Pomocne literki

Tytuł: Pomocne literki
Autor: Elżbieta Ostrych
Liczba stron: 84
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Rok wydania: 2014
Cena: 22.00zł

 

– Mamo jaka to literka?

Kiedy pierwszy raz usłyszałam to pytanie? Nie pamiętam już – myślę, że Duśka miała ze trzy lata. Odpowiedziałam oczywiście, niby czemu nie?

Rok później, krótko po jej czwartych urodzinach ktoś zapytał, czy zna literki. Zaraz też sam sobie odpowiedział, że nie, przecież jeszcze za mała. Postarałam się upchnąć dumę w kąt i od niechcenia rzucić: „wszystkie zna”, ale nie wiem czy mi się udało. Bo oczywiście, że byłam i jestem dumna! Chociaż obiektywnie rzecz biorąc nie moja to zasługa, że mam zdolne dziecko. No chyba żeby wziąć pod uwagę geny ;)

Pięcioletnia Duśka bez problemu składa literki w słowa, potrafi przeczytać proste zdanie, rozpoznaje i prawidłowo czyta dwuznaki. Dlatego kiedy Warszawska Firma Wydawnicza zaproponowała przetestowanie pozycji „Pomocne literki” autorstwa Elżbiety Ostrych, nie wahałam się.

W czym one takie pomocne?

Ano właśnie w nauce literek! Proste i ciekawe zadania typu znajdź brakującą literkę, wykreśl powtarzające się literki, uzupełnij krzyżówkę, to dla Duśki zabawa nie nauka, chociaż twierdzi, że „właśnie odrabia lekcje”.

Do kogo adresowana jest książka?

Do dzieci, które rozpoczęły już swoją przygodę z literkami i czytaniem, wiek nie ma znaczenia. Równie dobrze zadania może robić ambitny pięciolatek jak i siedmiolatek. Dla tego drugiego mogą być pomocą w nauce, szczególnie jeśli sprawia mu ona problemy. Tak tak, pomocne literki nie są zabawiaczem, mają za zadanie uczyć przez zabawę i w tej roli sprawdzają się znakomicie.

Przede mną wytłumaczenie dziecku co to jest sylaba i na czym polega rymowanie, bo te elementy też można potrenować z pomocnymi literkami.

Jak wyglądają pomocne literki?

Jak zeszyt ćwiczeń – na białym tle czarne nadruki, kolorów brak. Czy to źle? Moim zdaniem dobrze, jest to wyraźna informacja – jestem książką, po której można a nawet należy pisać.

Co znajdziemy w środku?

Osiemdziesiąt cztery strony wypełnione zadaniami. Niektóre są bardzo proste, inne w pewien sposób podchwytliwe, ale stopień trudności nie jest duży. Ot, w sam raz dla malucha który rozpoczyna przygodę z czytaniem i pisaniem. W kilku zadaniach trzeba wykazać się logicznym myśleniem, w innych znajomością bajek.

Co widzi dorosły?

Powtarzające się na kilku kolejnych stronach te same lub podobne zadania. Pamiętajmy jednak, że właśnie na tym polega nauka.

Co widzi dziecko?

Na każdej stronie coś nowego!

Co tu trzeba zrobić, a tu? Mamo?! Co tu trzeba zrobić?! Bo tam już skończyłam!

Reasumując: Pomocne literki to pozycja obowiązkowa dla uczniów, którym pisanie i czytanie sprawia problemy. Dla wszystkich początkujących “pisaczy” i “czytaczy” to wspaniała zabawa. Tak, tak – zabawa, gdyż pomocne literki przede wszystkim bawią, uczą niejako przy okazji. I to jest ich największa zaleta – nauka, która w ogóle nie kojarzy się z nauką!
Dziękuję Warszawskiej Firmie wydawniczej za egzemplarz Pomocnych Literek

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Zobacz kolejny produkt z naszego katalogu

PinGo

PinGo –  zabawka z zimnymi i ciepłymi kompresami

Bam! Trach! Łup! Dziecko „Auuuu!”, a my  z prędkością światła na ratunek! Chyba nie ma rodzica, który w swojej karierze nie tuliłby  dziecka z powodu świeżo zdobytego guza lub siniaka. A gdy dziecko jest jeszcze małe, bardzo często zalicza upadki podczas nauki chodzenia, biegania, jazdy na rowerze czy podczas przygód na placu zabaw. Choć jesteśmy zawsze czujni, nie ustrzeżemy naszych skarbów przed tymi wszystkimi, krótkotrwałymi „trofeami”  na kolanach łokciach i czołach.

Na ratunek biegnie dzielny Pingwinek PinGo! Czy go lubimy? Bardzo! A dzieci jeszcze bardziej!

Dlaczego PinGo jest fajny?

Jest przynajmniej milion powodów, żeby się nim zakumplować, a najważniejsze znajdziecie poniżej:

  1. Jest pingwinem i jest fajny
    To miły i bardzo ładny przytulak! Wystarczy wyjąć z niego wkład i już dziecko może się nim bawić do woli! Mogą się tulić i zasypiać razem. Hulaj dusza piekła nie ma!PinGo_sen
  2. PinGo stawia na perfekcję
    Fantastyczne wykonanie i jakość, to znak rozpoznawczy pingwinka. Zabawka, czyli etui w kształcie pingwinka wykonane zostało z tkaniny przypominającej krótkie futerko, na brzuszku znajduje się aplikacja w ksz
    tałcie koła ze 100% bawełny powleczonej laminatem. Dzięki temu brzuszek PinGo bardzo dobrze przewodzi zimno i ciepło! Jeżeli chcecie, aby kompres był delikatniejszy wystarczy przyłożyć go do ciała od strony futerka, które wolniej się schładza lun nagrzewa. Wkłady są bardzo łatwe w użyciu. Etui można prać, schnie dość szybko.pinGO_tyl (2) (1)
  3. Jest bardzo MULTIfuncyjny
    Pingwinek dobrze czuje się przytulany do snu, świetnie bawi się w domu dla lalek, jest bezkonfliktowy w kontakcie  z innymi zabawkami. Mnie bardzo przypadł do gustu – to jedna z tych wyjątkowych rzeczy, które szybko się nie znudzą, są bardzo praktyczne i pożyteczne! Nie zapominajmy, że PinGo to przede wszystkim niecodzienne wyposażenie rodzinnej apteczki! Czyli zestaw etui oraz dwa wkłady służące do przygotowania zimnych lub ciepłych kompresów!PinGo (8)  
  4. Może służyć jako zabawka
    Nic dodać, nic ująć – można się nim bawić na bardzo wiele sposobów. Jak? To zależy tylko od dzieci! Fajny oldskulowy zamek błyskawiczny typu kostka będzie również niezłą wprawką dla przedszkolaka – dobrze nadaje się do ćwiczenia posługiwania się suwakiem. Nie zostawiaj wkładów w środku pingwinka, gdy dziecko się nim bawi! Na pewno znajdzie się mnóstwo skarbów, które można zamiast tego schować sobie w jego brzuszku ;)PinGo_zabawa
  5. Gdy ogrzejemy wkład w gorącej wodzie lub kuchence mikrofalowej – zamienia się w ciepły kompres i przegna bóle brzuszka, lub ogrzeje zimowego spacerowicza.
    Wkład dobrze utrzymuje ciepło i można go bardzo szybko przygotować. Jest bezpieczny – w przeciwieństwie do tradycyjnych termoforów – szczelny wkład żelowy eliminuje ryzyko poparzenia.PinGo (9)
  6. Gdy schłodzimy wkład w zamrażalniku, PinGo zamienia się w pogromcę guzów, siniaków, bąbli po pokrzywach i komarach, a przy starszych sportowcach pomoże ukoić wybite palce i inne urazy.
    Dzięki temu, że PinGo został wyposażony w dwa wkłady, zimny okład możemy mieć zawsze na podorędziu. Ja jeden z wkładów trzymam na stałe w zamrażalniku, gdy tylko jest potrzebny wyjmuję go i przekładam do etui, a drugi wkładam na zmianę do zamrażarki. Bez obaw możecie go przechowywać „z mrożonkami”. Ponieważ mam bardzo starą i pełną śniegu zamrażarkę, zachowałam oryginalne opakowanie naszego pingwinka (poręczny i bardzo plastyczny woreczek strunowy z zamkiem), które chroni go przed zabrudzeniem. Kolejną zaletą lodowego pingwinka, jest to, że naprawdę długo utrzymuje temperaturę (w przeciwieństwie do wkładów przeznaczonych do chłodzenia w lodówkach). Dzięki temu możemy użyć go w kilku sesjach z przerwami – pamiętajcie nie przykładajcie zimnych kompresów na dłużej niż 15-20 minut!
  7. Uratuje mamę i tatę po wizycie u dentysty ;)
    No bo  kto powiedział, że PinGo mogą używać tylko dzieci! To superhero dla całej rodziny – pomoże gdy mama oparzy palec patelnią lub gdy tatę rozboli ząb. Rozgrzeje zziębniętą na przystanku babcię, gdy przyjedzie zimą w odwiedziny.PinGo (11)
  8. Z chęcią podda się Waszej kreatywności – u nas pozwolił nakarmić się różnościami i stał się zabawką sensoryczną i zgadywanką :)PinGo_sensoryczny
  9. Cena łatwa do przełknięcia
    PinGo – czyli zestaw zabawki-etui oraz dwóch wkładów kosztuje 49 zł! Dla porównania w aptece za zwykły “nagi” wkład żelowy do lodówki, nadający się tylko do używania na zimno zapłacicie około 15 zł.PinGo-zabawki
  10. Pomysłowy prezent
    Praktyczny prezent, który oprócz dziecka uszczęśliwi jego rodziców – to jest to :) Pingwinek dobrze sprawdzi się w tej roli!

Reasumując:  Lullalove = My love! Uwielbiam! Jak zawsze z głową i z pomysłem! To kapitalna kwintesencja kategorii „mała rzecz, a cieszy”! Niezbędnik apteczki, który na co dzień nie zajmuje niepotrzebnie miejsca, nie kurzy się i nie nudzi i zawsze jest gotów do użycia.

Dziękuję firmie Lullalove za przekazanie PinGo do testów

Opis producenta:

pinGo- przyjaciel każdej zabawy!

Milutki pingwinek z magicznymi kompresami. Niezastąpiony przyjaciel podczas nauki siadania, raczkowania czy chodzenia i… związanymi z tym bolesnymi zdarzeniami. W zestawie 2 wkłady zimno-ciepłe wielokrotnego użytku. Wspaniały i praktyczny prezent dla dzieci w każdym wieku.

Ciepło

W celu podgrzania wkładu należy umieścić go w ciepłej wodzie na około 10 minut (nie gotować!). Opcjonalnie wkład można podgrzać w mikrofalówce: (600W) 6 -10s. Jeżeli zajdzie taka konieczność, można wydłużyć podgrzewanie o kolejne 10 s, każdorazowo sprawdzając temperaturę wkładu. W przypadku mikrofalówek o większej mocy należy skrócić czas podgrzewania. Wkład należy umieścić w etui pinGO przed użyciem, zawsze sprawdzając temperaturę wkładu.

Zimno

Aby schłodzić wkład wystarczy wsadzić go do zamrażarki na co najmniej 2 godziny przed użyciem. Wkład może być tam przechowywany. Można także trzymać go w lodówce. Wkładu używaj wyłącznie w etui pinGO w krótkich odstępach czasowych, nie dłużej niż 20 minut.

  1. o tekst jest świetny, ten pingwinek zresztą też:)! Mega pomysł z zabawami. Co do tych okładów, to nie tylko najmniejsi niestety potrzebują i taki żelowy wkład do schowania faktycznie genialnie się sprawdza. Mi mama smarowała guzy białkiem, potem przykładała wielki zimny nóż i to mi tak bardzo podnosiło poziom nieszczęśliwości, że łojeju. Coś miięciutkiego i przyjemnie chłodzącego jest super pomysłem.:) Pozdrawiam!

  2. Idealny podczas gorączki i zapalenia zęba, uratował i mnie i synka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku