Zobacz jaką ma plamę! Dlaczego nie przebieram dziecka trzydzieści razy dziennie


Dziecko powinno być zadbane. Dla jednych zadbane to takie, które ma stylowy przyodziewek, jeżeli pasuje do przyodziewku rodziców, to jest już klasa. Dla innych zadbane to najedzone, umyte i ubrane, ale przede wszystkim dziecko musi być czyste.

Czyste czyli jakie?

Dla mnie czyste to takie, które wyszło czyste z domu…. Ale co gdy wychodząc upadło na kępę trawy, a 10 metrów dalej po chodniku spacerował sznur mrówek i dzieć koniecznie musiał się położyć na ziemi, żeby zobaczyć za czym kolejka ta stoi. Potem były krzaki i zbieranie mleczy, a taki mleczyk brudzi ręce na czarno, a jeszcze później był piach i ten klejący mleczyk razem piachem pięknie się uzupełniły na bluzce i spodniach. Teraz mam brudne dziecko – czy to znaczy, że jest zaniedbane?

(Nie)zawsze czysto

Dzieci to żywioł. Jestem szczęśliwym posiadaczem dwulatka i roczniaka. Młodsza latorośl zaczęła chodzić, starsza wspinać się, biegać, wślizgiwać w różne otwory, przeciskać przez szczeliny, obydwie panie brudzą się na potęgę. Podczas moich podbojów wakacyjnych, często słyszałam, że przydałoby się przebrać którąś z latorośli bo spodnie już brudne, bo na kolanie plama, bo upadła, bo lody jadła, w końcu padły słowa: „ja czasami przebierałam swoje dzieci po trzydzieści razy dziennie” i pomyślałam sobie, dżizas, toż te dzieci życia nie miały. Szczerze? Ja bym zwariowała gdybym miała hrabiny przebierać choćby po dziesięć razy na dobę. To jest dwadzieścia sztuk getrów młodzieżowych tudzież dziecięcych dziennie, czyli czterdzieści nogawek dziennie, dwadzieścia bluzek dziennie, czterdzieści skarpet dziennie, ludzie ja tyle nie mam w szufladzie.

Brudem zarośniesz i zły przykład dzieciom dajesz

Tak matko, może być, że słyszysz od życzliwych, iż twoja progenitura ma plamę, i koniecznie trzeba ją przebrać, bo co ludzie powiedzą?! A jeszcze pomyślą, że  leniwa jesteś i pozwalasz dziecku w brudnych ciuchach biegać. Ja się nie zgadzam, ja protestuję. Powiem więcej, ja nie przebieram swoich dzieci po kilka razy dziennie.

Czystość jest przereklamowana

Uwaga będzie gorąco. Portal Eco news opublikował niedawno bardzo ciekawy artykuł, na temat ekspozycji dzieci na zarazki. Z przeprowadzonych na Universytecie Chicago badań wynika, że wbrew powszechnie panującej opinii, kontakt z zarazkami ma zbawienny wpływ na nasz układ odpornościowy. Teraz skandaliczna informacja, albowiem dotycząca smoczków, a to drażliwy temat. Gotowi? Co robicie ze smoczkiem gdy spadnie na ziemię? Większość przelewa wrzątkiem, wyparza, myje, dezynfekuje. Chciałoby się krzyknąć w Internety „tylko nie oblizuj!”. Bazinga kochani! Jak pisze dr Jack Gilbert – jeden ze sprawców rzeczonych  badań, zarazki z ust osoby dorosłej pozostawione na smoczku dziecka, będą stymulowały jego układ immunologiczny, przez co dziecko nabierze odporności. Szok i skandal! A jednak, coś w tym jest. Oczywiście jeżeli mamy grypę, czy choćby próchnicę, nie oblizujemy smoczka, jednak badania uwzględniają bakterie i zarazki z ust całkowicie zdrowej osoby dorosłej.

Jeżeli macie ochotę zgłębić ten temat znajdziecie wszystkie informacje w książce Dirt is Good: The Advantage of Germs for your Child’s Developing Immune System, sprawcami zamieszania z brudem są dr Jack Gilbert i dr Rob Knight z Uniwersytetu Chicago.

Nie jedz z ziemi

W zanadrzu mam jeszcze jedną kontrowersyjną ciekawostkę. Magazyn Discovery opisał badania, które udowadniają, że wprowadzenie do organizmu bakterii z gleby wspomaga produkcję serotoniny, a co za tym idzie poprawia nastrój i pomaga zwalczać depresję. Jak dostarczyć bakterie? Wystarczy przebywać na świeżym powietrzu, pracować w ogródku lub zjeść warzywo wykopane z ziemi. A co z chorobami brudnych rąk? Nie mam pojęcia, nie wspominali ;-) Zapewne uwzględniają tylko czystą ziemię.

Mamo daj się pobrudzić

Każdy rodzic wie, że nawet klocki za 300 srebrników nie zastąpią zabłoconych patyków, czy żwiru z podwórka. Bawiąc się w ten sposób dziecko stymuluje wszystkie zmysły jednocześnie, nic więc dziwnego, że szybciej zapamięta np. mnożenie przez pięć używając znalezionych muszelek. Ponadto wyrywanie dziecka z zabawy w celu przebrania, zniechęca do jej powrotu. Jak kopać dziurę w ziemi, czy budować bazę z gałęzi gdy nie można się pobrudzić.

A jak to jest u was z tym przebieraniem?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Wcale mnie nie zaskoczyła Twoja wypowiedź w kwestii smoczka. Ja swoim dzieciom co prawda nie wyparzałam, ale płukałam wodą. Moja córka wychowała dzieci bez smoczka. Ona inaczej wychowuje swoje dzieci. Ja inaczej. Moje dzieci chorowały, a jej nie CHORUJĄ.

  2. milena kamińska

    W żadnym wypadku nie przebieram kilka razy dziennie. U nas jest zasada iż szafa podzielona jest na dwie części te wyjściowe (przedszjmikole, gości itp) i te na codzień (dom podwórko). Gdy wracamy ze szkoły pracy przedszkola wskakujemy w ubrania tzw “robocze” i w tym przez cały dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Przygotowujesz się do porodu? Te rzeczy nie przydadzą ci się w szpitalu


Pakowanie torby do szpitala to dość emocjonujący moment. Po raz tysięczny sprawdzasz, co masz na liście, porównujesz z zawartością torby, rozpytujesz rodzinę i znajomych, by na pewno niczego ci nie zabrakło. Są rzeczy potrzebne, są takie, o których zapomnieć nie można. I są też takie, których pakować nie musisz.

Gruby szlafrok frotte – chociaż wydaje się niezbędny w szpitalu, tak naprawdę nie będzie ci do niczego potrzebny. W szpitalach, szczególnie na oddziałach położniczych, zazwyczaj jest bardzo ciepło. Tak bardzo, że będziesz raczej myślała o tym, co możesz z siebie zdjąć, a nie, co jeszcze na siebie założyć. Jeśli czujesz, że nie poradzisz sobie w szpitalu bez szlafroka, zapakuj cienki, który nie zajmuje dużo miejsca. Jest jednak wielce prawdopodobne, że i tego nie założysz.

Ciepłe kapcie frotte – są tak samo nieprzydatne jak szlafrok. Co prawda są mięciutkie i cieplutkie, ale przecież w szpitalu i tak jest gorąco, a ty za wiele się nie nachodzisz. Lepiej mieć ze sobą gumowe klapki lub japonki, sprawdzą się szczególnie pod prysznicem. No i są antypoślizgowe, czego o miękkich kapciach nie da się powiedzieć, a podłoga w szpitalu potrafi być śliska.

Jedzenie – chociaż o szpitalnym menu krążą legendy, a internet aż pęka w szwach od zdjęć szpitalnego jedzenia, nie pakuj do torby niczego, co powinno być przechowywane w lodówce. Zazwyczaj na oddział przypada jedna lodówka i stoi ona gdzieś na końcu korytarza. Po porodzie możesz nie mieć siły do niej dotrzeć, szczególnie jeśli przydarzy ci się cesarskie cięcie. Szpitalne lodówki są myte i opróżniane raz na tydzień, jeśli w porę nie wyjmiesz swoich zapasów – stracisz je. Lepiej bazować na tym, co przyniesie mąż, który z pewnością będzie codziennym gościem.

Zapas kosmetyków dla niemowlęcia – dzieci w szpitalu są kąpane przez położne, a one korzystają ze szpitalnych kosmetyków. Nie martw się, nie zabraknie ich. Na ogół dostarczają je sponsorzy, dla których to okazja do reklamy. Co nie znaczy, że te kosmetyki są złe. Możesz bez obaw stosować je także w domu. A dla dziecka weź jedynie krem na odparzenia, bo przewijanie to twoja działka.

Zapas ubranek – może się okazać zupełnie niepotrzebny. Wiele szpitali zapewnia garderobę dla najmłodszych, trzeba mieć jedynie ubranko na wyjście. Poza tym umówmy się, na dwa dni naprawdę nie musisz pakować połowy komody.

Kosmetyki do makijażu – nawet jeśli na co dzień nie wyobrażasz sobie pokazywania się ludziom, choćby tylko domownikom, bez makijażu, w szpitalu szybko o tym zapomnisz. Pochłonięta dzieckiem nie będziesz miała czasu na zadbanie o perfekcyjny wygląd.

Elegancka koszula nocna – nie będzie zbyt praktyczna, a do tego łatwo ją pobrudzić. Poród i pierwsze dni po nim nie należą do najłatwiejszych i najczystszych. Zapakuj koszule rozpinane z przodu tak, by łatwo było ci karmić niemowlę. Eleganckie koszulki na ramiączkach muszą trochę poczekać.

Woda w dużych butelkach – może się okazać równie potrzebna, co niedostępna. Po porodzie, nieważne czy będzie to poród naturalny, czy cesarskie cięcie, możesz być tak słaba, że podniesienie butelki pełnej wody będzie ponad twoje siły. Zamiast jednej dużej butelki zapakuj kilka mniejszych, najlepiej z dziubkiem. Co prawda zapłacisz troszkę więcej, ale za to przynajmniej się napijesz.

Książki – będą leżały na dnie torby i niepotrzebnie zajmowały miejsce. Jeśli nie będzie komplikacji, ze szpitala wyjdziesz już po dwóch dniach. Naprawdę myślisz, że między karmieniem, przewijaniem, uspokajaniem noworodka i własnym przerywanym snem, dasz radę przeczytać więcej niż kilka stron?  

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Ze wszystkim bym się zgodziła .. ale książki przydadzą się mamie przyszłej .. która musi leżeć przed porodem .. z nudów nie ma co robić to dobrze się czyta w szpitalu ..

    1. Leżałam tydzień na patologii i jakoś nie udało mi się spokojnie poczytać tyle się działo. No ale może inne mamy będą miały więcej szczęścia ;)

    2. Ja akurat tak się nudziłam tydz czasu że książki były dla mnie jedynym zbawieniem

    3. Ja też cieszyłam się że książkę miałam ze sobą.

  2. Ciekawe j przydatne, z jednym ale – może w szpitalach w dużych miastach (poznan) na oddziałach wszystko jest. W szpitalach w dziurach na końcu świata – typu gostyń, trzeba mieć dla dziecka i siebie absolutnie wszystko- z pieluchami, podkładami, papierem toaletowym, kosmetykami etc. Jak czegoś nie masz to twój problem,na pewno nie dostaniesz. Także wiecie… lepiej zrobić wywiad w konkretnym szpitalu do którego planujemy trafić ;) a z tym szlafrokiem- prawda ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Dzieci z AZS wymagają łagodnej i skutecznej pielęgnacji. Poznaj fakty o atopowym zapaleniu skóry


Skóra to największy narząd u człowieka. Stanowi ona barierę, która zapobiega wnikaniu do wnętrza chorobotwórczych drobnoustrojów, alergenów, a także substancji drażniących. Nie każdy z nas może cieszyć się jej doskonałą kondycją.

Często narzekamy na wypryski, nierównomierny koloryt, wysypki czy zaczerwienienia. Część nas może cierpieć z powodu egzemy i atopowego zapalenia skóry (AZS), które szczególnie wymaga delikatnej, przemyślanej pielęgnacji.

AZS to częsta, przewlekła zapalna choroba skóry, której towarzyszy uporczywy świąd i suchość. Powoduje ją dysfunkcja bariery skórnej, przez którą następuje utrata wody i w następstwie pojawia się stan zapalny. Aż 85% osób z atopowym zapaleniem skóry pierwsze objawy zauważa u siebie przed ukończeniem piątego roku życia. Mogą na nią cierpieć zarówno niemowlęta, jak i osoby dorosłe. Z powodu AZS cierpią częściej kobiety i ci, których oboje rodziców miało stwierdzone alergie.

Objawy atopowego zapalenia skóry mogą się zmieniać z upływającym czasem. Na początku pojawiają się zaczerwienienia, pęcherzyki, a niekiedy nawet sączące rany. Z upływem lat skóra staje się grubsza, bardzo przesuszona. U małych dzieci zmiany obserwuje się przede wszystkim na policzkach i czole, u starszych dzieci na łokciach, kolanach, wewnętrznych częściach nadgarstków. U dorosłych zmiany najbardziej widoczne są na twarzy, karku, stopach i dłoniach.

Atopowe zapalenie skóry należy diagnozować i konsultować z lekarzem dermatologiem lub alergologiem, ponieważ często jest mylone z wypryskiem kontaktowym, grzybicą, czy świerzbem. Często potrzebne są leki przepisane przez specjalistę, ale równie ważna jest odpowiednia, codzienna pielęgnacja. Należy pamiętać, że leczenie AZS często okazuje się długotrwałe i trudne, więc chory musi wykazać się odpowiednią dyscypliną i cierpliwością przy nakładaniu zaleconych maści.

Aby przywrócić skórze jej właściwości i chronić przed przykrymi objawami, należy stosować odpowiednie preparaty do skóry atopowej i z egzemą. W przypadku umiarkowanych stanów zapalnych sprawdzi się domowa pielęgnacja, taka jak przy zastosowaniu np. Bepanthen sensiderm, Taki krem stosuje się w celu zmniejszenia świądu i zaczerwienienia w przypadkach atopowego zapalenia skóry, jej suchości, reakcji alergicznych, innych wyprysków.

Wzmocniona dzięki pielęgnacji warstwa lipidowa skóry, zapewnia lepszą ochronę przed czynnikami drażniącymi i przynosi, jeśli nie ustąpienie objawów, to znacznie ich złagodzenie. Warto zwrócić uwagę na to, by kosmetyki, po które sięgają osoby z wrażliwą skórą, były pozbawione konserwantów oraz środków zapachowych, które mogą niepotrzebnie ją podrażnić. Lepiej nie eksperymentować dowolnie i trzymać się wypróbowanego kosmetyku, aby nie pogorszyć stanu i tak wrażliwej skóry. Odpowiednio dobrany preparat potrafi również wydłużyć okres remisji atopowego zapalenia skóry.

Warto zwrócić również uwagę, by kosmetyk można było stosować od pierwszych dni życia (przecież niemowlęta z egzemą i AZS wymagają wyjątkowo troskliwej pielęgnacji), a także w ciąży i podczas karmienia piersią, bez szkodliwego wpływu na organizm.

AZS ustępuje z wiekiem u 40% dzieci. Choroba jest długotrwała i czasem towarzyszy przez całe życie, dlatego warto pamiętać o zabezpieczeniu skóry także w czasie bez dokuczliwych dolegliwości skórnych. Należy również unikać stresu, stosowania zwykłych drażniących kosmetyków, proszków do prania oraz chronić skórę przed możliwością zakażeń, wahań temperatury i wilgotności powietrza. To oraz wsparcie delikatnego i skutecznego kosmetyku pozwoli utrzymać chorobę w ryzach.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. I nasza mała miała zdiagnozowane AZS. Na początku było ciężko. Najważniejsza jest odpowiednia pielęgnacja

  2. Odpowienia pielęgnacja niekazde kremy na atopowe skórę pasują akurat mojemu dziecku ale po znalezieniu najlepszego dającego efekty można żyć normalnie

  3. Trzeba pilnować, konsekwetnie dbać o skórę. A u nas i to co corka je. Moja kochana trzylatka wie ze po biszkopciku jest wysypka :)
    Najtrudniej wytłumaczyć to innym ze nawet “raz na jakiś czas” jak mi to wmawiają nie zaszkodzi.
    Masakra :/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Zaszłaś w ciążę? Gratuluję. I współczuję – te dolegliwości uprzykrzą Ci życie!


Miesiączka jak przychodziła do Ciebie co miesiąc, tak nagle zniknęła. Najpierw nerwowo wertujesz kalendarz, żeby sprawdzić, czy aby na pewno to jej termin. Późniejsz lecisz do apteki po test ciążowy, robisz, sprawdzasz i… są dwie kreski!! Zastanawiasz się, co będzie teraz?

No cóż, teraz przygotuj się psychicznie na to, co Cię czeka w najbliższym czasie. A bywa różnie. Jeśli masz choć odrobinę szczęścia, pierwsze ciążowe tygodnie mogą minąć Ci całkiem przyjemnie i o błogosławionym stanie będzie Ci przypominać jedynie brak miesiączki. Ale jeśli tego szczęścia Ci zabraknie, to już Ci współczuję, bo Twój organizm da Ci do wiwatu!

A jak konkretnie może Ci dokuczać?? No na przykład…

Zawroty i bóle głowy

Zawroty głowy jak po niemałej libacji alkoholowej i bóle jak przy najgorszym kacu. Upierdliwe, niemal nieustające, trudne do zniesienia – w najlepszym wypadku pomęczą Cię kilka dni lub tygodni, w najgorszym potowarzyszą Ci w całym pierwszym trymestrze – znam to z autopsji! I nie, żebym chciała Cię na dzień dobry dołować, ale czasami nie da się ich niczym pokonać. Po prostu trzeba je jakoś przeżyć.

Nudności i wymioty

Słynne poranne mdłości – nie wiem kto je tak nazwał?! Bo w rzeczywistości (bardzo często) męczą całymi dniami! Rano, w południe i wieczorem. Przy pustym żołądku i pełnym. Prowokują je różne smaki i zapachy, które jeszcze do niedawna tolerowałaś, albo nawet lubiłaś. Smażony olej, ryby, gotowane jajka, perfumy Twojego faceta, albo tej kobity co to dzisiaj stała za Tobą w kolejce w Biedronce – no nic tylko pawia puścić.

Jedne ciężarne rzygają dalej niż widzą – nie mogąc nad tym zapanować, więc w miejscach publicznych również. Inne tylko mdli, ale tak uporczywie i niemal nieprzerwanie, że w zasadzie nie wiadomo co jest gorsze?

Zmęczenie i senność

Przed ciążą miałaś mnóstwo werwy, świetnie radziłaś sobie z pracą zawodową i domowymi obowiązkami, uprawiałaś sport i co tam jeszcze… A teraz? Ciąża odbiera Ci wszystkie siły witalne i chęci, a w zamian oferuje permanentne zmęczenie i senność. Zmuszasz się, by co rano wstać z łóżka, pójść do pracy,  na zakupy, zrobić obiad, czy posprzątać. Bo na nic, naprawdę na nic nie masz siły. Ciągle tylko byś spała, w każdej pozycji i o każdej porze dnia.

Jeśli spodziewasz się pierwszego dziecka, jesteś w trochę lepszej sytuacji, ale jeżeli masz już choć jednego berbecia pod dachem, to sory boss, nie utniesz sobie (tak łatwo) drzemki.

Bóle brzucha

Być może myślisz, że jak już zaszłaś w ciążę, to przez 9 miesięcy będziesz mieć totalny “brzuchowy” luz, bo bez comiesięcznej menstruacji. Ale niestety, muszę Cię zmartwić – brzuch będzie w dalszym ciągu Ci dokuczać, może nawet bardziej, bo w jego wnętrzu, już od pierwszych chwil po zapłodnieniu zachodzą ogromne zmiany. Mniejsze lub większe bóle, skurcze, kłucia i inne atrakcje (również żołądkowo-jelitowe)  to prawie codzienność.

Wypryski na twarzy

Nic tak nie psuje wizerunku i nastroju jak widok przybywających na twarzy kolejnych wyprysków! Jeden zniknie, to pojawia się następny. Jedne gromadzą się na czole, inne na brodzie, a jeszcze inne nie znają litości i atakują całą twarz, a nawet i plecy – okropność! A najgorsze jest to, że niewiele można z tym zrobić, bo to kwestia szalejących teraz w Tobie hormonów. Trzeba więc to po prostu jakoś przeczekać.

Huśtawka nastrojów

À Propos hormonów. One to powinny zostać rozstrzelane, bo poza pryszczami serwują też taką huśtawkę nastrojów, że czasem ciężko to wytrzymać – Tobie i Twojemu najbliższemu otoczeniu. Raz się śmiejesz, potem wściekasz, a za chwilę płaczesz. I tak w kółko. Nikt nie wie, o co Ci chodzi i jak temu zaradzić, ale nic dziwnego skoro Ty sama nie wiesz, o co biega?

Bolesne piersi

Bolesne, wrażliwe i rosnące w oczach piersi. Twojego faceta może to i cieszy, ale Ciebie niekoniecznie, zwłaszcza jeśli lubiłaś swój rozmiar sprzed ciąży. Teraz musisz nauczyć się żyć z małymi balonami, co to nie mieszczą się w twoich biustonoszach, a nawet bluzkach. Konieczna jest więc rychła zmiana garderoby, ale z głową, bo za kilka/naście tygodni znowu rozmiar Twojego biustu się zmieni.

I po ciąży też.

W trakcie i po karmieniu piersią również, ale nie zadręczaj się tym na zapas! ;-)

Wypadanie włosów i kruche paznokcie

Z tym bywa różnie, jedne ciężarne cieszą się pięknymi włosami i mocnymi  paznokciami – oby tak było u Ciebie. Inne jednak męczą się z wypadającymi włosami i łamliwymi paznokciami. Krążą przesądy, że wpływ na to ma płeć dziecka – dziewczynki rzekomo odbierają mamom urodę, ale ile w tym prawdy – nie wiem. Może jak urodzę trzecie dziecko, pokuszę się o jakąś analizę na własnym przykładzie  ;-)

W każdym razie fakt jest taki, że ciąża, szczególnie jej pierwszy trymestr, nie zawsze jest kolorowy i cudny, a przyszła mama nie zawsze czuje się dobrze i olśniewa otoczenie swoją rozkwitającą w tym czasie urodą. Są niestety jej gorsze strony, które mogą znacznie uprzykrzyć te ulotne chwile, żeby nie powiedzieć – obrzydzić.

Ale na szczęście ciąża nie trwa wiecznie. Pierwszy trymestr szybko minie, związane z nim dolegliwości również, więc głowa do góry przyszła mamo ;-)

Przygotuj się psychicznie na kolejne tygodnie, które przyniosą inne, nowe dolegliwości, ale o tym rozprawimy następnym razem ;-)

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Oprócz wypadania włosów, kruchych paznokci i wyprysków towarzyszyła mi cała reszta. Nudności i wymioty do 5 miesiąca, a zawroty głowy i zmęczenie całe 9.

    1. Te nudności i wymioty do 5 miesiąca to już przesada! I kiepskie pocieszenie :P 😉

  2. Mi na “finiszu” pchły” nogi i męczył zgaga po zjedzeniu drożdżówki z jagodami i kruszonką, ale nie mogłam jej się oprzeć ;-) Pozostałych przypadłości brak :-)

  3. Przepraszam za błędy, słownik płata figle :-)

  4. Nudności porażka w każdej ciąży dokładnie tak samo podłe samopoczucie. ..jem ciągle a rano boje się wstać bo odrazu wyścig do toalety…

    1. Taka ciąża potrafi napsuć zdrowia mamie.. :/

  5. z pierworodnym trochę mnie mdliło w pierwszych miesiącach, z córcią (ostatnia) nic się jakoś specjalnie nie działo, za to ze środkowym dziecięciem – w życiu nie wyglądałam i nie czułam się tak dobrze. Ale to pierwsze miesiąca. Końcówka to inna śpiewka :D

  6. z 2 córkami nic mi nie było na początku pod koniec zgaga i skurcze łydek gdy spałam i chodziłam do 41 tygodnia z nimi i po 2 kroplówce urodziły się a 3 dziecko syn na początku mdłości ale na jakieś zapachy perfum i jajek gotowanych smażonych no i też na koniec zgaga i skurcze łydek i poród w 41 tygodniu i po 2 kroplówce się urodził no i z 2 córką i synem sama do szpitala zajechałam no i z synem jeszcze warzywka wykopywałam z ogródka przed szpitalem dzień

  7. Z pierwszym dzieckiem wymioty od 7 tygodnia do 5 miesiąca, drugie skróciło moje męki o mniej więcej 2 tygodnie. Poza tym w miarę ok:-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku