać.  Dziecko robi dokładnie to samo!

Mam pozwolić dziecku leżeć na ziemi i krzyczeć? – hmm a czemu nie?! Jedno dziecko chce być samo, drugie pragnie się przytulić, trzecie będzie chciało się wykrzyczeć. Złości trzeba dać upust. Można ją wytańczyć, można ją wyskakać, wyśpiewać, można i wyleżeć.  Płacz też jest potrzebny. Nie powinno się ani bagatelizować łez, ani bezpodstawnie pocieszać:

Przypomina to trochę naprawianie samochodu poprzez odłączanie kabla odpowiedzialnego za światełko informujące o konieczności sprawdzenia silnika.
(www.psychologia.edu.pl)

Płacz pomaga nam zredukować stres, wyciszyć się, dać upust emocjom. Nie warto dusić w sobie gniewu, złości ani smutku, bagatelizowanie tych emocji nie sprawi, że znikną, a jedynie wywoła poczucie wstydu – dorośli często mówią „wybacz, że się uniosłam” albo „nie wypada płakać”. Mówiąc kolokwialnie – bullshit mości państwo, emocje są nam potrzebne, nie duśmy ich w sobie, nie duśmy ich w dzieciach. Dajmy im się wyleżeć na chodniku, wykrzyczeć, wyskakać. Mnie pomaga muzyka, głośna i z rockowym pazurem ;-) A jak wy dajecie upust emocjom?

Dla chcących zgłębić temat

http://www.psychologia.edu.pl/obserwatorium-psychologiczne/1400-dlaczego-placzemy.html
http://www.ravishly.com/stop-gaslighting-your-kids

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Mi dają ukojenie zakupy hehe :-p

    1. Wiadoma sprawa, ja tracę poczucie czasu jak widzę buty 😅

    2. Tylko stopy mi nie tyją 😈

    3. Wow…a mi nadgarstki heheheheh serio, branzoletki mogę dla dzieci zakładać hahaha

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Rodzicu, zrozum, że w tym kraju masz g*wno do gadania. A jak będziesz fikał to odbiorą Ci prawa rodzicielskie!


Żyjemy w kraju, gdzie w wielu domach rządzi patologia, skrajne ubóstwo, a dzieci są krzywdzone przez najbliższych. I nikt na to nie reaguje. Żyjemy też w kraju, w którym z totalnie błahych powodów, jak np. chęć ŚWIADOMEGO decydowania o własnym dziecku, ogranicza się rodzicom prawa rodzicielskie. Niemożliwe? Niestety to prawda!

Nie sądzę, że ktoś jeszcze o tym nie słyszał lub nie czytał, ale na wszelki wypadek, w wielkim skrócie przybliżę historię, która mnie mocno poruszyła.

Czternastego września bieżącego roku w szpitalu w Białogradzie urodziło się dziecko, zdrowe, z porodu bez komplikacji, w 37 tygodniu ciąży – gwoli ścisłości, dziecko urodzone o tym czasie to nie wcześniak (!), jak podają niektóre media, tylko po to by wywołać większą aferę…

Rodzice owego dziecka nie wyrazili zgody na: umycie noworodka, tzw. Zabieg Credego (zakroplenie oczu), podanie zastrzyku z witaminą K oraz szczepienie przeciw WZW B i BCG. O zaistniałej sytuacji pewien lekarz tego szpitala niezwłocznie powiadomił sąd rodzinny, a ten w ciągu 24 godzin ograniczył prawa rodzicielskie i tym samym, odebrał rodzicom prawo do podejmowania decyzji w zakresie świadczeń zdrowotnych ich dziecka!

Niewtajemniczonym krótko wyjaśnię o co chodzi w powyższych procedurach i dlaczego rodzice mogli nie chcieć zgodzić się na ich wykonanie.

Mycie noworodka – maź płodowa jaką “nosi” na sobie noworodek stanowi najlepszą naturalną ochronę dla jego wrażliwej skóry. Dlatego odwlekanie w czasie pierwszej kąpieli jest jak najbardziej normalne i wręcz wskazane. W wielu krajach na świecie od dawna stosuje się taką profilaktykę i nikt nikogo za to nie karci.

Zabieg Credego – polega na wkropleniu do oczu noworodka roztworu azotanu srebra, w celu profilaktyki zakażenia rzeżączką, która może wywołać zapalenie spojówek.

Stosowanie takiego chemicznego środka z powodzeniem można zastąpić mlekiem matki – czego chcieli wspomniani rodzice – ponieważ występujące w nim przeciwciała działają jak naturalny antybiotyk.

Zastrzyk z witaminą K – witamina K podawana jest w naszym kraju profilaktycznie i rutynowo wszystkim noworodkom, nawet jeśli nie ma ku temu żadnych  wskazań. Robi się to po to, by zwiększyć gęstość krwi i poprawić jej krzepliwość. A to z kolei ma zapewnić szybsze gojenie się potencjalnych mikrourazów powstających podczas naturalnego porodu – gdy dziecko “przeciska” się przez ciasny kanał rodny.

W normalnie przebiegającym porodzie, u dzieci, które nie są w grupie ryzyka, taka procedura nie jest konieczna. Zupełnie lepszą alternatywą i profilaktyką jest nieprzecinanie pępowiny, do czasu aż sama przestanie tętnić. Wówczas krew noworodka może swobodnie przepływać wraz z ważnymi  komórkami macierzystymi – i to one w naturalny sposób przyczyniają się do szybkiego gojenia się wszelkich krwiaków.

Ponadto polskie szpitale od lat (!) nie posiadają ulotki w języku polskim dołączonej do zastrzyku z witaminą K, co uniemożliwia zapoznanie się z jego składem i innymi ważnymi informacjami, co z kolei łamie prawo pacjenta do świadomej zgody na wykonanie zabiegu medycznego.

Szczepienie – w wielu europejskich krajach szczepienia są dobrowolne, a nie jak u nas obowiązkowe. Pierwsze dawki podaje się dzieciom “dopiero” w drugim lub nawet trzecim miesiącu życia. W Polsce z kolei szczepi się noworodki już w PIERWSZEJ DOBIE życia!

Tymczasem jako ważną ciekawostkę powiem Wam, że dziecko jeszcze w życiu płodowym dostaje od swojej matki immunoglobuliny, które utrzymują się w jego organizmie mniej więcej do 6 miesiąca życia, dając mu tym samym naturalną odporność. Ponadto, jeśli matka karmi dziecko piersią, dodatkowo (w dalszym ciągu) dostarcza mu przeciwciała, które bronią malucha przed różnymi bakteriami, wirusami i innymi paskudztwami.

Niezrozumiały jest więc dla mnie ten pośpiech – dlaczego w Polsce koniecznie każe się szczepić już 1-dniowe maluchy?!?

Ale nie będziemy teraz o tym prawić, bo to temat rzeka. W każdym razie istotne jest to, że każdy rodzic powinien mieć prawo wyboru – czy i kiedy zgodzi się na zaszczepienie swojego dziecka. A już na pewno nie powinien być do tego zmuszany, zastraszany i szykanowany.

Biorąc pod uwagę powyższe informacje oraz fakt, iż procedury, których odmówili poszukiwani rodzice, nie ratują nikomu życia i nie stanowią o tym, iż pacjent, który ma być im poddany jest zagrożony, zastanawiam się – po jaką cholerę lekarz zaalarmował sąd rodzinny?!? I na jakiej podstawie ów sąd postanowił ograniczyć rodzicom ich prawa rodzicielskie?!? Co takiego koszmarnego zrobili? I jak wogóle można w tak krótkim czasie, nie rozmawiając nawet z “oskarżonymi”, podjąć tak drastyczną decyzję?!?

Jest to dla mnie skandal! Tak samo jak to, że w naszym kraju dzieci stają się własnością państwa, gdy na tapecie jest (przymusowe) ich zaszczepienie. A w momencie, gdy trzeba ponieść za nie odpowiedzialność, bo np. na skutek szczepienia doznały uszczerbku lub wręcz utraty zdrowia, państwo umywa ręce i konsekwencjami obarcza rodziców!

I nie chodzi o to, że jestem jakąś zagorzałą przeciwniczką szczepień, wręcz przeciwnie, swoje dzieci szczepiłam!

Moim zdaniem każdy powinien mieć wolny wybór, dostęp do rzetelnych informacji, możliwość rozważenia wszelkich za i przeciw… Tak, by każdy rodzic mógł ŚWIADOMIE decydować o tym co czeka jego dziecko.

A wygląda na to, że wolność słowa i wyboru pomału tracimy. Jak potulnie nie przytakniemy, zmuszą nas do wszystkiego siłą. Jak nie karą grzywny, to odbiorą prawa rodzicielskie! I do czego to doprowadzi? Ano np. do tego, że ze strachu nie będziemy decydować się na potomstwo, albo do tego, że będziemy stąd uciekać…

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Proszać o kulturalne komentarze unikałbym wyrazu “gówno” we własnym,

    1. Jest “g*wno” a nie “gówno” 😉

    2. No tak,d”pna róznica. ;)

  2. Popieram decyzję sądu. Ludziom się we łbach przewraca od słuchania antyszczepionkowców

    1. Każdy ma wolną wolę i powinien móc dokonować wyborów. Niestety każdy ma też mózg z którego niekoniecznie robi użytek. Ciekawe czy powiedziała byś to z przewracaniem się w d.. komuś kto opiekuje się dzieckiem pokiereszowanym przez szczepionki lub matce która straciła dziecko z powodu nopu.

    2. A potrafią udowodnić że to wina szczepionki?

    3. A kto powiedział, że oni są antyszczepionkowcami??
      Oni po prostu chcieli by lekarze zbadali dziecko pod kątem ewentualnych przeciwwskazań do szczepienia. Lekarze tego nie zrobili. Rodzice mogli więc mieć pewną wątpliwość, prawda?
      Bo czy Pani szczepi dziecko, które niekoniecznie w danym terminie się do tego nadaje?

    4. Nie zgodzili się na zaszczepienie

    5. Wiemy tylko, że nie zgodzili się na szczepienie w pierwszych dniach życia dziecka.

    6. Oczywiście nie dowiemy się jaka jest prawda, bo każda strona ma swoją wersję

    7. Problem w tej sytaucji nie dotyczyl szczepienia… nikt jeszcze (niestety) nie ma odbieranych praw ze wzgledu na odmowę szczepień…
      Oni odmowili osuszenia WCZEŚNIAKA, ogrzania WCZESNIAKA, podabia vit. K WCZESNIAKOWI, który szczególnie jest narażony na krwawienia do mózgu i odmówili zgody na profilaktyke zapalenia spojówki… kobieta zadbala o swoje bezpieczenstwo poszla urodzic w szpitalu… ale o bezpieczenstwo dziecka juz nie… wrecz przeciwnie…

    8. Anna Stefanek proszę Cię… Wierzysz w to co piszesz?

    9. To w końcu wczesniak czy nie?

    10. Niestety dochodzimy do momentu w którym państwo zabierze Ci dziecko jeśli nie założysz mu czapki w określonych warunkach atmosferycznych. Później przymknie Ciebie bo nie zapięłaś pasów no bo przecież państwo wie lepiej…

    11. Czasem wie lepiej. Jak rodzice głupi to ktoś musi decydować

    12. Dziecko urodziło się w 37 tygodniu. To już nie wcześniak.

    13. Urodzilo się w 36tyg yo jest wczesniak…

    14. Alicja Skowrońska albo nie masz swoich dzieci albo dostajesz kasę za głupie prowokacje

    15. Dziś na ten temat wypowiadala się prof Kornacka wojewódzki konsultant ds neonatologii… potwierdziła, że działanie szpitala, jak najbardziej prawidłowe…

    16. Opiekę okołoporodową reguluje rozporządzenie misnistra… wszystkie macie olbrzymie pretensje jak szpital odmówi podani zzo w porodzie, bo przeciez powyzszy standar je gwarantuje… ale probujecie odmowic gwarantowanych świadczeń z tego samego standardu noworodkowi? Ciekawa logika…

