I co z tego mamy?

Tytuł: I co my z tego mamy?
Autor: Figurska Dominika, Puścikowska Agata
Wydawca: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Numer wydania: I
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 238
Cena: ok 30 PLN

 

Co wiecie o funkcjonowaniu rodzin wielodzietnych? Pewnie jeśli sami nie jesteście z takiej rodziny, to niewiele. Ja wiedziałam tyle co nic, mając w głowie zafałszowany obraz rodziny licznej, noszącej znamię patologii w przeróżnych postaciach.

Książka “I co z tego mamy?” cudownie odczarowuje i zdejmuje ponure piętno z rodzin wielodzietnych. Autorkami tej pozycji są dwie ciepłe kobiety, matki posiadające po pięcioro dzieci, szczęśliwe żony. Choć nie zawsze tak było, co w piękny sposób zostało opisane w książce. Zdradzę Wam w sekrecie, że do rozmów między Dominiką Figurską (aktorka) i Agatą Puścikowską (dziennikarka) zasiadałam trochę wbrew logice, bo z sobie tylko wiadomych powodów nie lubiłam pani Figurskiej. A teraz, po lekturze książki, chętnie usiadłabym z nią przy stole aby porozmawiać. O czymkolwiek. Książka ta przedstawia się tak samo ciepło, jak i jej autorki.

Rozmowy przełożone na jej karty, nie są zwyczajną wymianą zdań między kobietami. To raczej opowieści z dnia codziennego, rozważania nad radościami i problemami wynikającymi z posiadania licznego potomstwa. Bo pięcioro dziecia na jedną mamę to już chyba sporo :) Ujmujący, ciepły, kojący wręcz klimat wyziera spomiędzy kartek. Zwyczajna życiowa mądrość, którą obie nabyły wraz z czasem i doświadczeniami nie zawsze łatwymi, nie jest tu proponowana jako “jedynie słuszna”. Nie będę ukrywać, że te ich rozmowy pożerałam wzrokiem, czasem wracając do tego co przeczytałam ponownie. Sama nie wiem dlaczego? Może bo było życiowo i mądrze? Może dlatego, że nie wpierały mi swoich przekonań na siłę. Może dlatego, że macierzyństwo czy z perspektywy jednego czy pięciorga dzieci nie zawsze wygląda cudownie kolorowo? A może dlatego, że nie zrobiły z siebie matek-herosek, w których istnienie ja osobiście nie wierzę? Czytałam i śmiałam się chwilami w głos. Bywa śmiesznie, bywa też poważnie czy smutno, jak w życiu każdego z nas. Znalazłam wiele do przełożenia na moje funkcjonowanie na płaszczyźnie mama – dzieci i żona – mąż. Wyraźnie czułam wpływ wiary na Ich postrzeganie świata, ale dziewczyny nie wychodzą nachalnie z nią na każdym kroku. Fakt, łaskawszym okiem spojrzałam na rolę wiary w życiu rodziny. Może nie dokonała się żadna rewolucja, ale nie oszukujmy się, nie oczekiwałam jej po żadnej z czytanych przeze mnie książek.

Bardzo gorąco polecam “I co z tego mamy?” jako “must have” w biblioteczce każdej matki. Pięknie jest, więc jeśli tylko pojawi się kolejna książka autorstwa Figurska-Puścikowska, kupię ją sobie, lub uproszę na prezent. Najlepszy :)

Dziękuję wydawnictwu Znak za przekazanie książki do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Zobacz kolejny produkt z naszego katalogu

VitaGenum – Pakiet Uroda

Każda kobieta lubi dobrze wyglądać. Kremy, odpowiednio dobrane kosmetyki czy wizyta u kosmetyczki, to głownie kojarzy się z dbaniem o urodę w mniemaniu większości kobiet. Czy to już wszystko? Otóż nie, to nie wszystko co może zaprocentować dobrym stanem naszej cery. Z tej nieświadomości wyrwał mnie jeden szybki test wykonany w zaciszu domowym.

O poszerzenie mojej świadomości zadbała firma VitaGenum, dzięki której dowiedziałam się, jakie są moje predyspozycje zdrowotne zapisane w DNA i jak świadomie zadbać przez to o urodę.

Dzięki VitaGenum- Pakiet Uroda uświadomiłam sobie jak przebiega u mnie metabolizm witamin A, C i B6, najbardziej związanych z urodą.

Najważniejsze, test wykonałam sama w domu, bez tracenia czasu w laboratorium a wyniki badań otrzymałam drogą elektroniczną. Jedyny mój wysiłek to pobranie wymazu i pofatygowanie się na pocztę.

Zakup

Na stronie VitaGenum szybko i łatwo, dzięki opisom, wybrałam odpowiedni dla siebie pakiet- Uroda. Opis każdego z nich szczegółowo wyjaśnia, dla kogo jest przeznaczony oraz jakie korzyści płyną z wykonania badania. Dostępnych do wyboru jest aż 9 pakietów zróżnicowanych cenowo. Zakupu dokonałam przez Internet.

Rejestracja

Po wykupieniu interesującego pakietu, po kilku dniach otrzymałam małą, niepozorną  przesyłkę, która zawierała między innymi naklejkę z unikatowym numerem zakupionego przeze mnie zestawu. Dany numer jest zarazem identyfikatorem i dzięki temu od momentu rejestracji identyfikowana byłam wyłącznie po nim.

Przed wykonaniem badania musiałam jedynie rejestrować zestaw wpisując unikatowy numer w formularzu rejestracyjnym na stronie internetowej.

Badanie

Wykonanie badania było banalnie proste, szybkie – zajęło mi raptem trzy minuty – i bezbolesne.

Gotowy zestaw do pobrania materiału genetycznego zawierał:

  • rękawiczki jednorazowe,
  • 2 sztuki próbówek z wymazówka,
  • foliową kopertę do wysyłki zwrotnej próbówek,
  • woreczek strunowy,
  • instrukcję pobrania materiału do badań.

Materiał do badań pobrałam zgodnie z dołączoną do zestawu instrukcją. Polegało to na  na zrobieniu wymazu z wewnętrznej strony policzka. 30 minut przed wykonaniem wymazu nie należy: jeść, pić, palić, żuć gumy i myć zębów. Bezpośrednio przed pozyskaniem materiału do badań dobrze delikatnie przepłukać usta wodą.

Po wykonaniu wymazu włożyłam patyczki do próbówek i szczelnie je zamknęłam. Następnie umieściłam je w woreczku strunowym a ten w foliowej kopercie. Tym sposobem materiał był gotowy do wysyłki.

Wysyłka materiału

Pobrany materiał do badań musiałam niezwłocznie odesłać w dołączonej do zestawu foliowej kopercie zwrotnej,na adres na niej widniejący. Zapakowaną paczuszkę przechowałam w temperaturze pokojowej i nadałam w dni pobrania wymazu. Na kopercie nie podawałam żadnych danych osobowych (widniał na niej jedynie numer identyfikacyjny i adres odbiorcy). Nie poniosłam również żadnych dodatkowych kosztów, ponieważ przesyłka była już opłacona. Status przesyłki śledziłam na swoim osobistym koncie, do którego login i hasło otrzymałam w momencie rejestracji zestawu. Oczekiwanie na wyniki od momentu otrzymania przez VitaGenum przesyłki wynosiło 20 dni roboczych.

Odbiór wyników

O zakończeniu analizy mojego materiału genetycznego zostałam poinformowana za pośrednictwem poczty e-mail. Wyniki testu otrzymałam w formie pliku PDF (do zapisania na swoim dysku)  po zalogowaniu na swoje konto.

W badaniu oznaczono cztery markery genetyczne:

  • dwa markery w genie BMCO1 odpowiedzialnym za konwersję karotenów do witaminy A,
  • jeden marker mający silny wpływ na aktywność transporterów SVCT witaminy C,
  • jeden marker genetyczny oddziałujący na szybkość usuwania witaminy B6 z organizmu.

Wyniki badań jak dla mnie, jako laika, mogłyby być napisane prościej. Być może to przyzwyczajenie do wyglądu typowych badań laboratoryjnych, gdzie mam wypisane dokładne dane dla konkretnego badanego czynnika. Tutaj natomiast sama musiałam w treści badania wyszukać, co oznaczał podany przy markerze genetycznym mój wariant genetyczny i co wynikało w jego połączeniu z wariantem genetycznym kolejnego badanego markera. Zabrakło mi zindywidualizowanego wyniku badania, tak by pacjent czarno na białym widział, bez wnikliwego doczytywania się w treść, co wyszło „nie tak”. Owszem opisy są dokładne i pomocne, szczególnie wskazówki i rekomendacje dla każdego badanego markera genetycznego. Jednak skakanie po łącznie 11 stronach wyników wraz z rekomendacją i samoistne krzyżowanie rezltatów badań określających mój wariant genetyczny (w obrębie czterech markerów genetycznych) by otrzymać podsumowanie badania, był nie tym, czego oczekiwałabym po wyniku badania laboratoryjnego. Trochę czasu zajęło mi analizowanie wyniku by wyciągnąć znaczące dla mnie wnioski. Jeden „ rzut oka” zdecydowanie nie wystarczy by wyciągnąć konkluzję. To w sumie głowny zarzut do formy wyników analizowanego materiału.

Pozytywnym zaskoczeniem było umieszczenie na końcu każdego opisu badanego markeru konkretnej porady dietetycznej na temat tego, jak zmieć swoje podejście do diety i spożywania określonych produktów, by w pełni wykorzystywać możliwości naszego organizmu i działać na jego korzyść.

Badanie okazało się dla mnie trochę pomocne. Dowiedziałam się rzeczy, ktróre rzuciły nowe światło na problemy z którymi się zmagam. Moja cera dysponuje zmniejszoną podatnością na trądzik oraz predyspozycjami do spowolnienia procesu starzenia się skóry jak także wydajnej syntezy kolagenu. Super – przy odpowiedniej diecie i dbaniu o siebie powinnam długo być piękna i młoda. Natomiast dobry transport witaminy C wpływa dodatkowo na dobrą kondycję zębów i dziąseł. Okazało się, że posiadam obniżony poziom przyswajalności witaminy A oraz, że proces przemiany beta-karotenu do witaminy A zachodzi u mnie mniej wydajnie – może tu trzeba szukać wyjaśnienia, dlaczego ciężko  jest mi się opalać. Muszę długo „smażyć się” by osiągnąć zadowalający śniady odcień skóry. Badanie dodatkowo wykazało, że posiadam obniżony poziom witaminy B6 w organizmie, nawet o 30%. Skutkiem niedoboru tej witaminy może być pogorszenie kondycji włosów. Bingo, trafiony zatopiony! Od kilku miesięcy włosy „wychodzą” mi  garściami – jak w okresie poporodowym. Mój lekarz endokrynolog za wypadanie włosów i bladość cery obstawiał niedobór witaminy D3. Okazuje się jednak, że głównymi winowajcami są witaminy: A i B6. W ten prosty sposób, być może, znalazłam winowajców takiej a nie innej kondycji mojej cery i włosów. Teraz trzeba wyniki wydrukować i przedstawić specjaliście.

Podsumowjąc,wykonanie badania jest  kosztowne (499 złotych)  pomocne, ale zostawia pewien niedosyt. Nie są to wyniki jakich oczekiwałam. By dowiedzieć się konkretów i tak potrzebne są dokładne badania biochemiczne, określające poziom analizowanych witamin w moim organiźmie. Otrzymałam szczegółowy opis każdego zbadanego markera. Badanie pozwoliło mi jedynie na poznanie jakie predyspozycje posiada mój organizm i czy istnieje ryzyko, że może nieprawidłowo syntetyzować niektóre z witamin lub źle je przyswajać. Wynik zawierał informacje o tym w jaki sposób wpłynąć na zwiększenie przysfajalności witamin poprzez dietę.  Do dalszych wniosków doszłam sama i bez rozmowy ze specjalistą nie wiem na ile moje przypuszczenia są prawidłowe. Czy istnieje faktyczny związek przyczynowy pomiędzy predyspozycjami genetycznymi a kondycją organizmu. Być może moja dedukcja to jedynie autosugestia na podstawie wyników i podciągnięcie problemów do nich.

Dziękuję firmie VitaGenum za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.

  1. No wszystko fajnie ale czy badanie dotyczące trzech witamin to jasny obraz naszego organizmu? Raczej nie. Gdybym postanowiła zrobić takie testy to w dużych pakietach, wtedy wie się o wiele więcej i łatwiej sobie pomóc.
    No i z opisu wynika, że przydała by się bezpośrednia konsultacja w niejasnościach otrzymanych materiałów .Nie wszyscy jesteśmy szalonymi genetykami z wykształcenia:-)
    I zamiłowania:-)

    1. KarolinaSkubis

      Ma Pani rację, w takich przypadkach jest warto zrobić badanie obejmujące większą ilość markerów genetycznych. Dodatkowo z konsultacją dietetyka i spersonalizowanym planem żywienia. Takie rozwiązanie jest już dostępne na rynku – nutrigenum
      Pełen opis na http://www.nutrigenum.pl

      Kompleksowa opieka dietetyka i fizjoterapeuty (plan ćwiczeń) plus badania genetyczne i diagnostyka krwi i moczu. Dzięki temu dowiesz się
      bardzo dużo o swoim organizmie a dietetyk ma obraz na to jak organizm funkcjonuje na poziomie komórkowym i w jakim stanie jest teraz – wiadomo od czego zacząć i jakie wprowadzić zmiany. W tym są badania kontrolne…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku