“Światła wojny” – książka, którą z przyjemnością polecam

“Światła wojny” to jedna z tych książek, o których mogę opowiadać z przyjemnością i polecać bez cienia wątpliwości. Michael Ondaatje – autor bestsellerowego „Angielskiego pacjenta” – powraca w niej w wielkim stylu.

“Światła wojny” to historia, z którą bohater konfrontuje się po latach, gdy jest już dojrzałym mężczyzną. To swego rodzaju rozliczenie z przeszłością, poukładanie tego, co możliwe do doprecyzowania okazało się dopiero po czasie.

Nie wnikając szczególnie w treść, mogę zdradzić, że historia dotyczy nastoletniego rodzeństwa – Nathaniela i Rachel, których rodzice opuścili tuż po II wojnie światowej. Oficjalnie – wyjeżdżając za granicę, ojciec chciał dopilnować interesu, a matka miała mu towarzyszyć. Osamotnione rodzeństwo pozostawiono pod opieką osób o szemranej przeszłości. Ćma i Krogulec, “opiekunowie”, to tajemniczy mężczyźni, którzy wymykają się jednoznacznym osądom. Nie do końca wiadomo, kim są i czym się zajmują. Są, stanowiąc gwarant bezpieczeństwa w niebezpiecznych czasach. Dopiero proces ostrożnego budowania relacji rodzeństwa z tajemniczymi opiekunami, pozwala Czytelnikowi wyrobić sobie opinie o ich postawie i roli.

Wszystko ulega odwróceniu, gdy na jaw wychodzi pieczołowicie skrywana tajemnica matki. A całość układa się na chwilę przed rozwiązaniem historii, fundując dość zaskakujące zakończenie.

“Światła wojny” to obraz dorastania w czasach niepokoju i nieustalonego jeszcze porządku, trudnego procesu budowania tożsamości. To opowieść harmonijna i wyważona, ma w sobie i coś niepokojącego i kojącego jednocześnie. Mimo że nie dzieją się w niej rzeczy nieprawdopodobne czy rewolucyjne, brakuje nagłych zwrotów akcji i szokujących wydarzeń, książkę czyta się na jednym wdechu. Idę o zakład, że nie tylko ja doceniam misternie budowany klimat mglistej opowieści, wędrówek ulicami powojennego Londynu i nocnych wypraw łodzią.

Swoją drogą, jakie to piękne, gdy autor tworzy coś tak dobrego, dając wyraz swojego szacunku dla Czytelnika. Mnie Michael Ondaatje kupił tą historią od początku do końca.

Książkę niełatwo jest zaszufladkować, ale łatwo jest dać się jej porwać.

Polecam. Bardzo!

TYTUŁ ORYGINAŁU: WARLIGHT
TŁUMACZENIE: ANDRZEJ SZULC
KATEGORIA: LITERATURA PIĘKNA
LICZBA STRON: 320
FORMAT: 130 X 200 MM
OPRAWA: TWARDA

Dziękuję wydawnictwu Albatros za przekazanie egzemplarza recenzenckiego książki. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close