    17. Nie od dziś wiadomo że wśród lekarzy występuje “dupochroństwo”.

    18. W służbie zdrowia wszystko śmiga jak w zegarku. Akty prawne, procedury i rozporządzenia są wzorem doskonałości. Faktycznie, powód aby zawierzyć ślepo że zadbają o nas wspaniale 😂

    19. Była wypowiedź ojca dziecko urodziło się w 37 tc.
      Żeby nasze państwo tak zajmowało się innymi sprawami jak dzieci z rodzin patologicznych a nie takimi sprawami, rodzice nie popełniło przestępstwa, że nie zgodzili się na zabieg creedego ? Czy witaminę k ?to już trochę przegiecie

    20. Nie wszystkie, bo ja nie mam. I nigdy nie prosiłam o podanie zzo 😉

    21. U nas w szpitalu nawet nie ma zzo chyba że cc

    22. Profilaktyka zakarzenia oka, dobre, syn po zabiegu musiał być na antybiotykach ,3 miesiące się męczyliśmy i skończyło się przetykaniem kanalikow

    23. Tak to wygląda w Europie ze szczepieniami, tylko w Polsce jak zwykle inny świat inni ludzie niż za Odrą…

    24. Baaaardzo stara mapka… We Włoszech od tego roku nieszczepione dzieci nie maja prawa uczeszczac do państwowych zlobkow przedszkoli i szkół

    25. Ojciec powie wszystko żeby sie wybielić… wg szpitala poród był w 36tyg ciąży…

    26. No cóż z tymi terminami porodu to w szpitalu faktycznie oni dziwnie liczą, pamiętam ze byłam w 34 tc, a w szpitalu jak trafiłam na patologie to zapisywanie na ktg ze 32 tc. Urodziłam w 38 tc

    27. Anna Stefanek jaki jest sens szczepienia w pierwszej dobie? Jak lekarz po 5 min może stwierdzić że dziecko jest zdrowe!!!! Gdzie badania, gdzie obserwacja, wiele chorób może wyjść na drugi na trzeci dzień!!! W czym nasze Polskie dzieci sa gorsze od tych urodzonych w Niemczech w UK? Tam sie nie szczepi w pierwszej dobie. To co w tych krajach lekarze to debile nie znający medycyny tylko w Polsce sami profesorowie i eksperci…. Może rodzice po prostu chcieli mieć pewność ze ich córka jest zdrowa, może byly w rodzinie choroby autoimmunologiczne. Nie traktujmy dziecka jako ogół jak stado owieczek. Każde jest inne i moze inaczej reagować na podanie szczepionki. Jak dziecku coś sie stanie po szczepieniu to rodzic zostaje sam bo przecież PODPISAŁ ZGODĘ lekarz umywa ręce a po cichu mówi: proszę nie szczepic ale ja odroczenia nie napiszę bo bede mieć izbe lekarska na głowie i zaraz kontrol będzie. To uważa Pani za normalne podejście w podobno “demokratycznym” kraju? To jest rozbój w biały dzień.

    28. Sąd to niech gwalcicielami się zajmie a nie będzie mówił mi jak i co mam z dzieckiem robić

    29. Niektóre komentarze wołają o pomstę do “nieba” Po co się wypowiadać jak nie wiem jak było naprawdę. Nasz kraj oszalał na punkcie szczepionek. Skorumpowani lekarze na usługach farmacji wlali by smołę w cudzego noworodka gdyby im to przyniosło zysk. Wstyd dla kraju. Państwo prorodzinne zabiera ko kochającym rodzicom prawa do dziecka, bezpodstawnie, gdy tymczasem domy dziecka przepełnione są porzuconymi dziećmi!

    30. Dokładnie Julka! Dobrze powiedziane!

    31. Zawsze myślałam że to jest fajny fanpage. A tu się okazuje, że proepidemicki

    32. To bardzo dobry fanpage, otwiera nieświadomym oczy na bagno w jakim tkwimy.

    33. Alicja Skowrońska widzę że jak ktoś ma odmienne zdanie niż Pani to już w d*pce źle…😉 Trzeba poznać dwie strony medalu…a nie oceniać że nie szczepisz to jesteś nieodpowiedzialny…to nie działa na tej zasadzie…jest wielu rodziców poszkodowanych przez nop…i nik tego nie widzi…jednemu dziecku nic nie będzie a drugiego już dotknie nop…moja córka na mutacje genu i przy takowym szczepić nie powinnam ale lekarze nie widzą przeciwskazan…ale o moje obawy nikt nie pyta…po prostu Zdrowy! Szczepić! I zacierają ręce bo im więcej tym lepsza kasa i wycieczka…

    34. Nie chodzi o to, że w dupie źle, tylko moim zdaniem taki portal/strona /fanpage powinien być bezstronny a swoje prywatne poglądy powinno się przekazywać na swoich prywatnych profilach

    35. A jeśli ten fanpage byłby takiego zdania jak Pani to było by ok? Czytam różne fp i opinie są różne…jedni są za drudzy przeciw a jeszcze inni są bezstronni…

    36. Alicja Skowrońska na jakiej podstawie wysnułaś taki wniosek?
      Przeczytałaś cały wpis? Zrozumiałaś jego kontekst? Doczytałaś, że ja swoje dzieci szczepiłam?
      Polecam lekturę jeszcze raz, ale bez nastawiania się na (błędne) przesłanie moich słów.

    37. Brawo w W roli mamy – wrolimamy.pl i dziękuję za ten tekst na blogu, bardzo pouczający, zwłaszcza dla takich jak pani Alicja

    38. Widać niektórym rozumu z wiekiem ubywa

  3. Rodzic nie ma prawa stanowić zagrożenia dla życia i zdrowia swojego dziecka… w szpitalu baaaardzo rzadko podejmuje się takie decyzje… ale dziecko ma być bezpieczne…

    1. Anna na co sie ostatnio doszczepiałaś ?

    2. Na krzusiec, HPV, WZW B i grypę…

    3. To się nie dziwię, tym komentarzom!

    4. A czemu się nie doszczepiłaś na mmr? Tosz to zagrożenie…🤔🤔

  4. W sedno to samo myślę. Swoje dzieci szczepie ale młodszą według indywidualnego kalendarza szczepień bo po pierwszym szczepieniu po szpitalu wylądowaliśmy na oddziale z zapaleniem oskrzeli. Pediatra zgodziła się rozdzielić szczepienia i jest ok

    1. U mnie pediatra nie chce się zgodzić…😑

  5. W Hiszpani tez nie kapie sie dziecka po urodzeniu ,pepka sie niczym nie owija i nie smaruje sie go niczym i zaden skandal. Szpital dominujacy nad pacjentami odziera kobiety z godnosci w trakcie porodu poczul sie ZLE kiedy trafil na rodzicow ktorzy zabrali glos

  6. Zgadzam się w 100%!

  7. Ja mam wrażenie, że szpital przestraszył się rozszczeniowej postawy rodziców, ale zareagował w zły sposób. Jak grzyby po deszczu wyrastają bzdurne teorie o opiece nad noworodkiem, a ci rodzice na prawdę się za dużo naczytali bzdur. A ile było przypadków, gdy rodzice na własną rękę leczyła niemowlaki, co kończyło się tragedia. Wydaje mi się, że szpitala mógł mieć podejrzenia, że z takim przypadkiem właśnie mają do czynienia. Można w sposób spokojny “wywalczyć” swoje w szpitalu.

    1. Ewa dobrze mówisz, ale i tak uważam, że oddanie sprawy do sądu, w tak krótkim czasie, ograniczenie rodzicom praw rodzicielskich – po wysłuchaniu tylko i wyłącznie lekarza, było karygodnym posunięciem.
      Rodziców nie znamy, może faktycznie trochę przesadzili, ale z drugiej strony, być może byli dobrze przygotowani do swej roli i chcieli ŚWIADOMIE podejmować decyzje. Nie w ciemno, jak większość, bo tak wypada. Albo odwrotnie – bo nie wypada się sprzeciwiać.

    2. Zawsze też mogli rodzić w domu. Jakby mieli normalne podejście, to by się teraz nie ukrywali, tylko zgłosili się na prokurature.

    3. Ewa Klepczarek po co mają się zgłosić do prokuratury? Żeby zabrali im dziecko a ich zamknęli? Chciałabyś tego dla swojego dziecka? Żeby ktoś zdecydował za ciebie? A jeśli dajmy na to wystąpił by nop to oddali by chore dziecko tobie i się martw…

  8. To jest tak jak standardy opieki około porodowej wyrzuca się z prawa, a stosuje się jako zalecenia… są niektóre zabiegi, które są naprawdę potrzebne. Niektórych nie powinno się stosować w ogóle, ze względu na brak wskazań medycznych.

  9. Bardzo dobrze powiedziane . Mój syn urodził się w 37 tygodniu . Ważył 3.5 kg … Jaki wcześniak ? Dzieci swoje szczepiła ale tez uważam ze pierwsza doba to nie najlepszy moment .

  10. A ja myślę ze to właśnie rodzic powinien decydować np o tym czy chce szczepic dziecko czy nie.. Ja osobiście swoje szczepiłam, ale czy tak mało ludzi zauważa że nie mamy nic do powiedzenia nawet jeśli chodzi o nasze dzieci ??

  11. To, to jeszcze nic w porównaniu do tego co rząd przygotował dla naszych dzieci w 2018 roku. A chodzi o szczepienie dziewczynek od 11 roku życia na raka szyjki macicy, sponsorowana przez samorządy gminne ( rząd), dla dzieci z rodzin ubogich ( tylko i wyłącznie). Wbrew opinii lekarskich nawet tych polskich, które za względu na niską skuteczność w porównaniu do skutków ubocznych zostały wycofane z UE, Japonii Kanady i St. Zjednoczonych. Testowane na afrykańskich dziewczynkach.

    1. ale te szczepienia to chyba nieobowiązkowe?

    2. Mam nadzieję, że to nie będą obowiązkowe szczepienia!

    3. Ciekawe, to obecny rząd przygotował program szczepień przeciwko hpv? Przecież ich publicysci twierdzą, że to tylko “rozwiazly tryb życia” decyduje o zagrożeniu tym wirusem. A wychowanie wg katolickich wartości naturalnie ma za zadanie od tej “rozwiązłości” uchronić 😂

  12. Najlepszy tekst jaki przeczytalam od poczatku tej calej afery! Brawo!!!

  13. Nie wyobrażam sobie dostać nie wykąpane dziecko mam 2 bardzo je kocham, ale czystość przede wszystkim ten lekarz źle zrobił, że od razu do sądu, wyrok przy kawie musiał zapaść

    1. Ten “lekarz” to admin strony przeciwnej Jerzemu Ziębie.

    2. Katarzyna co Ty,to normalne że dziecka się nie myje teraz przez jakiś czas po porodzie

  14. No i brawo…! Rząd powinien być dla nas a nie my dla niego…! Polska to kraj 50 lat za Europą…nigdy ich nie dogonimy…

  15. Brawo za ten artykuł W roli mamy – wrolimamy.pl ☺

  16. Ja młodego oprocz tego wszystkiego co pisalas to jeszcze w domu rodziłam w wodzie. To by mnie pewnie w pl siła do szpitala zabrał i wariatkę zrobili. Gdzie tu w uk miałam dostępne przy tym znieczulenia położne i wszystko razem z basenem na fundusz lol az strach sie bać. Dobrze ze juz jie mieszkam w pl i podziwiam rodziny ktore wracaja. Mysle ze maja sentyment a zupelnie nie wiedza z czym przyjdzie im sie borykać w tym dzikim kraju.

  17. Widzę że jak zawsze każdy Polak i Polka lub Polki i Polacy to najlepsi i najlepiej poinformowani lekarze, prawnicy, politycy, trenerzy , doradcy itp itd. Sorki ale wole ufać lekarzom niż wam wszystkim . Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku