Kraina smoków

Tytuł: Kraina smoków
Autor: Cornelia Funke
Wydawnictwo: Poradnia K
Oprawa: miękka
Liczba stron: 396

Kraina smoków” to książka, która pomimo tego, że przeznaczona jest dla dzieci, wciągnęła mnie bez reszty. Z bólem serca odkładałam ją na bok, gdy wzywały mnie obowiązki, choć tak naprawdę nie miałam ochoty się z nią rozstawać. Niefortunnie zaczęłam ją czytać akurat przed Świętami Bożego Narodzenia, kiedy człowiek cierpi jeszcze bardziej niż zwykle na tzw. niedoczas i nie mogłam jej wciągnąć od razu. Musiałam ją łykać na raty, łapiąc się podczas lektury na tym, że im więcej ubywało mi stron, tym częściej myślałam o tym, że ta historia mogłaby się nie kończyć.

Chciałam ją czytać dalej i przeżywać kolejne przygody razem z jej bohaterami. Z jednej strony pragnęłam prędko dowiedzieć się, czy uda im się zrealizować plan i dotrzeć do wyznaczonego celu, z drugiej liczyłam na to, że autorka jeszcze coś dla nich wymyśliła, dzięki czemu mogłabym spędzić z nimi więcej czasu.

Co ciekawe w pierwszej kolejności przyciągnęła mnie okładka książki – wbrew powszechnej opinii, że nie ocenia się jej po wyglądzie 😉 – potem zaintrygował mnie opis na rewersie i już wiedziałam, że muszę tę lekturę podarować mojemu najstarszemu synowi. A ponieważ on akurat czytał co innego, uznałam, że przystąpię do lektury pierwsza 😉 I dobrze, bo „Kraina smoków” pozwoliła mi w ostatnim czasie przenieść się do zupełnie innego świata.  

Jest to bowiem opowieść o srebrnych smokach, które pewnego dnia dowiadują się, że muszą uciekać ze swojej doliny i szukać nowego azylu. Wśród nich krąży opowieść, że gdzieś na świecie jest tzw. Skraj Nieba – miejsce, w którym mogłyby żyć spokojnie i szczęśliwie.

Jeden ze smoków, Lung, postanawia wyruszyć na poszukiwania owego Skraju Nieba. Dołącza do niego Siarczynka – rezolutny i ciągle głodny kobold (gwoli ścisłości jest to pewien rodzaj dzikiego kota, nie krasnal). Jakiś czas później, podczas wizyty u szczura, który ma poinstruować ich, jak dotrzeć do smoczego azylu,  trafiają na bezdomnego chłopca, Bena. Jak nie trudno się domyślić, dołącza do Lunga i Siarczynki i we troje wyruszają w magiczną, a także niebezpieczną podróż na drugi koniec świata, do najwyższych szczytów gór.

Nocą lecą po niebie w świetle księżyca, który dodaje srebrnym smokom sił, w dzień zaś odpoczywają i ukrywają się przed ludźmi. Przeżywają liczne przygody, co rusz spotykając na swej drodze różne baśniowe stworzenia, takie jak: skalne krasnale, wróżki, elfy, bazyliszka, węża morskiego czy dżina. Ponadto cały czas są śledzeni przez czarne kruki, a także małego homunkulusa, którzy mają doprowadzić do krainy smoków ich pana, potężnego i żądnego krwi złotego smoka, Parzymorta.

Ów potwór został niegdyś stworzony przez pewnego alchemika, jako maszyna do zabijania smoków, a ponieważ stworzenia te ukryły się przed nim, postanowił je odnaleźć i pożreć – co do jednego!

Lung, Siarczynka i Ben długo o tym nie wiedzą, kiedy trafiają przypadkiem na homunkulusa i biorą go pod swoje skrzydła, nie są świadomi tego, że jest on szpiegiem i na bieżąco zdaje swojemu mistrzowi relacje, instruując go, gdzie leży Skraj Nieba, w którym podobno ukryły się dawno temu smoki.

Cała ta podróż pełna jest magii i stanowi wielką przygodę, szczególnie dla Bena, który ma niesamowitą okazję podróżować na grzbiecie wielkiego smoka – któż by tak nie chciał?! Dzięki temu w okamgnieniu przemierza świat z jednego krańca na drugi, ma okazję podziwiać piękne krajobrazy, przyrodę, a także istoty, o których do tej pory mógł jedynie czytać.  

Na łamach książki możemy przenieść się ze swojego domowego zacisza wprost do magicznego świata, pięknie wykreowanego przez Cornelię Funke, poczuć te emocje, jakich doświadcza Ben – radość, ekscytację, ale i nieco grozy, ponieważ nie dość, że sama podróż w Himalaje stanowi ogromne wyzwanie, to jeszcze trzeba zmierzyć się z różnymi przeszkodami, no i pokonać ogromnego złotego smoka.

Nie będę ukrywać, że wraz z Lungiem, Siarczynką i Benem, a także wieloma innymi bohaterami przeżyłam wspaniałą przygodę, godną najśmielszych marzeń. Oczami wyobraźni dokładnie widziałam każdą baśniową postać i opisane miejsce, nawet przypisałam im już określone głosy, myśląc wielokrotnie, że bardzo chciałabym zobaczyć ekranizację tej opowieści – i jak się okazuje, wkrótce w kinach ma ukazać się film animowany na podstawie owej książki, także już zacieram ręce 😊

 

Dziękuję wydawnictwu Poradnia K za przekazanie recenzenckiego egzemplarza książki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close