Ciąża i dziecko 26 czerwca 2017

Spanie z rodzicami? Czy wiesz jak nauczyć dziecko samodzielnego spania z dala od waszego łóżka?

Sen jest niezwykle istotny dla rozwoju dziecka. Nie wszystkie metody dotyczące usypiania dzieci, stosowane przez rodziców są dobre dla nich. Ich skuteczność może być widoczna w krótkim odstępie czasu, gdyż dziecko szybko adaptuje się do nowej sytuacji. Jednak, jak wskazuje psycholog, na dłuższą metę mogą mieć negatywny wpływ na całościowy rozwój dziecka. Podczas snu umysł dziecka przetwarza wszystkie te informacje, które zdobył w ciągu dnia. Jeśli te informacje w trakcie rozpoczynania snu będą naładowane negatywnymi emocjami wówczas sen dziecka może być również niespokojny.  Natomiast  samo przetwarzanie informacji może przebiegać w nieprawidłowy sposób. W naszym wywiadzie, o tym, jak nauczyć dziecko samodzielnie zasypiać oraz czy spanie z rodzicami to dobra i wskazana rzecz. Przeczytajcie, co ma do powiedzenia w tej sprawie, psycholog i psychoterapeutka, Marta Żysko-Pałuba. A więc zaczynamy!

  • Często spotykamy się z opiniami innych osób, że spanie z rodzicami może nadmiernie przywiązać malucha do rodziców, tak, że nie zechce ono spać samodzielnie w przyszłości. Czy rzeczywiście wspólne spanie może zagrozić samodzielności dziecka?

Marta Żysko-Pałuba (M. Ż.-P.).  Na proces separowania się dziecka od rodzica, pielęgnowania własnej samodzielności i  niezależności ma wpływ wiele czynników. Zdecydowanie najbardziej istotne znaczenie ma  postawa rodzica – spanie z dzieckiem zazwyczaj jest tylko wyrazem pewnych wartości i sposobu wychowywania. Towarzyszy temu postawa, która istotnie wpływa na charakter budującej się więzi i zachowania dziecka. Trudno mi zająć jednoznaczne stanowisko w tej sprawie, ponieważ zarówno spanie z dzieckiem, jak i bez dziecka ma mnóstwo zalet.  Znam dzieci, które wyprowadzają się ze wspólnego łóżka samodzielnie i takie, które zdecydowanie tego odmawiają.  Trudno mi określić czy wpływa  na to samo „spanie z dzieckiem” czy jeszcze inny czynnik. Niemniej prowadząc od ponad 10 lat własny gabinet bezsprzecznie mogę powiedzieć, że mocno przesunęła się granica wieku, gdy dzieci wyprowadzają się z łóżek rodziców. W rozumieniu dzieci to nie jest łóżko rodziców, lecz ich wspólne – a to już zmienia postać rzeczy, prawda? Kiedyś  takie rozdzielenie następowało w okolicach naturalnego separowania się od rodzica tj. przy okazji nauki chodzenia, potem częściej dotyczyło to przedszkolaków. Dziś jest to dość powszechny problem u uczniów szkoły podstawowej. Oczywiste jest, że wyprowadzenie ucznia ze wspólnego  łóżka najczęściej odbywa się przy dużym sprzeciwie uczniów i ogromnym napięciu rodziców. W grę wchodzi już nie tylko więź, ale też nawyki, przyzwyczajenia i chęć samostanowienia o sobie, co nie jest tak łatwe do zmiany.

  • Jak zatem  „wyprowadzić dziecko z sypialni rodziców i nauczyć spać w swoim pokoju, tak by wilk był syty i owca cała? 

M. Ż.-P. Warto zacząć od stworzenia przyjaznego miejsca, które w ocenie dziecka  (podkreślam  – nie rodzica!) będzie przyjemne, ciepłe i bezpieczne. Kolejnym elementem jest wsparcie dziecka w procesie separowania za sprawą zaakceptowania jego niechęci, zrozumienia lęków i nie poddawaniu się w obliczu pierwszych trudności. Trzecia część to czas – każda zmiana wymaga minimum dwóch tygodni konsekwentnego postępowania. Stałego, powtarzalnego i przewidywalnego. Należy pamiętać o tym, że rodzic musi być przekonany, że osobne spanie jest dobre, nie stanowi żadnej deprywacji dla rozwoju ani tym bardziej nie zepsuje więzi z dzieckiem. Jakiekolwiek wątpliwości ze strony opiekuna zaburzają ten proces i zwiększą ryzyko porażki. W konsekwencji tego może pojawić się poczucie bezsilności u rodzica i obniżonej zaradności czy pewności siebie u dziecka. Przy wyprowadzaniu pomoże czas, stopniowalność i ciepło. W przypadku małych dzieci pomocna okaże się metoda wędrującego krzesła, a w przypadku starszych warto skorzystać z ich magicznego myślenia, które otwiera wiele możliwości.

  • Płaczące niemowlę to widok rozdzierający serce rodzica, ale czy zawsze trzeba reagować na płacz?

M. Ż.-P.  Zawsze należy reagować. Płaczący noworodek prosi o pomoc i nie potrafi zrobić tego w inny sposób.  Rolą rodzica jest ocena tego, jakiego rodzaju pomocy potrzebuje jego dziecko w danym momencie. Będzie to potrafił zrobić, jeśli zamiast reagować lękiem – zareaguje spokojem, a także wiarą w to, że jest wystarczająco dobrym opiekunem, który doskonale wie, co jest dobre dla jego dziecka. Jednak natychmiastowe reagowanie zazwyczaj utrudnia zorientowanie się w sytuacji. Nie ułatwia też oceny aktualnej potrzeby dziecka. Niekiedy hamuje naturalną umiejętność tworzenia własnych mechanizmów samokontroli u dzieci właśnie. Reagować trzeba. To bezdyskusyjne. Dziecko musi wiedzieć, że obok jest rodzic rozumiejący, akceptujący i pomocny. Musi też wiedzieć, że rodzic wie, że są takie obszary, gdzie ono samo potrafi też sobie pomóc. Nie ma tu jednej i najlepszej metody.

  • Jedną z podręcznikowych metod usypiania dzieci w  łóżeczku jest metoda „zostaw, nie reaguj, niech się wypłacze” to dobry pomysł? Jaka będzie najlepsza metoda?

M. Ż.-P.  Na temat metody „wypłakania” można znaleźć mnóstwo publikacji i badań. Są takie, które podkreślają jej wady i te, które mówią o jej skuteczności. Jak już wspomniałam, ignorowanie płaczu dziecka może stanowić formę sporej deprywacji na rozwój malucha. Niemowlę nie potrafi się komunikować w inny sposób niż poprzez płacz. Zupełny brak reakcji jest wycofaniem się z relacji, a maluch uczy się, że nie warto wzywać pomocy, bo ona nie nadchodzi. Jeśli zachowanie byłoby powtarzalne przez dłuższy czas i obecne w innych sytuacjach, nie tylko usypiania, może przynieść ogromne spustoszenie w rozwoju dziecka. Małe dzieci są zależne od pomocy dorosłego, której nie może zabraknąć. Sen natomiast pełni niezwykłą funkcję w rozwoju dziecka, jego zakłócenie poprzez wzbudzanie nadmiernej produkcji hormonu stresu może przełożyć się na późniejsze funkcjonowanie malucha. Osobiście proponuję zupełnie inną metodę, dużo mniej inwazyjną i nastawioną na uważne słuchanie dziecka. Po pierwsze – obserwuj swoje dziecko i naucz się go. Dowiedz się, ile snu potrzebuje maluch – utrzymaniem równowagi pomiędzy potrzebną ilością godzin snu, która jest bardzo indywidualna, a czasem aktywności, prowokujemy uregulowanie się rytmu okołodobowego. Jeśli przy tym rodzic będzie przestrzegał podziału doby na dzień i noc,  pomoże maluchowi konsolidować jego bloki senne, głównie  w godzinach nocnych. Po trzecie rytuał, szczególnie wieczorny, jest idealną formą sygnalizowania pory snu. Stanowi też formę stymulacji malucha, relaksacji i rozluźnienia. Zachowując kilka podstawowych zasad tworzenia rytuału, dajemy dziecku wyraźny znak, że zbliża się noc. Nie potrzeba żadnych drastycznych metod. Wystarczy uważność, poznanie dziecka i spokój wyrażony uporządkowaniem dnia. Dzieci lubią powtarzalność.

  • Coraz więcej mówi się o aktywnym tacierzyństwie. W jaki sposób przekonać tatę malca, że niemowlę potrzebuje również jego uwagi?

M. Ż.-P. Przede wszystkim nie wydaje mi się, aby konieczne było przekonywanie ojca dziecka o potrzebie zwracania uwagi na malucha. Jeśli z jakiegoś powodu tata malucha wycofuje się z opieki nad niemowlakiem, to najwyraźniej istnieją ku temu znacznie poważniejsze powody niż samo „przekonanie”. Dobrym pomysłem jest upewnienie się, że nikt nie blokuje tacie dostępu do dziecka, a także zorientowanie się, co sam zainteresowany myśli o tacierzyństwie. To ważna rozmowa dla pary.

Marta Żysko-Pałuba, psycholog, psychoterapeutka, założycielka Pracowni Nintu, ekspert marki Johnson & Johnson. Nauczyciel akademicki w Wyższej Szkole Pedagogicznej. Swoje zawodowe i naukowe zainteresowania koncentruje wokół psychologii snu i wychowania.

Zdjęcia: Materiały prasowe Johnson & Johnson

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Mariola Wica
3 lat temu

Po prostu nie pozwalac spac dziecku z rodzicami to potem nie bedzie problemu w nauce spania samodzielnego.

Elzbieta Jankowska-Koszela

Wiem osobny piękny pokój z pięknym łóżkiem i piękna migajaca lampeczką i sukces gwarantowany

Dorota Grześ
3 lat temu

Moja córka od urodzenia spała sama, ale teraz ma 2,5 roku i nie umie spać inaczej jak ze mną. Taki okres:(

Ewa Gołębiewska
3 lat temu

Ja jestem za spaniem z rodzicami. Moje córki spały ze mną i nic im się złego nie wydarzyło. Spały spokojnie, ja karmiąc piersią, nie musiałam w ogóle wstawać w nocy. Nie uczyłam też ich samodzielnego zasypiania, ani nie namawiałam by spały w swoich łóżkach. Najstarsza to już panna więc od dawna śpi sama, młodsza ma 4 lata i jakiś czas temu stwierdziła, że będzie spać u siebie i od tej pory ani razu nie przyszła do nas w nocy. Tylko najmłodsza teraz śpi z nami, bo jeszcze karmię ją kilka razy w nocy, ale też przyjdzie czas, że będzie chciała… Czytaj więcej »

Emocje 23 czerwca 2017

Dziecko tonie w ciszy – przerażający film obiega internet. Obejrzyj, ku przestrodze!

Gdy człowiek się topi, zarówno dziecko, jak i osoba dorosła, nie robi tego w sposób oczywisty i głośny. Nie krzyczy, nie wzywa pomocy, jak to zwykle pokazują w filmach. Ten kto walczy w wodzie o życie, nie jest w stanie wołać, ponieważ całą swoją energię zużywa do oddychania lub utrzymania głowy nad powierzchnią wody. Dlatego topiąca się osoba, TONIE PO CICHU! 

W taki właśnie sposób topił się też chłopiec, na pewnym basenie (podobno w Helsinkach), co uchwyciło czujne oko kamery – szkoda, że nie ratownika lub innych użytkowników! W filmie, który właśnie obiega internet, widać chłopca, który na pierwszy rzut spojrzeniem nie wydaje się podejrzany. Prawdę powiedziawszy wygląda tak, jakby się bawił. W rzeczywistości jednak, to dziecko topiło się na oczach wielu dorosłych ludzi! Nikt nie zwrócił na niego uwagi! Nikt nie podszedł, nie sprawdził czy wszystko w porządku. I wreszcie, nikt mu nie pomógł!

Chłopiec dzielnie walczył z wodą przez dobrych kilka chwil, lecz w końcu opadł z sił i stracił przytomność. Co dziwne, nikogo nie zaniepokoił widok dryfującego po powierzchni wody ciała dziecka! Ludzie mijali go, jakby nie istniał. Dopiero gdy ciało dopłynęło do siedzącego w basenie mężczyzny i przypadkiem go trąciło, facet się ocknął, złapał chłopca i wyciągnął z wody.

Nie wiem czy to prawda, ale dokopałam się do informacji, że owego chłopca cudem udało się uratować. Do tragedii jednak brakowało tak niewiele, zaledwie kilka sekund!

Oglądając to nagranie, do czego zresztą się zmusiłam, tylko po to by wiedzieć to, co teraz wiem – jak to może wyglądać – zastanawiałam się, jak to jest możliwe, że tak długo nikt nie zareagował? Odpowiedzi pewnie już nie poznam, ale jedno wiem na pewno – w wodzie trzeba mieć oczy naokoło głowy!

Jeśli nie jesteśmy pewni czy dzieje się coś złego, czy dana osoba, szczególnie dziecko, dobrze się bawi, lepiej jest podejść i sprawdzić, niż dopuścić do tragedii. Lepiej przerwać komuś szaloną zabawę, niż pozwolić mu, po cichu, utonąć!

Przestrzegam Was szczególnie teraz, kiedy zaczęły się wakacje i z pewnością wiele czasu spędzicie nad wodą.

A teraz kilka istotnych faktów…

Jak tonie człowiek?

Faza 1 Zachłyśnięcie

Poszkodowany, nie mogąc utrzymać głowy nad powierzchnią wody, początkowo wstrzymuje oddech. Powoduje to gromadzenie się w organizmie dwutlenku węgla, przy jednoczesnym spadku tlenu, co prowadzi do mimowolnego oddychania. Następnie, połykanie wody, zachłyśnięcie, wywołuje odruchy wykrztuśne – organizm broni się próbując usunąć płyny. W rzeczywistości jest to niebezpieczne ponieważ organizm tonącego zużywa bardzo duże ilości tlenu zgromadzonego we krwi.

Faza 2 Utrata świadomości

Niedrożność dróg oddechowych, jaka następuje po krótkim czasie od zanurzenia, powoduje niedotlenienie mózgu, utratę świadomości, zwiotczenie mięśni, zalewanie wodą płuc i zaburzenia pracy serca.

Woda w płucach zaczyna być pochłaniana przez krew. Następuje zwolnienie pracy serca i spadek ciśnienia, co pogłębia niedotlenienie.

Wzrost stężenia dwutlenku węgla we krwi wyzwala gwałtowne odruchy oddechowe, woda ponownie dostaje się do płuc, serce na chwilę przyspiesza, ale nie jest w stanie dłużej tłoczyć wydajnie krwi. Faza ta trwa około 3 minut – w tym czasie, w mózgu mogą powstać nieodwracalne zmiany.

Faza 3 Śmierć

Dochodzi do niedotlenienia tkankowego, z zatrzymaniem procesów oddychania i migotania komór serca (trwa to od 4 do 10 minut). Po tym czasie dochodzi do pojedynczych drgawek mięśni i w końcu do  zgonu.

Pamiętajcie, że w sytuacji, gdy mamy do czynienia z utonięciem ( zatrzymanie oddechu i krążenia), ważne jest to, aby czas, który upłynął od momentu utonięcia do przystąpienia do reanimacji, nie był dłuższy niż 3 minuty. Powyżej tego czasu gwałtownie maleją szansę przeżycia.  

Miejcie również świadomość, iż zgodnie z przepisami kodeksu karnego, za nieudzielenie pomocy osobie będącej w stanie zagrożenia zdrowia i życia, grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat.

Apeluję więc jeszcze raz, prawdopodobnie w imieniu wielu rodziców – bądźcie czujni i reagujcie, jeśli coś Was niepokoi!

Poniżej film, o którym pisałam – przerażający, ale wart obejrzenia, żeby wiedzieć jak może wyglądać topiące się dziecko i zapobiec tym samym tragedii!

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anet Ciurkot
Anet Ciurkot
3 lat temu

Sama kiedyś tonełam. Wakacje, rzeczka i beztroska zabawa. To była chwila i to prawda że tonie się w ciszy. Każdy myślał że się wyglupiam. Dobrze że mąż był w pobliżu. On wiedział ze nie umiem plywac a tam gdzie się znalazlam bylo gleboko. Do teraz boje się wody.

Ola
Ola
2 lat temu

Każdy kto był w Tym basenie powinien ponieść karę że nie zareagowali gdy ten chlopiec się topil.przeciez jak można to zaliczyć do zabawy kiedy ktoś jest tak długo pod wodą,ta baba co do niej wyciągał rękę tym bardziej powinna ponieść konsekwencje,normalnie płakać się chce jak się ogląda ten filmik,żeby wszystkich tych co tam byli spotkało cos okropnego bo to jest kary godne.

Zdrowie 22 czerwca 2017

Ulewanie. Przemijająca choć kłopotliwa dolegliwość u niemowląt

Ulewanie to problem, który dotyka wiele niemowląt. Znam to z własnego doświadczenia, ponieważ cała moja trójka ulewała w niemowlęctwie. Trzeba uspokoić świeżo upieczonych rodziców, że takie ulewanie najczęściej jest rzeczą fizjologiczną i mija z czasem.

W przypadku moich synów ulewanie było bardzo nasilone, praktycznie nie było posiłku, żeby część nie wyleciała z żołądka, niezależnie czy było to karmienie butelką czy piersią. I nawet mimo każdorazowego odbijania, zawsze coś lądowało na mnie lub na podłodze. Różnie to wyglądało, ponieważ ilość cofanego (ale nie wymiotowanego!) pokarmu była raz mniejsza raz większa, czasem mniej lub bardziej nadtrawiona, nie było reguły. Przyznam, że chłopcy mimo problemu mieli się dobrze, za to ja miałam od groma roboty z przebieraniem ich i siebie również, po kilka razy dziennie.

Z najmłodszym synem historia znów się powtarza, więc nie jestem zdziwiona. Olek ulewa na potęgę i to naprawdę sporo, więc gdyby nie fakt, że bardzo ładnie przybiera na wadze, zaczęłabym się martwić. Moja pediatra twierdzi, że dzieciaczki mają prawo cofać treść pokarmu z żołądka nawet do ukończenia 8 miesiąca życia,dopóki się nie spionizują, a później powinno się to wygasić.

I rzeczywiście tak było z Bartkiem i z Wojtkiem, Aleksander jednak ulewa jeszcze mocniej i żeby troszkę zastopować problem, pediatra zaleciła nam środek zagęszczający mleko. Niestety po tym nie było wcale lepiej, począwszy od tego, że Olek ani myślał pić mleka wymieszanego z zagęszczaczem. Ponadto kłopotliwe było samo przyrządzanie, które wymagało ode mnie wcześniejszego ściągnięcia pokarmu, bo sam proszek rozrobiony z wodą przyprawiał Olka o odruch wymiotny. A gdy po raz któryś mały pluł tym specyfikiem, po prostu darowałam sobie dalsze próby. Nam zagęszczacz nie pomógł, ale wiem, że inni rodzice chwalili efekty. Po nim pozostało mi jedynie dalsze trzymanie do odbicia małego, by pozbyć się nadmiaru powietrza z żołądka.

Wraz z upływającym czasem, Oli faktycznie ulewa już mniej, ale problem nadal nam doskwiera. Mam nadzieję, że podobnie jak u moich starszych chłopaków, u Olka po ukończeniu 6 miesiąca życia problem zmaleje i w końcu zniknie zupełnie. W innym przypadku czeka nas wyprawa do Szczecina, do gastrologa dziecięcego.

Jeśli twoje dziecko również ma podobny problem i lekarz stwierdził, że to tylko ulewanie, a nie refluks czy inne kłopoty zdrowotne, spróbuj wykorzystać któreś z tych wskazówek:

  • karm dziecko częściej, mniejszymi porcjami,
  • karm malca w pozycji półleżącej, gdy główka  jest wyżej od ciałka – dzięki temu mleko od razu spłynie i nie powinno się cofać z żołądka,
  • podczas karmienia co kilka minut odstaw butelkę lub wyjmij pierś z buzi niemowlaka, i delikatnie unieś go do pozycji pionowej – nadmiar połkniętego powietrza powinien ujść z żołądka,
  • jeśli karmisz mlekiem modyfikowanym, sprawdź, czy smoczek nie ma zbyt dużych dziurek i malec za szybko i za dużo się nie najada, łykając powietrze,
  • poproś pediatrę o wskazanie mleka AR, które zagęszcza pokarm w żołądku i minimalizuje ulewanie,
  • po karmieniu kładź malca do spania z główką wyżej i na boczku. Nie korzystaj z poduszki, ale podłóż koc pod materac lub nóżki łóżeczka. To może zapobiec ucieczce mleka i zachłyśnięciu się dziecka podczas snu.

Poza sporą ilością czystych body, zaopatrz się w cierpliwość i spokój, bo zdrowy maluch prędzej czy później z tego wyrośnie.

Subscribe
Powiadom o
guest
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Alicja Skowrońska
3 lat temu

Czekałam aż z tego wyrośnie. Ulewal i starszy i młodszy

Kinga Koszałka
3 lat temu

Maly za kilka dni konczy 8 mies i nie mam juz sily na jego ulewanie, niestety ma zdiagnozowany refluks i nie da sie z tym nic zrobic.. Mozna podawac leki ale one i tak nie dzialaja na Michalka :(

Anna Bonar-Oszywa
3 lat temu

Ulewali oboje, żeby nie powiedzieć, że rzygali… nie pomagał nutrition, specjalistyczne mleko, nic… problem skończył się w momencie jak zaczęli siadać samodzielnie (tak też mówiła nam pediatra)

Emilia Socha-Jończyk

Moja córeczka skończyła 4 miesiące i od początku bardzo ulewa. Niestety problem mimo stosowania się do wszystkich zaleceń lekarza nadal pozostaje. Mleko zagęszczałam nutritonem, ale córeczka dostała po nim zatwardzenie. Teraz zagęszczamy kaszką kukurydziana, ja dużej poprawy niewiedzę. Jeden dzień napaja nas optymizmem to w drugim znowu ulewanie się nasila i tak przebieramy się od 4 miesięcy kilka razy dziennie. Teraz już uznaje to za codziennosc, ale czasem bardzo trudną i napewno mamy ulewających dzieci wiedzą o czym mówię. Każdy dzień kończymy stertą mokrych ubranek i pieluch. Oby po 6 miesiącu ulewanie ustało, czekam na ten dzień i wierze że… Czytaj więcej »

Sylwia Smoter
3 lat temu

Hej! U nas Alan ulewał do 9-10 miesiąca a do 6 mc cały czas był owinięty pieluszką bo tak chlupał. Nic nie pomagało ale daliśmy radę..zdecydowanie wolę tą wersję niż kolki. Pozdrawiam ;)

Weronika Sokołowska

ooj moja to ulewała chyba przez 6 miesięcy…było to na tyle uciążliwe że mało ją kładłam na brzuch bo potrafiła ulać nawet 2,5 godz. po karmieniu…teraz też jej się zdarza (mamy 8 msc) ale tylko jeśli mocno uciśnie na brzuszek próbując coś chwycić z pozycji siedzącej, czasami jeśli bezpośrednio po karmieniu piersią ją położę na plecy…długo się tym martwiłam, szczególnie że jakoś szałowo nie przybierała na wadze, ale jak to nasza Pani dr powiedziała „samo minie” – i samo minęło :) jedyne co zrobiliśmy, starym sposobem umieściliśmy książki pod przednimi łapami łóżeczka żeby miała trochę pod górkę…może mądrość książek przeszło… Czytaj więcej »

Izabela Wojtyczka
3 lat temu

Mój mały tak miał i okazalo sie jak miał 6 czy 7 miesiecy ze ma refluks i niestety zostalo mu to do dziś

W roli mamy - wrolimamy.pl

Oby z czasem problem refluksu zelżał

Izabela Wojtyczka
3 lat temu

Tera ma 8 lat wiec juz mu nie minie jedynie musi trzymac odpowiedniej diety

Suutorr Joanna
3 lat temu

Izabela Wojtyczka refluks został, a jest spowodowany jakąś wadą? Czy czym?

Izabela Wojtyczka
3 lat temu

Został tylko teraz wiadomo nie ma ulewania ale zostalo mu to bo czesto ulewal jak byl maly

Izabela Wojtyczka
3 lat temu

Zadna wada przez ulewanie za dziecka

Ewa Klepczarek
3 lat temu

Nadal ulewa, 6 miesięcy z małym hakiem. Ulewa także tym, co już zjada oprócz piersi. Najczęściej bardziej rozdrobnionymi pokarmami np. bananem, grysikiem, jedzeniem w całości nie ulewa.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Ewa Klepczarek

Niby tak do 8 miesiąca nie ma potrzeby się tym martwić. Mam nadzieję że szybko minie i skończą się problemy.

Ewa Klepczarek
3 lat temu
Reply to  Ewa Klepczarek

Ja też, bo Młody idzie do żłobka we wrześniu i wydaje mi się, że tam sobie z tym nie poradzą

Agnieszka Kacaba
3 lat temu

Reflux to efekt uboczny szczepienia. Przerabiałam to ze swoja corka. Miała taki okropny refluks, ze juz chcieli operacje robic 4-5 miesięcznemu dziecku. Ale szanse były 50/50, ze uda sie lub zostanie niepełnosprawna po..
Zaryzykowałam i nie zrobiłam. Dobry wybor. Nie zawsze lekarz ma racje. Tak czy siak i tak jest niepełnosprawna po MMR. Choc wyglada normalnie jak inne dzieci.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close