Mięso w diecie dziecka: Czy zmuszać dziecko do jedzenia mięsa? Kiedy je wprowadzać i jak podawać?


Wiele dzieci niechętnie sięga po mięso, przyprawiając przy tym swoich rodziców o niemały zawrót głowy. Powszechnie uważane jest bowiem, że zawarte w mięsie białko jest niezbędne w naszej diecie. Są jednak też tacy, którzy w niejedzeniu mięsa nie widzą problemu, wychodząc z założenia, że białko można czerpać z innych źródeł, np. roślin strączkowych. Jak jest naprawdę i czy zmuszać dzieci do jedzenia mięsa? 

Wyjaśnijmy sobie na początek pewną istotną kwestię…

Podczas trawienia białka następuje jego rozkład na aminokwasy. Ludzki organizm potrafi syntetyzować 12 aminokwasów, natomiast 10 musi być dostarczonych z zewnątrz, wraz z pożywieniem. Jednak większość produktów spożywczych nie zawiera pełnego kompletu tychże składników. Dla przykładu: w roślinach strączkowych jest za mało metioniny, w produktach zbożowych brakuje tryptofanu i lizyny, z kolei w mięsie występuje niedobór takich aminokwasów jak walina, metionina oraz tryptofan. Tak więc, aby otrzymać pełen zestaw przyswajalnego białka należy łączyć ze sobą różne produkty, w taki sposób by wzajemnie się uzupełniały.

Jak wybrać mięso, by było dobrej jakości?

Wybierane przez nas mięso powinno pochodzić z pewnych źródeł. Szczególnie dzieciom warto podawać produkty najwyższej jakości, pochodzące od zwierząt karmionych (jak najbardziej) naturalnie, jak np.  zagrodowy kurczak. Z kontrolowanej hodowli, nadzorowanej przez służby weterynaryjne oraz zootechniczne. Mięso takie pozbawione powinno być antybiotyków, hormonów i innych ulepszaczy smaku.

Kiedy wprowadzać mięso do diety dziecka?

Według najnowszych zaleceń i aktualnego schematu żywienia, dzieciom karmionym mlekiem modyfikowanym można wprowadzać mięso w 6 miesiącu życia. Z kolei dieta dzieci karmionych piersią powinna składać się wyłącznie z mleka mamy przez pierwszych 6 miesięcy życia. Dopiero po skończonym półroczu, wprowadza się nowe produkty, w tym mięso – w okolicach 7 miesiąca życia.

Jaki gatunek mięsa podawać dzieciom?

Zazwyczaj w pierwszej kolejności dzieci zaczynają poznawać smak mięsa chudego, tj. królika, indyka i kurczaka. Z czasem wprowadza się cielęcinę, jagnięcinę, wołowinę i ( sporadycznie) wieprzowinę.

Które mięso jest najzdrowsze?

Jednym z wartościowszych mięs jest drób, ponieważ zawiera wiele cennych dla zdrowia minerałów, takich jak: magnez, fosfor, potas, cynk i żelazo. Warto przy tym jednak wiedzieć, że najwięcej żelaza zawiera cielęcina, jagnięcina i wołowina. Drób, szczególnie indyk, zawiera również łatwo przyswajalne białko, witaminy z grupy B, w tym witaminę B12, mającej duże znaczenie w tworzeniu czerwonych krwinek.

Obróbka termiczna, czyli jak przyrządzać i podawać mięso dzieciom?

Mięso dla dzieci najlepiej gotować – na parze lub w wywarze warzywnym – dusić, bądź piec. Dobrze jest unikać smażenia, szczególnie w kiepskiej jakości tłuszczu. Warto również ograniczyć dodatek soli i gotowych mieszanek przypraw, a zastąpić je ziołami.

Mięso można dodawać do zup – od tego zwykle zaczynają swą mięsną przygodę niemowlęta. W późniejszym etapie można serwować różnego rodzaju kotlety, pulpety, gulasze i zapiekanki z dodatkiem warzyw, pełnoziarnistych makaronów czy ryżu. Propozycji podania mięsa jest całe mnóstwo, wystarczy dobry pomysł lub pożyczony przepis. Jeśli jedna forma nie przypadnie dziecku do gustu, warto spróbować innej, lub powrócić do niej jeszcze raz, za jakiś czas, ponieważ dzieci potrafią jednego dnia się czymś zajadać, innego gardzić.

Czy zmuszać dzieci do jedzenia mięsa?

W pewnym stopniu mięso można zastąpić warzywami strączkowymi, produktami mlecznymi, warzywami czy rybami. Lecz jak wspomniałam na samym początku, produkty białkowe muszą być różnego pochodzenia, by wzajemnie uzupełniały niedobory aminokwasów. Dlatego warto zachęcać dzieci do jedzenia mięsa (drobiu i chudego czerwonego, 2-3 razy w tygodniu), ale nie zmuszać – nic na siłę.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Moje dzieci uwielbiają mięso. Udka kurczaka, kotlety i mielone i z piersi, schabowe i z polędwiczki, sosik mięsny z szyneczki, szaszłyki, karczek pieczony, sosik z polędwiczek, mięso gotowane z rosołu itd

    1. Sama radość ☺️ U nas córcia chętnie sięga po mięso – woli to niż warzywa czy owoce! 😛 Ale syn, tak jak kiedyś pożerał kotlety mielone czy mięso z kurczaka, tak teraz namówić się go nie da 🤨

  2. Moje dzieci jedzą tylko mięso najmlodsza z kanapek wyjada tylko wedline parowka w rękę chleba nie je

    1. Moja córka co prawda wędlin nie chce, ale wszelkiego rodzaju kotlety bardzo chętnie 😊

  3. Moje to chodzący mięsożercy. Czasami mam wrażenie że w erze dinozaurów byli by na szczycie łańcucha pokarmowego ;)

  4. Mój syn uwielbia mięsko :-) i daje mu mięsko…. Schabowy w cieście to nr 1..królik, cielęcina, kurki, przepiorki własne.. Jeśli chodzi o wędline to sami robimy kiełbasę oraz szynkę, schab..

    1. No proszę, uwielbiam swojskie wyroby!

    2. Mój tata też ja przyznam, że nie zawsze chce jeść gdy widzę jak się robi hehehehe np. Kaszanke hehehe

  5. miesśko dawaj mieśko synek wszystko je Majeczka uwielbia ryby i warzywka na parze

  6. U nas tylko kotlety… z keczupem…

  7. Moje Gwiazdy są wszystkożerne i w każdej ilości ;) mięsko w każdej postaci, wędliny, kiełbaski itd :)

  8. Nasza miała cztery miesiące jak spróbowała wątróbki :p teraz zamiast czekolady wcina kiełbasę, smakusie itp :D

    1. “zamiast czekolady wcina kiełbasę” – to brzmi fajnie 🤣

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Za pracą, za chlebem, za rodziną? Oto dlaczego Polacy chcą emigrować


Decyzja o emigracji nigdy nie jest łatwa, szczególnie gdy mamy dzieci. Inny kraj to nie tylko inny język. To także odmienna kultura, obyczaje, panujące zasady i prawo. A jednak rokrocznie Polacy decydują się na podjęcie tego trudnego kroku. Dlaczego?

Względy ekonomiczne to najczęściej podawany powód wyjazdu do pracy na emigracji. I nie chodzi tu tylko o wysokość zarobków, ale o siłę nabywczą pieniądza w Polsce i w innych krajach. Nie jest tajemnicą, że są takie państwa, w których na podstawowe utrzymanie nie wydaje się więcej niż pół pensji, a comiesięczne oszczędności nie są konsekwencją wyrzeczeń. Dla porównania w Polsce często trzeba pracować na więcej niż jeden etat, by utrzymać rodzinę. Powszechnym zjawiskiem jest mobbing, umowy śmieciowe oraz brak perspektyw na awans.

Wyższy standard życia jest kolejnym powodem, dla którego Polacy opuszczają swoją ojczyznę. Jest to dość zrozumiałe: nikt nie chce „kisić” się z rodziną w kawalerce, za luksus traktując dwupokojowe mieszkanie. Tuż po otwarciu nowych rynków pracy, bardzo popularne były oferty pracy w Holandii, Norwegii, Anglii, Irlandii i Niemczech. Kraje te były postrzegane nie tylko jako wyżej rozwinięte, ale dające realne możliwości, których w Polsce brakowało. Czas pokazał, że wcale nie zmieniło się dużo. Holandia i Niemcy nadal są na szczycie listy kierunków migracji.

Wyższe standardy nauczania jako argument przemawiający za emigracją podają osoby posiadające dzieci. Nie jest tajemnicą, że do europejskich metod nauki ciągle nam daleko. I nie chodzi tylko o szkoły podstawowe i średnie, ale także o szkolnictwo wyższe. Zapewne są powody, dla których młodzi Polacy marzą o Oxfordzie, podczas gdy młodzi Anglicy nie tęsknią za naszymi Uniwersytetami.

Lepsza opieka zdrowotna i dostęp do niej to kolejny fakt przemawiający za emigracją. Dla pozostających w kraju rodaków, informacje o krótkim czasie oczekiwania na wizytę u specjalisty, szpitalach przypominających luksusowe hotele z doskonałym wyżywieniem, brzmią niemal jak bajki. Są jednak takie miejsca, gdzie pobyt w szpitalu można uznać za przyjemność. Dla porównania w Polsce mamy przepełnione szpitale, zmęczonych lekarzy i bardzo skromny koszyk świadczeń gwarantowanych.

Opieka socjalna to coś, o czym w skrytości ducha marzą wszystkie polskie rodziny. Podczas gdy nasze kobiety zastanawiają się, czy mogą sobie finansowo pozwolić na kolejne dziecko, kobiety w Europie Zachodniej po prostu je rodzą. Kraje, które borykają się z niskim przyrostem naturalnym, wręcz zachęcają kobiety do rodzenia dzieci, jednocześnie tworząc im godne do tego warunki. W Polsce kolejne dziecko jest nie tylko wielkim skarbem, ale często obciążeniem ekonomicznym. Comiesięczny zasiłek 500 + to ciągle tylko kropla w morzu potrzeb.

Łączenie rodzin to kolejny powód, dla którego w tym roku wyjadą z Polski tysiące Polaków. Najczęściej będą to kobiety z dziećmi, które dołączą do swoich mężów, dorosłe dzieci pojadą do rodziców, rodzice do dorosłych dzieci, Wyjeżdżamy też, aby połączyć się z przebywającymi na emigracji przyjaciółmi.

Perspektywy zawodowe niewątpliwie są wabikiem, na który łapie się wiele osób. Nie chodzi tylko o ciekawą pracę, ale także możliwości awansu, rozwoju, podnoszenia kwalifikacji, czy też to wszystko, co zazwyczaj określa się słowem „kariera”.

Obywatelstwo w dogodnym kraju jest marzeniem wielu Polaków, którzy decydują się na długotrwałą emigrację. Powodem jest nie tylko emerytura w „bogatym” kraju, ale także… chęć podróżowania. Obywatele wielu krajów mogą podróżować po całym świecie bez wiz. Praktyka pokazuje, że czasem łatwiej dostać obywatelstwo (na które przecież trzeba poczekać) niż na przykład wizę do Stanów Zjednoczonych.

Marzenia to może niekoniecznie racjonalny, ale wcale nie tak rzadki powód wyjazdów. Fascynacja obcą kulturą, językiem, obyczajami, kuchnią to wcale nie tak rzadkie powody wyjazdów do innych krajów. Tutaj nie liczą się względy ekonomiczne, dla własnej przyjemności można wyjechać także do krajów słabo rozwiniętych.

Miłość to nie banał, ale integralna część naszego życia. Pół biedy jeśli zakochamy się w Polce/Polaku, ale jeśli nie? W takiej sytuacji najczęściej małżonkowie mieszkają w kraju dającym lepsze perspektywy. Niestety często poza Polską.

A co nas zniechęca do wyjazdu z Polski? Najczęstszym „magnesem” jest pozostająca na miejscu rodzina, atrakcyjne stanowisko pracy i związane z nim zarobki oraz nieznajomość języka.

Wpis sponsorowany

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. w niemczech za mężem <3

  2. W Czechach, za mężem. A z perspektywy wielu lat widzę pełno superlatyw – lepsza opieka zdrowotna, rozumniejsze systemy, brak religijnych przymusów społecznych, no i większy szacunek dla praw kobiet. Tęsknię za morzem i za jedzeniem :)

    1. Jak tam jest jeśli chodzi o pracę, poziom życia? Bo zawsze myślałam, że jeśli emigracja to tam,kraj podobny a jednak chyba normalniej

    2. Racja – podobnie, tylko normalniej :) Bezrobocie jest niskie, ale dla obcokrajowców praca to tylko w Pradze albo w Ostravie. Poziom życia chyba podobny, tylko wszystkie sfery publiczne lepiej działają. I mnie też pasuje ateistyczna mentalność oraz “detale” takie jak badania prenatalne dla każdej kobiety, dofinansowane in vitro, aborcja bez pytań, urlop wychowawczy płatny nawet na 4 lata…

  3. Ja bym wyjechała za innym klimatem :)

  4. W Belgi, za mezem milosc od pierwszego spojrzenia i tak juz prawie 13 lat, szkoda tylko ze rodzina daleko

  5. Jestem w Irlandii już 8 lat, wyjechałam z chłopakiem, powodem wyjazdu było to żeby zmienić otoczenie chłopaka, był na terapii uzależnień od alkoholu i nie chcieliśmy żeby po terapii wrócił do starych znajomych, teraz już mój mąż nie pije 8 lat, to była najlepsza decyzja jaką podjęliśmy

  6. Mieszkałam do niedawna w Belgii. Troszkę czasu tam spędziłam bo blisko 9 lat. Wróciłam bo synek poszedł do przedszkola. Postawiliśmy dom więc własny kąt też jest. Głównym powodem do wyjazdu byl właśnie aspekt ekonomiczny. Mąż został jeszcze w Belgii ale niedługo też wraca

  7. 2.5 roku temu wróciliśmy już do Polski :) ale wcześniej ponad 5 lat w Irlandii. Wyjechałam za mężem, wtedy jeszcze chłopakiem :) ale czad było już wrócić do domu. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Czym różnią się lęki nocne od koszmarów sennych. Sprawdź, który problem dotyczy twojego dziecka


Twoje spokojnie śpiące dziecko nagle siada na łóżku, zaczyna krzyczeć, być może ma otwarte oczy, ale nie możesz nawiązać z nim kontaktu? Prawdopodobnie cierpi na tak zwane lęki nocne – formę zaburzeń snu. Lęki nocne to nie to samo, co złe sny.

Typowe objawy ataku lęku nocnego (mogą, ale nie muszą wystąpić jednocześnie):

– krzyk,

– płacz,

– wyraźnie przyspieszony puls,

– szybki oddech,

– szeroko otwarte, „niewidzące” oczy,

– wyłamywanie palców u rąk lub załamywanie rąk,

– chodzenie w czasie snu.

Kiedy widzimy tak zachowujące się w nocy dziecko, naturalną reakcją jest chęć obudzenia go. Jednak jest to ostatnia rzecz, jaką powinniśmy zrobić. Dziecko śpi, głębokim i – choć trudno w to uwierzyć – często spokojnym snem. Wybudzone nie będzie wiedziało, o co chodzi, a przerażone miny rodziców mogą je dodatkowo wystraszyć. To, co możemy zrobić, to postarać się mówić do dziecka spokojnym tonem, pogłaskać po głowie, spróbować przytulić. Z tym ostatnim ostrożnie – dziecko może się wyrwać, chociaż wcześniej wołało rodziców. W takiej sytuacji nie należy naciskać. Jeśli dziecko chodzi przez sen, trzeba postarać się usunąć z jego drogi wszystkie przedmioty, o które mogłoby się potknąć – zarówno krzesła, jak i małe zabawki, wszystko jest tak samo niebezpieczne.

Przyczyny lęków nocnych nie są jednoznaczne. Za “winowajców” uważa się geny – w większości przypadków dziecko, u którego stwierdzono lęki nocne, ma w rodzinie kogoś, kto cierpi na różnego rodzaju zaburzenia snu. Kolejną prawdopodobną przyczyną jest niedojrzałość układu nerwowego. Podejrzewa się, że lęki nocne występują u osób, u których układ ten rozwija się wolniej. Inne potencjalne przyczyny są bardziej prozaiczne: stres, choroba, przyjmowanie leków, ciężkostrawna kolacja. Często lęki nocne pojawiają się wraz ze zmianą w życiu – początek przedszkola, szkoły, przeprowadzka, pojawienie się rodzeństwa, rozpad rodziny. Pojedynczy atak lęku nocnego może trwać od kilku minut do pół godziny.

Lęki nocne stosunkowo łatwo można odróżnić od koszmarów sennych. O ile przerażone złym snem dziecko świadomie wzywa rodziców i szuka z nimi kontaktu, o tyle z dzieckiem w trakcie ataku lęku nie można nawiązać kontaktu, mimo że ma otwarte oczy. Kiedy atak lęku mija, dziecko momentalnie zasypia i dosłownie o wszystkim zapomina, rano nie pamięta, co się działo w nocy. W przypadku koszmaru sennego dziecko boi się ponownie zasnąć, a rano potrafi powiedzieć, co mu się śniło.

Lęki nocne, chociaż przerażające dla rodziców, nie powinny być tak naprawdę powodem do niepokoju. Do czwartego roku życia dziecko „ma prawo” do jednego ataku w tygodniu, starsze – dwóch w miesiącu. W okresie dojrzewania lęki powinny całkowicie ustąpić.   

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Złoty odblask w oku dziecka. Reakcja powinna być natychmiastowa


Kojarzycie temat siatkówczaka – retinoblastomy? Dotychczas ten nowotwór straszył mnie jedynie ze zdjęć chorych maluchów, których pełno jest w internecie. A widziałam ich tyle, że zaczęłam przechowywać w pamięci to, co powinno niepokoić w wyglądzie oka dziecka. Pewnego dnia zamarłam, bo na kilku wykonanych przeze mnie zdjęciach małego, zauważyłam ten przeklęty błysk!

Natychmiast znalazłam numer telefonu do polecanego w mojej okolicy okulisty i opowiedziałam mu, co mnie niepokoi. Kazał przyjechać z dzieckiem na oddział okulistyczny na cito, gdzie przeprowadzono badania obu oczu mojego synka.

Chciałabym móc wam napisać, że to wyłącznie fałszywy alarm i nic złego się nie dzieje. Mam nadzieję, że za miesiąc, gdy powtórzymy wszystkie badania, właśnie to ode mnie usłyszycie – że Olek jest zdrowy.

Na ten moment, po badaniu dwóch okulistów stwierdziło, że dno obu oczu jest czyste, mały zdecydowanie widzi na “podejrzane” oko, tarczki (mam nadzieję, że nic nie pomieszałam, specem w tej dziedzinie nie jestem) ok, ale… odblasku na zdjęciu być nie powinno. Z tego powodu za miesiąc powtarzamy badania.

Być może Olek należy do dzieci z wyjątkową urodą oka, które w ten sposób przez przypadek odbiło światło flesza. Lub przyczyna tkwi jeszcze gdzie indziej. Źrenice od flesza zawsze powinny odbijać jednolity kolor czerwony – biały, żółty, złoty i zielony to sygnał do działania. Normalnie białe światło wpadające do oka ulega odbiciu od siatkówki, od której odbija się czerwoną barwą. W przypadku zmian chorobowych w gałce ocznej, jak np. guzy, światło odbija się od patologicznej struktury i daje nieprawidłowy, jasny odblask. Gdyby u Olka był guz, który dawałby taki efekt, musiałby zająć 3/4 oka, a tego na szczęście nie widać.

Nie licząc wizyt kontrolnych u okulisty, raz na jakiś czas dobrze zrobić dziecku foto z fleszem. Jeśli oko “świeci jasnymi kolorami”, gdy dziecko patrzy idealnie na wprost, trzeba natychmiast działać.

Jest jeszcze kilka innych rzeczy, które musicie wiedzieć o siatkówczaku:

  • Siatkówczak objawia się także zezem. Każde dziecko z taką nieprawidłowością należy dokładnie zbadać pod kątem obecności czerwonego odblasku w obu oczach.
  • Siatkówczaka najczęściej rozpoznaje się u dzieci do ukończenia 3. roku życia.
  • Podstawowym badaniem przesiewowym w kierunku siatkówczaka jest sprawdzenie obecności czerwonego refleksu w obu oczach. Nieprawidłowy, białawy odblask źreniczny jest nazywany leukokorią (z gr. biała źrenica).
  • Śmiertelność w przebiegu siatkówczaka zależy od stopnia zaawansowania choroby. Rokowanie odnośnie do zachowania gałki ocznej oraz funkcjonalnej ostrości wzroku również zależy od stopnia zaawansowania choroby.
  • Siatkówczak nie musi być wyrokiem. Obecnie dostępnych jest kilka metod leczenia bez konieczności usunięcia gałki ocznej.

Bądźcie czujni i nie lekceważcie żadnych niepokojących sygnałów. I życzcie mojemu synkowi zdrowia, bo to jest moje największe marzenie.

źródło wiadomości – www.mp.pl

źródło zdjęcia – visualsonline.cancer.gov, wikipedia.org

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Zwracacie uwagę na kolor odbicia światła flesza w oczach dziecka?

    1. Mam nadzieję, że nigdy tego co ja nie zauważysz. Dużo zdrówka życzę <3

    2. U nas jest inne odbicie , ale jesteśmy pod kontrolą okulist bo obaj nają okulary .

    3. W okularach. I przystojni i mądrzy <3 :)

  2. Zmroziłaś mi krew w żyłach. Jak dzieci wrócą z ferii robię im zdjęcie z fleszem. Mam nadzieję, że Olek jest zdrów jak ryba!

    1. Musimy czekać jeszcze 3 tygodnie na ponowną kontrolę. Wierzę, że będzie dobrze <3

    2. moja mała ma biały odblask w oczku i byłam z nią na różnych badaniach i Wszystko jest w porządku chyba za dużo paniki w tym necie…

    3. Paulinka nie zgodzę się z tym. A co, jeśłi rodzic zbagatelizuje i dziecko poniesie konsekwencje? Nigdy dość wiedzy i ostrożności.

    4. WytlumacOno mi co robi flesz połączony ze światłem fałszywy odblask kocich oczu… No tak ale ile ja nie spalam przez te rzeczy ale zbadalismy i wiem ze Wszystko oki

    5. lepiej chodzić na kontrole 😉

    6. Zgadzam się, kontrola to podstawa. U mnie akurat zbiegła się z tymi zdjęciami i reakcja lekarza również była natychmiastowa. Nie bez przyczyny. Najczęściej rodzice zauważają objawy, gdy nowotwór jest już bardzo zaawansowany. Osobiście znam przypadek dziecka z tym nowotworem – niby nic, a leczony w USA u dr Abramsona, za ciężkie, uzbierane przez dobrych ludzi pieniądze. Chciałabym, żeby dzieciaki po prostu wszystkie były zdrowe. Bez wyjątku.

    7. Ja jezdzilam z lena na badania do CZD w Warszawie badanie DNA oka oraz USG gałki ocznej

  3. Dużo zdrowia życzę w takim razie! Oby było w porządku ❤

  4. Zdrówka!!! Będzie dobrze!!!!

  5. Mam pierd…. na tym punkcie. Zreszta, na kazdym…

    1. Nic dziwnego. Dzieci są najważniejsze.

    1. Śliczne oczka :) Specem nie jestem, ale wyglądają normalnie :) Mojemu synkowi na kilku zdjęciach jedno oko odbiło czerwoną barwę a drugie złotą. I to było niepokojące. Zawsze warto spytać lekarza, nawet przy zwykłej kontroli.

  6. Mojemu synowi też się odbija na biało , moim znajomym też na biało jeśli robię zdjęcie z fleszem .

    1. Mojemu akurat nie na biało, ale złoto. Ja jestem już przewrażliwiona i wolałam sprawdzić.

    2. Ja rozumiem i to bardzo dobrze , lepiej dmuchać na zimne .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku