Emocje 3 maja 2018

Ulubione miejsce w mieście? Ja mam jedno, wyjątkowe

Macie swoje ulubione miejsca w mieście? Muszę się Wam przyznać, że ja mam jedno, a w nim takiego człowieka, który zawsze poprawia mi humor. To szczególnie cenne, gdy mam dzień pełen złego ciśnienia, wszystko się wali i pali. Wtedy biorę swój plecak, pakuję się i wybywam z domu na spotkanie przygody.

Aby tam dojść, muszę przebrnąć przez połowę miasta. Niestety, nie mam za blisko, zazwyczaj przy okazji odbębniam półgodzinny spacer w jedną stronę. To czas na przewietrzenie głowy, przemyślenie po co tam idę i na czym szczególnie mi zależy.

To miejsce ukryte jest w bocznej uliczce centrum.

Z radością zbliżam się do dużego poniemieckiego budynku, wkraczam do gmachu  i już czuję to powietrze specyficznie przesycone minionym czasem i obietnicą ciekawych przygód. Następnie muszę zdecydować, co dalej, wiedząc, że są dwie pary drzwi – jedne na parterze, drugie na piętrze. Omijam wzrokiem te na parterze i wspinam się po drewnianych schodach do góry. Przekraczam próg niemal bezgłośnie i już jestem w środku. Cicho, ciepło, spokojnie….

Zdejmuję z siebie plecak, wyciągam całą jego zawartość i wiem, że nadszedł czas szaleństwa. Wiecie, gdzie jestem?

Jestem w bibliotece!

Tak moi mili, to jest moje ulubione miejsce w mieście. Tam “czeka” na mnie cudowna Pani Grażynka. Bardzo lubię te spotkania, bo zawsze wymieniamy opinie o  ostatnio przeczytanych książkach, polecamy sobie nawzajem coś dobrego. Ja się wręcz czuję tam, jakbym wchodziła do siebie. Zawsze się śmieję, że jak wchodzę do biblioteki, to Ona już wie, co ja bym chciała przeczytać. Uwielbiam spędzać tu czas, ale bez towarzystwa dzieci. Przecież idę tam po to, aby pobyć w błogim spokoju kilka dłuższych minut, odchamić się, zrelaksować.

Dziś znów wróciłam z kilkoma książkami, bo księgozbiór jest bogaty i  w tym ogromie nowości grzechem byłoby powiedzieć, że nie ma z czego wybierać.

Z biblioteki zawsze wychodzę uspokojona i uśmiechnięta, ciesząc się “łupem”, który przemycam w plecaku – do biblioteki zabrać torebkę, to jakby popełnić grzech zaniechania zabrania większej ilości książek do domu ;). Zazwyczaj wypożyczam kilka grubszych książek, bo wtedy mniej więcej na miesiąc mam z głowy problem braku wieczornej lektury. A po tym czasie znów pakuję swój plecak, zostawiam dzieci w domu i podążam do mojego ulubionego miejsca na mieście. Wam również polecam.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
leggidellamagia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
leggidellamagia
Gość
leggidellamagia

Dziękuję i życzę smacznego dnia !http://are-f.com/

Poradnikowe poniedziałki 30 kwietnia 2018

10 zastosowań oleju kokosowego, które koniecznie trzeba wypróbować

Chyba każdy słyszał o oleju kokosowym. Ja słyszałam dawno, ale ok miesiąca temu zdecydowałam się na sięgnięcie po ten specyfik. I już żałuję, że tyle czasu zajęło mi zastanawianie się, czy warto!

Uwielbiam olej kokosowy i ze względu na zapach, i to, że można z nim cuda robić, a w zasadzie, że on robi cuda ze mną. Jego wyjątkowe właściwości wynikają z zawartych w nim substancji. A są to cenne dla zdrowia i urody: nasycone kwasy tłuszczowe (m.in. kwas laurynowy, palmitynowy, kaprylowy), jak i nienasycone (m.in. kwas oleinowy, linolenowy), witamina B2, B6, E i C, kwas foliowy, potas, wapń, magnez, fosfor, żelazo, sód i cynk. Nic dziwnego, że olej kokosowy określa się mianem “superfood”. Najlepiej wybierać olej nierafinowany, nie poddawany działaniu wysokich temperatur.

Ja używam do ciała i do włosów – skóra po nim jest cudownie pachnąca, miękka, odżywiona. Włosy są bardziej błyszczące, zdrowsze. Można nim także smarować kanapki, smażyć i nie tylko. Jeśli jesteście ciekawe, podpowiadam, do czego możecie wykorzystać olej kokosowy.

     1.Odżywianie ciała

Najprostsza rzecz. Po kąpieli posmaruj ciało olejem kokosowym (nawet gdy jest twardy w słoiczku, natychmiast rozpuszcza się pod wpływem ciepła ciała) et voila! Rano poczujesz, ile zyskała twoja skóra :)

  1. Maska na włosy

Przed myciem włosów nałóż olej na końcówki, maksymalnie od ich połowy, bo trudno zmyć tłustą skórę głowy. Pozostaw na minimum 20 minut i umyj głowę. Czasem trzeba umyć dwa razy, żeby zmyć tłustą warstwę, ale warto. Stosuję ten sposób regularnie.

  1. Mgiełka na puszące się włosy

Do spryskiwacza wlej wodę i odrobinę oleju kokosowego. Wstrząśnij, by połączyć składniki i spryskaj włosy. Łatwiej będzie je rozczesać i wygładzić, nie przetłuszczając ich równocześnie.

  1. Demakijaż

Skończyło Ci się mleczko do demakijażu, a oporny tusz rozpłynął się po twarzy? Nałóż na wacik odrobinę oleju, przetrzyj powieki, a tusz zostanie z nich zmyty.

  1. Mycie zębów

Olej kokosowy doskonale wpływa na zdrowie jamy ustnej i z powodzeniem może zostać wykorzystany jako alternatywa dla pasty do zębów. Do jednej części oleju dodaj jedną część sody oczyszczonej i kilka kropel olejku eterycznego, jeśli lubisz. Zwolennicy oleju proponują trzymać w ustach odrobinę oleju po wieczornym umyciu zębów, żeby odkazić jamę ustną.

  1. Naturalny dezodorant

Połącz jedną część oleju kokosowego, jedną część sody oczyszczonej i jedną część skrobi kukurydzianej. Możesz dodać kilka kropel olejku eterycznego, według swojego upodobania. Wymieszaj, przełóż do sztyftu lub słoiczka, stosuj na umytą skórę. P.S., Pamiętaj, że ciało może potrzebować kilku dni do przyzwyczajenia się do zmian, więc nie zniechęcaj się szybko.

  1. Do golenia

Tak, dobrze widzisz. Gdy skończy się krem do golenia, posmaruj umytą skórę olejem i posłuż się maszynką. Będzie gładko i bez podrażnień.

  1. Odżywka do rzęs i brwi

Co wieczór nakładaj odrobinę oleju na rzęsy i brwi, by je wzmocnić. Rano możesz przejechać palcem z odrobiną oleju po brwiach, będą wyglądały na ciemniejsze i ułożone.

  1. Odżywczy peeling

Świetny pomysł na złuszczenie i regenerację skóry ciała. 2 łyżki oleju wymieszaj z 4 łyżkami soli gruboziarnistej i wymasuj tym ciało. Spłucz pod prysznicem i nic więcej nie musisz już robić, by cieszyć się gładką skórą.

  1. Maska na popękane pięty

Wieczorem, po wykonaniu peelingu, grubą warstwę oleju kokosowego nałóż na stopy. Załóż grube, bawełniane skarpetki i połóż się spać. Regularne stosowanie tego sposobu jest kluczem do sukcesu. Na suche łokcie i kolana również zadziała :)

Znacie jeszcze inne sposoby na wykorzystanie oleju kokosowego? Podzielcie się nimi w komentarzach.

1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
milena Kaminska
Gość
milena Kaminska

Bomba, rewelacja dziękuję za te cenne rady na pewno je wdroże. Mam olej kokosowy ale wykorzystywaľam go tylko do ciała swojego i dzieci.

Sport 27 kwietnia 2018

Joga. Znam zalety, dla których każdy powinien jej spróbować

Od dawna już miałam wielką ochotę, aby wypróbować jogę. Moje życie jest ostatnimi czasy bardzo intensywne, bo przy trójce dzieci,  pracy zawodowej, pasjach, często brakuje tej energii. A czasem odwrotnie – wręcz odczuwam jej nadmiar i fajnie byłoby ją pozytywnie zneutralizować.

Poza tym bardzo mi się podobało, że jogini mają takie smukłe, giętkie ciała, a ich ruchy są zgrabne, wyważone. Oczywiście patrzeć i marzyć to jedno, a zabrać się do dzieła i wejść na matę to drugie.

Pewnego pięknego dnia obudziłam się z mocnym postanowieniem, że zacznę praktykować jogę. Kupiłam matę, zorganizowałam strój, wypożyczyłam książki z biblioteki i znalazłam na YouTube instruktażowe filmiki z poszczególnymi lekcjami. Żałuję, że nie udało mi się zapisać na zajęcia prowadzone przez instruktora w moim mieście, bo jak na złość osoba, która mnie interesowała, prowadzi zajęcia dwa dni w tygodniu, w których nie mogę uczestniczyć.  

Stanęło więc na praktyce w domu. Na początku trochę się krępowałam, no bo umówmy się, jak do tej pory człowiek albo biegał i nikt go nie oglądał, albo dla odmiany siedział sobie na tyłeczku, to nagłe wejście na matę i uskutecznianie dziwnych pozycji (asan), może być odebrane przez rodzinkę jako coś bardzo nietypowego. Po kilku pierwszych lekcjach, które mi się spodobały, stwierdziłam, że już chyba nie mam się czego wstydzić i będę praktykować jawnie, nie uciekając przed wzrokiem innych.

To bardzo proste. Jedyne, co jest potrzebne, to tak naprawdę spokojny kącik (najlepiej pokój, żeby nikt pod nogami się nie plątał), wygodny strój (żadnych skarpetek;)) wyciszenie telefonu komórkowego i wybranie lekcji na YT.

No cóż, ja wsiąkam w to od jakiegoś czasu. Zazwyczaj każdego dnia praktykuję i mam już swoje ulubione asany, które mi odpowiadają. Muszę przyznać, że joga wywarła bardzo dobry wpływ na moje życie.

Po pierwsze – ciało szczupleje. Nawet jeżeli się wydaje że joga to “sport” dla emerytów, to muszę wam powiedzieć, że w zależności od rodzaju jogi, wybierzecie dla siebie i  bardziej energetyczne (na przykład z ćwiczeniami na szczupły brzuch) i totalnie wyciszające, relaksujące.

Po drugie –  bardziej elastyczne ciało, które można wykorzystać w kilku ciekawych sytuacjach ;)

Po trzecie – spokojne myśli. To chyba najważniejsza rzecz, za którą tęsknię co wieczór.  Joga staje się dawką uspokojenia, prawdziwego relaksu i głębokiego oddechu, co jest nie do przecenienia. Uspokaja się serce, mięśnie rozluźniają, a stres odchodzi w zapomnienie.

Po czwarte – miłość :) No bo joga uczy kochać swoje ciało i słuchać go mądrze. To taki odrobinę egoistyczny pierwiastek, z którego każdy powinien czerpać.

Matę najczęściej rozkładam mniej więcej o 22:00, bo tak mi jest wygodnie. Wykorzystuję wtedy jeden z ulubionych filmików relaksacyjnych, bo power jogę wolę w ciągu dnia, na podniesienie energii.

Już po upływie pół godziny czuję, jakby cały ten długi dzień był poza mną. Joga pozwala oderwać myśli od rzeczy, które za mną chodzą i “odpłynąć” nimi w dobrym kierunku.

Stałam się fanką jogi i myślę, że moja przygoda z nią będzie rozwijała się najlepsze – w dzień wersja energetyczna, a wieczorem dla odmiany, relaksująca. Pasuje mi ta różnorodność :)

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close