Kulinaria 30 września 2017

Zbierasz grzyby? Jesteś świadoma, że to niebezpieczne?

Sezon na zbieranie grzybów można uznać za otwarty i to z wielką pompą. Grzyby aż się wysypują z lasu, a raczej z koszyków, w których je ludzie wynoszą.

Widzę to nie tylko z okna, ponieważ mieszkam prawie przy lesie. Obrazy tych pełnych koszy krzyczą do mnie również z ekranu komputera. Są to kosze, siatki, pełne bagażniki, ale są też przetwory, marynowane, sosy i… o zgrozo są też fotografie, które napawają mnie przerażeniem!!

Otóż są to zdjęcia, do których przypisane jest pytanie – co to za grzybki, mogę je zjeść?? I nie są to zdjęcia pojedynczych egzemplarzy, ale porządnej kolekcji zebranej na spacerze czy choćby koło domu.

Mam ochotę krzyczeć – weźcie się ludzie opamiętajcie! Po co je zbieracie, jeśli nie wiecie czy nadają się do spożycia?? Gdzie tu sens? Gdzie tu myślenie?

Wrzucając grzyby do koszyka, a potem ich zdjęcie do sieci, liczycie na odpowiedź, na potwierdzenie, że wszystko jest z nimi w porządku, że gdy je przygotujecie będą pyszne i nic nikomu się nie stanie…??!! Przecież w ten sposób narażacie nie tylko siebie, ale swoje rodziny, swoich najbliższych.

A co będzie, jeśli ktoś się pomyli, potwierdzi, że grzybek jest dobry a okaże się, że tak nie jest?? Nie każdy grzyb ma w sobie goryczkę, która ostrzega i mówi – nie jedz mnie. Tak wiele grzybów ma swoje „fałszywe”  odpowiedniki, które minimalnie różnią się od tych dobrych, a ich zjedzenie ma fatalne skutki.

Tak naprawdę to nie wiem, co mam Wam powiedzieć, oprócz tego, że tak poważnie to mam ochotę Wam nakopać w cztery litery, albo konkretnie potrząsnąć, tak dla opamiętania. Jednak ponieważ, jestem po tej drugiej stronie ekranu, najnormalniej w świecie ostrzegam i proszę. Zanim zerwiecie, zanim przyrządzicie i podacie do zjedzenia – pomyślcie! Może warto najpierw poprosić kto się zna na grzybach, aby Was również nauczył i to nie poprzez lekcje on line, ale takie w realu?

Wyjście do lasu, tym bardziej z dziećmi, może być wspaniałą wyprawą pełną przygód, plądrowania zakamarków, poznawania przyrody, a grzyby to rzecz drugorzędna. Szczególnie jeśli nie macie wystarczającej wiedzy w tym temacie…

 

15
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Julka DydakAnna FirsztAnna StefanekW roli mamy - wrolimamy.plPani Miniaturowa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Julka Dydak
Gość

Ciekawa jestem co cię tak wkurza….?

JulkaD
Gość
JulkaD

Trochę racji masz, ale ja myślę że ludzie odpowiedzialni zbierający te grzyby wiedzą co wkładają do koszyka, przecież sami je będą jedli.

Magdalena
Gość
Magdalena

Mam taką nadzieję. Ale ilość takich pytań mnie przeraża.

Anna Stefanek
Gość

Nie rozumiem irytacji… wysyła się zdjecie z pytanie do tych co się znają…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ale jak to widać milion razy dziennie to mam dość. A jak się ktoś pomyli??

Anna Stefanek
Gość

Jest ryzyko jest zabawa… sezon grzybowy się kończy

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Myślę, że dlatego tak to na mnie działa bo ta ilośc tych pytań jest tak wielka, że szok.

Anna Firszt
Gość

A niech pytają!! Na grupach w których jestem pytają też,przewijam post i tyle.

Pani Miniaturowa
Gość

Mnie to osobiście przeraża, że ktoś uzależnia życie lub zdrowie swojej rodziny od wiedzy obcych ludzi w internecie, czy akurat tego grzyba rozpoznają. A jak ktoś się pomyli? :/ Ja zbieram tylko te grzyby, które mi chłopak pozwoli zbierać, bo był tego uczony od dziecka dosłownie.

milena Kaminska
Gość
milena Kaminska

Ja zbieram tylko te które znam. A jeśli któregoś jestem nie pewna niebiore

Magdalena
Gość
Magdalena

Robię dokładnie to samo.

Sabina
Gość
Sabina

A mnie dziwi to że ludzie nie gotują grzybów tylko przyniosą ładne podgrzybki, maslaki czy prawdziwki umyja oczyszcza i na patelnie. Przecież to się w głowie nie mieści jak można nie ugotować grzybów przed dalszą obróbką.

Karolina Zymna
Gość

Ja uwielbiam zbierać grzyby…kocham chodzić po lesie…to dla mnie relax…
Też mnie to przeraża że ktoś pyta o grzyby…ja jakbym się nie znała to bym wcale nie jeździła…nie wyobrażam sobie narazić rodziny na moją bezmyślność…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

w punkt!

Radek Paulinka
Gość

My zbieramy te ktore znamy uczyl mnie Tata jak bylam mala zawsze jezdzilismy do lasu teraz z mezem tybardIej ze mieszkamy kolo lasu a jeszcze sie pochwale ze mam WOR ususzony pomrozone I ze 20 sloiczkow! I oczywiscie kurki do. Jajecznicy mniaaaam

Emocje 30 września 2017

Jest Gang Świeżaków, są i tatuaże. A co, matka to niby nie może?

Ostatnio dostałam od męża propozycję bardzo nietypowego prezentu. Okazja nie byle jaka, bo zarówno rocznica ślubu jak i moje nadchodzące urodziny, więc szanowny małżonek zaproponował mi możliwość zrobienia tatuażu. Nigdy nie byłam specjalnie przekonana do zdobienia własnej skóry rysunkami, ale u innych tatuaże, szczególnie te czarno-białe, bardzo mi się podobały. Raz się żyje, więc stwierdziłam że najwyżej na starość, jak nie będę mogła patrzeć na tatuaż, po prostu zdejmę lustra ze ścian.

Zanim oddałam się w ręce tatuatora, musiałam wybrać wzór. Chciałam być bardzo ambitna i opracowałam mieszankę własnej koncepcji i gotowca z internetu. Byłam z siebie niewiarygodnie dumna i poszłam z odręcznym malunkiem do tatuatora. Ten uśmiechnął się tylko i powiedział, że on mi tego nie zrobi, bo z czymś takim gania 90% licealistek. Kazał mi wrócić do domu i przespać się z pomysłem. Dałam sobie 2 dni na obmyślenie wzoru. Ostatecznie wybór padł na geometryczną wilczycę, bo nie aż tak często robi się takie tatuaże, więc z delikatną modyfikacją tatuatora ustaliliśmy wzór dla mnie.

Wszystko byłoby pięknie, poza jedną rzeczą – nie mogłam tego wzoru umieścić tam, gdzie planowałam. Wielkość oraz ten rodzaj wzoru nie wyglądałby dobrze na karku. Z kolei na nodze (tej na której mam mniej pajączków po ciąży ;) ) mam rozległą bliznę od kolana w dół, jako pamiątkę po nieszczęśliwym wypadku. Niestety na świeżych bliznach i na pieprzykach nie powinno się robić tatuażu, podobnie jak na rozstępach. Chodzi o to, że zbliznowacona skóra ma inną strukturę i tusz może inaczej się zachowywać, niż w zdrowej skórze, więc nie ma gwarancji, że w takim miejscu tatuaż będzie perfekcyjny. Zazwyczaj blizny można tatuować, gdy mają przynajmniej 2-3 lata, wtedy tatuaż może stać się ciekawym sposobem na zakrycie szpecącego miejsca. Jeśli najpierw chcecie zmniejszyć przykrą pamiątkę, sięgnijcie po maść na blizny pooperacyjne czy po oparzeniu. Nie zdziwcie się także, gdy tatuator poprosi o zaświadczenie od lekarza o braku przeciwwskazań do tatuowania.

Ostatecznie zdecydowałam się wytatuować wilczycę na wewnętrznej stronie przedramienia. Zanim tatuator przystąpił do dzieła, obejrzałam wcześniej wykonane przez niego prace oraz gabinet, pod kątem ryzyka zakażenia. Wzór o wielkości mniej więcej 8 cm x 5 cm tatuowany był ponad godzinę, nie licząc czasu przeniesienia wzoru na kalkę. Ta godzina była godziną dość intensywnych doznań, bo jednak skóra na przedramieniu u mnie jest dość wrażliwa (ponoć na żebrach jest tragedia, bo same kości), a uczucie wbijających się igieł specyficzne, jak gdyby skalpel przecinał skórę. Oczywiście nijak się to ma do bólu porodowego, więc jak dałyście radę na porodówce, bez problemu dacie i podczas tatuowania.

Pamiętajcie tylko, że nie każdy może zrobić tatuaż (pewne choroby, ciąża, a przy karmieniu piersią trzeba rozmawiać z lekarzem – ja dostałam zgodę). Po zabiegu trzeba go szczególnie pielęgnować, by ładnie się wygoił i dłużej cieszył oko intensywnymi barwami. Nie bójcie się pytać tatuatora o wszystko, co wam do głowy wpadnie. I dobrze się namyślcie nad sensem posiadania takiej ozdoby, jeśli nie chcecie jakiś czas po tatuowaniu cierpieć podczas wypalania wzoru laserem, żeby się go pozbyć.

Jeśli zapytacie mnie czy jestem zadowolona z takiego prezentu, będę krzyczeć że tak! To prawdziwy majstersztyk. W pewien sposób mnie wyróżnia, bo nie wybrałam pierwszego lepszego wzoru, tylko rzecz, która dla mnie ma duże znaczenie. Co więcej, planuję zrobienie jeszcze jednego tatuażu na karku. Bo wiadomo, jak jest Gang Świeżaków, to matka musi mieć tatuaże ;)

Uprzedzając pytania ze strony najbliższej rodziny, jak ja będę wyglądała z tatuażem na starość, z góry informuję, że tak samo, tylko ze zmarszczkami. Zmieniają się czasy i zmienia się mentalność ludzi. Myślę, że staruszka z rysunkiem na skórze nie będzie szokującym kuriozum. Pewnie nie takie widoki nas czekają, tak więc “Keep calm and get tatto” <3

 

46
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Dzień dobry mówi Wam dziś Żaklina :)

Julka Dydak
Gość

Dzień dobry. Delikatny makijaż, bardzo mi się podoba. Nie mam, ale u innych chętnie popatrzę. Jestem zdania że kobieta jest zawsze piękna pomimo wieku i żadne ograniczenia jej nie dotyczą miłego dnia Żaklino

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Miłego dnia :)

Sylwia Wnuk
Gość

Nie mam, nie będę miała bo za bardzo boje się igły ale podobają mi się jeśli są fajne u kogoś :)

Agata Wawrow
Gość

Zawsze mi się marzył. Może w końcu się odważe

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ja bałam się, bo w necie się naczytałam, jaka to będzie masakra, a nie licząc kilku momentów, gdy mocniej zaciskałam zęby, to było w porządku. Tatuator śmiał się, że jeszcze zatęsknię za tym bólem. W planach mam już drugi ;)

Agata Wawrow
Gość

I na zdjęciu to jest właśnie Twój? w tym miejscu zrobiłaś?

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Agata tak, wewnątrz przedramienia, widać do, gdy odwrócę rękę

Jagoda Polak-Wątor
Gość

A ja mam taki :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

zacny!

Jagoda Polak-Wątor
Gość

To prawda, a w ogonie ukryta jest data ur Matiego :-)

Monika Kramarczyk-Ptak
Gość

Oooo teraz widzę

Gabriela Broźny
Gość

Bardzo się cieszę że został poruszony ten temat, bo dalej panuje przekonanie, że ten kto ma tatuaż to zło wcielone, wymyślanie, gadanie „A po co Ci to” itp…wybacz starsze pokolenie, my już mamy inną mentalność, a nasze dzieci też będą miały inną…

Łukasz Wiola Grzybek
Gość

Ja mam :-) od 17tki ;-) czyli juz 10 lat, a maz ma dwa :-) corka je uwielbia kolorowac (sa czarne wszystkie). :-)

Kamila Kaczorowska
Gość

Kolorowanka na mamusi! Super zabawa.

Magdalena Jandzińska
Gość

Mam 7 :) na razie, bo w planach kolejne wzory. Moje córki bardzo lubią moje tatuaże, w pracy, przedszkolu, czy u lekarza nie mam z tym problemu. Także polecam :) Keep Calm & Get Tattoo ❤

Karolina Górowska
Gość

Ja mam dwa i planuje jeszcze jeden ;)

Dorota Grześ
Gość

Kocham tatuaże, mam trzy i bedzie czwarty:)

Ewa Kowalczyk
Gość

2 mc temu zrobilam też dużo myślam na ten temat. Czasy się zmieniły. To mój

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

bardzo w moim guście :)

Ewa Kowalczyk
Gość

:-). Dzięki hihi

Renata Mazurek
Gość

A drugi na plecach. Mały delfinek.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

fajny efekt rozmycia koloru :)

Sylwia Wojstroj
Gość

Ja nie mam tatuażu i mieć nie będę.

Jagoda Duda
Gość

Ja mam, znaczy dla mnie dużo ;)

Kinga Cieszyńska
Gość

mam kilka i będą następne ;) kolejny za parę tygodni ;)

żaden nie zerzniety z Neta, a panuje taka moda… wkurza bardzo.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Cudne i kolorki i Wasze miny :D

Kinga Cieszyńska
Gość

dzieki, to „usmiech” Tymka ?

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

przy okazji, musiałam się posiłkować netem, bo … nie umiałam dojść do porozumienia z tatuatorem, o co mi chodzi ;) żeby mu nie marudzić, pokazałam „gotowca” i na nim wprowadziliśmy zmiany. Kolejny „rozrysuję” z głowy. Oby :D

Kinga Cieszyńska
Gość

widzę, ze wyżej jest typowo zerzniety, temu o tym wspomniałam ;) inspirować się, a ‚przerysowac’ to juz jakaś różnica ;)

Malvina Askuntowicz
Gość

Mam dwa :)

Anna Pasikowska
Gość

Ze mną jest ciężko, bo…
Sama chciałabym mieć tatuaż, wzór upatrzony od mniej więcej 15 lat, ale…
No potwornie mi się nie podobają tatuaże
Jak widzę kogoś z dziarą na pół ręki, to co prawda powstrzymuję się od komentarzy, ale nie zachwyca mnie to i często moim zdaniem bardzo szpeci.
Na palcach jednej dłoni zlicze osoby, u których wzór i miejsce mi się podobają, sama też chciałabym rysunek tak usytuowany, żeby był niewidoczny na co dzień, a widoczny wtedy, kiedy ja tego chcę.
Mąż ma swój, wymarzony, dostał go z resztą w prezencie ode mnie, ale też mi się nie podoba

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

haha, rzeczywiście, ciężko :D

Sum Ka
Gość

Na razie 1 mały ale zapewne będzie 2

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

to tak jak u mnie. Miał być tylko jeden, a już mnie nosi ;)

Anisława Shepardowska
Gość

W sumie to już 3 razy się dziarałam, ale w ostatecznym rozrachunku posiadam dwie dziarki, bo jedna to cover. Jest jeszcze kilka miejsc, które chcę wytatuować. Każdy z moich tatuaży opowiada jakąś historię, ma ukryty sens. Mam przyjęte pewne granice, jeśli chodzi o tatuaże, nie podoba mi się np. wytatuowana cała ręka, ale generalnie nie przeszkadza mi to u innych. Na pytania, czy zdaję sobie sprawę, jak to będzie na starość wyglądać, odpowiadam, że z pełną świadomością podjęłam swoje decyzje.

Dorota Gęsiorska
Gość

Bardzo mi się podobają. Czekam tylko na odpowiedni moment i wzór :)

Emi Ka
Gość

Jak to mówią- mam i ja!

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Mam od 20 lat ;) albo coś koło tego :P

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ale jak to? I się nie chwali ;) ?

Emilia Lemanowicz
Gość
Emilia Lemanowicz
Gość
Agnieszka Ordyniec
Gość

Świeżutki ;)

Magdalena Fortuna
Gość

Jeden z moich

Mirka Wołujewicz
Gość

Mam ich 6… I dobrze mi z tym :)

Radek Paulinka
Gość

Mam jeden I planuje kolejne dwa a moze I trzy

Uroda 29 września 2017

Wyjątkowa korzyść z posiadania córki

Jak była mała, nie ubierałam jej na różowo, naszło ją mniej więcej w wieku pięciu lat, na co patrzyłam z przerażeniem, bo mam na ten kolor alergię. Marzenia o przyszłej wymianie ciuchów z Duśką odpływały w siną dal. Na szczęście nie tylko marzenia odpływają, czas też płynie.

Rok temu:

Po raz tysięczny otworzyłam szafę i po raz tysięczny wypowiedziałam słowa jednakowo bliskie wszystkim kobietom na kuli ziemskiej: nie mam co na siebie włożyć. Nic to, że szafa pęka w szwach. Nic to, że domknąć się nie daje i to wcale nie w przenośni. Nic to, że z szuflad wystają niemieszczące się rajstopy i staniki, nie mam się w co ubrać i koniec.

Czas na zmiany. Półka z napisem „schudnę” – won! Schudnę, to sobie nowe ciuchy kupię. Półka z napisem „sentymenty”- won! Sentymenty może ogrzeją serce, ale grzbietu już nie. Półka z napisem „ładne, ale wyszło z mody” tym bardziej won, w starej formie raczej nie wróci. A jak wróci, to patrz punkt pierwszy – kupię nowe.

Efekt? Trzy wielkie torby zakupowe ciuchów powędrowały do kontenera na odzież używaną. W szafie zostały trzy bluzki na krzyż, ale przecież tylko tyle nosiłam, reszta i tak się do niczego nie nadawała, teraz przynajmniej mogłam przestać się łudzić, że mam pełną szafę.

Duśka, która była świadkiem wyrzucania starych ciuchów, zapytała:

– To teraz nie będziesz miała półki z napisem „schudnę”?

– Nie. Jak schudnę, to sobie kupię nowe ubrania, albo pożyczę od ciebie.

Spodziewałam się protestu, jakiejś uwagi, że się w jej ciuchy nie zmieszczę, bo choćbym nie wiem ile kilogramów straciła, nigdy nie będę miała figury siedmiolatki, ewentualnie uwagi, że mi nie pożyczy, bo zniszczę, podrę, czy coś. Tymczasem…

– Mamo, ode mnie pożyczysz? Ale przecież ja noszę różowe, a ty nie cierpisz różowego…

Trafiony, zatopiony. Załatwiła mnie bez mydła.

 

Tydzień temu:

 

– Mamusiu, zobacz jakie fajne buty!

Fakt, super. Czarne, naćwiekowane, szkoda, że nie mój rozmiar. Kupiłabym natychmiast.

– Mamusiu, mogę je? I tak musimy jakieś buty na jesień kupić.

Że co ja słyszę? Moja córeczka prosi o czarne buty? Ona? Która jeszcze miesiąc temu mówiła, że czarny kolor jest okropny?? Później stwierdziła, że potrzebuje czarną kurtkę. Do kompletu. Kupiłyśmy.

 

Czasem na podwórko zakłada na bluzę mój ortalionowy bezrękawnik. Mówi, że tak jej wygodniej niż w kurtce.

 

Obstawiam, że góra za pięć lat będziemy nosiły te same ciuchy. Jak schudnę.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close