Chłopiec z klocków

Wydawnictwo: MUZA S.A
Autor: Keith Stuart
Liczba stron: 480

Dziś chciałabym zaprezentować Wam książkę, która wywarła na mnie ogromne wrażenie, bo porusza jedną z najczulszych strun w sercu rodzica. “Chłopiec z klocków” to książka  opowiadająca o wychowywaniu autystycznego chłopca, o trudnych wyborach i rozczarowaniach, a także nadziei, której czasem brakuje.

W książce poznajemy małżeństwo Alexa i Jody, które zmierza ku rozpadowi. Utrata pracy i brak perspektyw u Alexa, który nosi w sobie traumę z dzieciństwa, tylko komplikuje sytuację. A pomiędzy dorosłymi i ich sprawami, znajduje się mały, autystyczny chłopiec.

Zaburzenie Sama, problemy codzienności i absolutny brak harmonii w życiu bohaterów przytłacza. Gdy przyszedł moment, w którym Alex musiał zająć się Samem, pojawiły się kłopoty, rozczarowania, a nawet frustracja. Wróciły demony z przeszłości, a przyszłość nie rysowała się lepiej. Jedyną szansę dotarcia ojca do syna i podjęcia próby zrozumienia jego świata, stało się zamiłowanie chłopca do popularnej gry Minecraft. Poukładany świat, nad którym ma on pełną kontrolę – choć i tu przychodzi chwila załamania – pozwala złapać oddech od niezrozumiałego i groźnego chwilami realnego życia. Co zaskakujące, właśnie Minecraft i możliwość “wejścia” ojca i syna do wirtualnej przestrzeni pozwala zadzierzgnąć silniejszą nić porozumienia.

Muszę przyznać, że “Chłopiec z klocków” otwiera głowę na to, jak może wyglądać życie z dzieckiem autystycznym. Do tej pory wiedza, którą posiadałam, była wiedzą pobieżnie zdobytą na studiach lub w obejrzanych programach w telewizji. Po lekturze książki inaczej spojrzałam na pewne rzeczy, nabrałam jeszcze większego szacunku dla rodziców, którzy na co dzień zmagają się z takim stanem rzeczy. Świat dziecka autystycznego jest bardzo specyficzny i dorosłym przyglądającym się z boku trudno jest zrozumieć to, co się w nim dzieje.

“Chłopiec z klocków”  uczy szacunku dla odmienności, poszerza zakres tolerancji na pewne zachowania otaczających nas ludzi. Przyznam, że książkę, szczególnie pod koniec, czytałam ze ściśniętym gardłem. I mimo, że opowieść nie kończy się wielkim happy endem – ja to tak odbieram – daje nadzieję rodzicom nie tylko autystycznych dzieci na to, że nawet po beznadziejnych sytuacjach może być normalnie i że każdy kolejny drobny krok zbliża do wymarzonego celu.

Bardzo Wam polecam “Chłopca z klocków”, bo naprawdę nie sposób przejść obok tej historii obojętnie. Od razu mocniej docenicie własne, spokojne życie.

Dziękuję Wydawnictwu MUZA S.A. za przekazanie książki do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Zobacz kolejny produkt z naszego katalogu

Akademia pana Kleksa

Autor: Jan Brzechwa
Wydawnictwo: Wilga
Seria: Seria z Niezapominajką
Liczba stron: 160

Na tę recenzję kazałam Wam czekać troszkę dłużej. W zasadzie nie ja, a moje dziecko, bo tym razem “Akademia pana Kleksa” powędrowała bezpośrednio do rąk mojego najstarszego syna.

Gdy dziecko umie już płynnie czytać i chętnie sięga po książki, warto podsuwać mu różnorodną literaturę. Mój syn najbardziej lubi opowieści o zamkach i duchach, o kosmosie, co wprost uwielbia. Tym razem ja podsunęłam mu “Akademię pana Kleksa”, która od dawna owiana jest sławą.

“Akademię pana Kleksa” znam bardzo dobrze, bo przecież czytałam ją dawno, dawno temu w szkole, nie licząc filmu, który oglądałam wiele razy. Ten tytuł wywołuje u mnie falę ciepłych wspomnień i kręci łezkę wzruszenia w oku. U mojego dziecka powoduje zaciekawienie, a na sentymenty jeszcze przyjdzie pora.

Ale do rzeczy! Akademia pana Kleksa Jana Brzechwy kryje w sobie niesamowite historie. Rzeczony Pan Ambroży Kleks, nauczyciel, który zajmuje się czarami, jest nietuzinkową osobą. Właśnie do grona jego uczniów trafia Adaś Niezgódka, dwunastolatek, który stara się odnaleźć w bajkowej rzeczywistości i przeżywa wraz z kolegami niesamowite, a czasem mrożące krew w żyłach przygody. Dziwne metody nauczania praktykowane przez Kleksa, szpak Mateusz, który pomaga w prowadzeniu zajęć, powodują, że Akademia jest nietypowa i arcyciekawa dla każdego spragnionego przygód czytelnika.

Baśniowa atmosfera książki, duża dawka magii, rzeczy niezwykłych, świetnie wpływa na rozbudzenie wyobraźni dziecka. Wszystko tu wywiera wrażenie i zachęca do zadawania coraz dziwniejszych pytań, a w naszym przypadku, rozwijania przez dziecko z własnej interpretacji przygód bohaterów.

A co zachwyca, poza przygodami? Szata graficzna, która urzeka swoją urodą. “Akademia pana Kleksa” z seriii z Niezapominajka, wydana została w twardej okładce, naprawdę solidnej. Ilustracje są inne od tych, które ja kojarzę z książki czasów mojego dzieciństwa, ale to zmiana przyjemna dla oka. Obrazki są fantazyjne, nasycone kolorami, przyciągają i doskonale urozmaicają treść. Papier, na który naniesiono druk, jest bardzo dobrej jakości, co czuć wyraźnie pod palcami.

Uważam, że książka tak wydana jest doskonałym pomysłem na prezent dla “książkolubów”. Tym bardziej że z tego, co kojarzę, “Akademia pana Kleksa” nadal jest jedną z lektur szkolnych, więc warto mieć ją na swojej półce.

Dziękuję wydawnictwu Wilga za przekazanie egzemplarza recenzenckiego książki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku