Na zakupach 2 sierpnia 2012

[Video sponsorowane] W trosce o zdrowie dzieci – tu i tam, dziś i jutro…

Bycie mamą to cały wachlarz uczuć, to troska i obowiązek. Mama – strażnik bezpieczeństwa, przedkładający swój obowiązek, chronienia tej najważniejszej istoty ponad własne życie, zmęczenie i cały świat.

Dbałość o higienę nabiera niezwykłej wagi, gdy nasz próg przekracza kruche i bezbronne maleństwo – często dajemy się ponieść przesadzie, a jeszcze częściej nie wyobrażamy sobie nawet, że mogło być inaczej. Dziecko rośnie zdrowo i bezpiecznie, otoczone miłością, a wyznacznikiem „kryzysu sanitarnego” staje się piętrząca góra naczyń w zlewie i nie umyte z braku czasu okna.

… niestety nie wszystkie mamy na świecie mają takie problemy… są na naszej kuli ziemskiej miejsca gdzie problemem nie jest nieumyta od 2 dni toaleta – a jej całkowity brak. Co roku z powodu chorób rozprzestrzeniających się w zawrotnym tempie, kilka tysięcy mam traci bezpowrotnie swoje szczęście…

2,5 miliarda obywateli ziemi nie ma dostępu do godnych warunków sanitarnych, prawie połowa z nich nie ma żadnej możliwości skorzystania z toalety – są zmuszeni załatwiać swoje potrzeby na wolnym powietrzu. Oprócz oczywistych niedogodności oraz zagrożenia jakie płynie z warunków sanitarnych, brak sanitariatów stwarza również bariery kulturowe.

Dzięki akcji „Domestos dla Unicef” każda z nas mam, może pomóc innej mamie – pomóc spełnić jej obietnicę ochrony małego życia. Kupując oznaczone opakowania produktu Domestos – wspieracie akcję, z każdej sprzedanej butelki – 5% powędruje na konto akcji. Podnosząc świadomość na temat kryzysu sanitarnego na świecie, również pomagacie walczyć z tym trudnym problemem – opowiedzcie o akcji „Razem dla zdrowia dzieci” swoim bliskim. Wspólnie możemy zapobiec tak wielu tragediom – bez wysiłku, jak co dzień dbając o bezpieczeństwo w naszych domach!

Wpis sponsorowany przez Domestos

Subscribe
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
kaja19782
kaja19782
9 lat temu

Popieram takie akcje i kupuję produkty oznaczone bo tak niewiele a tak wiele:)

sylwiagkap
sylwiagkap
9 lat temu

My takze kupujemy produkty oznaczone znaczkami z pomocą dla innych dzieci:)

Agnieszka Danielewicz

akcję popieram :)

Ania Stanczak
9 lat temu

siwetna akcja którą oczywiście popieram;)!

Sylwia Chojnowska
9 lat temu

Jak możemy pomagajmy :)

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
9 lat temu

My też staramy się kupować produkty oznaczone.Przy problemach tych ludzi nasze stają się takie banalne

Marta Ulińska
9 lat temu

Akcja na pewno do poparcia mam nadzieję, że pieniądze trafią faktycznie tam gdzie powinny.

Iza Kasparek
9 lat temu

warto pomagac. i mam nadzieje ze tak jak Marta napisałas pieniadze trafiaja tam gdzie mają

Zabawa 27 lipca 2012

(Nie) grzeczny…?

Upalne lato, pogoda dopisuje, aż za nadto – żar leje się z nieba. To nic, że skwar i duchota dają się we znaki i tak lepiej jest na dworze niż w domu. Synek wiercipięta, żywe srebro musi gdzieś się wybiegać. Ileż od rana można ganiać po domu psa. Zwierzę już ledwo zipie a mój syn wręcz przeciwnie.

Wychodzimy na spacer do pobliskiego kompleksu rekreacyjno-sportowego. Na pierwszy rzut bierzemy przyrządy do ćwiczeń. Choć dziecko jest za małe by samodzielnie ćwiczyć musi wszystkich dotknąć, wejść… Oczywiście ja na posterunku by przy okazji zabawy i poznawania przyrządów gimnastycznych nie zrobił sobie krzywdy. Zabawa szybko się nudzi i już w zanadrzu jest kolejna – bieganie przez krzaki i przy siatce otaczającej korty tenisowe.  By za chwilę wpaść na boisko do piłki nożnej i uganiać się za chłopakami grającymi w nogę. Wózek stoi gdzieś na trawniku, synek biega jak szalony, a ja zerkam raz na niego raz na wózek.

Idziemy na pobliski plac zabaw.  Bawią się tam dzieci w różnym wieku. Synek posiedział chwilę w piaskownicy a następnie upodobał sobie wspinaczkę po drabinkach, im wyżej tym lepiej.  Gdy je już przeszedł zobaczył rówieśniczkę (tak na moje oko) podchodzi do niej i zaczepia. Końskie zaloty nie podobają się dziadkowi i odgania Kubę. Synek stoi zdezorientowany…  Pytam, o co chodzi czy coś się stało dziewczynce? Dziadek wzburzony, bo mój synek złapał ją za rękę i lekko popchnął. Oczywiście moje dziecko jest niegrzeczne i brutalne.  Mój 17 mies. synek w ten sposób zachęca do zabawy. Łapie za rękę i chce prowadzić by coś pokazać lub lekko trąca, gdy chce pobawić się w ganianego. Dla mnie to normalne, że dziecko chce się bawić z rówieśnikami i na swój sposób je zachęca. Oczywiście staram się tłumaczyć mu by nie popychał małych dzieci.

A jak widzą to inni? Czy takie zachowanie oznacza, że moje dziecko jest łobuzem?  Nie wydaje mi się, choć niektórzy tak zapewne pomyślą. Niegrzeczne, niesforne dziecko. Niesłuchające się mamy.

Dla mnie to mały ciekawy świata chłopiec. Który całym sobą chłonie to, co mu on oferuje. Zafascynowany biega od drzewa do krzaczka i chce by mu tłumaczyć, co to jest. Zaaferowany szalejący po boisku do piłki nożnej za chłopcami tam grającymi. Roześmiany od ucha do ucha, gdy zobaczy inne dziecko, zawsze chętny do zabawy. Wiecznie „kombinujący” z chochlikami w oczach. Nie raz z guzem lub siniakiem. Niekiedy odrapany, ale zawsze kochany.

Jednym z naturalnych etapów w rozwoju każdego dziecka (a przynajmniej większości) jest robienie rzeczy, których mu nie wolno. Maluch wraz z rozwojem zmysłów chce poznać jak najwięcej świata. Chęć poznania jest jednym z podstawowych napędów człowieka. Bez niej nadal żylibyśmy w epoce kamienia łupanego. Dziecko, otwierając swe zmysły na świat, naturalnie chce podążyć w stronę tego, co widzi, czy słyszy.  Latorośl z taką osobowością to wspaniały odkrywca, który niestety w wielu oczach nacechowany jest negatywnie.

Pamiętajmy – brzdąc nie chce nam swoim zachowaniem zrobić na złość. On chce tylko zobaczyć, co się stanie. Poznać związek przyczynowo-skutkowy. Dzięki temu nie tylko bada interesujący go świat, ale też dowiaduje się, na ile może sobie pozwolić i się uczy. Rodzice są od tego, żeby mądrze postawić granice i w porę zainterweniować w razie potrzeby. Jednym słowem Rodzic zawsze na posterunku :)

 Źródło zdjęcia: SXC

Subscribe
Powiadom o
guest
18 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magda Kupis
9 lat temu

U nas jest zupełnie podobnie. Tola jest wszędobylska, radosna i rozgadana- chyba niektórych dzieci jej temperament trochę przerasta i zwyczajnie się jej „boją”, a ona strasznie łaknie towarzystwa rówieśników. Niczego się nie boi (co nie zawsze jest korzystne) i dlatego nie ma dla niej rzeczy nie do zbadania. Nie mam problemu z odróżnieniem ciekawości świata od niegrzecznego zachowania (w tym wypadku zawsze reaguję)- nie każdy potrafi znaleźć różnicę- ale to chyba jego problem :) Raz byłam w kawiarni (z menu dla dzieci więc i dla nich był ten lokal), było mi przykro, że muszę uciszać córkę, bo inny krzywo się… Czytaj więcej »

sylwiagkap
sylwiagkap
9 lat temu

Mam dwu letniego synka, w wieku 17 miesięcy był bardzo nie znośny, ludzie zwracali mi uwagę, mówili jak ja jego wychowałam, zawsze miałam odpowiedź,że jest to tylko dziecko, on wie co jemu wolno a co nie. Takie same zachowania na placu zabaw, także miałam pewne nie przyjemne sytuacje z rodzicami, ale zawsze można w jakiś sposób dogadać się, dziecko jest dzieckiem, a jeśli komuś nie odpowiada jak się zachowuje w piaskownicy, to mówiłam,że jest to plac zabaw dla wszystkich dzieci, on nikomu krzywdy nie zrobi, poznaje wszystko, pewnie zapomnieli już jak sami byli dziećmi. Zgadzam się z Tobą we wszystkim.… Czytaj więcej »

Marta Ulińska
9 lat temu
Reply to  sylwiagkap

Czytając co napisałaś przypomniało mi się moje dzieciństwo :) Ja też byłam tak „żywym” dzieckiem i nie zamienię tego czasu na nic innego ;)

sylwiagkap
sylwiagkap
9 lat temu

Dopisując się jeszcze dziecko w każdym wieku poznaje świat, odkrywa wszystko co możliwe. Jak jest już bardzo nie grzeczny reaguję bardzo szybko i tłumaczę jemu co i jak, w każdym wieku jest jakiś buny, my w tej chwili przechodzimy bunt dwulatka:)

Marta Ulińska
9 lat temu
Reply to  sylwiagkap

Nasz maluch jak na razie „dokucza” w moim brzuchu najczęściej jak idę spać lub odpoczywam. Jak mama przestaje bujać to mu się to nie podoba ;)

Alutka1011
Alutka1011
9 lat temu

Skąd ja to znam;) Maja biega jak szalona po placu zabaw krzyczy pełna emocji wszystko chce zobaczyć wszystko chce dotknąć a ja słysze „Ale niegrzeczne dziecko”.Moje dziecko może jest nadpobudliwe ale dla mnie to normalne.Dzieci żyją swoimi prawami;)

Kaja350
Kaja350
9 lat temu

też to znam:)świetny tekst,pocieszyliście mnie a już myślałam że mój syn to okropny łobuz,niesłuchający mamy:)a on jet nadpobudliwy więc muszę się uzbroić w cierpliwość:)))

Sylwia Chojnowska
9 lat temu

Dzieci niech biegają, krzyczą i „kombinują” ile mogą. Byleby te poznawanie świata było dla niech samych bezpieczne. Bo kiedy mają się wyszaleć jak nie teraz :) Ciesze się, że mój mały (nie)grzeczny Kuba nie jest sam.
Tak jak w przypadku Toli, niektóre dzieci chyba się go „boją” bo zaczynają płakać. Podobnie jak ona niczego się nie boi. Ostatnio prawie wszedł do samochodu obcego mężczyzny, gdy przechodziliśmy obok a kierowca otwierał sobie auto!!! Także takie żwiołowe poznawanie świata ma swoje plusy i minusy.

Marta Ulińska
9 lat temu

Gratuluję cierpliwości dla wszystkich mam, mam nadzieje że będę jej miała również dużo dla moich dzieci ;)

Wołowska Malwina
Wołowska Malwina
9 lat temu
Reply to  Marta Ulińska

Jestem tego samego zdania:) Dziecko musi jakoś poznać świat:)

Natalia Legieć
9 lat temu

to normalne ze dzieci chca wszystkiego dotknac, zobaczyc, szkoda ze niektorzy dorosli nie pamietaja jak sami byli mali albo jak ich dzieci robili to co teraz robia nasze. Dzisiaj zaczepila nas kobieta oburzona ze z dziekiem w taki upal w ogole wychodze na dwor. Ludzie sie czepiaja czego popadnie zeby tylko moc wyrazic swoje kiepskie zdanie. Bysmoze w ten sposob probuja sie dowartosciowac? komus dogadają a sami przed soba wychodza na najlepszych, najmadrzejszych itp. Ech szkoda naszych nerwow :) oczywiscie trzeba miec oczy dookola glowy bo niektore dzieci sa naprawde bardzo zywe i przez dotykanie wszystkiego moga sobie czasem zrobic… Czytaj więcej »

Ania Stanczak
9 lat temu

jakbym troche czytała o mojej Amelce;)!! też wszędzie jej pełno… ale ja też to rozumiem ze to dziecko i tak będzie sama staram sie z nią wchodzić gdzie sie da na placu zabaw i bawić ale zachęcam ją sama zeby pobawiła się z innymi dziećmi niestety jest mi przykro jak czasami Amelka sie bawi z jakimś rówieśnikiem i i słysze głos z daleka MAMY schowaj zabawki bo ci zabierze… wybaczcie ale mnie to irytuje, Amelka jest jedna i z całych sił staram sie zeby nie wyrosła na samoluba wiec jak jesteśmy na placu i mamy zabawki każde dziecko może się… Czytaj więcej »

Ania Stanczak
9 lat temu

a wy drogie mamy?? po której jesteście stronie??? boicie się o zabawki waszej pociechy czy chcecie żeby się bawili razem :)??

Sylwia Chojnowska
9 lat temu
Reply to  Ania Stanczak

Zabawki leżą zawsze w piaskownicy i jak Kuba się nimi nie bawi chętnie daje innym dzieciom, nie płacze nie zabiera. Nie raz jest tak że bawi się zabawkami innego dziecka (pytam o zgodę) a maluch jego. W życiu nie kazałam mu chować zabawek przed innymi. Sam decyduje którą zabawkę da. Jak nie chce to nie daje i tyle :)

Ania Stanczak
9 lat temu

tak Natalia oni sie dowartościowują i chcą pokazać że jesteśmy może złymi rodzicami?

Aleksandra Greszczeszyn

Oj skąd ja to znam! Też bez przerwy słyszę, jaka to Julka jest niegrzeczna, bo dużo i głośno mówi, bo nie usiedzi w miejscu, bo wchodzi na płoty i drzewa, bo krzyczy, kiedy się bawi… A ona po prostu jest dzieckiem i to z ogromnym temperamentem:)

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
9 lat temu

Ostatnio na placu zabaw dziewczynka 2l. sypnęła mojej małej piaskiem w oczy. I to po tym jak kilka razy zwróciłam jej uwagę. ja bo matka raczej nie była zainteresowana sytuacją. Uważam że dziecko ma prawo być głośno i ma prawo być go wszędzie pełno, ale tamta sytuacja to była przesada.

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
9 lat temu

Kochani, w końcu rodzice też byli dziećmi. Gdy rozmawiam z moją babcią i mówię, że moja Nadia jest niegrzeczna, ona tylko ze spokojem mówi, że ona jest jeszcze grzeczna. Niegrzeczna to byłam ja w jej wieku:)

Emocje 24 lipca 2012

Wehikuł czasu

Gdybym miała określić siebie w jednym zdaniu, brzmiałoby ono “osoba twardo stąpająca po ziemi”. Dokładnie tak, daleko mi do romantyczki, wielu sentymentów też nie posiadam, jednak mam jedno dość dziwne przyzwyczajenie, które przynosi mi natychmiastowy spokój, ukojenie…

Patrzę w okno – ale nie obojętnie jakie i o byle której porze dnia czy nocy. Okno w sypialni, w noc gdy nie mogę spać, po prostu patrzę przez nie w dal. Opieram głowę o chłodną szybę, słucham dźwięków przez nie dochodzących. Zamykam oczy, na długą chwilę i widzę znacznie więcej niż las i rozgwieżdżone niebo po drugiej stronie ulicy. W jednej chwili wszystko się zmienia, przenoszę się myślami  do czasu dzieciństwa, do miejsca gdzie widzę dobre ręce mojej mamy i czuję cudowny zapach domowego jedzenia. Dalej widzę siebie i moje siostry, psa i powietrze aż drgające od sierpniowego słońca. Pachnie łąką, krzyk dzieci wibruje w uszach, radość w czystej postaci. Aż nie chcę się z niej wynurzać…. Dalej wysokie drzewa, na które uwielbiałam włazić, a które odwdzięczały mi się siniakami za karkołomne wyczyny.

Obrazy lawinowo przesuwają się pod powiekami, aż dech zapiera w piersi,  a  uśmiech sam wędruje po twarzy. Widzę to wszystko, czuję, tym znów oddycham. Miejsca do których powrócę jedynie w snach, twarze których imion już nigdy sobie nie przypomnę, zapachy których żaden alchemik nie zaczaruje w magicznym flakoniku. Coś niepowtarzalnego, mojego.  Abstrakcja, której nie jestem w stanie wytłumaczyć, ale jestem w stanie poczuć całym sercem.

Jak to dobrze choć przez chwilę móc znów być dzieckiem, czuć beztroskę i dawać sobie do tego pełne prawo. Aż żal otwierać oczy, by to zbyt szybko umknęło. W mojej głowie tkwi swoista mapa szczęśliwych wspomnień, najczęściej z dzieciństwa, tak cudownych, że wciąż wracam do tamtego czasu, choć jestem tu i teraz. A może właśnie dlatego? Moje wspomnienia to cudowny relaks i odskocznia od problemów dorosłego życia, lecz mam świadomość, że zatracanie się w nich nie jest dobrym rozwiązaniem, przeszłość nie wróci, choć nie wiem jakbym jej pragnęła. Życie biegnie własnym torem, radość miesza ze smutkiem, strach z nadzieją  i mimo wszystkich trudności tworzę w głowie plan, jak obrócić to na dobrą kartę tak, aby za kilkadziesiąt lat móc zamknąć oczy, oprzeć głowę o szybę i oddać się cudownemu wpływowi tej chwili. Tego dziwnego wehikułu czasu, w którym znów zobaczę moje wspomnienia z czasu pełni sił i zdarzeń minionych lat…

Źródło zdjęcia: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
36 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Aleksandra Greszczeszyn

Wspomnienia tworzą człowieka… Jeśli są piękne warto je więc pielęgnować…

Marta Ulińska
9 lat temu

Już kilka lat temu zauważyłam, że w mojej pamięci zostają tylko dobre wspomnienia, a te złe i przykre gdzieś ulatują. Myślę, że dzieje się tak dlatego bo tylko to co dobre warte jest zapamiętania :)

Magda Kupis
9 lat temu

też lubię wracać do wspomnień :)
czasem same wracają. Moje jedno z najpiękniejszych choć całkiem zwyczajnych powraca, gdy poczuję zapach malin wygrzewających się na słońcu :)

Natalia Legieć
9 lat temu

do wspomnien warto wracac.. do kazdych.. !!! :) my cala rodzina czesto wspominamy dawne czasy

sylwiagkap
sylwiagkap
9 lat temu

Każdy wraca do wspomnień, ja mając teraz dwu letniego synka staram się jemu pokazać jak kiedyś trwało dzieciństwo moje, pokazuje jemu jak jesteśmy u dziadków gdzie mama się bawiła, za każdym razem rozmawiam z nim i mówię do niego: „Mam nadzieję że tobie dzieciństwo uda się, i kiedyś będziesz je wspominał tak samo jak mama”. Ja opowiadam często z mężem na wzajem nasze dzieciństwo, jego troszkę inaczej brzmi ponieważ on jest jedynakiem, ja pochodzę z rodziny wielodzietnej, i za każdym razem słyszę od niego przynajmniej miałaś to dzieciństwo z rodzeństwem. Miłe mam wspomnienia i zgadzam się z Tobą, zawsze powracam… Czytaj więcej »

Natalia Legieć
9 lat temu

miejmy nadzieje ze te wspomnienia ktore opowiadamy naszym dzieciom w czyms im pomoga.. moze beda probowaly nas nasladowac? nasze zabawy, nasze relacje z bliskimi.. oby :)

sis
sis
9 lat temu

takie wspomnienia warto pielęgnować, to cudowna ostoja podczas trudnych chwil w życiu.

akinom83
akinom83
9 lat temu

aż się rozmarzyłam ….:)
prócz psa i drzewa- ale za to z siniakami ;) wszystko się zgadza :)
tylko u mnie to Dąbie ;) nie za naszych czasów co prawda – ciut wcześniej …o jakieś naście, dziesiąt lat ;)
dobrze że są „takie” okna :))))

Żaklina Kańczucka
9 lat temu
Reply to  akinom83

Jakie dziesiąt, a co my, emerytki? ;p poza tym, w moich wspomnieniach zarówno Dąbie jak i Borówkowa- rulez ;)

Edyta Skrzydło
Edyta Skrzydło
8 lat temu

No nie emerytki, ale….., wspomnienia coś pieknego. Również często wspominam głównie moją babcię ukochaną.

Ania Stanczak
9 lat temu

ale cudowny artykuł!! jak kartka z pamętnika….

Marta Ulińska
9 lat temu

Nasza rodzina ma taką nie pisaną „tradycje”, na każdych urodzinach wspominamy śmieszne sytuacje z naszym udziałem :)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close