5 niebezpiecznych rzeczy, które powinno robić twoje dziecko


Żyjemy w czasach, gdy niebezpiecznie jest wyjść boso na trawę, piasek na plaży czy zawiesić w domu firanki tzw. makarony. Bańki mydlane też są niebezpieczne dla dzieci poniżej trzeciego roku życia, bo mogą one wypić płyn, połknąć drobne elementy. Czy tylko mi się wydaje, że świat trochę zwariował na tym punkcie?

Na większości produktów znajduje się informacja – niedozwolone dla dzieci poniżej trzeciego roku życia,  bo produkt zawiera np. zbyt małe elementy, którymi mogą się zadławić. Dobrze wiemy, że rzeczywiście tak może być. To pociąga za sobą konsekwencje związane z doborem zabawek dla dzieci, ponieważ często bawią się one same poza uwagą rodziców i gdy mają potencjalnie niebezpieczną zabawkę nieadekwatną do wieku, o nieszczęście nietrudno. Natomiast posługiwanie się nożem to zdobywanie nowych umiejętności, pamiętajmy jednak byśmy w tej przygodzie byli zawsze razem z nimi.

Przedstawię wam 5 niebezpiecznych rzeczy, które powinny robić już przedszkolaki. Jesteście gotowi?

Zabawa z ogniem. Tak, dobrze przeczytaliście –  chodzi mi o zabawę dzieci z ogniem, oczywiście pod okiem rodziców. Musimy je nauczyć kontrolować to zjawisko. Nie nauczymy ich tej umiejętności pokazując obrazki w książkach, filmy, czy tłumacząc jakie zagrożenia niesie. Dzieci poprzez doświadczenia poznają tajemnice ognia, co się szybciej pali, czym najlepiej go ugasić, a wszystko to pod czujnym okiem dorosłego. Pamiętajmy, by informować ich o tym co mogą zrobić, a czego nie. Niech zapalą zapałkę, później świecę, a na końcu niech zgaszą obie rzeczy.

Ostry nóż i patyk. Pamiętacie te emocje, gdy potajemnie zabraliście scyzoryk ojcu lub starszemu bratu? Ileż rzeczy można  było z nim zrobić? Dlaczego dziś nie dać starszym przedszkolakom ostry nóż, finkę, czy scyzoryk, by zaostrzyli patyk, np. na kiełbaskę? Wystarczy, że wyjaśnimy lub pokażemy jak bezpiecznie mogą to zrobić: Usiądź wygodnie, rozszerz nogi, połóż patyk na twoim lewym udzie (jeśli dziecko jest leworęczne, na prawym udzie) i złap go lewą ręką i połóż ją na udzie. W prawej masz ostry nóż. Teraz wykonaj ruch od siebie z ostrzem skierowanym na zewnątrz i spróbuj zaostrzyć końcówkę patyka. Pamiętaj, palce trzymaj z daleka od ostrza. Jeśli ktoś będzie obok ciebie przechodził, zatrzymaj się, rób to powoli. Należy też zwrócić uwagę dzieciom, by przy tej czynności nie śpiewały, nie bawiły, ale by skoncentrowały się na zadaniu. Świat się nie zawali, jak przy pierwszym patyku nieco się zadrapią, czy skaleczą – bo do wesela się zagoi.

Rzucanie włócznią. Mamy już zaostrzony patyk, więc dlaczego go nie wykorzystać jako włóczni? Do tego celu warto znaleźć polanę lub przestrzeń w ogrodzie. Ćwiczenie to stymuluje zarówno mózg naszych dzieci, jak również całe ich ciało, poprawia skupienie uwagi i koncentracji. Trafienie włócznią do celu to świetne ćwiczenie koordynacji wzrokowo-ruchowej. Jeśli nie macie możliwości by rzucać z dziećmi włócznią lub nadal uważacie to za zbyt niebezpieczne, zróbcie razem papierowe samoloty, które mogą lądować na lotnisku z pudełka po butach lub rzucajcie lotkami do tarczy. Zmierzam do tego, że samo rzucanie nie rozwija tak bardzo percepcji, jak rzut do określonego celu.

Wielka demolka. Musicie wyrzucić stary telewizor, pralkę albo mikrofalówkę? Dlaczego jej nie rozkręcić razem z dziećmi? Skoro zapłaciliśmy za to urządzenie, to miejmy z niego jeszcze jakiś użytek. Rozbieranie domowych sprzętów to świetna okazja, by pokazać co jest w środku, jak to działa, jak można coś naprawić itd. Dajcie im śrubokręt do ręki, niech próbują rozkręcać śrubki, to dopiero ćwiczenie małej motoryki i frajda dla dzieci.

Jazda na rowerze/deskorolce/rolkach. To już ostatni punkt. Pokonywanie trasy na jednośladzie pozwala maluchom szybciej się przemieszczać i jednocześnie rozwija ich sprawność motoryczną. Zarówno Marcin jak i Lusia w wieku dwóch lat pożegnali wózek na rzecz rowerka biegowego czy swoich nóżek. Dali radę. Dziś Lusia bez problemu przejdzie 3 km pieszo, a tym bardziej na rowerku, a Marcin potrafi z tatą przejechać 20 km na wycieczce rowerowej. Jeśli dzieci szybko załapią o co chodzi z rowerkiem biegowym, to równie sprawnie skoncentrują się na samej jeździe i znajdą również przyjemność we wspólnym spacerowaniu z wami. Obok doskonalenia umiejętności koordynacji, musimy nauczyć dzieci rozumieć znaki drogowe, światła, tłumaczyć zasady na ścieżkach rowerowych, czy przejściu dla pieszych. Mądrze wychowujmy przyszłych rowerzystów.

Bezpieczeństwo to jeden z najtrudniejszych obszarów zarówno w edukacji, jak i w wychowaniu. Każdy z nas ma bowiem własne poczucie bezpieczeństwa. Dla jednych granica tego co jest Niebezpiecznie zaczyna się bliżej, a dla innych o wiele dalej. Pamiętajcie, że im szybciej pozwolimy dzieciom korzystać z narzędzi, tym wcześniej będą świadomie ich używać i łatwiej będzie im funkcjonować w otoczeniu.

Zdjęcia: Agnieszka J.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Zgasić świeczkę ok, ale aby uczyło się zapalać zapałkę? Ja bym się bała

    1. Ale dlaczego? Jeśli nauczy się to robić pod twoim okiem nic złego się nie stanie a z drugiej strony zaspokoi swoją ciekawość.

    2. Nauczy się robić pod Twoim okiem, ale jak nie będziesz patrzeć to też będzie “umiał”. Jeden będzie ostrożny, a drugi nie

  2. Trzeba pozwalać na to dzieciom, bo przecież przyjdzie czas, gdy będą musiały puścić maminą spódnicę. Lepiej, by były rozsądne i samodzielne, a same się tego nie nauczą.

  3. Jeśli wszystko dzieje się pod okiem rodzica, ok. No i przede wszystkim tłumacząc o ewentualnych niebezpieczeństwach.

  4. Artykuł wywołał moj prezent dla Marcinka…? :D

    1. kochana Ciociu, zdjęcie jeszcze przed prezentem :)

  5. Moje dzieci od małego wszystko ze mną robią…syn mając 3 latka skroił 10 kg pieczarek oczywiście pod kontrolą,podpalaja kuchenkę gazową same robią kanapki dzieci trzeba zachęcać A nie wiecznie mówić nie dotykać bo sobie coś zrobisz! Potem wyrastają dźwięki które w wieku 16 lat umrą z głodu bo mamusia nie zostawiła obiadu.

    1. Super, że je od początku angażujesz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Jestem matką wygodną i leniwą, nie zajmuję się dzieckiem


– Nudzi mi się – mówiłam nieraz do rodziców albo dziadków, zależało, pod czyją opieką pozostawałam.
– To się rozbierz i ubrania pilnuj – słyszałam za każdym razem.
To był wyraźny sygnał: duża jesteś, ja cię zabawiać jak niemowlaka nie będę.

Jak wyglądały Wasze wakacje? Mieliście zorganizowane dni od rana do wieczora przez pełne dwa miesiące, czy wręcz przeciwnie? Ja należę do tej drugiej grupy. Nikt sobie nie zawracał głowy wymyślaniem mi zabaw, dorośli mieli swoje sprawy i obowiązki, dzieciaki musiały sobie radzić same. Zresztą umówmy się: kto by chciał się z rodzicami bawić, skoro można było robić tyle fajnych rzeczy we własnym gronie? Ekipa zbierała się rano i rozchodziła wieczorem. Trzeba było tylko pokazać się w domu w porze obiadowej. Nie było komórek, więc wypadało powiedzieć, dokąd się idzie, ale to wcale nie oznaczało, że będzie się we wskazanym miejscu. Najczęściej w tym miejscu zostawiało się wiadomość gdzie nas szukać i tyle. Czasem był to niezły łańcuszek :P Mimo to dorośli nie mieli problemu ze znalezieniem nas, gdy mieli taką potrzebę. Zresztą na ogół nie mieli. Ile miałam lat, jak urwałam się z rodzicielskiej smyczy? Osiem, może dziewięć. Mniej więcej tyle, co Duśka. Ale to były trochę inne czasy. Hasło: „Wszystkie dzieci nasze są” nie było pustym sloganem, a my wiedzieliśmy, że każdego dorosłego możemy poprosić o pomoc. Nigdy nie spotkaliśmy pedofila ani ekshibicjonisty. Nie wiem, czy mieliśmy szczęście, czy naprawdę było bezpieczniej.

Dziś nie wypuściłabym Duśki na zabawy na ulicy i w pobliskich lasach. Na ulicach, nawet tych bocznych, nieprzerwane sznury samochodów, w lesie watahy dzików. Nie wiadomo, co gorsze. Co wcale nie znaczy, że od rana do wieczora się nią zajmuję. Ona ma swoje towarzystwo, które przychodzi do nas, albo sama idzie do sąsiadów. Różnica jest taka, że jest w określonym miejscu i się nie przemieszcza. I bawi się z dziećmi, a nie z dorosłymi. W zabawy, które sobie sami wymyślą i zorganizują, a nie takie, które ktoś im narzuci z góry. Pomysły mają różne, ot dziś zdemontowały stojącą na naszym podwórku wersalkę. Chciały rozłożyć, ale coś źle wykombinowały, wyszło, jak wyszło. Wzruszyłam ramionami, złoży się. Nieważne. Ważne, że dziewczyny zrobiły coś razem, miały jakiś plan, podzieliły się rolami i go zrealizowały. Temu właśnie służą zabawy w grupie, uczą współdziałania i kompromisu. Tu nie ma ważniejszych i mniej ważnych, wszyscy są równi, trzeba umieć się dogadać. Nie znajdziesz wspólnego języka z grupą, to zostaniesz z niej wykluczony. Tego można się nauczyć tylko wśród rówieśników. Relacja rodzic – dziecko zawsze będzie inna niż dziecko – dziecko. I na ten rozwój zachowań społecznych trzeba dać dzieciom czas. Kiedy jak nie w wakacje?

Nie wymyślam zabaw mojemu dziecku, nie planuję czasu, nie zapisałam na żadne półkolonie, nie prowadzam po placach zabaw, klubach czy parkach. Nie tylko dlatego, że nie mam czasu, ale i dlatego, że nie widzę powodu. Możecie mnie nazwać leniwą, mam to gdzieś. Z niewiadomych powodów od współczesnych rodziców wymaga się bycia z dzieckiem non stop i zapewnienia mu rozrywki i zajęcia przez cały dzień. A gdzie miejsce na inwencję własną ja się pytam? Gdzie miejsce na pomysłowość, czy jak to się dziś mówi — kreatywność? Gdzie pole do rozwoju wyobraźni? W końcu gdzie ten dziecięcy świat, do którego dorośli nie mają wstępu?

Bywa czasem i tak, że Duśka z jakiegoś powodu nie ma się z kim bawić. Wtedy owszem, czasem jej towarzyszę, bo czas spędzony z rodzicami też jest dzieciom potrzebny, a czasem po prostu bawi się sama. I w tym też nie widzę nic złego.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Zazdroszczę ci. Moje są jeszcze małe i non stop mamo! Chodź pobaw się z nami, mamoooo :)

    1. Ten etap już za nami, teraz się we cztery bawią a ja mam spokój :D

    2. O ile te śmiechy, krzyki i piski można nazwać spokojem :P

  2. To prawda, że kiedyś podejście do opieki na dziećmi było zupełnie inne niż obecnie. Moim zdaniem trzeba zachować równowagę i pozwalać dziecku się wykazać. A jednocześnie wspólne spędzanie czasu daje sporo frajdy. My chodzimy do szkoły w Warszawie i tam fajnie razem się bawimy. Wydaje mi się, że po prostu trzeba unikać skrajności

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Cztery kroki do zdrowia. Profilaktyka nowotworu piersi jest w zasięgu każdej z nas


Rak piersi to najczęstszy nowotwór złośliwy rozpoznawany u kobiet. Jest bardzo niebezpieczny i zbyt późno wykryty zbiera śmiertelne żniwo. Dotyka on przede wszystkim kobiety, choć mężczyźni również mogą na niego zachorować.

Ryzyko rozwoju tego typu nowotworu wzrasta po ukończeniu 35 roku życia, a apogeum zachorowań przypada między 50 a 70 rokiem życia. Niestety nie oznacza to, że młodsze kobiety (i mężczyźni!) nie mają czego się obawiać. Troska o zdrowie powinna towarzyszyć każdej z nas przez całe życie. Nie na darmo mówi się, że lepiej zapobiegać, niż leczyć. Jest kilka czynników, które pomagają zminimalizować lub uniknąć ryzyka rozwoju raka piersi.

Szczególną uwagę na ten problem trzeba zwrócić, jeśli w rodzinie występowały przypadki nowotworu piersi. Niebezpieczeństwo wynika z mutacji genów, tak zwanych BRCA1/2. Kobiety, u których stwierdzono taką mutację, muszą być czujne, gdyż ryzyko wystąpienia nowotworu wynosi w ich przypadku od 50 do 90%. Jeśli należysz do kobiet obarczonych wysokim ryzykiem wystąpienia raka piersi, powinnaś być objęta opieką według wytycznych lekarza (USG piersi, mammografia).

Każda z nas, nawet ta potencjalnie nieobarczona ryzykiem, powinna samodzielnie badać piersi oraz prowadzić zdrowy styl życia. Ani jedno, ani drugie nie jest trudne do wdrożenia i poza badaniami profilaktycznymi, warto każdego dnia pamiętać o czterech prostych krokach do zdrowia:

  1. Badaj piersi raz w miesiącu

Samobadanie jest podstawą wczesnego wykrywania raka piersi, którą powinny przeprowadzać regularnie wszystkie kobiety, niezależnie od wieku. Samobadanie powinno wykonywać się tydzień po okresie, ponieważ przed i w trakcie miesiączki wahania poziomu hormonów sprawiają, że piersi mogą być opuchnięte i nadwrażliwe, co może zafałszować wynik. Kontrola polega na oglądaniu piersi oraz poprowadzeniu odpowiedniego dotyku, aby wyłapać zmiany m.in. w kształcie piersi, przebarwienie skóry lub powstanie jej zmarszczeń i zmian napięcia, zaistnienia wycieku z sutka. Najlepiej, by lekarz rodzinny lub ginekolog, pokazali dokładnie, jak wykonywać to badanie, ponieważ tylko dobrze poprowadzony dotyk pozwoli wychwycić nieprawidłowości.

  1. Jedz zdrowo

To brzmi jak wytarte hasło reklamowe, ale to cały czas jedna z najważniejszych rzeczy, które powinniśmy przestrzegać. Zdrowe odżywianie jest potrzebne nie tylko do energetycznego napędzania naszego organizmu, ale przede wszystkim niedopuszczenia do powstawania uszkodzeń w ciele przez szkodliwe czynniki. Toksyny i nadmiar wolnych rodników, spowodowany niewłaściwą dietą, sprawiają, że zdrowe komórki organizmu ulegają uszkodzeniu i niebezpiecznym mutacjom. Aby tego uniknąć, trzeba ograniczyć, a najlepiej zrezygnować, z produktów wysoko przetworzonych, pełnych cukru rafinowanego, tłuszczów nasyconych, tłuszczów trans, a także alkoholu i nadmiaru czerwonego mięsa. Pamiętaj o owocach i warzywach, ponieważ zaleca się spożywanie każdego dnia co najmniej ich pięciu porcji. To one dostarczą dobroczynnych witamin i minerałów, błonnika pokarmowego, a także terpenów, steroli, fenoli i flawonoidów chroniących organizm przed rozwojem nowotworu. Dieta oparta na zdrowych produktach wcale nie musi być nudna, a dzięki niej będziesz szczuplejsza i zdrowsza. Badania pokazują, że masa ciała odpowiednia w stosunku do wzrostu może zmniejszać ryzyko zachorowania na nowotwór piersi.

  1. Ruszaj się codziennie

Aktywność fizyczna rzeczywiście wpływa na zmniejszenie ryzyka powstawania różnych nowotworów. Nie chodzi tu jedynie o intensywne ćwiczenia, które w nadmiarze lub źle wykonywane, mogą powodować kontuzje, ale o zdrowy ruch, co najmniej przez 30 minut każdego dnia przez 5 do 7 dni w tygodniu. Możesz spacerować z psem, pływać, grać w tenisa czy jeździć rowerem – rób wszystko to, co sprawia ci niekłamaną przyjemność i wprawi twoje ciało w zdrowy ruch.

  1. Bądź otwarta na wiedzę

Jest wiele akcji, specjalistycznych stron internetowych, takich jak myday.eu.com i książek poświęconych tematyce nowotworów, po które możesz sięgać. Rozmawiaj z lekarzami, korzystaj z badań profilaktycznych, aby wiedza pomagała chronić twoje zdrowie.

Pamiętaj, że omijanie problemu nie oznacza, że on zniknie. Im większa świadomość i regularne samobadanie, tym większa szansa na przeciwdziałanie nowotworom, które w wielu przypadkach można leczyć z sukcesem, o ile są wcześnie wykryte. Wiedza = życie!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Tam, gdzie mieszkają krasnoludki – zwiedzamy Wrocław z dzieckiem


Lubię wakacyjny czas, podróże bliskie i dalekie, podczas których głowa może ochłonąć od codzienności. Kocham chwile, gdy z bliskimi osobami, odkrywam nowe zakątki, czasem zaniemówię z zachwytu, poczuję wzruszenie na widok piękna i radość z tego, co doświadczam.

Tegoroczne wakacje zaczęliśmy od kilkudniowego pobytu we Wrocławiu, prawdziwie bajkowym mieście. Zgodnie z obietnicą przygotowałam dla Was kompendium wiedzy, jak można wielozmysłowo i wielowymiarowo spędzić czas z dzieckiem w stolicy Dolnego Śląska. I pamiętajcie drodzy rodzice, że wszystkie dzieci są do siebie podobne – są z natury ciekawe świata!

Zatrzymaliśmy się w Novotel Wrocław City – hotelu, o którym można powiedzieć, że tworzą go ludzie z sercem. Osoby w nim pracujące były niezwykle pomocne i zależało im, by umilić nam czas. Obsługa na światowym poziomie, przemiła i uśmiechnięta. Idealna lokalizacja hotelu (stosunkowo blisko autostrady A4 i Centrum miasta) sprawiła, że sprawnie i szybko mogliśmy się przemieszczać i wiele zwiedzić. Pokój komfortowy, łóżka szerokie – wszystkim bardzo dobrze nam się spało, pewnie też dlatego, że mimo dużej liczby gości, było cicho i spokojnie.

To, co bardzo nam się podobało, to wielka otwartość w stosunku do najmłodszych gości. Duży plus za bezpłatny pobyt malucha (a nawet nastolatka) w pokoju z rodzicami, gratisowe śniadanie i sympatyczny gest w postaci upominku. W hotelu znajduje się też kącik zabaw dla małych i całkiem dużych – my prowadziliśmy rodzinne rozgrywki w piłkarzyki, a Aleks w wolnych chwilach szalał na Xboxie. Kolejna zaleta ośrodka to smaczne i różnorodne śniadania – nie ma opcji, by nawet najwybredniejszy gość nie znalazł dla siebie czegoś dobrego. Korzystaliśmy także z hotelowego ogrodu, gdzie można było ukryć się na leżaku w cieniu drzew, lub poleniuchować z twarzą w słońcu. Ale tylko chwilę, bo przecież czekał na nas Wrocław!

A zaczęło się od eventu dla dzieci i rodziców w kinie Nowe Horyzonty z masą zabaw, animacji i atrakcji, na czele z projekcją bajki „Gru, Dru i Minionki”. Widzieliście? Nam film bardzo się podobał!

Po wyjściu z kina zabraliśmy się za szukanie… no właśnie czego?!

8 pomysłów na rodzinne spędzenie czasu we Wrocławiu

  1. Szukanie krasnoludków

Początki tej przygody nie są łatwe, bo choć krasnali są setki, by je spotkać, trzeba naprawdę się postarać. Ile ich jest dokładnie? Ciężko określić, bo licznik wciąż bije, a figurek przybywa. Trzeba rozglądać się wszędzie, nie tylko chodzić z nosem wbitym w chodnik – niektóre rozsiadły się na parapetach, inne kryją się w zaułkach bram kamienic. Frajdy z ich odnajdywania co niemiara – im dłużej trwały nasze poszukiwania, tym wzrok mieliśmy bardziej wyostrzony. A podążając za nimi, przy okazji idąc brukowanymi uliczkami zwiedziliśmy dość dużą część Starego Miasta. Jestem pewna, że dzięki krasnalom nawet największy mały maruda będzie dobrze się bawił i to na własnych nogach.

  1. ZOO i Afrykarium

Na zwiedzanie tego przepięknego i magicznego miejsca koniecznie zarezerwujcie sobie cały dzień – jestem pewna, że Wasze dzieci dają radę bez marudzenia i jęczenia. Warto prześledzić plan z godzinami karmienia zwierząt, bo to dodatkowa super atrakcja. Poza tym okazało się, że żółwie w Afrykarium są karmione przez dzieci – niesamowita radość! O kolejkach do ZOO krążą legendy – my akurat byliśmy pod wrażeniem, jak wszystko odbywa się bardzo sprawnie. Można też bilety kupić online (ale tylko indywidualne, rodzinne są dostępne w kasach) lub w automatach biletowych, do których o wiele mniej ludzi. Gorzej natomiast było z miejscem do zaparkowania. Żeby uniknąć korków i szukania parkingu może trzeba skorzystać z porad w internecie i rozważyć alternatywne miejsca postoju, a potem dojazd komunikacją miejską. Nam udało się zostawić samochód w sąsiedztwie ogrodu na ulicy Wybrzeże Ludwika Pasteura.

  1. Centrum nauki o wodzie Hydropolis

Pierwszą atrakcją, jaką zobaczyliśmy, wchodząc do budynku, była kurtyna wodna – zrobiła na nas naprawdę wrażenie. Od momentu wejścia temat wody towarzyszył nam przez cały czas w postaci przeróżnych interaktywnych wystaw. Wszystkiego można dotknąć, zachwyca wystrój i atmosfera tego miejsca. W naszym odczuciu na zwiedzanie trzeba poświęcić przynajmniej dwie godziny. Centrum przede wszystkim zainteresuje dzieci powyżej siedmiu lat – to one sporo się dowiedzą i doświadczą. Młodszym – myślę, że – spodoba się klimat tego miejsca, barwy i światła. Jedyne czego nam brakowało, to eksperymentów, które można z wodą wykonać (choć widzieliśmy stanowiska do tego przeznaczone, ale przez nikogo nieobsługiwane). Bilety można kupić przez Internet – rezerwuje się wejście na określoną godzinę.

  1. Przejazd Polinką

Niedaleko Hydropolis – i te atrakcje warto ze sobą połączyć – znajduje się kolejka linowa, którą można przejechać nad Odrą. Taka podróż z jednego brzegu na drugi trwa ok. 2 minuty i nie zastanawialiśmy się długo, by skorzystać z tej krótkiej przyjemności. Cena biletów jest taka jak koszt przejazdu MPK (3 zł — bilet normalny, 1,5 zł – ulgowy), a bilety kupujemy w automacie przy wejściu.

  1. Rejs po Odrze

Głównym powodem dla którego skusiliśmy się na rejs statkiem, było nasze zmęczenie – pomyśleliśmy, że warto zobaczyć miasto z innego punktu widzenia, bez pokonywania kolejnych kilometrów na nogach. Było warto! Bilety kupiliśmy bezpośrednio przed wypłynięciem, statek rusza o pełnych godzinach (za 50-minutową podróż zapłaciliśmy 15 zł od osoby dorosłej i 12 zł za Aleksa).

  1. Wrocław z lotu ptaka

Ładna pogoda skłoniła nas do zobaczenia Wrocławia z jeszcze innej perspektywy – z góry. Punktów widokowych w mieście jest kilka, my akurat wybraliśmy Mostek Pokutnic na wysokości 45 m w kościele św. Marii Magdaleny. Żeby zobaczyć piękny widok, trzeba pokonać, bagatela ok. 250 stopni. Sam mostek jest mały i wąski, ale widoki piękne! Czy dacie radę z maluchem pod pachą? Może być ciężko. My jako rodzice ośmiolatka, nie zastanawialiśmy się ani chwili ;)

  1. Pokaz fontanny multimedialnej

O fontannie dowiedzieliśmy się w Hydropolis i postanowiliśmy wybrać się na wieczorny pokaz. Mimo później pory było mnóstwo dzieci – Aleks był zachwycony, a my zauroczeni. Muzyka, światła, multimedialne animacje, woda i ogień – niesamowite widowisko. Pokazy prezentowane są w weekendy oraz święta, zgodnie z harmonogramem, który warto sprawdzić w Internecie. Skorzystaliśmy z rady, żeby przyjść trochę wcześniej – byliśmy na 20 minut przed spektaklem i było już bardzo tłoczno. Obstawiam, że 40 minut przed startem, może gwarantować lepsze miejsca, a co za tym idzie dobrą widoczność. Za to młody z racji niewielkiego wzrostu, dostał się do pierwszego rzędu! A i jeszcze jedno – znów należy przewidzieć dodatkowy czas na znalezienie miejsca parkingowego.

  1. Ogród japoński

W dniu wyjazdu mieliśmy ochotę na krótki relaksujący spacer – stanęło na tej małej namiastce Kraju Kwitnącej Wiśni. Klimatyczne alejki, strumyki, mostki, pływające w stawach ryby, pluskające się kaczki i latające duże ważki, które podobały się przede wszystkim najmłodszemu uczestnikowi wycieczki. Aleks dobrze bawił się także wodą, którą sam nalewał, by płynęła z bambusowych tyczek. Naprawdę polecamy zajrzeć do tego cichego, spokojnego i urokliwego miejsca, tym bardziej że bilety są bardzo tanie (4 zł – normalny, 2 zł – ulgowy).

Starałam się podpowiedzieć Wam tych kilka wrocławskich miejsc, które wg mnie są kompromisem między „co warto zwiedzić” a „co można zwiedzić z dzieckiem”. Tworząc tę listę bazowałam wyłącznie na własnych doświadczeniach i wrażeniach ośmiolatka. Ale nie odhaczajcie na niej po kolei wszystkich punktów, nie zaliczajcie, bo to “must see”. Otwórzcie się na Wrocław, obserwujcie swoje dziecko i cieszcie się wspólnie tym, co Was otacza i autentycznie wywołuje uśmiech.

Zdjęcia: Basia Heppa-Chudy

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Wybieramy się w weekend. Dzięki za poradnik ☺

    1. Nikt nie wie, bo pojawiają się szybciej niż ktokolwiek nadąża liczyć ;)

  2. O super akurat na zasięgu bo się wybieramy do Wrocławia extra spis ciekawych miejsc

    1. Cieszę się, że mogę pomóc :)
      Jak masz jakieś pytania, to śmiało, bo jestem na bieżąco ;)

    2. Nie mam pozostaje przekonać męża bo nie bardzo chciał tam jechać a po co a na co a teraz już fajny plan na zwiedzanie
      A mogłabyś mi podać orientacyjnie koszt jaki wam wyszedł i ile dni tam byliście jeśli to nie tajemnica

    3. Rozpiszę Ci koszty, nie ma problemu. Tylko daj mi trochę czasu :-)

    4. A śniadanie w wersji szwedzki stół były w tym hotelu

    5. Tak. Bardzo duży wybór i smaczne jedzenie.

    6. To dobrze przy dzieciach musi być wybór bo potrafią być wybredne

  3. jadę właśnie w poniedziałek z dziećmi śpimy w Vanilla Hostel i w planach AQuapark Zoo i afrykarium oczywiście Panorama racławicka Hydropolis dzięki za tą kolejkę nad Odrą nie wiedziałam a jakaś atrakcja , oczywiście krasnoludki też

    1. czekałam na Twoją relację :)

    2. Myśmy w końcu zrezygnowali z Panoramy, choć do końca był plan, że się wybierzemy ;)

  4. a może masz sprawdzone miejsca gdzie zjeśc dobry a w miarę tani obiad

    1. Jedliśmy w kilku miejscach, sprawdzę gdzie i dam Ci znać. Natomiast nie jedliśmy, a sporo osób widzieliśmy (więc jest szansa że smacznie), a bardzo tanio w barze w hali targowej ;-)

  5. Pominęliście kolejkowo, humanitarium, genialną Panoramę Racławicką, krainę miniatur i park dinozaurów z takich co mi się kojarzy na szybko co można i warto zajrzeć :)

    1. My akurat pominelismy świadomie ( z wyjątkiem Panoramy, którą mieliśmy w planie, ale nie wypaliło) – dzięki za ten komentarz, a ja poszukam linków do tych atrakcji, może inne osoby skorzystają :-)

    2. Na pewno warto kolejkowo, bardzo fajnie zrobiona makieta, dorośli też mogą poszukać ciekawych postaci, takich jak kochanek umykający przez balkon, do którego celuje mąż ze strzelby, pan na toalecie, ślub i pogrzeb, dziecko skaczące na trampolinie, generalnie same postacie robią dużo, do tego dzień/noc, jeżdżące pociągi, zagadki kolejkowa, mimo tego, że obiekt jest mały to po kilku godzinach oglądania możecie mieć pewność, że wszystkiego nie widzieliście.

      Park miniatur byłam dawno, ale był przewodnik, który ciekawie opowiadał o obiektach, a obiekty bardzo dokładnie zmniejszone.

      Humanitarium bardziej nastawione na dzieci, taki mini kawałek centrum Kopernika, w parku dinozaurów nie byłam.

      Natomiast co do Panoramy to warto sprawdzić kiedy są lekcje muzealne dla rodzin, najlepsza możliwa forma zwiedzania.

  6. Rewelka wpis!!ja wlasnie szukalam atrakcji we Wroclawiu bo wybieramy sie z corka!! Dzieki bo to bardzo pomocne

    1. Cieszę się, jeśli udało mi się pomóc :-)

    2. Niestety nie mam zdjęcia fontanny, ale bardzo, bardzo polecam wybrać się w weekend na wieczorny pokaz – jest piękny i za darmo!

  7. a skytower? też fajne miejsce!

    1. Moim zdaniem nieszczególnie, ot droga wieża widokowa na fragment miasta. Ale co kto lubi.

  8. My byliśmy we Wrocławiu w ferie,prócz miejsc wymienionych w artykule byliśmy jeszcze na sky tower i w muzeum figur woskowych i bajek oraz kolejkowie które pozostaje na długo w pamięci. Krasnoludki wrocławskie są doskonałą atrakcją by zwiedzić miasto

  9. Zoo we Wrocławiu jest przepiękne! Zdecydowanie miejsce, które każda rodzina z dziećmi powinna zobaczyć. Tak samo jak ogrody japońskie, świetna rozrywka na popołudniowy spacer. Ostatnio jeszcze moje dzieci mają hopla na punkcie parków rozrywek, chyba taki wiek, więc z Wrocławia udaliśmy się do rabkolandu, co też szczerze mogę polecić – fajne miejsce dla dziecka w każdym wieku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku