Aktywne wczasy rodzinne w Wierchomla Ski & Spa Resort – czy było warto?


Wierchomla Mała – wieś położona w Małopolsce, w powiecie nowosądeckim, w gminie Piwniczna-Zdrój. Jej lokalizacja sprawia, że jest to niezwykle urocze miejsce i bardzo atrakcyjne pod względem turystycznym. Choć przyznaję z ręką na sercu, że jeszcze niedawno nie wiedziałam o jej istnieniu. A sprowadził mnie tam tak naprawdę hotel – Wierchomla Ski & Spa Resort – na który dostałam namiar…

Wierchomla Ski & Spa Resort to miejsce skierowane głównie do rodzin oraz osób ceniących ciszę, spokój i chcących uciec od miejskiego zgiełku – to istotna informacja, bo nie każdy chce zamieszkać na “końcu świata”, jakim zdaje się być Wierchomla Mała. Tu nie znajdziesz hipermarketów  czy tętniących życiem obiektów gastronomicznych. Znajdziesz za to całe mnóstwo pięknej przyrody, góry, lasy, przyjemnie szumiące strumyki i źródełka. Do tego dużo przestrzeni, w której nie trzeba się przepychać łokciami.

Ponadto jest to idealne miejsce dla ludzi lubiących aktywnie spędzać czas. Ponieważ zarówno sam hotel, jak i cała okolica ma bogatą ofertę propozycji na rodzinne i iście sportowe wczasy.

Ale po kolei, zacznijmy najpierw od hotelu….

Program pobytu “Aktywne wczasy rodzinne”

Miłym powitalnym akcentem było wręczenie nam programu pobytu, który zawierał między innymi wycieczkę z przewodnikiem – szlakami Beskidu Sądeckiego, treningi z clubell mace kettlebell pod okiem profesjonalnego trenera, aqua aerobik, czy dyskotekę. Zaś dla najmłodszych przewidziane były takie atrakcje jak nauka pływania w hotelowym basenie, warsztaty kulinarne, zajęcia w parku linowym, olimpiada sportowa, mini disco i karaoke oraz nocna wyprawa z latarkami do Krainy Cieni – od tego zaczęliśmy nasz pobyt i okazało się to fantastyczną pierwszą przygodą, podczas której dzieci szukały w lesie różnych śladów (chyba elfów ;-)) i robiły ciekawe eksperymenty. Ja  niestety w tym nie uczestniczyłam, bo dla Poli była to za późna pora, ale Jasiek z tatą wrócili zachwyceni!

Przyhotelowe atrakcje dla dzieci

Na terenie hotelu znajduje się ładny – kolorowy plac zabaw, dmuchana zjeżdżalnia – co rano oblegana przez Jasia i nie tylko :-), park linowy oraz mini zoo, w którym skrywało się kilka zwierzątek – jakiś królik, kurki, kózki, itp. :-)

Ponadto w hotelu mieści się Klub Koziołka Wierchołka, gdzie codziennie w godzinach od 9.00 do 17.00 czeka na dzieci pani animatorka – zawsze gotowa na to by zająć się maluchami i dać nieco wytchnienia rodzicom ;-)

Dla aktywnych i szukających relaksu

Na tych, którzy lubią aktywnie spędzać czas czeka boisko do siatkówki plażowej, kort do tenisa, stół do ping ponga, bilard, kryty basen oraz rowery – co ważne, wypożyczyć można jednoślady zarówno dla dorosłych,  jak i dzieci oraz foteliki dla najmłodszych. Natomiast dla gości szukających relaksu do dyspozycji jest strefa SPA i wellness.

Gry, książki i filmy

Na niepogodę – na deszczowe i burzowe dni, jakie nam się niestety trafiły podczas tego krótkiego pobytu – hotel oferuje gry planszowe, mini biblioteczkę, a dla najmłodszych projekcje filmów.

Z kolei przy ładnej pogodzie jest możliwość rozpalenia ogniska – wspólne pieczenie kiełbasek, rozmowy, zabawy, śpiewy…  Jednym słowem integracja pełną gębą! ;-)

Wyżywienie

Może zabrzmi to trochę śmiesznie, ale wyżywienie zapadło nam szczególnie w pamięć ;-) Było pysznie i dużo. Zarówno na śniadania, jak i obiadokolacje, serwowane były posiłki w formie bufetu, na ciepło i na zimno.

Śniadania zwykle obfitowały w jajecznicę, parówki, kiełbaski, naleśniki, gofry. Do tego zimna płyta, sałatki, surowe warzywa, owoce, jogurty, płatki śniadaniowe. A na dobitkę różne ciasta i rogaliki.

Obiadokolacje z kolei oferowały zupy, ziemniaki, makarony, kasze, ryż, a do tego przysmaki mięsne. Obok, podobnie jak przy śniadaniu, zawsze czekała zimna płyta, pieczywo, różne surówki, warzywa i owoce.

Z napojów, do woli można było pić ciepłą herbatę, kawę (tylko rano), wodę, kompoty i świeżo wyciskane – własnoręcznie, w sokowirówce – soki.

Jak widać wybór był ogromny, więc każdy, nawet niejadek, mógł znaleźć coś dla siebie. Nikt nie musiał się też martwić, że czegoś mu zabraknie, bo puste naczynia były regularnie uzupełniane.

Dodatkowym atutem było to, że posiłki można jeść na świeżym powietrzu – na drewnianym tarasie, z widokiem na plac zabaw i las.

Okoliczne atrakcje turystyczne

Przede wszystkim w Wierchomli Małej mieści się duża Stacja Narciarska Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla (około 900 m od hotelu) z jednym z najdłuższych w Polsce wyciągiem krzesełkowym, czynnym również latem. Dzięki niemu bez problemu, nawet z rowerem, można dostać się do Bacówki nad Wierchomlą, skąd rozpościera się piękny widok, a przy bezchmurnym niebie bystre oko dostrzeże nawet Tatry! 

Z tego miejsca, pieszo i  rowerem, można też dostać się na Jaworzynę Krynicką, a stamtąd koleją gondolową zjechać do centrum Krynicy-Zdroju, gdzie warto udać się do Muzeum Zabawek – byliśmy i bardzo nam się podobało. Z resztą sama Krynica jest piękna, ale niestety nie mogliśmy jej całej zwiedzić bo akurat trafił nam się deszczowy i chłodny dzień :(

Do okolicznych atrakcji należą również liczne źródełka, jaskinie, skałki wspinaczkowe, całe mnóstwo szlaków turystycznych – pieszych i rowerowych. A ponieważ Wiercholma mieści się tuż przy granicy słowackiej, stanowi doskonałą bazę wypadową, dla tych, którzy chcieliby poznać słowacką część Tatr. Ponadto w Piwnicznej-Zdroju można spróbować swych sił w spływach kajakowych i pontonowych.

Będąc w tych okolicach warto również odwiedzić położoną niedaleko Muszynę, a w niej między innymi Ogrody Zmysłów.

Ogólnie rzecz ujmując, uważam, że ta część Polski jest bardzo urokliwa i atrakcyjna turystycznie, a hotel Wierchomla Ski & Spa Resort stanowi bardzo dobry punkt zaczepienia – można w nim nie tylko odpocząć, prawie na odludziu i na łonie natury, ale przede wszystkim aktywnie i rodzinnie spędzić czas.

Jeśli więc ktoś z Was szuka pięknych krajobrazów oraz sportowych wrażeń, to polecam ;-)

Aha, byłabym zapomniała! 25 sierpnia rusza w Wierchomli V Górski Maraton Jogi – są to trzydniowe warsztaty dla wszystkich, którzy ćwiczą lub chcą zacząć ćwiczyć jogę. Więcej szczegółów znajdziecie tutaj.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. W zasadzie w ogóle nie znam tamtej części Polski – pięknie!

  2. Nie jestem fanką gór, ale możliwość zostawienia dziecka pod opieką na parę godzin jak najbardziej do mnie przemawia ;) I ten szwedzki stół, chociaż raz jako wegetarianka nie miałabym problemu na stołówce

    1. Zdecydowanie tak! ;)
      I ja też byłam wyjątkowo szczęśliwa bo moje wybredne dzieci nie chodziły głodne! 😁

  3. Piękna Wierchomla :) cisza spokój mmm , jedyny minus hotelu w pokojach czuć było że przebywają tam zwierzątka . Ale miejsce magiczne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Trzy rzeczy, których najbardziej zazdroszczę mamom z miasta


Mieszkam na wsi od urodzenia. Tutaj się wychowałam i tutaj wychowuję swoje dzieci. Nie zamieniłabym mojej malowniczej wioseczki na skraju Wdeckiego Parku Krajobrazowego na żadne inne miejsce na ziemi. Czyste powietrze, przestrzeń, pachnące lasy, cisza i spokój – nie oddałabym tego za nic i przyznaję rację mamom z miast, które mi tego zazdroszczą. Są jednak rzeczy, których i ja wam, drogie miejskie mamy, zazdroszczę!

ŻYCIE TOWARZYSKIE

Wiem, że bywa i tak, iż sąsiadki z mieszkań obok w ogóle się nie znają albo tak, że trafia się na takich sąsiadów, których lepiej byłoby nie mieć. Niemniej jednak często w klatce obok ma się przyjaciółkę, a jeśli nie masz jej ty, droga miejska mamo, to przyjaciół i kolegów ma twoje dziecko! Kiedy ma się sąsiadów z dziećmi kilometr od domu to sytuacja wspólnej zabawy zaraz po wyjściu z domu jawi się jako luksusowa! A dzieci – czy to wiejskie czy miejskie – potrzebują towarzystwa rówieśników. Już nie wspomnę o tym, jak bardzo towarzystwa potrzebujemy my – matki. Bardzo często mi tego na mojej wsi brakuje…

        Życie towarzyskie to jednak nie tylko sąsiedzi, ale choćby place i sale zabaw dla dzieci, wystawy, kina, kawiarnie, imprezy plenerowe… Pewnie, że czasem cudownie wyjść na łąkę czy do lasu i pobyć w samotności rozkoszując się ciszą mąconą jedynie przez świergot ptaków, ale bywa, że ma się tej ciszy i przestrzeni powyżej uszu! Chciałoby się zamiast wiewiórek i lisów pooglądać film w kinie albo obrazy w muzeum, a zamiast z sąsiadem o zbiorach kukurydzy pogadać z obcą mamą na placu zabaw o tym, że jej dziecko też ją czasami irytuje… Da się – o ile masz prawo jazdy – ale z pewnością jest to dużo trudniejsze dla mam ze wsi niż mam z miasta.

ODLEGŁOŚCI

        Najbliższy zakład pracy, do którego mogłabym pójść oddalony jest o 6 km, a kolejne już o   11 km.  Do przedszkola podobnie – 6 km, tak samo do ośrodka zdrowia, banku, na pocztę. Nie  wspomnę już o Biedrze, bo to w moim przypadku odległość rzędu 25 km. Bez prawa jazdy ani rusz, a jeśli masz już prawko to konieczne są dwa dobre auta – dla ciebie i partnera. Coś takiego jak komunikacja publiczna praktycznie nie istnieje na wielu wsiach [chyba, że można tak nazwać dwa autobusy PKS dziennie – o 8 i o 15].

       Zaraz po wyjściu z domu mogę co najwyżej spotkać się oko w oko z żurawiem, a nie z panią ekspedientką. Zakupy spożywcze trzeba planować przynajmniej kilka dni w przód, a o  świeżutkich bułkach na śniadanie nie ma co marzyć, chyba że sama je sobie upiekę.   Najbardziej koszmarną sytuacją były kończące się nagle pampersy, a ja bez prawa jazdy i 10 km do sklepu, gdzie mogę je kupić… Nie życzę nikomu hihi ;).

P.S. Dzięki Bogu za zakupy przez Internet, ale wierzcie mi lub nie, ten rarytas jest dla mnie dostępny dopiero od jakichś 3-4 lat. Wcześniej żadne łącza nie dawały rady, a jak pojawił się jakiś kurier nierzadko tonął w gliniastej drodze… [Także jeśli wyjątkowo długo na jakiegoś pana z Firmy kurierskiej czekałyście, to przyznaję – mógł utknąć w Czersku Świeckim ;)].

MOŻLIWOŚCI ROZWOJU

       Ja wiem, że dla chcącego nie ma nic trudnego, ale jednak znacznie łatwiej pójść na studia,   kiedy na uczelnię ma się 15 minut drogi piechotą, niż 2 godziny jazdy pociągiem albo samochodem. Łatwiej też zorganizować opiekę nad dziećmi. Mało tego – masz wybór i twoją główną przesłanką nie jest odległość. Jak nie studia to są też różnego rodzaju kursy [i to niekoniecznie te z UP, gdzie uczą jak napisać CV….] i inne możliwości doszkalania się.   

        Wszelkie „atrakcje kulturalne” też dają możliwość poszerzania horyzontów. Ba, żeby wypożyczyć książkę z biblioteki trzeba nierzadko ze wsi jechać kilka km… Powtórzę się – jeżeli masz prawo jazdy i auto, sprawa nie jest aż tak skomplikowana – ale jeśli tego nie masz, to możesz czuć  się w tej sytuacji jak bez ręki…

       Podobnie kwestia wygląda jeśli chodzi o nasze dzieci. Wiejskie szkoły mają całe mnóstwo zalet, ale niestety w kwestii rozwijania zainteresowań i możliwości dzieci, są daleko w tyle za szkołami miejskimi.

Tak, jak ja wam zazdroszczę drogie miejskie mamy, tak i wy macie prawo zazdrościć mi mojej wsi i wszystkich zalet, z jakimi wiąże się mieszkanie na niej! Z łatwością mogłabym wyliczyć ich co najmniej 10: podwórka dla dzieci,większe bezpieczeństwo, warzywa z własnego ogródka i owoce z sadu, świeże powietrze bez smogu, cisza za oknem, chłód latem w murach domu zamiast upału w malutkim mieszkaniu w bloku, blisko do lasu i jeziora…  My, mamy ze wsi,  i miast mamy wiele podobnych problemów, ale też sporo różnych. Ważne, by starać się rozumieć wzajemnie, a nie licytować, kto ma gorzej, a kto lepiej. I nie piszę o mojej małej zazdrości dlatego, żeby narzekać, ale dlatego właśnie, żebyśmy my, matki, mogły się lepiej zrozumieć i wyobrazić sobie swoje problemy!

Jestem ciekawa, czego wam, mamom z miasta, brakuje najbardziej? I czy wy, mamy ze wsi, zgadzacie się z moim punktem widzenia?  Napiszcie koniecznie!

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Milo mi u was gościć Koniecznie napisz w czym daleko ci do miasta mimo że jesteś miastowa P.S. Pewnie miasto miastu nierówne jak i wieś wsi. Ja często spotykam sie z niedowierzaniem i tekstami w stylu: W dzisiejszych czasach na wsi już sie tak nie żyje! Jeżdżą autobusy, są przedszkola, szosy i wszyscy mają łazienki… No cóż zalezy na jakiej wsi.

    1. Hmm, po podwórku buszują wiewiórki, na drzewach świergocą ptaki, wieczorem słucham koników, nie ma u nas kina, sklepy też nie powalają, chociaż jest Biedronka i Pepco, niby daję radę bez samochodu, ale w sytuacjach awaryjnych muszę wzywać taksówkę, bo komunikacja też pozostawia wiele do życzenia. A to wszystko rzut beretem od stolicy! Aha, o uczelnię wyższą też u nas trudno ;)

    2. W roli mamy – wrolimamy.pl w jakiej miejsowości mieszkasz? ;) Pozdrawiam

  2. Jestem mamom ze wsi,ale jednak cywilizacja u mnie trochę bliżej do przedszkola mam 5 min do szkoły może z 7, a do sklepu, biblioteki i przystanku do miasta oddalonego o 10 km też 5 min. Mieszkam tu od zawsze najpierw z rodzicami, teraz z mężem. Fabryki teraz też powstają jak grzyby po deszczu. Mamy 2 place zabaw. Basenu i ogrodu w lecie nie oddałabym za mieszkanie na 10 piętrze z balkonikim. Ale pozdrawiam wszystkie mamy i te z miasta i te ze wsi

  3. to zależy ile trawnika ma się do koszenia w lecie i KTO to robi ;)

    1. Ja mam mały trawnik, ale nie pozwalam kosić, gdzie by koniki mieszkały?? Wolę to wieczorne cykanie niż równiutką trawę

    2. u mnie 16 ar :P na wsi ofkors a koniki mają gdzie mieszkać ostatnio ulitowałam się nad Turkuciem i wywaliłam go do lasku przy potoku który płynie obok mnie Turkucie dopiero dają czadu wieczorami ;)

  4. Domu z ogródkiem zazdroszczę! Reszty nie – blisko orlik, plac zabaw, kino, Źabka i Biedronka, lekarz, a także warzywniak z warzywami “od chłopa”.

  5. A ja jestem miastowa, a wolalabym byc wiejska. Ostatnio bylismy w odwiedzinach u mojej rodziny na wsi w lubelskim i pierwszy raz starsza cora wpadla w rozpacz, ze juz trzeba wracac. Jest typowo podworkowym dzieckiem. Takie wiejskie dziecko zamkniete w betonowej dzungli… Ja bylam taka sama.

  6. 30 lat miastowa a od przeszło 2 wiejska:)

  7. Paulina Białowieżec

    Mi czasami w mieście brakuje ciszy, przestrzeni, spokoju ;)

  8. Wychowałam się w mieście ale swiadomie wyprowadziliśmy się na wieś i nie żałuję:) Dzieci mają raj,bo całe dnie spędzaja w ogrodzie,mieszkamy blisko lasów, widoki przepiękne:) Jedyny minus to chyba to że dojazd do szkoły/przedszkola i pracy zajmuje nam niecałą godzinę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Jak przygotować się do ciąży?


Podobno co piąte dziecko jest owocem gorących letnich nocy, a najszybciej zachodzi się w ciążę właśnie na urlopie. Dziś trochę informacji o tym, jak przygotować się do tego, by zostać mamą, choć – jak wiadomo – i bez specjalnych starań może się udać. Jak mówi staropolskie przysłowie – przypadki chodzą po ludziach ;)

Jedno jest pewne, jeśli planujesz zajść w ciążę, powinnaś o pewne kwestie zadbać odpowiednio wcześniej. Mam więc kilka ważnych wskazówek, które choć znane, mogą Ci umknąć.

Zmień styl życia

Odstaw używki, znajdź czas na wypoczynek, pamiętaj o odpowiedniej ilości snu, mniej się stresuj (stres jest jednym z większych przeszkód zajścia w ciążę i niestety najtrudniej nad nim zapanować). Powyższe rady dotyczą także przyszłego taty – między innymi od tego zależą jego możliwości  prokreacyjne i jakość nasienia.  

Zadbaj o formę

Czas przed zajściem w ciążę to dobry moment, by poprawić kondycję swojego ciała i uregulować BMI (stosunek masy ciała do wzrostu) – zarówno niedowaga jak i nadwaga wpływają na płodność. Poza tym aktywne kobiety lepiej znoszą te szczególne dziewięć miesięcy, rzadziej dokuczają im bóle pleców, obrzęki i są lepiej przygotowane do porodu. Jeśli dotąd nie ćwiczyłaś, wybierz taki rodzaj ruchu, który będzie sprawiał Ci przyjemność.

Jedz zdrowo

Kiedy, jak nie teraz! To najlepszy czas na zmianę nawyków – przyjrzyj się swojej diecie i zmodyfikuj ją  tak, by posiłki były pełnowartościowe i bogate w niezbędne składniki odżywcze, mikroelementy oraz witaminy. Twój organizm potrzebuje około trzech miesięcy, aby zgromadzić zapas witamin.

Idź do lekarza:

– ginekologa – przebadaj się ginekologicznie, zrób cytologię, USG piersi i morfologię, upewnij się, czy od razu po odstawieniu antykoncepcji możecie starać się o dziecko. Zazwyczaj warto zrezygnować wcześniej z jej stosowania, aby organizm mógł uregulować gospodarkę hormonalną. Zapytaj swojego lekarza, jakie badania powinnaś jeszcze zrobić – np. w kierunku toksoplazmozy, cytomegalii, albo sprawdź, czy jesteś odporna na różyczkę;

– stomatologa – wylecz wszystkie zęby! Stany zapalne i próchnica mogą być groźne dla płodu, a w ciąży leczenie dentystyczne jest trudniejsze.

Zacznij przyjmować kwas foliowy

W okresie ciąży jego zapotrzebowanie bardzo wzrasta, a dieta nie dostarczy odpowiedniej ilości tej substancji. Chyba, że jesteś w stanie zjeść ponad kilogram szpinaku czy brokułów dziennie? Kwas foliowy w ciąży bierze udział np. w prawidłowym podziale komórek, odgrywa ważną rolę w procesach krwiotwórczych, a jego niedobór może skutkować wadami u dziecka, dlatego warto zacząć go przyjmować na kilka miesięcy przed zajściem w ciążę, a potem w pierwszym trymestrze.

Ciesz się seksem

Postaw na spontaniczność i czerpanie przyjemności z bycia razem.

 

Photo by Bich Ngoc Le on Unsplash

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Haha – ostatni mój ulubiony, ale póki co ciąży nie planuję :P

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

5 niebezpiecznych rzeczy, które powinno robić twoje dziecko


Żyjemy w czasach, gdy niebezpiecznie jest wyjść boso na trawę, piasek na plaży czy zawiesić w domu firanki tzw. makarony. Bańki mydlane też są niebezpieczne dla dzieci poniżej trzeciego roku życia, bo mogą one wypić płyn, połknąć drobne elementy. Czy tylko mi się wydaje, że świat trochę zwariował na tym punkcie?

Na większości produktów znajduje się informacja – niedozwolone dla dzieci poniżej trzeciego roku życia,  bo produkt zawiera np. zbyt małe elementy, którymi mogą się zadławić. Dobrze wiemy, że rzeczywiście tak może być. To pociąga za sobą konsekwencje związane z doborem zabawek dla dzieci, ponieważ często bawią się one same poza uwagą rodziców i gdy mają potencjalnie niebezpieczną zabawkę nieadekwatną do wieku, o nieszczęście nietrudno. Natomiast posługiwanie się nożem to zdobywanie nowych umiejętności, pamiętajmy jednak byśmy w tej przygodzie byli zawsze razem z nimi.

Przedstawię wam 5 niebezpiecznych rzeczy, które powinny robić już przedszkolaki. Jesteście gotowi?

Zabawa z ogniem. Tak, dobrze przeczytaliście –  chodzi mi o zabawę dzieci z ogniem, oczywiście pod okiem rodziców. Musimy je nauczyć kontrolować to zjawisko. Nie nauczymy ich tej umiejętności pokazując obrazki w książkach, filmy, czy tłumacząc jakie zagrożenia niesie. Dzieci poprzez doświadczenia poznają tajemnice ognia, co się szybciej pali, czym najlepiej go ugasić, a wszystko to pod czujnym okiem dorosłego. Pamiętajmy, by informować ich o tym co mogą zrobić, a czego nie. Niech zapalą zapałkę, później świecę, a na końcu niech zgaszą obie rzeczy.

Ostry nóż i patyk. Pamiętacie te emocje, gdy potajemnie zabraliście scyzoryk ojcu lub starszemu bratu? Ileż rzeczy można  było z nim zrobić? Dlaczego dziś nie dać starszym przedszkolakom ostry nóż, finkę, czy scyzoryk, by zaostrzyli patyk, np. na kiełbaskę? Wystarczy, że wyjaśnimy lub pokażemy jak bezpiecznie mogą to zrobić: Usiądź wygodnie, rozszerz nogi, połóż patyk na twoim lewym udzie (jeśli dziecko jest leworęczne, na prawym udzie) i złap go lewą ręką i połóż ją na udzie. W prawej masz ostry nóż. Teraz wykonaj ruch od siebie z ostrzem skierowanym na zewnątrz i spróbuj zaostrzyć końcówkę patyka. Pamiętaj, palce trzymaj z daleka od ostrza. Jeśli ktoś będzie obok ciebie przechodził, zatrzymaj się, rób to powoli. Należy też zwrócić uwagę dzieciom, by przy tej czynności nie śpiewały, nie bawiły, ale by skoncentrowały się na zadaniu. Świat się nie zawali, jak przy pierwszym patyku nieco się zadrapią, czy skaleczą – bo do wesela się zagoi.

Rzucanie włócznią. Mamy już zaostrzony patyk, więc dlaczego go nie wykorzystać jako włóczni? Do tego celu warto znaleźć polanę lub przestrzeń w ogrodzie. Ćwiczenie to stymuluje zarówno mózg naszych dzieci, jak również całe ich ciało, poprawia skupienie uwagi i koncentracji. Trafienie włócznią do celu to świetne ćwiczenie koordynacji wzrokowo-ruchowej. Jeśli nie macie możliwości by rzucać z dziećmi włócznią lub nadal uważacie to za zbyt niebezpieczne, zróbcie razem papierowe samoloty, które mogą lądować na lotnisku z pudełka po butach lub rzucajcie lotkami do tarczy. Zmierzam do tego, że samo rzucanie nie rozwija tak bardzo percepcji, jak rzut do określonego celu.

Wielka demolka. Musicie wyrzucić stary telewizor, pralkę albo mikrofalówkę? Dlaczego jej nie rozkręcić razem z dziećmi? Skoro zapłaciliśmy za to urządzenie, to miejmy z niego jeszcze jakiś użytek. Rozbieranie domowych sprzętów to świetna okazja, by pokazać co jest w środku, jak to działa, jak można coś naprawić itd. Dajcie im śrubokręt do ręki, niech próbują rozkręcać śrubki, to dopiero ćwiczenie małej motoryki i frajda dla dzieci.

Jazda na rowerze/deskorolce/rolkach. To już ostatni punkt. Pokonywanie trasy na jednośladzie pozwala maluchom szybciej się przemieszczać i jednocześnie rozwija ich sprawność motoryczną. Zarówno Marcin jak i Lusia w wieku dwóch lat pożegnali wózek na rzecz rowerka biegowego czy swoich nóżek. Dali radę. Dziś Lusia bez problemu przejdzie 3 km pieszo, a tym bardziej na rowerku, a Marcin potrafi z tatą przejechać 20 km na wycieczce rowerowej. Jeśli dzieci szybko załapią o co chodzi z rowerkiem biegowym, to równie sprawnie skoncentrują się na samej jeździe i znajdą również przyjemność we wspólnym spacerowaniu z wami. Obok doskonalenia umiejętności koordynacji, musimy nauczyć dzieci rozumieć znaki drogowe, światła, tłumaczyć zasady na ścieżkach rowerowych, czy przejściu dla pieszych. Mądrze wychowujmy przyszłych rowerzystów.

Bezpieczeństwo to jeden z najtrudniejszych obszarów zarówno w edukacji, jak i w wychowaniu. Każdy z nas ma bowiem własne poczucie bezpieczeństwa. Dla jednych granica tego co jest Niebezpiecznie zaczyna się bliżej, a dla innych o wiele dalej. Pamiętajcie, że im szybciej pozwolimy dzieciom korzystać z narzędzi, tym wcześniej będą świadomie ich używać i łatwiej będzie im funkcjonować w otoczeniu.

Zdjęcia: Agnieszka J.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Zgasić świeczkę ok, ale aby uczyło się zapalać zapałkę? Ja bym się bała

    1. Ale dlaczego? Jeśli nauczy się to robić pod twoim okiem nic złego się nie stanie a z drugiej strony zaspokoi swoją ciekawość.

    2. Nauczy się robić pod Twoim okiem, ale jak nie będziesz patrzeć to też będzie “umiał”. Jeden będzie ostrożny, a drugi nie

  2. Trzeba pozwalać na to dzieciom, bo przecież przyjdzie czas, gdy będą musiały puścić maminą spódnicę. Lepiej, by były rozsądne i samodzielne, a same się tego nie nauczą.

  3. Jeśli wszystko dzieje się pod okiem rodzica, ok. No i przede wszystkim tłumacząc o ewentualnych niebezpieczeństwach.

  4. Artykuł wywołał moj prezent dla Marcinka…? :D

    1. kochana Ciociu, zdjęcie jeszcze przed prezentem :)

  5. Moje dzieci od małego wszystko ze mną robią…syn mając 3 latka skroił 10 kg pieczarek oczywiście pod kontrolą,podpalaja kuchenkę gazową same robią kanapki dzieci trzeba zachęcać A nie wiecznie mówić nie dotykać bo sobie coś zrobisz! Potem wyrastają dźwięki które w wieku 16 lat umrą z głodu bo mamusia nie zostawiła obiadu.

    1. Super, że je od początku angażujesz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku