Ciąża 12 października 2018

Tokofobia – choroba prawdziwa czy urojona?

Nie oznacza słowotoku, nie jest też lękiem przed gadatliwymi sąsiadami. Czym więc jest tokofobia, przypadłość coraz częściej diagnozowana u ciężarnych kobiet? 

Tokofobia – co to jest

​Tokofobia to tylko (albo aż) lęk przed porodem. Termin wywodzi się z języka greckiego, gdzie tokos oznacza poród, a phobos – fobię. Zjawisko jest, póki co, dość słabo opisane, w terminologii medycznej tokofobia występuje niecałe dwadzieścia lat. O lęku przed ciążą i porodem zaczęto mówić dopiero w XIX wieku.

Szacuje się, że tokofobia dotyka co dziesiątą ciężarną, u co pięćdziesiątej jest ona bardzo mocno nasilona.

Tokofobia – przyczyny

Rozróżnia się trzy rodzaje tokofobii: pierwotną, wtórną i towarzyszącą depresji. Z każdym rodzajem powiązane są inne przyczyny.

​Tokofobia pierwotna – jej przyczyny są najmniej poznane i najtrudniejsze do ustalenia. Tokofobia pierwotna dotyczy kobiet, które nigdy nie były w ciąży i nigdy nie rodziły. W skrajnych przypadkach lęk przed ciążą i porodem może być tak silny, że kobiety stosują kilka różnych rodzajów antykoncepcji, decydują się na sterylizację, a nawet całkowicie rezygnują z życia erotycznego. Tokofobia nie tłumi instynktu macierzyńskiego, dlatego nierzadko zdarza się, że kobiety, u których lęk przed ciążą i porodem jest bardzo silny, decydują się na adoptowanie dziecka.

Źródłem i przyczyną lęku w tokofobii pierwotnej mogą być mrożące krew w żyłach historie porodów, jakie przydarzyły się w najbliższej rodzinie. Innym przyczynkiem do powstania tokofobii może być internet, gdzie jak grzyby po deszczu mnożą się skrajnie dramatyczne historie porodów. Natomiast tych, które kobiety mogą wspominać jako najpiękniejszy dzień w ich życiu, jest jak na lekarstwo.

W toku badań nad tokofobią ustalono, że większe ryzyko jej wystąpienia obciąża kobiety z niską samooceną, z zaburzeniami psychicznymi, skłonnością do nieuzasadnionych lęków i depresji, z niskim wykształceniem, będących w trudnej sytuacji życiowej, przeżywających trudności w związku i niemających oparcia w rodzinie. Znacznym ryzykiem wystąpienia tokofobii pierwotnej obciążone są także kobiety, które w przeszłości były ofiarami molestowania seksualnego.

Tokofobia wtórna – dotyczy kobiet, które rodzą po raz kolejny i związana jest z traumatycznymi przeżyciami z poprzedniego porodu. O tokofobii wtórnej mówi się także w przypadku kobiet, które poroniły lub urodziły martwe dziecko.

Tokofobia towarzysząca depresji ciążowej – jest nie tyle przypadłością samą w sobie, co jednym z objawów depresji, która ma to do siebie, że często towarzyszą jej lęki o różnym podłożu. Takie kobiety na ogół mają wątpliwości, czy podołają trudom porodu, nie wierzą w swoje możliwości, w końcu obawiają się śmierci dziecka lub własnej.

 

Tokofobia – objawy

Każda kobieta odczuwa mniejszy lub większy strach przed porodem, szczególnie jeśli rodzi po raz pierwszy. Co nie znaczy, że każdy taki lęk określa się mianem tokofobii. O dolegliwości tej mówi się wówczas, gdy występują następujące objawy:

– koszmary senne,

– pisanie w myślach negatywnych scenariuszy porodu i tego, co po nim nastąpi,

– strach przed śmiercią,

– rozdrażnienie, nerwowość, stały niepokój nasilający się wraz ze zbliżającym się terminem porodu,

– ataki paniki,

– niczym nieuzasadnione bóle głowy, kołatanie serca, dolegliwości wskazujące na choroby, których jednak nie udaje się zdiagnozować,

– próby wymuszenia na lekarzu skierowania na cesarskie cięcie, pomimo braku wskazań medycznych.

O tokofobii można mówić, gdy powyższe objawy występują stale i utrudniają codzienne funkcjonowanie na gruncie prywatnym i zawodowym.

 

Tokofobia – leczenie

Tokofobia, jak każde inne zaburzenie o podłożu psychicznym może i powinna być leczona. Podstawą leczenia tokofobii jest psychoterapia, mająca za zadanie dotrzeć do faktycznego źródła problemu. Dopiero wtedy można pomóc pacjentce w uporaniu się ze swoimi lękami. Jeśli tokofobia jest powiązana z depresją, zdarza się, że trzeba wdrożyć leczenie farmakologiczne. Robi się to w ostateczności i zawsze z troską o nienarodzone dziecko.

W leczeniu tokofobii równorzędną do psychiatry rolę odgrywa położnik. Jego zadaniem jest wprowadzenie kobiety w tajniki porodu, wyjaśnienie wszystkich wątpliwości, w końcu zbudowanie w niej poczucia bezpieczeństwa. Kobieta z tokofobią nie powinna trafić podczas porodu na przypadkowego lekarza i położną. Tylko personel, który wie o problemie, może faktycznie pomóc rodzącej.

Tokofobia a cesarskie cięcie

Liczba cesarskich cięć wykonywanych na życzenie systematycznie rośnie, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Z jednej strony zapewne jest to spowodowane faktem, że obecnie operacje te wykonuje się w znieczuleniu miejscowym, co automatycznie wskazuje na prostotę zabiegu, z drugiej – kobiety postrzegają ten sposób przyjścia dziecka na świat jako mniej bolesny i bezpieczniejszy. Ponadto poród przez cesarskie cięcie da się zaplanować niemalże co do minuty, co dla wielu kobiet ma znaczenie.

Tymczasem z medycznego punktu widzenia nie ma powodu do kończenia ciąży poprzez cesarskie cięcie ze względu na tokofobię. Mówi się nawet o tym, że poród przez cesarskie cięcie niesie ze sobą większe ryzyko powikłań. Z drugiej strony – silny lęk przed porodem może spowodować całkowity brak porozumienia na linii pacjentka – personel medyczny, co na pewno nie ułatwi dziecku przyjścia na świat. Dlatego decyzja powinna być każdorazowo podejmowana indywidualnie. Nie ma dwóch takich samych pacjentek i dwóch takich samych lęków.

Pozostaje jeszcze aspekt finansowy. Przeglądając nawet pobieżnie internet, można znaleźć ogłoszenia typu: „Tokofobia – zaświadczenie do cesarskiego cięcia”. Mało tego, nawet wizyta w gabinecie nie jest konieczna, wystarczy „wizyta” online, a zaświadczenie dotrze do  pacjentki kurierem. W ten sposób z choroby, która może uczynić całkowite spustoszenie w umyśle ciężarnej kobiety, zrobiono wygodny pretekst do cesarki na życzenie.

 

Tokofobia Waszymi oczami *

 

Mysle ze cięcie na życzenie to nie jest rozwiązanie jeśli pacjentka ma ogromny lęk przed porodem…. tu raczej potrzebna innego rodzaju pomoc. Temat ważny, teraz na czasie ale tez trochę nakręcony i rozdmuchany.

 

Strach to pojęcie względne. Moja mama zmarła gdy ja miałam półtora roku. Od tamtej pory lęk przed śmiercią mnie nie opuszcza. Co za tym idzie: szpitale, choroby, porody. Moje ciało prawdopodobnie pod wpływem psychiki odmówiło współpracy. Dwa porody zakończyły się cesarską której bałam się najbardziej bo to operacja i to poważna. Ale żadne zabiegi lekarzy typu: baloniki, kroplówki nie dały rezultatu. Ciąże przenoszone o dwa tygodnie a rozwarcie po ich zabiegach na jeden centymetr. Przy każdej cesarce słyszałam od chirurgów że nie było szans na poród naturalny.”

 

Owszem balam sie ale jak tylko przychodzila ta mysl staralam sie myslec o czyms innym. Stwierdzilam ze skoro tyle kobiet rodzi i daje rade to ja tez dam.”

 

Ja akurat sie nie balam ani jednego, ani drugiego porodu (mimo, ze pierwszy byl koszmarny!!) Teraz czeka mnie w marcu 3 porod, a ja dalej na lajcie ;) ale znam dziewczyne, ktora panicznie sie bala, z tego strachu miala cesarķe, wiecej dzieci nie chce bo strach przed porodem jednak jest za silny…”

 

* Powyższe cytaty pochodzą z facebookowej tablicy W Roli Mamy. Zachowano oryginalną pisownię.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Iza
Iza
2 lat temu

Jeśli potrzebujecie zaświadczenia do cesarskiego cięcia o tokofobii możesz skorzystać nawet z video konsultacji u psychiatry. Zaświadczenie przesyłają pocztą lub mailem, konsultacja może odbyć się w twoim domu lub na oddziale ginekologicznym. Wystarczy, że wejdziecie na platformę psychomedic.online – wyskoczą kalendarze specjalistów, dzięki którym łatwo umówicie się na video konsultacje.

Gry planszowe i nie tylko 11 października 2018

Kwiatki

Ponoć z planszówkami jest tak, że im więcej graczy, tym lepiej. Generalnie się z tym zgadzam. Gra jest żywsza, bardziej nieprzewidywalna, a i śmiechu więcej. U nas jednak z tą ekipą do grania zazwyczaj jest problem, a granie w dwie osoby w gry wieloosobowe jest zwyczajnie nudne. Testowałyśmy to z Duśką nie raz i nie dwa. Dlatego teraz nie szukam gier dla zastępu zuchów, szukam takich, w które można grać tylko w dwie osoby. Tych wieloosobowych mamy już aż nadto.

 

Gra „Kwiatki” wydana przez Rebel (mój prywatny zwycięzca w kategorii: mega super wypasione gry planszowe) jest dokładnie tym, czego szukałam. Jest prosta, co nie znaczy łatwa, jedna rozgrywka trwa około kwadransa, no i jest przewidziana dla dwóch osób. Nie wymaga dużo miejsca ani długich przygotowań. Wystarczy wypakować, potasować karty i grać. Ale po kolei.

 

W pudełku z grą znajdziemy (jak zwykle w przypadku „Rebel”) atrakcyjne wizualnie i perfekcyjnie wykonane elementy gry. Tym razem są to:

– 54 karty z kwiatami – nie byle jakie rysunki, tylko wierne odwzorowania roślin,

– 8 doniczek (spokojnie, w zasadzie są to… no w każdym razie płaskie elementy, znalazłam gdzieś informację, że to płytki donic, ale jakoś mi to określenie nie leży),

– 6 znaczników akcji (to te małe kółeczka w dwóch kolorach),

– kartę punktacji,

– instrukcję, krótką i przejrzystą, zdecydowanie wartą przeczytania.

 

Teoretycznie gra przeznaczona jest dla dzieci ośmioletnich i starszych. Właściwie nie wiem dlaczego, chyba tylko ze względu na końcowe liczenie punktów. Ja usadziłam do gry dziewięciolatkę z siedmiolatką – młodsza wygrała trzy razy i to wcale nie przypadkiem. Chociaż nie ukrywam, trochę szczęścia w tej grze jest potrzebne. Ale oprócz niego liczy się strategia, umiejętność planowania i odrobina bezwzględności, gdy trzeba ściąć kwiaty przeciwnika. Jak zagram z kimś dorosłym, pokuszę się o liczenie kart z poszczególnymi kwiatkami, całkiem jak hazardziści w kasynie ;)

 

Chociaż liczba kart może przerażać, gra toczy się szybko. Powód jest prosty. Gracze nie losują kart po kolei, ale każdy w swojej turze może wyciągnąć kilka. Moje małe graczki wyciągały jednorazowo między pięcioma a dziesięcioma kartami. Karty wyciągane ze stosu dokłada się do takich samych na doniczkach. Poza akcją rozrostu dopuszczalne są też inne – najbardziej punktowane jest ścinanie wyhodowanych z sześciu kart kwiatów. Ponadto każda doniczka ma przypisaną swoją akcję, którą można wykonać zamiast rozrostu. Producent proponuje, by przy grze z dziećmi odwrócić doniczki na drugą stronę i zrezygnować z akcji na doniczkach. Nie wiem czemu. To wcale nie jest skomplikowane. Kładziemy znacznik i wykonujemy akcję. Tyle.

 

Szczegółowe informacje o tym, które akcje kończą turę, a które pozwalają grać dalej, znajdziecie w instrukcji. Tam też dowiecie się, na czym polega punktacja i dlaczego nie można położyć siedmiu kart nad jedną doniczką.

 

To nie jest gra na refleks. Nie wymaga spostrzegawczości. Nie gra się na wyścigi. To jest gra na myślenie. I dlatego bardzo mi się podoba. Obstawiam, że będzie wstępem do o wiele bardziej skomplikowanych gier strategicznych.

 

Dziewczyny zapytane, czy gra im się podoba, przekrzykiwały się, wrzeszcząc:

– Taaaaaakkkk.

– Baaaardzooooo.

– Suuuuupeeer.

– Chcemy jeszczeeeeee.

No cóż, jak to się mówi? Gra na stół i nie ma dzieci :P

 

Dziękuję wydawnictwu Rebel za przekazanie egzemplarza gry do recenzji. To najlepszy prezent, jaki dostałam w ostatnim czasie : -)

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Targi 11 października 2018

Targi Mamaville Gdańsk vol. 3

14 października to Dzień Nauczyciela i… niedziela. Dnia wolnego dla uczniów nie będzie. Jednak to dzień wyjątkowy i trzeba go jakoś uczcić, nieprawdaż? Mieszkańcy Trójmiasta i okolic mogą tego dnia wybrać się na Targi Mamaville dla Mamy i Dziecka.

Chociaż historia Targów Mamaville w Gdańsku jest krótka, przed nami dopiero trzecia edycja, już można śmiało powiedzieć, że zbliża się ważne wydarzenie w handlowym kalendarzu Trójmiasta. Targi Mamaville dla Mamy i Dziecka to impreza skierowana do rodziców małych dzieci i tych, którzy dopiero oczekują narodzin pierwszego potomka.

Jesień to dobra pora na zakupy, zazwyczaj przed zimą niezbędne jest uzupełnienie garderoby, szczególnie najmłodszych członków rodziny. Targi Mamaville oferują coś wyjątkowego: unikatowe ubrania i akcesoria od polskich projektantów, nieszablonowe wzory i zestawienia kolorystyczne, produkty z najwyższej jakości tkanin i tworzyw. Tego nie znajdziecie na bazarach i w sieciówkach. Targi Mamaville już od wejścia zachwycają atmosferą wyjątkowości. Potem jest już tylko lepiej. Nawet zwykłe spinki do włosów to małe dzieła sztuki.

Dzień spędzony na Targach byłby katorgą, gdyby nie można było czegoś zjeść. Dlatego jak zawsze, tak i tym razem, Targom towarzyszy dobrze przygotowana strefa kulinarna, gdzie bez problemu pożywią się także wegetarianie i weganie. UWAGA! Nowość na Targach Mamaville. Tym razem organizatorzy obiecują połączenie strefy kulinarnej ze strefą chillout, gdzie będzie można spokojnie odpocząć. To nowatorskie jak na Targi Mamaville rozwiązanie zapewne przyda się szczególnie rodzicom, którzy odwiedzą Stadion Energea z małymi dziećmi oraz kobietom w ciąży.

Tradycyjnie na Targach Mamaville nie może zabraknąć strefy edukacyjnej i rozrywkowej. Wykłady i warsztaty dla rodziców będą się przeplatały z ciekawymi warsztatami dla dzieci. Ilość miejsc jest ograniczona, obowiązują zapisy za pomocą tego formularza.

 

Więcej informacji oraz szczegółową listę wszystkich wystawców można poznać, klikając tutaj.

 

Miejsce akcji: Stadion Energa Gdańsk, ul. Pokoleń Lechii Gdańsk 1

Termin: 14 października 2018

Godziny otwarcia: 10 – 17

Wstęp wolny

 

Blog W Roli Mamy po raz kolejny obejmuje Targi Mamaville patronatem medialnym.

 

Mamaville Gdańsk

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close