Co robi Pucio? oraz Pucio. Zabawy gestem i dźwiękiem

Tytuły: ,,Co robi Pucio?”, ,,Pucio. Zabawy gestem i dźwiękiem”
Seria: Pucio
Autor: Marta Galewska – Kustra
Ilustracje: Joanna Kłos
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2019

“Co robi Pucio” oraz “Zabawy gestem i dźwiękiem” to jedne z tych książeczek, na które z nadzieją spoglądają rodzice maluchów oszczędnych w mowie.

Ja mam takie dziecko, drugi przypadek w rodzinie, które niechętnie otwiera buzię, by coś powiedzieć. Stąd moje zainteresowanie książeczkami, które krok po kroku, a raczej dźwięk po dźwięku, przybliżają nas do upragnionego celu. I muszę przyznać, że starania nie pozostają bez echa i coraz częściej słyszę wyrazy brzmiące “po naszemu” i wypowiadane w określonym celu ;) 

“Co robi Pucio” oraz “Pucio. Zabawy gestem i dźwiękiem” to tacy moi “pomocnicy” w staraniach o rozbujania chęci mowy u dwuipółletniego Aleksandra. Obie książeczki przedstawiają tytułowego Pucia – chłopca, który zachęca maluchy do aktywności. 

W “Co robi Pucio”, razem z dzieckiem rodzice omawiają czynności i przedmioty użytku codziennego. Podoba mi się zestawienie prostych rzeczy np. z jednej strony dziecko widzi kubek, a z drugiej obserwuje, jak Pucio z tego kubka pije. Albo zauważa nocnik i odnotowuje próbę skorzystania z niego przez bohatera. Dziecko może skojarzyć i zapamiętać zależności, które rządzą jego życiem. I przy okazji rodzic opisuje to, co widać na obrazkach – nic nie stoi na przeszkodzie, by malca zachęcić do aktywnego uczestnictwa w tworzeniu opisów czy historii bardziej rozgadane dzieciaki.

Druga z książeczek – “Pucio. Zabawy dźwiękiem i gestem” dają jeszcze większe pole do popisu małomównemu malcowi. Dla mnie możliwość przesuwania paluszkiem dziecka po kartce w pogoni za Puciem i wydawanie przy okazji prostych dźwięków typu “hop, hop, hop”; “kap, kap, kap” w deszczu czy wymawianie samogłosek lub sylab, to znakomita rozgrzewka przed próbą sił z bardziej skomplikowanym słownictwem.

pucio

 

I to działa! Mój syn, przynosi mi Pucia, otwiera na pierwszej stronie, uderza kilkakrotnie w obrazek przedstawiający drzwi i stara się  wypowiedzieć “puk, puk”, bo wie, że na drugiej stronie za drzwiami czeka Pucio, który odpowie mu “hej, hej”( a on jemu :) ).

pucio

No i to jest świetne, bo dziecko samo się rozpędza wiedząc, że za chwilę zaobserwuje pozytywną reakcję na jego starania. Uwierzcie mi na słowo – że dwa miesiące temu moje dziecko mówiło głównie mama. Dziś mówi wyraźnie Olciu (zdrabniamy tak jego imię),“mama”, “tato” “(radość ojca – bezcenna!), baba, tu, hop-hop, hej-hej, halo, pa-pa i kilka innych prostych, ale jakże cennych w jego ustach wyrazów. Domyślam się, że na większości rodziców nie zrobi to wrażenia, ale każdy rodzic małego milczka będzie, tak jak my – skakał przy tym z radości. Twardo idziemy do przodu po więcej.

Książeczki, o czym chcę jeszcze wspomnieć, wydano w niewielkim, tzw. kieszonkowym formacie, co upraszcza sprawę zabrania ich np. na wakacje. Grafika jest oszczędna, dzięki czemu nie rozprasza dziecka, pozwalając się skupić na tym co najważniejsze, czyli naśladowaniu dźwięków. Na każdej stronie w dymku umieszczono wskazówki dla rodzica, które ułatwiają wykorzystanie potencjału Pucia. Kartonowe strony przedłużą żywotność lektury, co najbardziej docenią rodzice jeszcze młodszych dzieciaczków. 

Uważam, że dzieci najlepiej uczą się nowych rzeczy poprzez zabawę, a książeczki z serii o Puciu doskonale w tym nas wspierają. Gorąco je polecam!

Dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie egzemplarzy książeczek do recenzji.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close