Emocje 22 maja 2017

35 powodów, które sprawiły, że dziś czuję się szczęśliwa

Podobno Duńczycy znaleźli sedno prawdziwego szczęścia. Tak popularne hygge – poczucie wewnętrznego szczęścia sprawiło, że wielu z nas ruszyło na jego poszukiwania w swoim życiu. Czym zatem jest szczęście? Według słownika PWN to  powodzenie w jakichś przedsięwzięciach, sytuacjach życiowych itp., po drugie uczucie zadowolenia, radości, po trzecie zbieg pomyślnych okoliczności. 

Szczęście dla każdego z nas będzie miało inny wymiar. Dla niektórych będzie to odnalezienie sensu swojego życia, dla innych pogodzenie się ze sobą np. ze swoją wagą. Dla mnie szczęście to suma czasu, pracy, miłości oddania bliskich mi osób. Gdyby nie oni, nie byłoby mnie tu i teraz, dlatego pragnę się z wami podzielić bardzo osobistą listą, a dokładnie 35 powodami, dlaczego czuję się szczęśliwa.

Miałam szczęście, że urodziłam się w rodzinie, która mnie kochała i wyczekiwała. Do tego urodziłam się w wolnym kraju, choć trwał w nim stan wojenny.

  1. Rodzice i dziadkowie poświęcali mi swój czas, z nimi nauczyłam się siadać, chodzić, a raczkowanie mnie zupełnie nie interesowało. Dziś dziękuję im za ich cierpliwość.
  2. Zachęcali mnie do mówienia, wspierali w nauce samodzielnego jedzenia
  3. Pozwalali mi nawiązywać kontakty z innymi, nie trzymali mnie pod kloszem
  4. Obdarzali mnie zaufaniem w moich wędrówkach po ogrodzie i byli przy mnie, gdy poznawałam świat.
  5. Pierwsze przyjaźnie i wspinaczki na drzewa. Po bolesnych upadkach wiedziałam, że mogę liczyć na to,  że moi rodzice mnie mocno przytulą.
  6. Przekroczyłam próg przedszkola, trafiłam na dobre opiekunki, choć niestety moja najlepsza przyjaciółka poszła do drugiej grupy.
  7. Ważne wydarzenie w życiu każdego dziecka. Pierwsze dni w szkole, nowi koledzy, nowe koleżanki, każdy dzień pełen wyzwań i nauki samodzielności.
  8. Pierwsza samodzielnie przeczytana lektura „Na Jagody” – choć wcześniej dostałam pierwszą dwóję – bo nie przeczytałam książki na czas :p
  9. Razem z kuzynkami dołączyłam do dziecięco-młodzieżowego chóru, z którym spędziłam wiele, wiele lat i przełamałam pierwszą tremę, gdy śpiewałam solo.
  10. Nauczyłam się jeździć na rowerze – do dziś pamiętam białego Reksia.
  11. Już nie byłam maluchem – od czwartej klasy należało się do starszaków. Wtedy też pierwszy raz się zakochałam w Harrisonie Fordzie, jako Indianie Jonsie, czy Hanie Solo.
  12. Pierwszy wyjazd za granicę bez rodziców, na występy z chórem – co to były za czasy….
  13. Pokochałam nocne obserwacje nieba. Chciałam zostać astronautą i polecieć tam wysoko do gwiazd, wzięłam nawet  udział w olimpiadzie z fizyki.
  14. Wielkim duchowym wydarzeniem w moim życiu była konfirmacja, wyznanie wiary w Boga.
  15. Pierwsze egzaminy do szkoły średniej – dostałam się do wybranego liceum!
  16. Duże piętno wywarła na mnie śmierć samobójcza koleżanki z ławki – wtedy zrozumiałam, jak ważne jest słuchanie drugiej osoby.
  17. Wybór przedmiotów do matury – pisemna z matmy, a ustna z geografii.
  18. Urodziny – nareszcie jestem pełnoletnia, choć jeszcze był ze mnie podlotek.
  19. Matura, egzaminy na studia, pierwsze porażki i sukcesy. Niestety nie dostałam się na archeologię, za to życie związałam z pedagogiką. Może to i dobrze, nie muszę przynajmniej grzebać w ziemi.
  20. Pierwszy rok studiów i poznanie przyszłego męża…
  21. Pierwsza samodzielna praca, do tego dzienne studia. Może dlatego dziś dobrze radzę sobie z domowym budżetem.
  22. Praca licencjacka i pytania co dalej, kim chcę zostać.
  23. Podjęłam się dwóch różnych studiów, kolejnych licencjackich i uzupełniających magisterskich.
  24. Wyjechałam na rok z kraju, na wolontariat do Anglii. To był rok dla mnie, tylko dla mnie. Polecam każdemu z ręką na sercu.
  25. Po powrocie wpadłam w wir pierwszej pracy w zawodzie, nie było łatwo…
  26. No i przyszedł czas na ślub, scementowanie związku, który trwał już blisko 7 lat.
  27. Po roku mieszkania w zatłoczonej kawalerce podjęliśmy ważną decyzję na najbliższe 20 lat – kredyt, na szczęście nie we frankach i zakup mieszkania. To była chyba jedna z najlepszych decyzji.
  28. Oczekiwanie i narodziny pierworodnego syna, wiele przelanych łez, kropli mleka, łez szczęścia. Cudowne uczucie, nie zamienię na żadne miliony.
  29. Powrót do pracy i rozłąka z dzieckiem, trudne chwile dla całej naszej trójki.
  30. Pierwsze słowo „kocham cię mama” – do dziś na samą myśl uginają się moje kolana.
  31. Przedszkole i radość z oczekiwania na drugą fasolkę.
  32. I pojawiła się nasza mała księżniczka, która ponownie wywróciła nasz świat, odbierając nam przespane noce.
  33. Tempo życia – świat przyspieszył przy dwójce, ale warto znaleźć czas by cieszyć się chwilą.
  34. Świadomość, że są osoby, które cię kochają bezgranicznie i które ufają, które polegają na tobie.
  35. Dziś mam świadomość środka życia, co jest dla mnie ważne, a co mniej istotne…

Nie posiadam całej mądrości świata, czy też patentu na szczęście. Po prostu wiem, że na moje szczęście, składają się nie tylko moje decyzje, ale także czas, miłość, działania ludzi wokół mnie, moich rodziców i dziadków. Moje szczęście to mój mąż i dzieci, którzy zmienili moje postrzegania świata, z którymi razem tworzymy całość. W dniu takim, jak dziś, te 35 lat, które minęły utwierdzają mnie w przekonaniu, że warto cieszyć się każdą chwilą i dzielić się nią z najbliższymi.

10
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
W roli mamy - wrolimamy.plNiepoprawna OptymistkaBarbara Heppa-Chudy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Niepoprawna Optymistka
Gość

Wszystkiego najlepszego! A lista cudna

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Dziękuję ?

Barbara Heppa-Chudy
Gość
Anonimowo
Gość

Ma prawie 9 miesięcy

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

❤❤❤

Anonimowo
Gość

Mnie osobiscie oprócz męża, dzieci i rodziców dużo radości daje ta, która była ze mną od początku- starsza siostra.

Anonimowo
Gość

Jeden ma 16 miesięcy drógi 2 miesiące to największe moje szczęście i radość ale oprócz nich karzdy dzień był jest i będzie szczęśliwy bo ja kocham życie

Anonimowo
Gość

akurat dziś ogrom szczescia dała mi moja siostra ,gdyz obdarowala mnie cudownym siostrzeńcem

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Gratulujemy!

Anonimowo
Gość

Powody do szczęścia mam dwa: moje córki Weronika i Gabrysia :)

Znad kołyski 18 maja 2017

Dziecko nie chce jeździć w gondoli? Ja znalazłam tylko jedno rozwiązanie

Nie dziwcie się temu, nie wszystkie niemowlaki są miłośnikami podróżowania w wózkach. Mój najmłodszy syn też nie był, do czasu. Ale o tym za chwilę.
Jeśli jesteś mamą malucha, który na widok wózka dostaje wręcz alergii, chyba dobrze wiesz, o czym mowa. Przez 4 miesiące, kiedy miałam wyjść z dzieckiem na dwór, oblewał mnie zimny pot. Bo co to za przyjemność ubierać dzieciaka (w moim przypadku dyrygować dwójką starszych i ubierać niemowlę) dobry kwadrans, gdy sama już gotowałam się w zimowej kurtce i wracać do domu po kolejnym przysłowiowym kwadransie.

Spacery były tragiczne i szczerze cieszyłam się, gdy psuła się pogoda. Nie musiałam taszczyć się z wózkiem, słuchać wrzasków najmłodszego i jęczenia starszych, że mały wrzeszczy. Nikt się za mną nie oglądał i nie komentował (raz się zdarzyło pełne oskarżenia – “ale to dziecko płacze”).

Na dworze dostawałam białej gorączki, bo nic sensownego nie mogłam zrobić. Ani bujanie nie pomagało, ani smoczek, przytulanka czy choćby miś-szumiś. Nic, zero! Na palcach ręki mogę policzyć spacery w ciszy, może ze trzy były. Zmieniałam kombinezony, ubranka, materacyk w wózku, ustawienie dna wózka, byle tylko nie było płaczu. Nie mogłam dojść o co chodzi, począwszy od stanu pieluszki, skończywszy na ewentualnej chorobie lokomocyjnej.

Jedyna poprawa była widoczna, gdy opuszczałam małemu budkę, by widział niebo, jednak zimą i wczesną wiosną jazda w wietrzne dni bez budki nie była najlepszym pomysłem.

Gdy mały skończył 4 miesiące, stwierdziłam, że dość tego, wyciągam spacerówkę. A mam w moim concordzie wygodną, kubełkową, gdzie mały stabilnie ani to siedzi, ani leży, nazwijmy to, zajmuje pozycje pół na pół ;). No i bingo, teraz spaceruję długie godziny, bo mały jak zaczarowany ogląda świat. Cisza, spokój, czysta przyjemność. Wcześniej jeździłam z dziećmi w stronę lasu, żeby nie zwracać na siebie uwagi wrzaskami najmłodszego, teraz obieram kierunek do miasta i chodzę z synami na lody. Nikt nie patrzy oskarżycielsko, nikt nie daje dobrych rad. Niebo a ziemia!

Wydaje mi się, że może po prostu mały się nudził, patrząc jedynie w budkę, bo jakoś na spacerach niespecjalnie sypiał. Albo nie lubił jeździć na płasko. A teraz najpierw zajmie się zabawką – gryzakiem, ogląda okolicę i po jakimś czasie po prostu zasypia. Po zaliczeniu spacerku po prostu siadam pod blokiem i czekam aż prezes sam się obudzi. Jest pięknie, więc i was pocieszę, jeśli też macie ten sam problem. W naszym przypadku pomogła dopiero przesiadka do spacerówki, nie traćcie więc nadziei, że i wasze dzieciaki w końcu przekonają się do bliższych i dalszych podróży w wózku.

Fot. Archiwum prywatne Ż. Kańczucka

29
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda Matuszewska
Gość

Chusta. Teraz nosidło. Spacer z wózkiem to był bieg z przeszkodami z dzieckiem na ręku. Zarówno starszy jak i młodszy syn. Później im przeszło.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

chusta to też super pomysł, sprawdzał się u mnie przy starszych synach. Młodszy nie przepada, niestety.

Magda Matuszewska
Gość

Przy starszym też postawiłam najpierw na spacerowke. Młody uwielbiał chustę.

Dorota Sawicka-Szałek
Gość

Moja mała nienawidził wózka. Chustowałam zatem. Paradoksalnie jak zaczęła chodzić do przedszkola nagle polubiła

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Rychło w czas ;)

Monika Piotrowska
Gość

Haha, mój syn tez odkąd skończył dwa latka nagle łaskawie zaczął jeździć. :P

Dorota Sawicka-Szałek
Gość

Moja zrobiła się wygodna, bo do przedszkola był kawałek a ja konsekwentnie odmawiała noszenia?

Agnieszka Siedlecka
Gość

Moja chustowana od urodzenia Teraz ma 21 m-cy i jak babcia trzyma wózek to chce się tam natychmiast znaleźć Pytanie co to ma wspólnego z tym że babcia zawsze ma coś dobrego ;-)

Dorota Sawicka-Szałek
Gość

?????

Agnieszka Kwiatkowska
Gość

U nas podzialal szumis

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

a u nas szumiś działa tylko w domu, podobnie jak szumiąca żyrafka. Szumiałam mu w wózku, czym miałam i dalej klops ;)

Anna Borkowicz
Gość

Spacerówka ale przodem czy tyłem do kierunku jazdy ? Ile młodzież miała miesięcy jak przeszłaś ma spacerówkę? Ja się cały czas waham ze młody za młody ….

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

ustawiłam przodem, tak jak na zdjęciu we wpisie :) Olek miał ciut ponad 4 miesiące, jak zaryzykowałam i zmieniłam gondolę na spacerówkę.

Anna Orlewicz
Gość

Dokładnie to najlepszy sposób :)

Anna Borkowicz
Gość

No to chyba dziś spróbuje tej przeprowadzki…:)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Anna powodzenia, oby efekt był taki jak u nas :)

Szulc Marzena
Gość

Jeśli jest regulacja kąta leżenia to nic się chyba nie może stać, przecież w foteliku dzieci jeżdżą od urodzenia. Anna Borkowicz my też już kilka dni w spacerówce , bo gondola była już na styk no i oczywiście strasznie nudna ?

Anna Borkowicz
Gość

Szulc Marzena przełożyłam spacerówkę…. zobaczymy co to bedIe dziś na spacerze :))))

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Anna daj znać, jak po spacerku :)

Anna Borkowicz
Gość

W roli mamy – wrolimamy.pl jest dobrze :)))

Szulc Marzena
Gość

Haha! Ale sobie kima ? My dziś odpoczywamy i jemy koło domu też w spacerówce ?

Szulc Marzena
Gość

A macie swoje sposoby na ochronę przed komarami i innymi owadami na spacerach dziewczyny?

Anna Borkowicz
Gość

mam moskitierę na wózek ale kiedyś pod moskitiera Jaśkowi wpadł kleszcz wiem chyba nie działa …. do Gucka jakoś robale nie lecą….

Łukasz Wiola Grzybek
Gość

Nasza mala uwielbiala jazde po nierownej drodze i najwiekszych wybojach :-D od razu zasypiala :-D

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

u mnie wyboje też działały, choć nie zawsze :) ale musiał być mocno zmęczony

Natalia Zielińska-Drzazga
Gość

Moja Zuzanna również nie lubila jezdzic w gondoli, doszlam do wniosku ze być moze jej tam po prostu za goraco. I gdy miala 6 miesiecy, przenioslam ja do spacerowki (kubelkowej) i wozek pokochala teraz ma 2,5 roku ale jak trzeba to wsiada bez problemu.

Ewa Klepczarek
Gość
Ewa Klepczarek

Normalnie Cię uwielbiam! Nie będę już miała wyrzutów sumienia, mam całkiem rozkładają spacerowke i od jutra spróbuję w nią wrzucić Mojego, choć ma 5,5 miesiąca, ale za to pełza, raczkuje i dzis właśnie zaczął próbować siadać. Lecz ciągle mi jakoś w nie smak było, że taki mały i w spacerowke. Dla mnie chustą była kwestia przeżycia, bo gondoli i stelaż samodzielnie nie zniosę – w szczególności na te 15 minut ?, nie koniecznie związane z rykiem Mojego, co raczej koniecznością wracanie na karmienia w związku z beznadziejną do tej pory pogoda.

Anna Maria Rutkowska
Gość

Jesli dziecko jest wiotkie nie ciągnie sie do siedzenia to nie powinno sie wozić w tej pozycji. Chusta tez pomoze na ten problem a do wózka mozna zapakować zakupy xD

Kasia A
Gość
Kasia A

Ja mam ten sam problem. Pierwszy miesiąc córka jeździła bez problemu-po prostu spała. Potem zaczął się problem. Wieczny płacz, po spacerze byłam znerwicowana, ledwo żywa.Ludzie się na mnie patrzyli, ciągle słyszałam „czemu to dziecko tak płacze”, Pani w aptece proponowała krople na kolki… Problem był tym większy,że miałam wózek podwójny (starsza córka jest tylko 20mcy starsza), gdyż starsze dziecko wręcz uwielbiało i uwielbia jeździć wózkiem. Gdy się zatrzymywałam żeby mniejszej dać mleko/picie starsza zaczynała krzyczeć,płakać,wstawać i wychodzić z wózka (szelki nie były w stanie jej zatrzymać). Wytrzymalam tak 4,5 miesiąca. Starszą wysłałam na kilka godzin do przedszkola,żeby się wybawiła i… Czytaj więcej »

Kulinaria 17 maja 2017

Placki owsiane – propozycja na smaczny i pożywny posiłek

Placki owsiane to idealna propozycja na pożywne śniadanie, podwieczorek lub kolację. Proste, smaczne i zdrowe. Ich przygotowanie nie zajmuje wiele czasu i wymaga tylko kilku składników. A największą ich zaletą jest to, że smakują nawet mojemu małemu niejadkowi.

Przedstawię je Wam dzisiaj w trzech od9słonach – każda jest prosta i pyszna, a na dodatek można je dowolnie modyfikować, dopasowując je do swoich (lub dziecięcych) kubków smakowych ;-)

Znakomicie smakują gdy są jeszcze ciepłe, ale zimne – dla dzieci, które nie mają czasu zasiąść do stołu – też są dobre!

Placki owsiane – przepis 1

Składniki:
1 szklanka mąki razowej lub pełnoziarnistej (ewentualnie pszennej)
1 szklanka płatków owsianych
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 jajka
2 łyżki cukru
1 duży jogurt naturalny (lub więcej)
opcjonalnie kilka łyżek kefiru (żeby nieco rozrzedzić bardzo gęste ciasto)

Sposób przygotowania:
1. W misce roztrzepuję jajka.
2. Wsypuję wszystkie suche produkty (mąkę, płatki owsiane, proszek do pieczenia, sodę, cukier), dodaję jogurt, kefir i dokładnie mieszam całość.
3. Na patelni podgrzewam olej i gdy jest już dobrze rozgrzany, łyżką nakładam ciasto, formując placki. Smażę je z obu stron na złoty kolor.

Placki można podawać w dowolnej formie, wedle uznania – z ulubionymi owocami, oprószone cukrem pudrem, polane miodem lub syropem klonowym, z odrobiną jogurtu naturalnego bądź śmietany… Co kto lubi ;-)

Jabłkowe placki owsiane – przepis 2

Składniki:
2 jabłka
2 jajka
1 szklanka płatków owsianych
4 łyżki mąki pełnoziarnistej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
garść orzechów włoskich

Sposób przygotowania:
1. Jabłka obieram ze skóry i kroję na mniejsze kawałki.
2. Wszystkie składniki wrzucam do kielicha blendera i miksuję na gładką, jednolitą masę.
Jeśli lubicie smak chrupiących orzechów, nie wrzucajcie ich do blendera, lecz posiekajcie nożem i dosypcie do gotowego ciasta.
3. Na patelni rozgrzewam olej, gdy jest już dobrze podgrzany, łyżką nakładam ciasto, formując placki. Smażę z obu stron na złoty kolor.

Placki można oprószyć cukrem pudrem i cynamonem, polać miodem lub podawać z plasterkami jabłka bądź ulubionym musem owocowym.

Bananowe placki owsiane – przepis 3

Składniki:
2 banany
2 jajka
1 szklanka płatków owsianych
1 łyżeczka cynamonu

Sposób przygotowania:
1. Banany obieram ze skóry i kroję na mniejsze kawałki.
2. Wszystkie składniki wrzucam do blendera i miksuję na gładką masę.
3. Na patelni rozgrzewam olej i gdy jest dobrze rozgrzany, łyżką nakładam ciasto, formując placki. Smażę z obu stron na złoty kolor.

Placki można podawać posypane cukrem pudrem i cynamonem, polane miodem, z dodatkiem pokrojonego banana.

1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magdalena Marczuk
Gość

Koniecznie musimy wypróbować!!

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close