Emocje 4 września 2015

“Narada Rodzinna” czyli o tym, jak byłam w Kancelarii Premiera

Nie każdy deszczowy piątek, nawet piątunio musi być nieudany szczególnie, gdy Pani Premier zaprasza do siebie na salony na kawkę, ba stawia nawet obiad dla wybranych wg największej niewiadomej wszechświata.

Narada wg Małego Słownika Języka Polskiego to radzenie nad jakimiś sprawami, uzgadnianie poglądów, zwykle przez większą liczbę osób. Spotkanie z “władzą” twarzą w twarz odbyło się po raz pierwszy w ramach “Narady Rodzinnej”. Sami wiecie, że w relacji na żywo nie da się zbyć rozmówcy, trzeba odpowiedzieć na  każde zadane pytanie. Dzisiaj podsekretarz stanu Elżbieta Seredyn, Olgierd Podgórski  zastępca dyrektora Departamentu Polityki Rodzinnej i Tomasz Wardach, ekspert MPiPS przedstawili najnowsze rozwiązania pomocowe dla rodzin. Mimo obszernej sali, liczba miejsc była ograniczona do 20 osób. Udało się nam otrzymać akredytację choć chętnych było wielu. Spotkanie trwało 4 godziny, podczas których blogerzy parentingowi mieli okazję wysłuchać krótkich prezentacji na temat polityki prorodzinnej, a następnie uczestniczyć w ożywionej dyskusji.

img_2888

Dzisiejsze warsztaty dały nam blogerom możliwość zadania pytań z zakresu polityki socjalnej. Czy było warto brać udział w tym przedsięwzięciu? Choć dla niektórych to zapewne przedwyborcza kiełbasa, dla mnie była to merytoryczna konferencja, w której prelegenci byli dobrze przygotowani do swojej roli. Może poza odpowiedzią na pytanie naszej Mirelli (dotyczącym składania wniosków online przez użytkowników systemu Linux), które tak ich zagięło, że została ogłoszona przerwa na kawę. =D

Czasem wiele do życzenia pozostawiały pytania zadane przez samych blogerów – po prostu nie na temat i nie do tych ekspertów. Niedziwne, że Lusia w pewnym momencie zasnęła.

Jednak największą sensacją był przewijak w damskiej toalecie.

5

Warsztaty podzielone były na cztery bloki tematyczne. Przeczytajcie krótką relację i według mnie najciekawsze z poruszanych kwestii.

Świadczenia Rodzicielskie

Moim skromnym zdaniem jest już lepiej, a mogłoby być jeszcze lepiej. Dotychczas z płatnego urlopu rodzicielskiego mogli skorzystać rodzice płacący składki ubezpieczeniowe. Od 1 stycznia 2016 każda osoba nie pracująca (student, bezrobotny – także niezarejestrowany w PUP) będzie uprawniona do pobrania świadczenia w wysokości 1000 zł miesięcznie przez rok od urodzenia dziecka. Wśród głosów na sali padło także pytanie do ekspertów, czy to nie będzie szerzyło patologii. Słusznie podkreślono tutaj, że nie można wszystkich wrzucać do jednego worka.

img_2864_0

Zasada “Złotówka za złotówkę”

Przed spotkaniem, na naszym fanpagu fb pojawiło się pytanie “kiedy zostanie podniesiony próg dochodowy, bym mogła się “załapać” na zasiłek – gdyż teraz przekraczam go o parę złotych?”

Usłyszeliśmy dwie odpowiedzi i obie pozytywne. Po pierwsze już w listopadzie próg dochodowy zostaje podwyższony o 100 zł, a za rok w listopadzie o kolejne 80 zł. Po drugie od 1 stycznia 2016 roku zasiłek rodzinny i dodatki do zasiłku rodzinnego nie będą już odbierane, a jedynie stopniowo obniżane wraz ze wzrostem dochodu. Czyli jeśli przekroczy się próg o 1 zł, to łączna kwota przysługujących świadczeń rodzinnych będzie pomniejszona o 1 zł. W praktyce oznaczać to będzie, że nie musicie się bać czy przekroczyliście limit, gdyż “coś” otrzymacie.

E-pomoc dla rodzin

Nareszcie cyfryzacja dotarła także do naszych urzędów. Już od 1 stycznia 2016 nie trzeba będzie stać w kolejkach by złożyć wnioski o świadczenia rodzinne. Ponadto nie będzie też potrzeby “latania” pomiędzy ZUSem a Urzędem Skarbowym po różne zaświadczenia, gdyż organ przyjmujący, wnioski będzie samodzielnie uzyskiwał potrzebne dane z konkretnych urzędów.

Karta Dużej Rodziny online

Już jest. Prelegenci wychwalają ją można rzec wniebogłosy. Niestety blogerzy zbili ich z pantałyku. W większych aglomeracjach może i jest dużo partnerów, którzy przystąpili do akcji, natomiast w mniejszych miejscowościach nie ma ona jeszcze odzwierciedlenia w rzeczywistości, gdyż brak tam partnerów, a zatem i zniżek. Z przekazanych nam dzisiaj informacji wynika, że warto zachęcać (wpływać) na gminy, aby te przystępowały do programu  Karty Dużej Rodziny. Więcej o karcie dużej rodziny możecie przeczytać u nas na blogu tutaj.

printscreen

Jeśli chcesz wiedzieć więcej zachęcam do pobrania Materiały z Narady Rodzinnej 4 września 2015. Natomiast transmisja z warsztatów jest dostępna na stronie Kancelarii Premiera.

Zdjęcia: Kancelaria Premiera

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
asia/wkawiarence.pl
asia/wkawiarence.pl
6 lat temu

Rzeczowe podsumowanie. Miło mi było Ciebie i słodką Łucje poznac.

Podróże 4 września 2015

Zoo w Gdańsku Oliwie, czyli co robić nad morzem z chorym dzieckiem

Gdańskie zoo mieliśmy zamiar odwiedzić rok temu, ale „wypadło z planu”. Nie wiem dlaczego, pewnie pogoda była zbyt ładna, by nie pójść na plażę, a może były upały i było za gorąco na chodzenie po zoo? Naprawdę nie pamiętam.

W tym roku pierwsze podejście robiliśmy w lipcu i… też nie wyszło. Tym razem na przeszkodzie stanął deszcz. Ale jak mówi przysłowie: do trzech razy sztuka! Za trzecim razem i nam się udało ;) Pewien wpływ na to z pewnością miał fakt, że biorąca antybiotyki Duśka źle znosiła pobyt na słońcu i trzeba było znaleźć alternatywę dla plaży.

IMG_5775

Tak naprawdę w zoo w Gdańsku Oliwie pierwszy raz byłam… daaawno. Z różnorakich obliczeń wychodzi mi, że mógł to być 1987 rok. Co zapamiętałam? Dwie rzeczy, po pierwsze, że zoo jest olbrzymie, po drugie, że przeraźliwie puste, od zwierzęcia do zwierzęcia idzie się przez jakieś pustkowia, a same zwierzaki pozamykane są w dramatycznie małych klatkach.

Co się zmieniło? Zoo nadal jest tak olbrzymie jak było, ale pustych terenów już praktycznie nie ma, całość oddano zwierzętom. Niektóre mają naprawdę duże wybiegi i na przykład lwa ciężko było wypatrzeć w krzakach. Nawet taras widokowy nie pomógł, zresztą sami zobaczcie jak kiepskie zdjęcie udało mi się zrobić. Ale tak powinno być, zwierzę nie może być zamknięte w klatce wielkością przypominającą miejską toaletę tylko po to, żeby zwiedzający mogli je sobie dokładnie pooglądać.

IMG_5874

Co mnie zaskoczyło? Praktycznie brak ogrodzenia przy wielbłądach. Niby były oddzielone od zwiedzających drutem, w którym rzekomo płynął prąd, ale swobodnie przekładały głowy na drugą stronę, żeby poskubać trawę. Myślę, że gdyby się postarały, to i nogi by przełożyły, bo ogrodzenie nie było wysokie. Zwiedzających od podchodzenia zbyt blisko zwierząt odstraszała tabliczka z informacją, że wielbłądy plują. Jakoś nie zauważyłam :P

IMG_5794

Co mnie najbardziej urzekło? Surykatki! Te nieduże zwierzątka okazały się bardzo kontaktowe, reagowały na głosy ludzkie, na dźwięk strzelania palcami stawały słupka ;) A gdy usłyszały przypadkowe, aczkolwiek głośne, kichnięcie, w jednej sekundzie wszystkie schowały się do swoich kryjówek, by po chwili ostrożnie wystawiać głowy i patrzeć, czy już można wyjść.

IMG_5867

Co się najbardziej podobało Duśce? Osiołki! „Mamusiu jak będziesz pisała o zoo, to koniecznie napisz, że były osiołki duże i małe, szare i brązowe.” Powiedzcie jej, że napisałam. Poza tym próbowała się zaprzyjaźnić z kotem syberyjskim.

IMG_5877

Jakie zwierzęta są w zoo? Hmmm, no cała masa ich jest: gady, płazy, ptaki, ssaki, motyle…. O właśnie! Koniecznie idźcie do motylarium! Tylko najpierw się rozbierzcie,  tam jest baaardzo ciepło, klimacik tropikalny, bo i motyle tropikalne. Latać przy nas nie chciały, ale wystarczyło zobaczyć, jak siedziały na liściach, by wyobrazić sobie jak wielkie to owady. Dla Duśki sporą atrakcją była gablota–wylęgarnia, w której wisiały kokony w różnych stadiach rozwoju. Po przeczytaniu książki Magdy Grabowskiej „Cudowna przemiana” stała się miłośniczką gąsieniczek ;)

Nie wiem, czy teren zoo jest pagórkowaty z natury, czy został tak ukształtowany ręką ludzką, ale to bardzo dobre rozwiązanie, nadające temu miejscu bardzo naturalny charakter. Wyasfaltowane alejki to jedyny element, który przypomina, że jednak jesteśmy w zoo, a nie na sawannie. Mimo tych wszystkich górek i pagórków można swobodnie przemieszczać się z wózkiem dla dziecka, widziałam też dzieci jeżdżące na rowerkach i hulajnogach.

IMG_5786

Jak już wspomniałam zoo jest duże, śmiało można w nim spędzić cały dzień. Naprawdę można, bo jest gdzie smacznie i niedrogo zjeść, nie brak toalet (niby detal, ale wiemy, jak to jest z dziećmi), jest też bardzo sympatyczne miejsce ze stolikami, drewnianymi leżakami i altankami, gdzie można sobie zrobić piknik. Jak ktoś ma koc, to można się rozłożyć bezpośrednio na trawie. Nikt nie będzie krzyczał, bo właśnie po to został przygotowany teren rekreacyjny. Placu zabaw dla dzieci też nie brakuje i z daleka wygląda bardzo atrakcyjnie. Jak jest naprawdę, tradycyjnie nie wiem, kto by miał czas w zoo na huśtawki? Znaczy my nie mieliśmy, ale widziałam tam sporo dzieci, więc pewnie plac zabaw jest fajny.

Ceny biletów, jak również godziny otwarcia, zmieniają się w zależności od pory roku. Najlepiej sprawdzić to na stronie internetowej ogrodu zoologicznego. Sympatyczny pan, który nas wpuszczał twierdził, że zwiedzać można do zmroku, mimo że oficjalnie zoo otwarte było do godziny 19.00. Nie wiem, czy to prawda, ale mogło tak być, bo nikt nam nie zwracał uwagi, że zbliża się godzina zamknięcia i powinniśmy się kierować do wyjścia. I powiem Wam, że ta godzina przed zamknięciem, to całkiem fajna godzina, bo w zoo już jest mało ludzi i zwierzęta śmielej wychodzą ze swoich kryjówek. Dzięki temu udało się zobaczyć antylopy, które wcześniej nie bardzo miały ochotę na spotkanie z ludźmi. Poza tym brak ludzi pozwala oszukać mózg i chociaż przez chwilę poczuć się jak na prawdziwym safari.

IMG_5833

IMG_5836

IMG_5880

IMG_5818

IMG_5808

IMG_5784

Jak się zwiedza zoo? No cóż… trochę zabrakło mi dokładnego oznakowania, plany zoo jak na nasze potrzeby rozmieszczone były za rzadko i niestety dopiero pod koniec wycieczki zrozumieliśmy, że przegapiliśmy tygrysa i wilka. Jak to możliwe? Otóż zwierzęta w zoo nie są rozmieszczone regularnie w kwadratach, wybiegi wyglądają na dość przypadkowe, co ma bardzo duży urok, ale powoduje, że część trasy trzeba przebyć dwa razy. Tylko trzeba o tym wiedzieć, my dowiedzieliśmy się za późno. Ale nic to, będzie powód by pojechać tam jeszcze raz, to naprawdę piękne miejsce! Jeśli się tam wybierzecie, to koniecznie zacznijcie zwiedzanie od sfotografowania planu zoo, wtedy nic Wam nie umknie ;)

IMG_5860

IMG_5884

IMG_5872

To jest taras widokowy, z którego można podglądać lwa jeśli akurat jest blisko.

 

IMG_5889

IMG_5825

IMG_5822

IMG_5815

 

 

zdjęcia: Mirella

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Sylwia
Sylwia
6 lat temu

Gdańskie ZOO jest super :) Mojej rodzince również surykatki przypadły do gustu :)

Justyna
Justyna
6 lat temu
Reply to  Sylwia

Mieszkam w Gdańsku i raz w roku odwiedzamy zoo :) chce się tam wracać :)

Agnieszka Detyna
6 lat temu

Nam też się podobało :)

Targi 3 września 2015

Targi Mamaville vol. 3 Wrocław

Można by rzecz „do trzech razy sztuka” ale tym razem jest pewne, że już po raz trzeci wrocławska edycja Targów Mamaville Dla Mamy i Dziecka odniesie spektakularny sukces.

Już 4 października od godz. 10.00 Klub Browar Mieszczański będzie szeroko otwierał drzwi na przyjęcie wszystkich chętnych gości, zarówno tych, którzy dopiero planują dziecko lub czekają na jego pojawienie się na świecie, jak i dla rodziców dzieci w różnym wieku. Organizator zaprasza do spędzenia prawdziwie rodzinnej niedzieli. Będzie można zrobić zakupy dla mam i dzieci, zapoznać się z najnowszymi trendami kolekcji jesiennych oraz skorzystać z dobrodziejstw wyprzedaży kolekcji letnich. Targi Mamaville to nie tylko ubranka dla dzieci i kobiet w ciąży, to także cała gama niezbędnych akcesoriów, przydatnych gadżetów oraz zabawek. Kupić można praktycznie wszystko, zarówno wózek dla malucha jak i grzechotkę. Oczywiście dla starszych dzieci znajdą się „poważniejsze” zabawki.

Impreza organizowana przez Mamaville to nie tylko okazja do zrobienia kompleksowych zakupów, to także możliwość wzięcia udziału w ciekawych warsztatach i prelekcjach zarówno dla kobiet w ciąży jak i rodziców małych i większych dzieci. Również dzieci nie będą się nudzić na imprezie, dla nich także organizator przygotowuje moc ciekawych zajęć. Przy okazji warto zaznaczyć, że cała strefa edukacyjno – warsztatowa jest za darmo. Nic nie płacicie, wystarczy przyjść. Wstęp na targi również jest bezpłatny. Można by rzecz, że darmowa zabawa gwarantowana.

Spędzając cały dzień na targach trzeba pomyśleć też o potrzebach żołądka. Znany wszystkim wrocławianom Wrocławski Bazar Smakoszy to miejsce, gdzie każdy, nawet najwybredniejszy gość targów, znajdzie dla siebie coś co z chęcią zje. Nie zabraknie także żywności wegetariańskiej i wegańskiej.

W okolicy Browaru Mieszczańskiego jest duża ilość miejsc parkingowych co gwarantuje wygodny dojazd w pobliże wydarzenia. Nie zabraknie także podjazdu dla wózków, w końcu to targi również dla dzieci!

Klub Browar Mieszczański mieści się we Wrocławiu przy ul. Hubskiej 44. Do zobaczenia!

Podobnie jak poprzednio tak i tym razem Blog  W Roli Mamy obejmuje patronatem wrocławską edycję Targów Mamaville.

A3poster_mv_targiwro_vol6

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close