Strefa gier i zabaw 31 marca 2020

Nauka czytania poprzez zabawę, czyli zestaw Czytam sobie. Pierwsze słowa

Dzieci mają niesamowitą zdolność uczenia się i chłonięcia wiedzy. Raz zasłyszane historie, fakty są wstanie przypomnieć, w najmniej oczekiwanym momencie. Podobnie jest z nauką czytania i pisania. Warto wykorzystać sytuacje, gdy dziecko samo rwie się do czytania pierwszych słów.  Możemy pójść za swoją intuicją, wyszukiwać w sieci różnych porad lub skorzystać z gotowego zestawu edukacyjnego Czytam sobie. Pierwsze słowa.

Nauka czytania to niebywałe osiągnięcie dla dziecka. Droga nie jest prosta i usiana różami. Wymaga od dziecka i dorosłego wysiłku, lecz nie musi być żmudnym i nudnym procesem. Nie od dziś wiadomo, że maluchy świetnie uczą się poprzez zabawę. ZestawCzytam sobie. Pierwsze słowa odkrywa przed rodzicami i opiekunami mnóstwo pomysłów i sposobów, jak zainteresować i zaangażować dziecko w nauce czytania, a później pisania. 

W środku pudełka znajdziecie:

  • książkę Doktor Ola. Czytam sobie. Poziom 1; 
  • ruchomy alfabet, czyli karty z literami umożliwiające samodzielne układanie słówek; 
  • dużą planszę z alfabetem;
  • książkę z poradami dla rodziców Od pierwszej litery do pierwszego zdania, która ułatwi opiekunom pracę z dzieckiem;
  • 60 kart edukacyjnych do nauki czytania z książką, w tym: 
    • 15 kart z obrazkami z książki, 
    • 15 kart ze słówkami, 
    • 15 kart kontrolnym z obrazkami i podpisami, 
    • 15 kart z rymami. 

W Poradniku dla rodziców znajdziecie bardzo jasno i przejrzyście opisane wskazówki i porady-począwszy, od czego najlepiej zacząć, czego unikać i jakich błędów nie popełniać. Czasami jako rodzice skupiamy się za bardzo na tym, aby np. podczas ćwiczenia dziecko siedziało prosto, przez co często je strofujemy i wybijamy z toku myślenia i zainteresowania. 

Nie ma też sensu rzucać się na wszystkie proponowane metody nauczania i wcielać je w życie w tym samym czasie. Warto skupić się na jednej i podążać za dzieckiem. 

W naszym przypadku, zarówno ze starszakiem, jak i teraz pięcioletnią Lusią zaczęliśmy od metody odimiennej [1]. W skrócie polega ona na tym, że dziecko uczy się pisać swoje imię, potem mama, tata, imię brata, siostry, koleżanek z przedszkola itd. Z każdym nowym imieniem poznaje nowe litery, uczy się je łączyć, literować i odnajdywać w nowych wyrazach. 

W dołączonym poradniku znajdziecie także trzydzieści pięć pomysłów na naukę czytania poprzez zabawę, która została podzielona na takie tematy jak:

  • poznawanie liter, ich kształtów i kojarzenie z odpowiednimi głoskami;
  • trenowanie pamięci wzrokowej i kojarzenie całych słów jako obrazów;
  • trenowanie umiejętności składania liter w słowa i głoskowania;
  • zadania ćwiczące czytanie i rozumienie czytanych słów;
  • zabawy pobudzające do krytycznego myślenia kreatywnego myślenia oraz oceny przeczytanych treści;
  • nauka alfabetu.

Ruchomy alfabet zawarty w zestawie jest świetnym narzędziem do układania wyrazów. Kolorem niebieskim zaznaczone są spółgłoski, a czerwonym samogłoski. Autorzy wzorują się tutaj na metodzie Montesorri. Niestety w zestawie nie ma literek z polskimi znakami jak ą, ę, ć-co jest moim zdaniem nie słuszną rzeczą. To, że w początkowym etapie nie uczymy ich dzieci, nie oznacza, że mogłoby ich nie być. Były by pomocne w dalszym etapie nauki czytania.

pierwsze słowa

Po ułożeniu literek w odpowiedniej kolejności Lusia sama zaproponowała, że napisze swoje imię (metoda odimienna). Najlepiej rozpocząć od słów, które dziecko już zna. Zauważcie, że litery z zestawu to nie są litery drukowane, tylko pisane. Dziecko przedszkolne, które zna już litery drukowane, potrzebuje więcej czasu by skojarzyć i połączyć ze sobą literkę pisaną i drukowaną. Warto tutaj zachęcać dziecko i wspierać je, jeśli na początku jest to dla niego trudne.

Pomocne w poznawaniu nowych słów są karty z zapisanymi słowami oraz tak zwane karty kontrolne, na których widnieje obrazek i słowo. Początkowo można pobawić się z dzieckiem w wyszukiwanki i łączenia tych kart ze sobą lub zagranie w memo, gdy ma ono już opanowane kilka wyrazów.

pierwsze słowa

Do zestawu dołączona jest także książka Doktor Ola, która reprezentuje pierwszy poziom w znanej serii Czytam sobie. Została ona napisana krótkimi, prostymi zdaniami uzupełnionymi ćwiczeniami z głoskowania, by ułatwić maluchom naukę czytania. Ilustracje zawarte w książce są bardzo realistyczne i pomogą w opowiadaniu historii. 

Dodatkowym plusem tej serii jest to, że opisane w poradniku propozycje nauki poprzez zabawę będzie można z łatwością dostosować do innych książek z serii Czytam sobie

Dziwi mnie fakt, że za edukacyjnego uczymy dzieci literek pisanych, a w dołączonej książce Doktor Ola i całej serii Czytam sobie mamy litery drukowane. 

pierwsze słowa

Oczywiście to nie dla każdego będzie znaczący problem. Jednak dziecku pięcioletniemu, które wcześniej poznało drukowane litery, może być trudno przestawić się i będzie to wymagać od niego większego wysiłku.

Na koniec mam jeszcze jedną techniczną radę. Kiedy ułożycie wszystkie literki, warto je pogrupować i spiąć za pomocą gumki recepturki, bo inaczej wszystko się rozsypie i na nowo czeka Was układanie całego alfabetu, co zajmuje trochę czasu.

Zestaw edukacujny Czytam sobie. Pierwsze słowa jest fajnym uzupełnieniem i urozmaiceniem nauki czytania dla dziecka. Dla rodzica jest ogromnym ułatwieniem, gdyż w jednym pudełku zawarte jest wiele materiałów pomocniczych. 

[1] Irena Majchrzak, Nazywanie świata. Odimienna metoda nauki czytania, Wydawnictwo MAC, 2004

 

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Egmont. Dziękujemy za przekazanie egzemplarza recenzenckiego zestawu

Subscribe
Powiadom o
guest

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Dagmara M.
Dagmara M.
4 lat temu

Super ten zestaw. Moje dzieci już świetnie czytają, a zastosowaliśmy świetny pomysł na zabawę. Po całym mieszkaniu roznieśliśmy karteczki z napisami (drzwi, okno, buty, itd), a dzieci czytały i sprawdzały, czy kartki są umieszczone w dobrych miejscach. Polecam!

Dom 30 marca 2020

Jak wybrać dobrej jakości młynek do kawy?

Jedynie świeżo zmielone ziarna kawy nadają napojowi głębokiego aromatu i mocy. Miłośnicy tego czarnego naparu powinni zainwestować w wysokiej jakości młynek do kawy, który w kilka chwil pozwoli wydobyć z ziaren to, co najlepsze. Czym kierować się podczas zakupu młynka do kawy, aby na długo cieszył nas wydajnością?

Jakie są rodzaje młynków do kawy? 

Młynek do kawy powinien znaleźć się na wyposażeniu każdego kawosza. To, plus dobrej jakości zaparzacz do kawy, gwarantuje uzyskanie wyrazistego w smaku naparu. Należy bowiem pamiętać, że tylko świeża kawa w ziarnach pozwoli wyczuć w niej poszczególne nuty smakowe. Wybór młynka do kawy zależy przede wszystkim od sposobu mielenia ziaren i efektu, jaki chcemy uzyskać. Na rynku dostępne są modele elektryczne, w tym żarnowe oraz udarowe. 

Młynki do kawy żarnowe mogą mieć charakter stożkowy lub płaski. Podczas obrotu żaren, ziarna kawy są miażdżone, aż do uzyskania konkretnego poziomu zmielenia. W młynkach udarowych zamiast żaren występuje nóż, który tnie ziarna na drobniejsze elementy. Który z nich wybrać? Znacznie lepiej sprawdza się młynek żarnowy, ponieważ tylko w takich urządzeniach ziarna nie tracą swojego smaku i właściwości. Mieleniu w młynku udarowym towarzyszy wzrost temperatury, co nie pozostaje bez wpływu na wartość kawy. 

Wśród młynków żarnowych wyróżnia się stalowe i ceramiczne. Te pierwsze są bardzo wytrzymałe mechanicznie, jednak ich praca może być dosyć głośna. Młynki ceramiczne są z kolei cichsze, jednak mniej wytrzymałe.

Najważniejsze parametry techniczne młynka do kawy 

Dobrej jakości młynek do kawy powinien mieć przede wszystkim odpowiednią moc, szybkość oraz wyróżniać się kilkoma funkcjami. Z tych wszystkich parametrów najważniejsza jest moc. Od niej zależy, w jakim czasie zostanie zmielona konkretna porcja ziaren. Dobrej jakości modele cechują się mocą na poziomie ok. 150 W. Nie mniej ważna jest szybkość mielenia. W przypadku młynków, które nie generują wysokich temperatur podczas mielenia, ma to jedynie znaczenie czysto praktyczne, co nie wpływa na jakość uzyskanego proszku. Producenci zazwyczaj na opakowaniu sprzętu podają informację o tym, ile gramów kawy młynek mieli w ciągu minuty. 

Bardziej zaawansowane – a co za tym idzie, nieco droższe – modele umożliwiają ustawienie określonej grubości mielenia. Ma to duże znaczenie, jeśli chodzi o sposób zaparzania kawy i sprzętów, jakimi dysponujemy. Niektóre modele posiadają również funkcję odmierzania porcji kaw w przeliczeniu na filiżanki i moc naparu. Bardzo ważna jest także opcja zabezpieczania młynka oraz automatycznego jego wyłączania.

Subscribe
Powiadom o
guest

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Anastazja Bąk
Anastazja Bąk
4 lat temu

Dzięki za podpowiedź, ostatnio właśnie szukałam młynka i zastanawiałam się nad kupnem expresu.

Emocje 27 marca 2020

Czego uczy nas koronawirus?

 

Ledwo dwa tygodnie siedzę w domu, a już mnie wzięło na refleksje. Konieczność przeorganizowania całego życia zmusiła wszystkich do podjęcia całkiem nowych wyzwań. Okazało się też, że nie wszystko, co było na wyciągnięcie ręki, nadal takie jest. Czego więc uczy nas koronawirus? 

Żyj tu i teraz

Plany na przyszłość są ważne, ale nie można żyć samymi planami. Przeżywaj każdy dzień intensywnie, nie pozwól, by minął niezauważony. Rozmawiaj z ludźmi, znajdź czas na chwilę dla siebie. Realizuj swoje pasje. Nie omijaj kina i teatru. Kiedyś znaczy dokładnie tyle samo co nigdy. 

A plany? Można mieć, owszem. Ja też miałam precyzyjny plan na najbliższe pół roku. Miałam. Czas przeszły zapomniany. 

Spotykaj się z ludźmi

Ile razy odkładałaś spotkanie na kiedyś, potem, kolejny tydzień? Tak, spotkamy się, tak, na pewno, zadzwonię, to się umówimy. Też mam takie grzeszki na sumieniu. No i dzwonię. Teraz dzwonię, bo mam czas. Tylko możliwości spotkania nie ma. A dużo bym dała, żeby sobie teraz kawkę z przyjaciółką wypić. Kiedy nam się uda? Nie wiem, miałyśmy się zdzwonić… 

Nowoczesne technologie miały ułatwić kontakty międzyludzkie, a tak naprawdę mocno je ograniczyły. Zadbaj, by nie dotyczyło to Ciebie i Twoich znajomych. 

Oszczędzaj pieniądze

Masz stabilne zatrudnienie i dobrze zarabiasz? A może to też czas przeszły? Masa firm stanęła właśnie przed widmem utraty płynności finansowej. Może to jeszcze nie bankructwo, ale wiadomo, co robią firmy, którym grunt pali się pod nogami. Jak się okazuje, pewni zatrudnienia mogą być tylko służby medyczne. Dlatego chomikuj coś na czarną godzinę. Pracy może zabraknąć, a jeść trzeba. 

Dbaj o zdrowie 

Nie tylko teraz, jak jest pandemia, ale tak na co dzień. Tu znowu muszę uderzyć się w pierś. Na USG miałam iść, na rezonans zapisać… Wydawało mi się, że mam czas, że zdążę, zima była, tak dobrze było w domu. No właśnie – wydawało mi się. A przecież w czasie pandemii większe szanse mają ludzie zdrowi. Dlatego dbaj o zdrowie, badaj się regularnie, dobrze odżywiaj i nie lekceważ sygnałów, które wysyła Ci Twoje ciało. Profilaktyka jest znacznie lepszym wyjściem niż kuracja. 

Miej w domu zapas papieru toaletowego

To wcale nie żart. Życie uczy, że znika on z półek jako pierwszy. Bez wielu rzeczy można się obyć, ale bez papieru ciężko. Co prawda nasi dziadkowie mogą być innego zdania, ale skąd teraz wziąć nieśliską prasę papierową? A liści na drzewach jeszcze nie ma 😉

Trenuj samodyscyplinę 

Nadmiar czasu to przyjaciel albo wróg, zależy, jak się na to spojrzy. Jeśli umiesz zaplanować dzień tak, by znaleźć w nim czas na pracę i relaks, a przy okazji umyć okna, to gratuluję. Sobie też, bo mnie również się udaje. Ale ja pracuję zdalnie od lat, jestem w swoim naturalnym środowisku. Wiem jednak, że osoby, które zostały zmuszone do home office i pracy w towarzystwie dzieci nie mają lekko. Wszystko da się poukładać, ale po pierwsze i najważniejsze – nastaw budzik. Może niekoniecznie na zwykłą porę, bo przecież odpada czas dojazdu do pracy, ale spanie do południa na pewno Cię zgubi. 

Zauważaj tylko prawdziwe problemy 

Aktualna sytuacja pokazuje, że tak naprawdę większość problemów tworzymy sami. To, co jeszcze miesiąc temu wydawało się niezwykle istotne, dziś jest nieważne. Ja wiem, że sytuacja wyjątkowa znacznie zmienia priorytety i ustala wartości na nowo, jednakże z ręką na sercu – ile problemów było wydumanych? No dobra, ja się przyznam, parę ich było. Może faktycznie takie potrząśnięcie światem było potrzebne, żebyśmy zauważyli, co jest naprawdę ważne. Z różnych zakątków świata dochodzą informacje, że smog jakby mniejszy… 

Nie wymyślaj problemów na siłę. Jak i nie ma, to się po prostu ciesz. 

Nie zapominaj o podstawowych umiejętnościach 

Masa ludzi uczy się gotować, bo do tej pory stołowali się na mieście. Równie duża masa ludzi chce szyć maseczki, ale tylko niektórzy naprawdę to potrafią. Ja wiem, że mało kto dziś ceruje skarpetki i osobiście szyje pościel, no ale warto by wiedzieć, jak się takie rzeczy robi. Ja jestem starej daty i umiem, moja babcia o to zadbała. A mama nauczyła mnie robić na drutach. Bardzo dawno nie robiłam, ale w razie potrzeby dam radę sweter wydziergać. Podstawowa umiejętność majsterkowania też jest przydatna. Dziś nie każdy hydraulik zgodzi się przyjść wymienić uszczelkę. 

 

Pandemia, która dziś zatrzymała świat w miejscu, kiedyś się skończy. Fajnie by było, gdybyśmy nie zapomnieli tej niesamowitej lekcji, którą właśnie nam daje. 

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close