Ptasie rewiry – nie daj sobie wyskubać punktów!
Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda niewinnie. Urocze ptaszki, przyjemna oprawa graficzna i leśno-miejski krajobraz. Można pomyśleć, że to kolejna spokojna planszówka, przy której miło spędzimy czas i sobie poćwierkamy. Nic bardziej mylnego! Ptasie rewiry to gra taktyczna, w której pod sympatyczną oprawą kryje się zacięta walka o wpływy na ławce, sprytne zagrania i nieustanne mieszanie przeciwnikom w szykach. I właśnie to połączenie bardzo przypadło mi do gustu.
Ptaszki, które mają charakter
W grze wcielamy się w przywódców ptasich stad i rywalizujemy o kontrolę nad poszczególnymi lokalizacjami. Naszym zadaniem jest odpowiednie rozmieszczanie ptaków, zdobywanie punktów i przejmowanie dominacji. Najciekawsze jest jednak to, że na planszę możemy wysyłać nie tylko przedstawicieli własnego stada, lecz także ptaki należące do przeciwników. I tu zaczyna się prawdziwa zabawa!

Fot. Archiwum prywatne
Możemy wzmacniać swoją pozycję, ale równie dobrze pokrzyżować plany pozostałym graczom. Jeden ruch potrafi zmienić układ sił i sprawić, że ktoś, kto przed chwilą był blisko zwycięstwa, nagle musi ratować sytuację.
Rozgrywka trwa pięć rund, podczas których nie brakuje ekscytacji. Ciekawie rozwiązano system punktowania. Pierwsze miejsce nie zawsze oznacza największą nagrodę, dlatego czasem bardziej opłaca się być drugim lub trzecim. Nie warto więc za wszelką cenę walczyć o dominację w każdej lokalizacji. Trzeba oceniać sytuację, planować kolejne ruchy i zastanawiać się, gdzie najlepiej zaangażować swoje zasoby.

Fot. Archiwum prywatne
Dodatkowe możliwości zapewniają zwierzęta, takie jak kot czy wiewiórka, których zdolności pomagają między innymi przesuwać ptaki. W kolejnych rundach pojawiają się również domki chroniące stada oraz pioruny. Punkty zdobywamy także za tajne cele i pozycje zajmowane na centralnej fontannie.

Fot. Archiwum prywatne
Gra, która nie pozwala się nudzić
Największą zaletą „Ptasich rewirów” jest dla mnie interakcja między graczami. To nie jest planszówka, w której każdy spokojnie realizuje własny plan, a na koniec porównujemy wyniki. Tutaj nasze decyzje bezpośrednio wpływają na sytuację pozostałych uczestników.
Trzeba obserwować przeciwników, dostosowywać strategię i czasem porzucić wcześniejsze zamiary. Nie wystarczy skupić się na własnych ptakach i liczyć na szczęście. Czasami ważniejsze okazuje się odpowiednie wykorzystanie ptaków rywali niż rozwijanie własnego stada.

Fot. Archiwum prywatne
Lubię takie rozwiązania, bo zmuszają do kombinowania i sprawiają, że rozgrywka nie staje się przewidywalna. Nawet jeśli wydaje nam się, że mamy sytuację pod kontrolą, przeciwnik może mieć zupełnie inny plan.
Gra jest przeznaczona dla dwóch do pięciu osób, a rozgrywka trwa ok. 60 minut. To propozycja dla tych, którzy lubią taktyczne myślenie i bezpośrednią rywalizację. Jeśli jednak nie przepadacie za utrudnianiem sobie nawzajem życia, ten mechanizm może nie przypaść wam do gustu.

Fot. Archiwum prywatne
Urocza oprawa i jeden mały zgrzyt
Podoba mi się połączenie sympatycznej tematyki z dość zadziorną mechaniką. Na planszy obserwujemy ptaszki i zwierzęta, ale przy stole potrafi zrobić się naprawdę gorąco. Oprawa graficzna jest przyjemna i dobrze pasuje do tematu gry.
Mam jednak jedno zastrzeżenie dotyczące wykonania. Komponenty przedstawiające ptaszki i zwierzątka mogłyby być lepszej jakości, ale i tak ogromny ukłon za prawdziwe figurki. Coraz więcej wydawców tnie koszty i wszystko umieszcza jako papierowe kafelki i żetony, więc i tak jest super, że tutaj możemy pobawić się zwierzakami w formie przestrzennej. Przy tak sympatycznej oprawie chciałoby się, żeby również te elementy robiły nieco lepsze wrażenie. To drobny minus, który nie przekreśla jednak mojej sympatii do gry.

Fot. Archiwum prywatne
Czy warto zagrać?
Moim zdaniem tak! „Ptasie rewiry” łączą przyjemną tematykę z ciekawym systemem punktowania i mechaniką, która pozwala skutecznie mieszać przeciwnikom w szykach. Nie zawsze trzeba być pierwszym, a trzymanie się jednego planu niekoniecznie prowadzi do zwycięstwa.
To dobra propozycja dla osób, które lubią analizować sytuację, planować i szukać okazji do sprytnych zagrywek. Jednak nie każdy pokocha ją od pierwszej rozgrywki.
Aaa, z innej beczki – cały czas do łez bawi mnie nazwa „faza obsiadania”, no kocham!
Dziękujemy za egzemplarza recenzencki gry Wydawnictwu IUVI GAMES.









