Emocje 8 stycznia 2013

Sprzeczka „telefoniczna”

Jakiś czas temu wybiegłam w przód myślami o przyszłości mojej córki. Konkretnie o tym, jak potoczy się nasze życie. Na dłużej zatrzymałam się przy telefonach komórkowych. Jaki to ma związek?

Niedawno usłyszałam o 14 miesięcznym dziecku, które bez najmniejszych problemów korzysta ze smartfona rodziców. Ten przypadek nie jest odosobniony. Przyznam, że bardzo mnie to zaskoczyło, chociaż określenie „wstrząsnęło” jest bardziej adekwatne. Jeśli mnie ktoś zapyta – kiedy planuję zakup telefonu komórkowego czy innego gadżetu (sprzętu) służącego komunikacji z dzieckiem dla swojej córki, ze stanowczością odpowiem, że nie wcześniej niż za 10 lat i mam nadzieję, że mi się to uda.

Wiem, że wielu rodziców mogłoby to uznać za pobożne życzenia, ale ja właśnie życzę sobie i mojej rodzinie, by moje dziecko długo nie potrzebowało telefonu komórkowego. Myślę, że jego zakup to bardziej wygoda niż potrzeba. Kilkulatek nie powinien przebywać bez opieki dorosłych, więc zawsze wiemy gdzie jest. Jeśli jest z kimś innym niż my, to nie tyle co możemy, a powinniśmy kontaktować się waśnie z tą osobą, nie z dzieckiem. W szkole jest sekretariat lub wychowawca, który odpowiada za nasze dziecko  do którego w każdej chwili możemy wykonać telefon z prośbą o informację. Nie wyobrażam sobie również wołania dziecka na obiad SMSem czy sprawdzania w ten sposób, gdzie ono właśnie jest i co robi.

Myślę, że wszytko zależy od ustalonych zasad i wywiązywania się z wcześniej ustalonych umów. Poza tym strasznie nie podoba mi się widok okupujących ławki dzieci z telefonami w rękach. Pamiętam jak wymieniałam się z koleżankami kolorowymi kartkami z segregatora, dziś dzieci wymieniają się plikami Mp3 i tapetami na pulpit.

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy musi się z tym zgadzać i pewnie tak jest, ale ja znajduję jeszcze jeden argument – niebezpieczeństwo. Nie chciałabym, żeby z powodu bardziej lub mniej nowoczesnego telefonu mojemu dziecku stała się jakaś krzywda. Chyba nie muszę przytaczać przykładów o tym, jak o przysłowiowe „5zł” tragicznie kończyła się niejedna historia. Chuliganem może okazać się starszy kolega lub zupełnie obcy rabuś. Chyba nie warto sprawdzać tej tezy. Poza tym na wszystko przyjdzie czas…

Oczywiście to, że jestem przeciwna posiadaniu telefonu komórkowego przez dziecko nie oznacza, że nie będę uczyła swoich dzieci jak z niego skorzystać by wezwać pomoc. Uważam to za swój obowiązek i zachęcam wszystkich do tego, by nauczyć dzieci wykręcania numerów alarmowych lub najzwyczajniej do mamy, taty czy babci.

Ciekawa jestem czy idziecie z duchem czasu pod rękę ze swoimi dziećmi, czy bardziej skłaniacie się ku temu co napisałam? Według Was jest to modny gadżet, czy jest to przydatny sprzęt, który może okazać się niezbędny np przy potrzebie namierzenia dziecka gdy zaginie?

źródło zdjęcia: flickr.com

14
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Katalog stron internetowych żłobków warszawskichRenata WojtysiakGosia PorębskaAnia BaciochaMoc-Cynamonu.blogspot.com Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Joanna Pawlińska
Gość
Joanna Pawlińska

Absolutnie się z Tobą zgadzam. Moje dziecko dostało telefon po zerówce jak pojechało na obóz, tylko dlatego że uznałam, że łatwiej jej będzie zadzwonić do mnie niż biegać do wychowawcy i prosić o zadzwonienie do mamy. To też dało dziecku jakąś formę niezależności. Szybko okazało się, że to ja bardziej potrzebowałam kontrolować dziecko niż ona do mnie dzwonić. Po 3 dniach ciszy wymusiłam jeden telefon dziennie, żebym wiedziała, że jest ok. Rozmowy wyglądały tak: cześć córcia… cześć mamuś, żyję, pa! nie mam czasu, a następnie sygnał oznaczający, że rozmowa została rozłączona. Potem nosiła telefon do szkoły bo po lekcjach sama… Czytaj więcej »

Hanna Szczygieł
Gość

Piękny i mądry komentarz. Ja również zgadzam się z Joanną. Na szczęście mam jeszcze dużo czasu do tej decyzji ;)i z pewnością używanie telefonu będzie związane z przestrzeganiem pewnych reguł.

Joanna Pawlińska
Gość
Joanna Pawlińska

Znacznie mniej niż myślisz :) czas leci zdecydowanie za szybko a nadążanie za dzieckiem jest niemożliwe. Ważne, żeby mieć świadomość tego jak daleko zostajemy z tyłu i słuchać dziecka.

Magda Kupis
Gość

Moja córka za te 10 lat będzie w wieku w którym Pani córka dostała telefon. Myślę, że jest to odpowiedni czas, oczywiście zakładając dojrzałość dziecka o którym Pani wspomniała. Jednak wiem, że życie układa własny scenariusz i czasem wymusza na nas pewne decyzje. Bycie nastolatkiem rządzi się innymi prawami niż bycie kilkuletnim dzieckiem i czym innym jest danie dziecku telefonu kiedy musi samodzielnie przemierzyć drogę do domu, a czym innym pozwalanie na zabawę nim na placu zabaw, zamiast czerpać ze wspólnej zabawy z rówieśnikami. Każdy musi znaleźć swoje własne najlepsze rozwiązanie :) Mam nadzieję, że spotkam na swojej drodze rodziców,… Czytaj więcej »

Joanna Pawlińska
Gość
Joanna Pawlińska

Moja córka pierwszy telefon dostała jako sześciolatka. Wtedy ten telefon był bardziej dla mnie niż dla córki. Miała dawać mi sygnał, że na obozie nic się złego nie dzieje a potem że przeszła bezpiecznie do innego budynku. To był mój komfort i nauka odpowiedzialności dla dziecka. Jeśli zapomniała mnie poinformować to później tłumaczyłam, że się denerwowałam czekając. Dodzwonienie się do dziecka graniczyło z cudem, bo telefon zamykała w szafce z rzeczami. Pierwszy raz kiedy zaczęła coś wspominać, że chciałaby taki lepszy mniej więcej jako 11 latka. Było dużo rozmów n/t tego do czego jej potrzebny gadżet i do czego powinien… Czytaj więcej »

Maria Ciahotna
Gość

Nasza córeczka (3 latka i 3 miasiące) uwielbia bawić się komórką – ma jedną swoją – starą, nieużywaną, bez baterii. Potrzebna jest jej do tego, by udawać rozmowy dorosłych, nie ma na razie pojęcia, jak należy się z tym naprawdę obchodzić, ale wie, że trzeba szanować. Gdy przypadkiem dorwie się do naszych „dorosłych” telefonów (klasyczne do dzwonienia, żadne gadżety), to nie psoci, są zablokowane i tyle. A jak będzie kiedyś, za kilka lat, to się okaże. Mam nadzieję że jeszcze długo będzia na tyle pod naszym okiem, że nie będzie potrzebny. Ale jeżeli ma być inaczej, to najpierw będzie rozmowa,… Czytaj więcej »

Gosia Porębska
Gość

mam 2 synów wieku 3,5 i 8 lat i córeczkę 15 mcy i moim zdaniem cała trójka, a nawet syn 8letni ma czas na posiadanie telofonu komórkowego, miał przez jakiś czas bo dostał od mojej siostry i niestety pokazał ze nie jest jeszcze gotowy na posiadanie takiego gadżetu

Ania Baciocha
Gość

Moja prawie 4 latka telefon uzywa moj . Uklada na nim puzle albi gra w engry birds gdy siedzimy u lekarza. Ale np posiada swob tablet w domu. Jest on tylko jej ma na nim swoje ulubione bajli do sluchania i ogladania. Choc z tego co zauwazylam tylko to na nim robi . W domu woli ukladac puzzle normalnie.

Moc-Cynamonu.blogspot.com
Gość

mój opanował proste gry na tablecie. Pozwalam mu około pół godzinki dziennie. Za 3 miesiące skończy 3 latka :)

Renata Wojtysiak
Gość

Moja Corka (3,5 r) bawi się czasem telefonem moim lub taty, ale warunek taki, że siedzi na łóżku, żeby nie upadł. Ogląda zdjęcia lub gra. Czasem bajkę obejrzy np w kolejce w przychodni czy w podróży. Nie widzę w tym nic złego osobiście dopóki elektronika nie zastępuje rodziców i nie jest używana przez dziecko godzinami. Swojego rzecz jasna nie posiada i jeszcze długo nie będzie mieć.

Katalog stron internetowych żłobków warszawskich
Gość

Mama pozwala….. osobiście jestem przeciwnikiem. Kolejna kropelka do przebodźcowania.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close