Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów

Tytuł. Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów
Autor: Deborah Feldman
Wydawnictwo: Poradnia K
Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik
Liczba stron: 272
Oprawa: Miękka

Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów to jedna z tych wstrząsających historii, które pozwalają łaskawiej spojrzeć na własne życie i docenić to, co się ma. 

Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów to przedstawienie przeżyć autentycznej bohaterki, ex-chasydki, Deborah Feldman. Urodziła się ona i wychowała w Nowym Jorku, na Brooklynie. Niestety jej życie niewiele miało wspólnego z miejscem, które wybitnie kojarzy się z wolnością.

Historia Deborah rozpoczyna się we wczesnym dzieciństwie. Kilkuletnia dziewczynka wychowywana była przez dziadków, ponieważ matka odeszła ze wspólnoty chasydzkiej, a ojciec – mówiąc ogólnikowo – jest wariatem i żyje we własnym świecie. Deborah od początku czuła się pokrzywdzona przez los, w dodatku traktowana była z góry przez innych członków swojej niemałej rodziny, co nie pozwalało jej się czuć “na miejscu”. 

Ta mała dziewczynka rośnie, coraz bardziej ciekawi ją świat i życie, jednak w jej społeczności zadawanie niewygodnych pytań jest bardzo źle widziane. Deborah jest często krytykowana, jej uczucia nie są brane pod uwagę i w dodatku cały czas musi się pilnować, by – z coraz większym trudem – przestrzegać reguł. Sztywne zasady, jakie obowiązują w społeczności chasydzkiej, są dla mnie momentami niezrozumiałe i niesprawiedliwe. Niejednokrotnie od rzeczy, których są uczone lub do których przymuszane są młode chasydki, zjeżył mi się włos na głowie. Mamy XXI wiek, wielkie amerykańskie miasto, a społeczność tak bardzo zamknięta i niechętna obcym, że kontroluje siebie nawzajem niczym w państwie policyjnym. Ograniczenia, sztywne ramy tradycji, od której nie można na milimetr odstawać w obawie przed interwencją najbliższych.

Tam kobieta nie może spojrzeć na obcego mężczyznę, więc wbija wzrok w ziemię przy jakimkolwiek kontakcie. Nie ma mowy o porządnym wykształceniu, bo kobiety są “przeznaczone” do roli pani domu, dobrej żony i wzorowej matki, więc długa nauka była traktowana jako fanaberia i strata czasu. Nie istnieją tematy dotyczące ciała – o okresie dziewczynki dowiadują się wtedy, gdy nadchodzi, a one spanikowane myślą, że się wykrwawiają. Jeśli już jest coś na rzeczy, wszystko omawiane jest tak, by nie powiedzieć czegoś niestosownego – choćby słowo “dziewica”, którego przyzwoite chasydzkie dziewczyny nigdy by nie wymówiły. Kobieta powinna być skromna, pobożna i posłuszna – to jej główna rola i powinność. To posłuszeństwo i bezwolność widać choćby w tym, że męża w chasydzkiej rodzinie nie wybiera przyszła panna młoda, ale jej rodzina. Kobiecie pozostaje mieć jedynie nadzieję, że trafią jak najlepiej.

Zszokowało mnie absolutnie to, co się zdarzyło w noc poślubną. Jeszcze raz powtórzę – XXI wiek, a kobieta nie wie, że, i gdzie ma pochwę, nie rozumie, jak może dojść do stosunku. To, co się działo w rok po ślubie to tragikomedia – oczywiście wszystko z winy kobiety.

Ale nie chciałabym przedstawiać ortodoksyjnych chasydów wyłącznie w złym świetle. Z kart historii czuć miłość babci i mądrość dziadka Deborah. To przecież, tak ja my, zwykli ludzie. Widać, że chcieli dla niej jak najlepiej, starali się jak mogli ją wychować zgodnie z zasadami społeczności. Niestety nie potrafili zrozumieć, że ich podążanie w kierunku  “jak najlepiej” dla Deborah (ale i rodziny), nie oznacza, że wnuczka pragnie tego samego. Stwierdzam, że okazane serce ze strony opiekunów to zbyt mało, by czuć się chcianym, kochanym i na swoim miejscu. Na szczęście Deborah okazała się być na tyle nieszczęśliwa i zdesperowana, a jednocześnie ciekawa życia i odważna, że zaryzykowała odejście. 

A zaryzykowała wszystko – utratę domu, dziecka, rodziny, rzucając się w stronę wolności. Zaryzykowała ona, mam nadzieję, że za jej przykładem pójdą inne kobiety, które nie potrafią się odnaleźć w tym specyficznym chasydzkim piekiełku, podszytym miłością do Boga. 

Powiem Wam tak – każdy powinien sam przeczytać tę historię, by ocenić jej ciężar. Ja mogę powiedzieć od siebie, że nigdy jej nie zapomnę i doceniam jeszcze bardziej fakt, że mam taki, a nie inny bagaż własnych doświadczeń. O wiele, wiele lżejszy, niż w przypadku Deborah.

I jeszcze jedno – na podstawie książki Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów powstał serial Netflixa po tym samym tytułem. I tak jak książka, zbiera on wiele dobrych recenzji. 

Dziękuję wydawnictwu Poradnia K za przekazanie egzemplarza recenzenckiego książki

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close