Piętno

Tytuł: Piętno

Autor: Przemysław Piotrowski

Liczba stron: 460

Oprawa: miękka

Rok wydania: 2020

Wydawnictwo: Czarna Owca

Policjanta z wydziału śledczego nic nie zdziwi. Nagły telefon o trzeciej w nocy? A bo to pierwszy raz? Ale informacje, które Igor Brudy dostaje od swojej partnerki Julii Zawadzkiej, jeżą mu włoski na karku. Do rana dużo może się wydarzyć, informacja nie powinna czekać. To sytuacja naprawdę wyjątkowa. I ściśle tajna. 

Igor zostawia swoją ukraińską kochankę i jedzie na całkiem prywatne spotkanie dwójki policjantów. To, czego się dowie, wywróci jego życie do góry nogami. Bo jakim cudem zielonogórska policja ma zdjęcie, na którym wyraźnie widać, że to on był na miejscu zbrodni? To niemożliwe. Brudny był w Warszawie i ma na to licznych świadków. 

Igor nie ma wyjścia. Musi jechać do Zielonej Góry. Jego pojawienie się budzi wśród miejscowej policji niezły popłoch. Wszak ustalili już tożsamość domniemanego mordercy i wcale nie jest nim Brudny. On sam mógłby się w to śledztwo nie mieszać, niech się martwią miejscowe gliny. Jednak niezwykłe podobieństwo do postaci z miejskiego monitoringu każe mu wrócić do czasów, o których najchętniej by zapomniał i odkryć tajemnice, które miały być na wieki przysypane kurzem historii. 

Przemysław Piotrowski dobrze odrobił lekcje z pisania powieści sensacyjnych. Tu żadne zdanie nie jest zbędne. Nie ma niepotrzebnego lania wody i pisania na ilość. Jest misternie skonstruowana akcja (tak, wiem, banał, ale tu jak najbardziej na miejscu), bardzo szybkie tempo i sytuacje, które każą czytelnikowi wątpić we własne zdolności detektywistyczne. W chwili, w której wszystko wydaje się jasne, sytuacja zaczyna się gmatwać. To, co jeszcze kilka stron wcześniej wydawało się oczywiste, nagle staje się absurdalne. Czytelnik po raz kolejny musi się zastanowić, o co tu chodzi i kto do wszystkich diabłów jest mordercą. Dlaczego wygląda jak Brudny, skoro Brudny ma niepodważalne alibi nie tylko na czas pierwszego, ale i kolejnych incydentów? Kto tu kogo wodzi za nos i kto pociąga za sznurki? 

To książka dla ludzi o mocnych nerwach. Kto ma słabsze, niech nie czyta jej na dobranoc. To się może przyśnić! No i nie ma sensu brać się za nią w wolnej chwili. To będzie bardzo długa chwila. Piętno to jedna z tych pozycji, od których nie sposób się oderwać. I mówię Wam to ja, która z racji wieloletniej pracy zdalnej nie ma problemów z samodyscypliną i ustalaniem priorytetów. Jeśli dotrzecie do połowy, po prostu będziecie musieli doczytać do końca. 

 

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za przekazanie egzemplarza recenzenckiego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close