Komunijna karuzela ruszyła


Duśka w tym roku idzie do Komunii. Idzie, to idzie. Nie ona pierwsza i nie ostatnia, prawda? Pójdzie dlatego, że tego chce. I my też tego chcemy. W katolickiej rodzinie przyjmowanie sakramentów to oczywistość. Tymczasem wokół nas…

Wrzesień

– Zamówiłaś już salę na komunię?

– Że co proszę?

– Gdzie komunię urządzisz dziecku? Salę musisz mieć.

Kurde, salę muszę mieć. Pewnie taką weselną. Jakoś mi do głowy nie przyszło. Nie wiem, co teraz będzie, bo wszystkie sale zajęte. Nie dziwota, skoro w trzech parafiach komunie w tym samym terminie. Zmowa jakaś, czy co? Zresztą czy ja potrzebuję sali? Chyba mogę gości w domu przyjąć?

 

– Dzieci się porównują ze sobą, nie możesz nie zrobić przyjęcia. I prezenty muszą być!

Kurde, to już gorzej. Prezenty! Najważniejsza rzecz podczas Komunii. Co tam sakrament, co tam msza, prezenty! Powiedziałam Duśce, że dostanie rower, bo stary jest za mały. Kiedyś wszystkie dzieci dostawały rowery na Komunię. Tradycję trzeba szanować. Jeszcze zegarki się dostawało, ale ma ich tyle, że chyba jej kolejnego nie kupię.

 

Październik

– Wiesz już, ile gości będziecie mieć?

Kurcze, ja jeszcze nie wiem, gdzie tę Komunię wyprawię i czy w ogóle wyprawię, a tu ile gości. Wcale nie chcę zapraszać miliona gości, Komunia to nie wesele, bez przesady. Rozmawiałam o tym z Duśką nie raz. I jeszcze o tym, że Komunia to sakrament, a od prezentów są urodziny i Dzień Dziecka. No i Wigilia oczywiście. Wygląda, jakby rozumiała. Mam nadzieję, że do maja jej nie przejdzie. Tydzień po komunii ma urodziny, ostatecznie można by te okazje połączyć, wtedy impreza i prezenty będą jakby usprawiedliwione.

– Ten ksiądz to zwariował. Napisał na zaświadczeniu (takim dla dziecka, które będzie przyjmowało Komunię w innej parafii), że nie mamy ślubu kościelnego, nie przyjmujemy księdza i w kościele nas nie widuje. Co go to obchodzi?

No w sumie pewnie nic, ale jak się nie żyje po katolicku to po co zmuszać dzieci do przyjmowania katolickich sakramentów? Nie lepiej uczciwie powiedzieć: to nie dla nas?

 

– No ale od czego jest ksiądz jak nie od tego, żeby sakramenty dawać? Łaskę robi?

Nooo, jak komuś katolicki ksiądz nie pasuje, to niech się zwróci do prawosławnego albo protestanckiego duchownego. jestem ciekawa, czy tak szybko i chętnie udzielą sakramentu komuś, kogo w swojej świątyni nie widują.

Nie wierzysz? To nie wierz, nie przeszkadza mi to. Ale po co udajesz, że Komunia dziecka jest dla ciebie ważna? Imprezę można i bez tego zrobić.

 

Listopad

– I proszę jeszcze, żeby z każdej klasy zgłosiło się po dwoje rodziców do ścisłego komitetu organizacyjnego.

Dobrze, że ksiądz prosi, a nie zmusza. Nie, żeby mnie to wszystko nie obchodziło, ale do żadnego komitetu należeć nie chciałam. Może dlatego, że ta cała świecka otoczka średnio mnie obchodzi.

 

– Dusia coś z tą twoją Komunią trzeba zrobić. Nie wiem, gdzie ją wyprawić…

– No jak to gdzie, w domu. Taniej będzie. Przecież zbieramy pieniądze na bilety, zapomniałaś?

Nie, nie zapomniałam. Nie wiem tylko, czy ona sobie zdaje sprawę, ile potrzebujemy, żeby się na tydzień na Florydę urwać… Ale cieszę się, że ma jakieś priorytety, dobre i to.

 

Grudzień

Pobieranie miar na stroje komunijne. Poszłam, bo nie miałam pomysłu na nic innego. Nie chce mi się szukać stroju dla niej. Chociaż plotka krąży, że alba będzie kosztowała więcej, niż ta kiecka écru, którą jej kupiłam w zeszłym roku do sypania kwiatków na procesji. Może to nie był taki dobry pomysł wprowadzić te alby? Niby skromniej, ale jakby drożej. Inna plotka krąży, że można mieć używaną albę, jeśli ktoś ma od kogo odkupić. No zawsze to jakaś opcja.

Zebranie komitetu. Zwołane w pośpiechu i nerwowej atmosferze. Powód? Trzeba natychmiast wybrać fotografa i kamerzystę. Jak na ślub normalnie.

 

Styczeń

Dostałam ofertę od fotografa i drugą od kamerzysty. Rzuciłam jednym okiem, nie wiem, czy skorzystam. Wpadło mi tylko w oko filmowanie z drona. Nie wiem, taka stara jestem i niedzisiejsza, że mnie to dziwi, czy naprawdę z Komunii robi się teraz cyrk nad cyrkami?

 

– Będziesz ten film zamawiała?

– No właśnie nie wiem. Zawsze to jakaś pamiątka. Może nie dla nas, ale dla naszych dzieci, albo ich dzieci, albo nawet wnuków…

– I myślisz, że za pięćdziesiąt lat to się gdzieś da odtworzyć?

 

Kurde. Już teraz jest problem z kasetami video. Diabli wiedzą, jakie nośniki będą za pięćdziesiąt lat. Można niby przechować gdzieś na dysku w chmurze, ale co będzie, jak internet nagle zniknie? Właściwie to nie wiem, czy jest sens brać ten film.

 

Z ostatniej chwili

Zaczęłam się zastanawiać ile osób upchnę w domu i wyszło mi, że raczej mało. Dziesięć to już tłok. Pogoda w maju niepewna, garden party lepiej nie planować. A jakby tak zrobić przyjęcie w sobotę dzień przed komunią? Chyba jakaś sala się znajdzie?

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. dziś to rzeczywiście cyrk, liczy się ilość gości, sala, kasa i prezenty, komunia to tylko dodatek do imprezy…dobrze, że są alby bo w kościele był istny wybieg i rewia mody, z sukniami jak do ślubu…ale to wina rodziców a nie dzieci. Ja obiecałam sobie, że nie dam się zwariować, ale mnie to czeka za jakieś 3 lata.

    1. A ja myslalam ze sukienki od kilku lat maja wszystkie dziewczynki takie same

    2. Moze teraz i maja,napisalam “byl”

    3. Moja córka też idzie do komuni ale prezenty się nie liczą dla niej najważniejsze jest przyjęcie Pana Jezusa i sukienki wszystkie dziewczynki mają jednakowe skromne długie

  2. Świat faktycznie powariowal… Syn miał komunie w tamtym roku… Obserwując dzieci było widać które szły bo “tak wypada”, dzieci nie wiedziały chyba gdzie są, jak się w kościele, na mszy zachować… Ale takie rzeczy powinno się wynieść z domu… Córka ma komunie w 2020 i byłam w szoku jak już cześć lokali u nas nie ma miejsc… Komunia za 2 lata (!) a ja już musiałam rezerwować lokal żeby nie zostać na lodzie :/

    1. Nie musiałaś, chciałaś 😊 Serio komunijny obiad można podać w domu. 🤔😉

    2. Nie dla ponad 30 osób, najbliższej rodziny… Z którą utrzymuje się stały kontakt…

    3. Rezerwacje na za dwa lata do przodu??

    4. 30 osób dla mnie to małe wesele 😉 Dla mnie najbliższą rodziną to rodzice, dziadkowie, rodzeństwo i chrzestni.

    5. Magdalena Potecka ja mam za sobą dwie komunie i w domu, dlatego wiem jak to jest, człowiek zamiast zająć się przygotowaniami do kościoła itp. to musi stać nad kuchnią i gotować, po mszy też zamiast sobie w spokoju usiąść porozmawiać z najbliższymi to się biega i podaje dania gościom itd. a jak ktoś pochodzi z wielodzietnej rodziny to się trochę nazbiera tych osób.

    6. mąż ma 3 siostry każda ma męża i po 2 lub 3 dzieci więc od strony męża już jest 15 osob osób A gdzie reszta ?

    7. Dorota Gocłowska w samo sedno. Mam dużą rodzinę, mieszkam w mieście i mam małe mieszkanie. .. Dzieci jest dużo i sciskaly by się w małym mieszkaniu. Może i lokal to pójście na łatwiznę ale w naszym przypadku najlepsze… Dzieci mają dużo miejsca, plac zabaw. Starszy się nudzi nieraz przy stole a co dopiero dziecko…

    8. Lokal też rezerwowalam 2 lata temu

    9. Kasia Żerko mój mąż ma 3 siostry i 2 braci… Praktycznie każdy ma już rodzinę i dzieci…

    10. Magdalena Potecka to ja będę miała wesele 😉 Mam trójkę rodzeństwa,mąż też ma 3. Każde po ślubie i z dwójką dzieci. Plus rodzice chrzestni i dziadkowie. Lekką ręką mam 30 osób. Nikogo poza tą najbliższą rodziną nie zapraszam,nawet kuzynki,z którą się widujemy częściej niż z moimi braćmi…

    11. Jakoś nie wyobrazam sobie robić komunii w domu bo nie mam zamiaru stać wtedy przy garach

  3. Komunia w domu też OK ;) warto tylko do pomocy w kuchni kogoś zaprosić… :)

  4. Pod warunkiem że się ma przestrzeń .. też bym zrobiła w domu niestety goście w moim m się nie pomieszczą..

    1. Wiadomo, że to zależy od ilości, ale wiele osób robi małe wesele ;) po prostu… W w tym zgiełku czasem gubi się sens…

    2. Można mieć w knajpce, ale nie robić z tego przyjęcia roku :)

    3. Zgadzam się . Też uważam ze komunia to nie wesele . Niektórzy przesadzaja.

  5. Chciałam w domu , bo też mamy komunię w maju , ale nie da rady zbyt mało miejsca , a goście hmm rodzeństwo , chrzestni i dziadkowie a wyszło 25 osób , nie ma opcji. Prezenty młody chce rower

    1. W życiu bym się nie zgodziła !

    2. Syn ma komunię 1-go maja. Nie mówi nic o prezentach,w sumie to nawet nie wiem czy on wie,że się dostaje prezenty 😉 Nie zgodzę się na żadne drogie prezenty,absolutnie!

  6. milena Kaminska

    Ja w Tym roku mam Komunię syna. U mnie wszystko na spokojnie. Jestem osobą która wszystko planuje, robi z wyprzedzeniem bo nie lubię zostawiać na ostatnią chwilę. Salę mam zamówioną już dawno, bo słyszałam że jest problem. Co prawda mam możliwość zrobienia w domu, osoby będą tylko te najbliższe nie robię hucznej imprezy, ale robiłam chrzciny dzieci ijest z tym bieganiny dlatego taka decyzja. Nie będę myślała kto wstawi rosół ziemniaki kto podgrzeje mięso. Tego dnia będę miała czas dla syna.Sala jest super duże podwórko z trawą i kostką do ewentualnego wypróbowania roweru ;) , ogrodzone, sala zabaw dla dzieci z pileczkami, zjeżdżalniami. Do tego sala nowa zadbana piękna i słyszałam że dobre jedzenie. Mozna zerknąć na str fb polecam verde giardino Bartniki. :) tortem się nie przejmuję bo na tej sali jest możliwość zamówienia. Zamówiłam bo nie będę chciała mieć na głowie jeżdżenie. Strój już przymierzalismy wszyscy mają jednakowe alby dla chlopca koszt 80 dla dziewczynki 160 plus trzeba dokupić rekawiczki i dziewczynki bolerko, torebka, wianek a chłopiec garnitur,no i buty ;). Fotograf w kościele jest jeden dla wszystkich tzn cala firma bo gdyby do każdego dziecka przyszedł fotograf byłoby zamieszanie. Dodatkowo pozowanych zdjęć nie biorę, znajomy podjedzie na sale i nam kilka zdjęć zrobi i sami wywołamy. Zdjęcia te od firmy 4 zl jedno mniejsze, format a4 10 zł płyta z filmem 40 Zl. Jeśli wezmiemy więcej niż 10 zdjęć plyta ze wszystkimi zdjęciami gratis. Zebrania już były trójkę wybralismy ekspresowo bo byly 3 panie chetne które były już przygotowane na pierwsze zebranie. Mamy wybrana kwaiaciarke, chlebki zamowione, upominki dla wychowawcow, katechetek, dyrekcji też zamówione, składka zebrana. Pospieszylam się z zaproszeniami bo już Kacper dał zaproszenia, ale wykorzystalismy to ze w święta była rodzina z Warszawy, Olsztyna, i Angli. Wolałam dać wcześniej niż wysyłać pocztą :) katechetka zebrała też skladke na obrazek różaniec i książeczkę. Wszystko jest organizowane spokojnie,mamy czas na systematyczne uczenie się modlitw.

  7. U nas ksiadz oglosil ze nie bedzie mowil w co maja sie ubrac dzieci. Kazdy ma przyjsc w tym co uwaza za sluszne czy to beda jeansy czy garnitur

  8. my też jesteśmy komunijni w tym roku. zgłosiłam się do komitetu, bo nikt nie chciał. Faktycznie trochę załatwiania jest – stroje, kamera, fotograf, wystrój kościoła (my chcemy prosić zakonnice żeby ubrały ołtarz), organista, sala (zamawiamy tylko ze względu na brak warunków lokalowych na zaproszenie najbliższej rodziny ok.20osób). O prezentach nie rozmawiamy z córką, ona nie pyta, pewnie będą jakieś symboliczne, ale najważniejszy w tym dniu jest sakrament!!

  9. My właśnie jesteśmy komunijni w tym roku. Cyrk nad cyrkami. Owszem sale mamy już od roku bo upchnąć w mieszkaniu 28osob to tak nie bardzo… Cyrk byl z kieckami bo jednym się podobają,innym nie. Ja byłam po środku bo mi wszystkie 3 propozycje się podobały. Mają być skromne i jednakowe. Czy kiecka za ponad 200zl jest skromna,no nie powiedziałabym. Cieszę się ze to nie alba taka workowata. Cyrk byl z kamerzysta bo dlaczego taki a nie sraki. Mi to obojętne. Jestem w komitecie do spraw konsultacji. W listopadzie mialam wszystkiego po kokardki. Teraz już na lajcie,jak na razie spokój,cyrk kolejny zacznie się ok marca myślę.
    Nie którzy mówią tak “moje dziecoo idzie bo dostanie prezenty”. Dla mojej to dodatek. Są i rodzice którzy nie chodza z dzieckiem do kosciola bo im się nie chce. Takie dzieci potem na lekcji mówią”moj tata powiedział ze Kościół ma w dupie, zaczniemy chodzic w kwietniu na próby ” no więc ten..są ludzie klamki i parapety.

    1. I te 28os u nas to najblizsza rodzina plus chrzestny z rodziną 😱

  10. Moja córka też idzie w tym roku. Zalezy kto i jak na to patrzy w restauracji wygodniej, bo nie trzeba biegać, gotować itd… czy taki cyrk to nie wiem. Do tego.trzeba sie przygotowac to wiadomo, że bedzie małe zamieszanie. Kazdy chce by to byl szczegolny dzien w zyciu dziecka. Nie zapominajmy o tym aby nasze dzieci pamietaly, że w tym wszystkim najważniejszy jest Bóg.

  11. Moja córka też idzie do komuni ale prezenty się nie liczą dla niej najważniejsze jest przyjęcie Pana Jezusa i sukienki wszystkie dziewczynki mają jednakowe skromne długie. Owszem przyjęcie po komunii w lokalu bo w domu nie pomieszcze tyle osób a tydzień po komunii będą chrzciny :)

  12. Moja córka też idzie w tym roku do komunii. Restaurację zamówiłam na początku wakacji ale ksiądz we wrześniu zmienił termin komunii i pojawił się problem – na nowy termin w “naszej” restauracji nie było już miejsc. Obdzwoniłam całe miasto i okolice i w końcu znalazłam salę 30 km od kościoła. Niestety w mieszkaniu nie mamy miejsca nawet aby pomieścić najbliższych a babcia i chrzestni z rodzinami są przejezdni więc wypada ich nakarmić przed odjazdem… Albę planuję kupić używaną. Nie mam jednak zamiaru zamawiać córce fryzjera czy też kupować bukietu komunijnego – moim zdaniem przeszkadzałby jej on jedynie w kościele. Skupiam się przede wszystkim na tym co ten sakrament oznacza dla mojego dziecka i tłumaczę jej to co jakiś czas, prezenty może będą może nie i to przecież nie jest ważne. Kamerzystę i fotografa wybierać będzie ksiądz z katechetką i rodzicami którzy zgłosili się do komitetu organizacyjnego – z każdej klasy 3 zgłosił się 1 rodzic. Na pewno kupimy zdjęcia i nagranie gdyż na samej komunii będzie zakaz robienia zdjęć i kręcenia filmów i jest to w sumie zrozumiałe bo jak zacznie po kościele biegać kilkanaście osób z aparatem czy kamerą i “uwieczniać” swoje dziecko to zrobi się bałagan ;) Dzieci mają co niedzielę swoją mszę o 15:00 i bardzo fajne jest to, że dzieci biorą w niej czynny udział – śpiewają psalmy, czytają czytania. Mojej córce to się bardzo podoba i bardzo chętnie chodzi do kościoła a jeszcze rok temu bywało z tym różnie ;) Fajne jest to że nikt nie sprawdza/nie kontroluje czy dzieci chodzą do kościoła – nie ma żadnego zbierania podpisów/pieczątek/obrazków. Ksiądz stwierdził że zostawia to w naszej gestii i nie będzie nikogo zmuszał na siłę do tego aby chodził przez rok do kościoła bo jest komunia a po komunii już w kościele się nie pojawi…

    1. Bukiet komunijny??? Ciekawe, czego ja jeszcze nie wiem…

    2. Mnie uświadomiła koleżanka której córka rok temu miała komunię. Też nie wiedziałam o tych bukietach komunijnych… Ona za ten dla córki dała 75 zl! No ale podobno prawie wszystkie dziewczynki miały w naszym kościele… Też się zastanawiam czego się jeszcze dowiem przed majem ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Chwile takie jak te …


Narzekacie na zimę, której w tym roku jeszcze nie było? Ja tam wolę ciepło, ale moim dzieciom fajnie byłoby pokazać śnieg i bałwana ulepić. Te nasze pory roku powoli zlewają się w jedno, bez wyraźnego rozgraniczenia.

Nijaka wiosna przechodzi w mokre lato, które następnie przeistacza się w “niezłotą” jesień. Z kolei ta cichutko prześlizguje się w niewiadomą zimę, która, taka ze śniegiem i mrozem, już chyba nie nadejdzie. To smutne, bo gdy idę z psem czy dziećmi przez las, nie czuć tych cudownych różnic, które powinny rozgraniczać poszczególne miesiące ich wyjątkowością. A więc czy wiosna, czy zima, idę i rozkopuję na boki te liście w mniej lub bardziej przegniłej postaci. Przyrodo, proszę cię, wróć do normy!

A przy okazji tęsknoty za słońcem i dywanem liści pod nogami, którymi raczyła nas skromnie jesień, przypomniała mi się taka historia:

Idę z synami przez las. Starszy, jak to starszy, wydarł z psem do przodu, gania, krzyczy, kopie kolorowe liście. Zadaje mi pytania i sam sobie na nie odpowiada, nie dając mi możliwości pomyślenia. Młodszy, tuż obok mnie, idzie powoli za rękę, bo tak lubi. I tak idziemy i dumamy. Ja, bo już zmarzłam i chcę wracać, młodszy, bo on zawsze duma nad życiem i otaczającą nas materią.

Nad naszymi głowami obsypały się kolorowe liście. Wprost zachwycające, złote, czerwone, w różnych odcieniach sypią się, aż dech w piersiach zapiera. Mały stanął, zadarł głowę i pyta:

  • Mamo, dlaczego te liście tak spadają z nieba?
  • Bo, drzewa się kołyszą – odpowiadam i od razu pytam – a dlaczego drzewa się kołyszą synu?
  • Bo liście muszą opadać….? – zastanawiał się, więc pospieszyłam ze sprostowaniem
  • Nie synuś, bo wieje wiatr, który kołysze gałązkami, po czym spadają z nich liście i lecą pod nasze nogi…

Młodszy spojrzał się na mnie w niekłamanym podziwem, po czym podsumował wzdychając: JESTEŚ TAKA MĄDRA MAMO!

Takie słowa łechcą lepiej niż świadomość wszystkich dyplomów zdobytych na i po studiach. Zachwyt nad “wiedzą tajemną” posiadaną przez rodzica, w oczach dziecka jest nie do podrobienia. Nic nie wywołuje takiego poczucia dumy, jak właśnie ta chwila. Bez względu na porę roku i okoliczności przyrody :)

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Często trafiają mi się takie chwile :) staram się zawsze zapamiętać, co dzieciaki powiedziały, ale głowa dziurawa… na szczęście niezapomniane uczucie szczęścia pozostaje :)

  2. Moja czteroletnia córeczka mówi do mnie czasami przed snem, że jestem kochana, piękna i jestem jej przyjaciółką :-) Dla takich chwil chce się żyć.

  3. milena Kaminska

    To właśnie dzięki takim słowom mam siłę, przetrwałam najtrudniejsze chwile. Codziennie kilka a nawet kilkanaście razy moje dzieci podchodzą do mnie ptzytulają i mówią “kocham cie” tak poprostu bezinteresownie, albo ” jesteś wspaniała”.

  4. Tymek miał w zeszłym roku ,zrobiłam przyjęcie w domu ,było 12 osób ,takich które musiały być ,oczywiście że dostał prezenty ale w sumie chyba najskromniejsze w całej klasie .Dużo rozmawialiśmy i bardzo podobało mi się jak do tego podszedł pomimo że nie jesteśmy fanatycznie wierzący było to dla nas piękne duchowe przeżycie, z przyjemnością patrzyłam na niego jak to wszystko odbiera cieszyło mnie nawet kiedy opowiadał jak ucina rozmowę z kolegami na temat prezentów wygląda na to że nawet w dzisiejszych czasach da się …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Postanowienia noworoczne. Jak zacząć aktywnie spędzać czas z dzieckiem? Znana blogerka radzi


Początek roku to czas noworocznych postanowień, które zazwyczaj dotyczą aktywności fizycznej i zdrowego trybu życia. O wyznaczaniu rodzinnych planów na nowy rok i o tym czy dzieci mogą mieć własne cele rozmawiamy z Aleksandrą „SportsMamą” Rożnowską, blogerką i autorką programów treningowych dla mam, która wspiera akcję „Rusz się z Kubusiem!”.

Dlaczego co roku chcemy zmieniać nasze życie właśnie na początku stycznia?

– Nowy Rok to nowe otwarcie i wiara, że tym razem się uda. Często postanawiamy coś zmienić „od poniedziałku”, bo nowy tydzień to nowe możliwości. Początek roku pozwala nam snuć jeszcze bardziej ambitne plany. Chcemy zapełniać czystą kartę z nadzieją, że będzie lepiej.

Według badań aż 92% postanowień nie zostaje zrealizowanych. Dlaczego?

– Marzymy o zmianach, a powinniśmy je planować. Zamiast o nich opowiadać, wyznaczmy sobie drogę do realizacji celu. Jeśli chcemy zadbać o formę, ustalmy dwa dni w tygodniu, w których będziemy trenować. Zapiszmy się na siłownię, zacznijmy czytać o zdrowym odżywaniu. Dobry plan to podstawa.

Mamy już plan. Jak wytrwać w jego realizacji?

– Początkującym często wydaje się, że zbudują formę w dwa tygodnie, a po tak krótkim czasie trudno o zauważalne efekty. Jeśli zmian nie widać, a realizacja planu wymaga dużo wysiłku, to po dwóch tygodniach rezygnujemy. Najlepszym receptą na wytrwanie są cierpliwość i myślenie długofalowe.

Czy dzieci też mogą mieć swoje postanowienia? Jeśli tak, to jakie będą odpowiednie dla kilkulatka?

– Oczywiście, że mogą! Mój 4-letni syn co prawda nie ma jeszcze zbyt wielu postanowień, ale ja mam plany w stosunku do niego. Ale już dzieci w wieku 5-7 lat często interesują się sportem czy muzyką i mogą mieć własne cele z nimi związane. Na przykład, żeby nauczyć się pływać czy grać na gitarze.

Jaka powinna być tutaj rola rodzica?

– Rodzic powinien słuchać i ukierunkowywać. Obserwować czym maluch się interesuje i pchać go w tę stronę. Tymek uwielbia odgrywać różne scenki, więc planuję go zapisać na warsztaty teatralne. Czy coś z tego wyjdzie? Pewności nie mam, ale warto próbować.

Być może dobrym pomysłem będą wspólne, rodzinne postanowienia o zwiększeniu obecności aktywności fizycznej w naszym życiu?

– To świetny pomysł. Niech to będą aktywności, które jednoczą rodzinę. My już zaczęliśmy i chodzimy na basen. Tymek ma swojego trenera, a na torze obok pływam ja. Syn widzi, że mama też jest aktywna, więc uczy się, że jest to w życiu ważne i w ten sposób kształtujemy pozytywne nawyki.

Co zrobić, by maluch postrzegał dodatkową aktywność jako zabawę, a nie obowiązek?

– Porzućmy ambicję, by dziecko wszystko robiło perfekcyjnie. Bądźmy cierpliwi zwłaszcza wtedy, gdy maluchowi coś nie wychodzi. Podbudujmy syna czy córkę własnym przykładem, że sami też kiedyś czegoś nie potrafiliśmy, a jednak się nauczyliśmy. Wspólnie idźmy do przodu małymi kroczkami.

Wydaje się, że zimowa aura nie sprzyja w realizacji postanowienia o większej aktywności fizycznej.

– Niekoniecznie. Warto wychodzić na dwór, bo to hartuje organizm dziecka. Zima to przede wszystkim narty, sanki i łyżwy, ale również lepienie bałwana i inne zabawy na śniegu, ale nie zapominajmy też o najprostszych spacerach. Dużo można też zrobić w domu. Spędzając czas z dzieckiem warto wymyślać takie zabawy, które są angażujące ruchowo.

Dzięki wspólnym ćwiczeniom dzieci mogą nauczyć się konsekwencji i dyscypliny?

– Oczywiście. Nie na darmo mówi się, że dziecko jest kopią rodziców. Jeśli maluch widzi, że regularnie ćwiczymy i realizujemy swoje postanowienia, to sam też taki będzie. A jeśli tylko powtarzamy, że nam się nie chce, to nasze zachowanie też zostanie uznane za normę i skopiowane. Widzę po sobie, że dzięki rodzicom nauczyłam się wytrwałości. Dziś dziękuję im, że motywowali mnie do różnych sportów.

Przez cały rok wspierała Pani akcję „Rusz się z Kubusiem!”, razem z marką Kubuś promując aktywność fizyczną wśród dzieci i edukując na tym polu rodziców. Jaki jest Pani sposób na ruch zimą?

– Uwielbiam góry i jazdę na snowboardzie, której Tymek zaczął się uczyć w zeszłym roku. Teraz czekamy na śnieg i od razu pędzimy na stok. Mój syn uwielbia biegać, ale jest na takim etapie, że podoba mu się wszystko, w co wspólnie się angażujemy. Nawet zwykła zabawa w „żabki”, kiedy po prostu razem skaczemy, jest dla niego atrakcją. 4-latek cieszy się, że mama i tata są obecni i bawią się razem z nim. Dzięki temu umacniamy własne relacje i pokazujemy, że ruch to doskonała zabawa.

A co na kolejnych 12 miesięcy postanowiliście sobie Pani z Tymkiem?

– Sport jest już u nas obecny, więc stawiamy dodatkowo na rozwój umysłowy. Postanowiłam zapisać Tymka na warsztaty teatralne i naukę języka obcego. Natomiast wspólnymi aktywnościami w Nowym Roku pozostaną basen, wyjazdy w góry oraz wszelkie wspólne spacery i wycieczki rowerowe.

fot. Pixel Heart

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Rzeczywiście, szkoda że tak rzadko udaje nam się dotrzymać postanowień noworocznych. Moje dzieciaki nie mogą usiedzieć na miejscu i co chwila pojawiają się nowe wyzwania, a postanowienia idą w odstawkę.
    Może komuś się przyda – warto zajrzeć – dobra pościel dziecięca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

To zależy tylko od Ciebie


Mamy nowy rok – nowe plany, nadzieje i oczekiwania. Chyba każdy z nas – choćby w wersji minimalistycznej – zadaje sobie pytanie „Co on nam przyniesie?”. Tak sobie myślę, że na wiele rzeczy nie mamy wpływu – po prostu się zdarzą. Pewnie dlatego często wypowiadamy i słyszymy życzenia „zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia”, zdając sobie sprawę, że będąc zdrowi z pozostałymi darami losu damy sobie jakoś radę.

I o ile pewne sprawy są wypadkową wielu czynników, tak jedna kwestia jest wyłącznie naszym wyborem. Mam na myśli życzliwość – to czy jesteśmy serdeczni wobec drugiego człowieka, zależy tylko od nas.

Obojętnie kim jesteś, ile masz na koncie, gdzie pracujesz i co lubisz, możesz być życzliwy. A serdeczność można okazać dobrym słowem, pomocnym gestem, szczerym uśmiechem czy rozumiejącym spojrzeniem.

Czasem wystarczy więcej cierpliwości i spokoju, by pomóc komuś w nerwowej dla niego sytuacji. Odpuść, zamiast trąbić klaksonem i nerwowo wymachiwać rękami, wpuść innego kierowcę, gdy ten chce zmienić pas.

W okresie przedświątecznej gorączki mój mąż został dwa razy przepuszczony w kolejce przez innych kupujących, gdyż stał do kasy z tylko dwoma produktami. Było mu tak miło z tego powodu, że jeszcze kilka godzin później z uśmiechem zdawał mi relację z tej sytuacji. Jakie to fajne, że trafił w sklepie na tak życzliwe osoby.

Ostatnio byłam świadkiem, jak pewnej pani (bynajmniej nie starszej babuleńce) rozsypały się drobne i kilka osób schyliło się, by pomóc. Dałaby sobie pewnie radę sama, ale nie musiała, bo znalazła się wśród uczynnych ludzi.

Mój syn nie zjadł dziś w szkole drugiego śniadania. Gdy to odkryłam, spuścił oczy i powiedział: „Mamuś, przepraszam, ale dziś nie miałem w ogóle do tego głowy. Mamy w klasie nowego kolegę i musiałem się nim zaopiekować i wszystko w szkole pokazać”. Jestem z niego dumna, podjął dobrą decyzję, bo postawił na wsparcie i życzliwość.

Twój współmałżonek wrócił z pracy, podajesz mu obiad. Posłuchaj uważnie, co ma do opowiedzenia, by wiedział, że to, co mówi, jest dla Ciebie ważne, że interesujesz się, jak minął mu dzień. Albo przytul o kilka chwil dłużej niż zazwyczaj, by poczuł, że Ci zależy.

No i warto się uśmiechać do ludzi – do pani w kiosku, kontrolera biletów, nauczycielki naszego dziecka, portiera i pani w banku…

Warto pomagać tym, którzy są w potrzebie.

Ludzie są zabiegani — żyją od chwili do chwili, od obowiązku do obowiązku. Ale daję głowę, że każdemu będzie miło, jak spotka go w ciągu dnia – nie odrobina – ale całą górą życzliwości. To po prostu bardzo miłe i co najważniejsze –  nie jest wynikiem zrządzenia losu – zależy tylko od nas.

I tego życzę każdemu z Was – wiele serdeczności od bliskich i obcych na każdy dzień 2018 roku.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. milena Kaminska

    Dziękujemy i również tego samego Ci życzymy. Takie malutkie uczynki drobny gest a może mieć wielką moc. Takie przepuszczenie w sklepie niby nic takiego wielkiego a jak cieszy, wiem bo też to doświadczyłam. Ja w święta też miałam przygodę ale to ja miałam okazję pomóc.Gdy jechaliśmy do rodziny i było już późno spieszylismy się bo nienawidzę spóźnialstwa zamknął się szlaban, czekamy z niecierpliwością aż tu nagle od strony pasażera czyli męża bo ja byłam kierowcą zaczął ktoś mocno uderzać w szybę. Była to staruszka miała więcej niz 80 lat ledwo stała na nogach i zapytała czy ją podwieziemy. Zapomniałam od razu o tym że priorytetem jest dla mnie punktualność, mąż wysiadł i pomógł kobiecie wsiąść do samochodu. Sam poszedl do tyłu do dzieci. Oczywiście szlaban otworzył się za mną korek a ja na awaryjnych :) zdziwiło mnie to oczywiście pozytywnie że nikt nie trąbił. Zawiezlismy kobietę do domu.choć było ciężko bo nie słyszała. Pytaliśmy o adres a ona się uśmiechała i dziękowała. Jakoś po dłuższym upływie czasu udało się.

    1. Basia Heppa-Chudy

      To co napisałaś, jest pięknym dopełnieniem mojego tekstu.
      Wzruszyłam się.

  2. bardzo ładnie napisane i pamiętajmy dobro powraca ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku