Ciąża i narodziny fundamentem przyszłości dziecka. Zagadnienia interdyscyplinarne.

„CIĄŻA I NARODZINY FUNDAMENTEM PRZYSZŁOŚCI DZIECKA.
ZAGADNIENIA INTERDYSCPLINARNE.”
Pod red.: Emilii Lichtenberg-Kokoszki, Ewy Janiuk
Wydawnictwo: Impuls
Rok wydania: 2012
Strony: 161
Format: 16 x 23,5 cm
Oprawa: miękka,
Sugerowana cena: ok. 20,00 PLN

Na pierwszy rzut oka, po pięknej okładce myślałam, że jest to poradnik dla rodziców w ciąży, jednak zgłębiając się dalej w spis treści i wstęp możemy zrozumieć, że jest to najnowszy zbiór referatów z Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej, pod takim samym hasłem, jak tytuł niniejszej książki. Do jej przeczytania podeszłam dość sceptycznie, z góry zakładając, że przygniecie mnie „naukowość” tej pozycji. Szybko zrozumiałam, jak bardzo się myliłam. Poprzez pierwszy rozdział jesteśmy wprowadzani w świat prenatalny naszego dziecka, w którym jako przyszłym rodzicom wyjaśnione czego dotyczą podstawowe badania w ciąży i dlaczego są ważne. Następny rozdział mówiący o opiece okołoporodowej, zaskoczył mnie najbardziej. Pani Ewa Janiuk, położna odnosi się nie tylko do tego jak powinno być wg ustawy, ale jak naprawdę wygląda rzeczywistość. Nie boi się mocno zaakcentować, że wiele nas z matek i ojców nie zostało poinformowanych o prawach jakie nam przysługują, kiedy spodziewamy się dziecka. Natomiast Gabriela Eliasz-Łukaszewicz, fizjoterapeutka podkreśla, jak istotna jest aktywność fizycznaprzed, w trackie ciąży i po porodzie, oraz dbanie o zdrowy tryb odżywania. Te oraz inne referaty mają nam rodzicom, lekarzom, położnym ukazać jak ważny jest okres prenatalny w rozwoju fizycznym, psychicznym, emocjonalnym i społecznym naszego dziecka. Pozycja ta jest świetnym uzupełnieniem „ciążowych poradników”, w której jasno i klarownie czytelnikowi wytłumaczone są podstawowe zagadnienia medyczne dot. przebiegu ciąży, okresu prenatalnego, która zaznacza, że „inwestowanie w optymalny rozwój dziecka to zatem właściwa opieka medyczna sprawowana nad ciężarną i rodzącą…” *

Wszystkim przyszłym rodzicom życzę, aby ten tytuł był znany wśród lekarzy, pielęgniarek, położnych.

  Rachela

 Serdecznie dziękujemy Oficynie Wydawniczej IMPULS
za przekazanie egzemplarza recenzenckiego książki.

*”CIĄŻA I NARODZINY FUNDAMENTEM PRZYSZŁOŚCI DZIECKA. ZAGADNIENIA INTERDYSCPLINARNE.” Pod red.: Emilii Lichtenberg-Kokoszki, Ewy Janiuk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Zobacz kolejny produkt z naszego katalogu

Basia i słodycze

Tytuł:  „Basia i słodycze”

Autor: Zofia Stanecka

Wydawnictwo: Wydawnictwo Egmont

Seria: Basia

Rok wydania: 2012

Format: 210 x 250 mm

Okładka: twarda

Ilość stron: 24

Średnia cena: ok. 15 zł

 

Słodycze, ciasteczka, czekoladki… ach kuszą każdego. Czasem nawet pojawiają się w naszych snach. Takie słodkie sny miewa również nasza bohaterka. Cukierkową fantazją zaczyna się książeczka z serii przygód Basi. Niestety, jak po każdej nocy, przychodzi pora na pobudkę, a wówczas nasze ptysie, słodkie rurki, żelki rozpływają się gdzieś w krainie Morfeusza. My natomiast zostajemy z ogromnym niedosytem i złym humorem.

Tę przygodę, Basia zaczyna właśnie od takiej fatalnej pobudki, po której jest grymaśna i nie znośna. Domaga się słodyczy, chociaż dziś nie jest „słodyczowy dzień”, a co gorsza nawet nie zjadła jeszcze śniadania. Jest dla niej wprost niepojęte, że nie może dostać upragnionych cukierków. Na szczęście brat ratuję ją z opresji i oddaje lizaka, którego schował sobie na czarną godzinę. Mama wykończona porannymi kłótniami, zasiada do kawy i zagryza batonika musli…

W szkole Basia chcąc dać upust swoim słodyczowym emocjom, próbuję zagadnąć koleżankę, która jednak poraża ją sierdzeniem, iż cukier to trucizna! Nasza bohaterka z przerażeniem przypomniała sobie o zjedzonym rano lizaku. Nie mogła zrozumieć jak można nie lubić słodyczy?!

Popołudniem Basia zjawiła się na zabawie urodzinowej koleżanki Zuzi. Oczywiście tu mogła jeść słodycze do woli, co też uczyniła. Objadała się ile tylko mogła, buzię miała ciągle pełną wszelakich słodkośći. Z pełnym talerzykiem słodyczy dosiadła się do chłopca, który nic nie jadł. Basia ze zdziwieniem i pełną buzią zapytała: „Nie masz dziś słodyszowego dnia?”[1] Kolega odpowiedział, że jest uczulony na czekoladę. Po tym stwierdzeniu, Basi aż zrobiło się słabo z przerażenia. Nie mniej jednak kontynuowała cukierkową ucztę.

Po takim dniu, Basia przebudziła się z kolejnego ciasteczkowego snu i podgryzając ogórka zapadłą w cukierkową zadumę. „Kiedyś sądziła, że są po prostu pyszne. Potem dowiedziała się[1] , że tuczą i psują się od nich zęby, więc nie można ich jeść codzienne. A dziś okazało się, niektórzy uznają je za truciznę, a inni, i to dorośli, pocieszają się nimi. Okazało się też, że na słodycze można być uczulonym. I że można się nimi tak przejeść, że nie ma się ochoty nawet na jednego, maleńkiego lizaczka. Okropnie to skomplikowane – pomyślała Basia. I wróciła do łóżka.[2]

Takie oto przygody i zmagania czekają chyba każde dziecko i każdego rodzica. Jak uporać się ze słodyczowym nałogiem? Czy wyznaczenie dni, w których można jeść słodycze to dobre wyjście? Na wiele podobnych pytań znajdziemy odpowiedź w książce o słodkich przygodach Basi.

Książeczki z tej serii, w przystępny sposób podpowiadają rodzicom rozwiązania różnych problemów.Każda z książek poświęcona jest jednemu tematowi, który jest poruszany wielopłaszczyznowo. Dodatkowo, przygody Basi pisane są z humorem, co ułatwia ich przekaz. Książka  oczywiście dobrze wydana. Twarda okładka i mocne strony wróżą nam długowieczną  pomoc. Książka jest kolorowa, ilustracje przypominają rysunki dzieci, zawierają również elementy humorystyczne. Na końcu zaprezentowano cały wachlarz dostępnych wydań z serii o przygodach Basi. Tak więc mamy gotową ściągę, w jakie przydatne nam publikacje się zaopatrzyć.

Magdalena 

Serdecznie dziękujemy Wydawnictwu Egmont za przekazanie egzemplarza recenzenckiego książki.

 

 

 

 



[1] Stanecka Z.: Basia i słodycze.

[2] Stanecka Z.: Basia i słodycze.

 

  1. Mamy 3 części przygód Basi i już jesteśmy z córką ciekawe tej najnowszej! Nie mam wątpliwości, że jest tak samo ciekawa, zabawna i mądra jak poprzednie!

  2. Milena Makowska

    Streszczanie ksiażki mija się nieco z celem – tak się nie pisze recenzji, poza tym – cóż to za słowa: “sierdzeniem”, “słodkośći”?
    A Basia mówi: “szłodyszowego” (tu warto dodać, że “zakleiła się” łakociami).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku