Na zakupach 15 października 2012

Ale jazda!

Pierwszym pojazdem dziecka jest wózek. W miarę rozwoju ruchowego dziecka wózek wymieniany jest na rowerek. Rower doskonale rozwija koordynację ruchową, stanowi świetną zabawę, a maluchy go uwielbiają. Zanim to jednak nastąpi rodzice stają przed wyborem: tradycyjny trójkołowy a może nowoczesny biegowy. Który jest lepszy?

Rowerek biegowy jest alternatywą dla tradycyjnego trójkołowca czy dwukołowego rowerku z doczepianymi bocznymi kołami. Już nawet dwulatek może sam na nim pędzić. Na najmniejszych rowerkach biegowych mogą śmigać już dzieci o wzroście od ok 80 cm.
Rower biegowy posiada wiele plusów w porównaniu z tradycyjnym (z pedałami). Daje swobodę nie ograniczając ruchów. Dziecko nie wkłada zbędnego wysiłku w naukę pedałowania wraz z równoległym utrzymywaniem równowagi. Odpychając się w sposób naturalny nóżkami śmiało i bezpiecznie (w kasku) może pędzić przed siebie, rozwijając w miarę doskonalenia umiejętności spore prędkości. Dzięki treningowi na rowerku bez pedałów przesiadka na tradycyjny rower z pedałami odbędzie się szybko i bezproblemowo, a przede wszystkim rodzice unikną biegania za rowerzystą z kijkiem asekurującym przed upadkiem. Ponadto zadaniem rowerka biegowego jest utrzymywanie prawidłowej postawy przy nauce trzymania równowagi. Przy uczeniu dziecka jazdy na 2 kołach, boczne lekko unosimy lub ściągamy jedno- błąd! dziecko wtedy jedzie przechylone co niekorzystnie wpływa na jego kręgosłup i stawy.

Czym kierować się w czasie wyboru roweru biegowego?

S jak siodełko
Wybierając rower dla malucha nie warto do końca kierować się sugerowanym przez producenta przedziałem wiekowym użytkownika. Dzieci różnią się od siebie i dla niektórych mimo, iż łapią się do danego przedziału wiekowego pojazd może okazać się za mały. Najważniejsza jest wysokość siodełka względem długości nóżek dziecka. Przed zakupem warto “przymierzyć” dziecko do rowerka. Niektóre modele posiadają opcję regulowania wysokości siodełka i kierownicy. Jest to bardzo ważne, gdyż dziecko szybko rośnie a przecież chcemy by rowerkiem cieszyło się jak najdłużej. Regulowane siodełko pozwala w optymalny sposób dostosować je do wzrostu malucha w taki sposób by odległość siodełka od ziemi była przynajmniej 1 cm mniejsza niż wewnętrzna długość nóżki dziecka. Na początku by maluch czuł się pewnie musi opierać całe stopy na ziemi. W miarę rozwoju nauki jazdy, gdy dojdzie do wprawy wystarczy podnieść siodełko na tyle by dosięgał do ziemi tylko palcami. Regulowana wysokość kierownicy pozwoli wraz ze wzrostem dziecka ustawić ją taki sposób by pomagała w utrzymywaniu prawidłowej postawy ciała w czasie jazdy.

H jak hamulec
Przydatnym dodatkiem będzie hamulec ręczny. Początkowo dziecko rozwija małe prędkości i spokojnie wyhamuje nóżkami, jednakże w miarę rozwoju szybkości jazdy hamulec może być pomocny w skróceniu drogi hamowania. Najlepiej wybrać model pozbawiony hamulca i w późniejszym okresie go dokupić. Niektóre modele posiadają podpórki pod nóżki by pędzący z prędkością światła mały rowerzysta nie musiał trzymać nóg w powietrzu.

B jak blokada kierownicy
Na rynku dostępne są również modele z blokadą skrętu kierownicy. Uniemożliwia to nagłemu, nie kontrolowanemu skrętowi przedniego, koła co podczas szybkiej jazdy mogłoby doprowadzić do nieszczęśliwego wypadku. Skręt może być ograniczony do 10-15 stopni lub niektórych modelach nawet do 45 stopni. Niektóre modele rowerków posiadają blokadę, którą można usunąć. Rowery z blokadą są dobrym rozwiązaniem dla dzieci rozpoczynających dopiero przygodę z rowerkiem ze względu na mniejszą wywrotność, jednak w miarę nauki blokada niesie za sobą ograniczenia i może dziecku przeszkadzać. Istnieje również mały minus blokady o którym trzeba wspomnieć. Blokada może spowodować uszkodzenia ciała, gdyż w momencie wywrotki nie odkręci kierownicy i można się na nią nadziać.W sprzedaży są również modele rowerków pozbawione blokady.

O jak opony
Wybór ogranicza się do piankowych lub gumowych. Opony gumowe tłumią wstrząsy oraz posiadają bieżnik gwarantujący lepsza przyczepność do podłoża, bez względu czy to trawa, piach czy chodnik. Piankowe natomiast są lżejsze, tańsze i nie do przebicia. Według mnie posiadają słabsza przyczepność oraz gorzej tłumią drgania.

M jak materiał
Ważne jest też tworzywo, z którego wykonana jest cała konstrukcja roweru. Dobrze jest, gdy rama jest zrobiona z lekkiego materiału. Waga roweru jest jedną z najistotniejszych cech im lżejszy tym lepszy. Dostępne na rynku modele najczęściej wykonane są z drewna, metalu czy kompozytu.

Rowerki drewniane:   
– wykonane są najczęściej drewna brzozowego (klejonego),
– są odporne na wilgoć i wypaczanie,
– są lżejsze od rowerków metalowych,
– są ekologiczne.

Rowerki metalowe:
– wykonane są z lekkiej stali lub aluminium a ich waga w dużej mierze zależy od grubości ramy; generalnie są cięższe od rowerków drewnianych,
– metalowe rowerki mają przeważnie możliwość regulacji wysokości siodełka i kierownicy (modele drewniane najczęściej nie posiadają regulacji kierownicy).

Rowerki kompozytowe:
– wykonane są materiałów odpornych na odkształcanie, wilgoć czy korozję,
– są lżejsze od rowerków metalowych i drewnianych.

Wybór materiału to kwestia indywidualnych upodobań. Pamiętać należy, że rama rowerka powinna być wytrzymała – musi przetrwać wszystkie upadki, zderzenia, rzucanie czy pozostawienie na deszczu. Poza tym rowerek biegowy nie może mieć żadnych ostrych krawędzi, wystających drutów czy śrub, które mogłyby zranić dziecko podczas zabawy.

Co prawda producenci nie mają obowiązku ich umieszczania na rowerkach, jednakże ich obecność świadczy, że sprzęt został sprawdzony i jest bezpieczny.  Rowery dziecięce powinny spełniać normę EN 14765, a rowery biegowe muszą posiadać oznaczenie CE.

Istotna sprawą przy zakupie rowerka biegowego jest też wybór odpowiedniego kasku i elementów odblaskowych. Urazy głowy są jednymi z najczęstszych urazów rowerowych. Jazda w kasku zmniejsza znacznie ryzyko groźnego dla zdrowia czy nawet życia urazu. Warto pamiętać, że „lepiej zapobiegać, niż leczyć”. W związku z tym nie zapominajcie o tym ważnym elemencie rowerowego ekwipunku.

Szerokiej drogi i bezpiecznej zabawy!

Drogie mamy jakie rowerki posiadają wasze dzieci? Czym kierowałyście się przy wyborze tego idealnego?

Źródło zdjęcia: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
MamaMateuszka
MamaMateuszka
8 lat temu

Ok. roku poszukiwałam idealnego rowerka, dużo czytałam, przeglądałam. Wybór padł na rowerek z Decathlonu :) Jak dla mnie rewelacja, a dla Mateuszka ukochany pojazd :) a to najważniejsze. Regulacja siodełka, kierownicy, małe 10 calowe koła, rowerek nie ma wysoko umieszczonej ramy, posiada ręczny hamulec, jest lekki, zwrotny i nie trzeba wydawać fortuny jak dla nas strzał w 10 :D Pozdrawiam.

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu
Reply to  MamaMateuszka

to fajnie, że macie swój rowerek:)

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

U nas na „duży” rowerek jeszcze za wcześnie a ten co mamy dostaliśmy po innej dziewczynce, ale moja mała i tak chwilę w nim pojeździ i woli biegać a ja go prowadzę:)

Jagoda
Jagoda
8 lat temu

Dla nas najlepszy okazał się First Bike. Oprócz tego, że jest bezpieczny i lekki – bardzo nam się spodobał wizualnie. Nie jest tani, ale moja córka (4 lata) jeździ na nim już drugi rok (nawet zimą!), a rower wciąż wygląda jak nowy. http://vimeo.com/49904335

ika
ika
8 lat temu

Też jestem mamą Mateusza i tez mamy rowerek z Decathlonu ;)
Ale zbieg okoliczności !
Mateusz jest zadowolony , rower spisuje się na medal.
Zastanawialiśmy się nad biegowym ale
1 – Mateusz probował jeździć na biegowym pożyczonym na moment od kolegi – niestety nie przypadł mu do gustu, nie bardzo też wiedział o co w tym chodzi;)
2- Mama ma niezłego stresa patrząc na dzieci zasuwające ze stromej góry na rowerze bez hamulca :)

Agnieszka Danielewicz

… u nas rowerek musiał być różowy, z pomponikami, fajnym koszyczkiem i miejscem na lalkę…

Anna Solarska
7 lat temu

Synek ma rowerek biegowy dobrany przez doświadczone osoby w niesamowicie przyjaznym sklepie Aktywny Smyk! Korzysta z niego ponad rok i od pierwszych niepewnych kroków wyszkolił się do rozpędzania się z górki z podniesionymi nogami – aż strach mnie chwilami bierze ale podziwiam jego odwagę a przede wszystkim równowagę :-)

Izabela Sroczyńska
7 lat temu

Kupiliśmy naszemu synkowi na 3 ur rowerek biegowy i ku mej rozpaczy nie ma mowy żeby na niego usiadł-boi się :( natomiast fikołki jak mały profesjonalista wywija po dywanie, podłodze, kanapie, skacze po całym mieszkaniu, wdrapuje się wysoko często spada i sie z tego smieje ale rowerek odpada. Mamy tez 3kołowy taki dla 1.5-2latka tez nie da rady…. liczę ze gdy młodszy brzdąc się nim zainteresuje to i starszy tez zechce bo ten roczniak nasz juz na nim siedział i był bardzo zadowolony…….

Agnieszka Bałaga-Kupis

My mamy drewniany z hello kitty, bo zamysł był taki, że jak Hello kitty rządzi to wszędzie. Nie ukrywam, że był też najładniejszy w ofercie. Adresatka dwulatka mało zainteresowana i dalej upiera się „jeździć” na normalnym rowerze starszej siostry. Starsza zaś z lubością jeździ na biegowym.

GABRIELA
GABRIELA
7 lat temu

nam się spodobał drewniany, czerwony z JANOD-a i w tym roku nasza córka planuje na niego usiąść, zobaczymy czy da radę jako 2-latka:)

Beata Kurgan-Bujdasz

moi nie chcieli – tylko na pedały

Magda Rosłon
Magda Rosłon
5 lat temu

Mój wybór padł na rowerek z milly mally kolor przyciąga uwage dziecka co bardziej zachęca do pracy synek dzielnie podejmował próby nauki i juz po kilku podejściach załapał. cena przyzwoita a jakość naprawdę solidna wygodne miękkie siedzenie można wyregulować wysokość kierownicy i siodełka do tego hamulec ręczny ja jestem bardzo zadowolona i syn szczęśliwy z jazdy.

Lidia Szczepaniak
Lidia Szczepaniak
5 lat temu

Witam mam pytanie dotyczące siusiaka mojego synka ma on 18 m-cy byliśmy u naszego pediatry i powiedział mi żebym zaczęła naciągnąć małemu napletek. On sam próbował mały bardzo płakał i nie chciał żeby mu cokolwiek tam robić. Jestem w kropce Bo małemu jeszcze skórka nie schodzi a lekarz już kazał. Aż szczerze mówiąc boję się bo nie chce mu zrobić krzywdy. Czytałam artykuł bardzo ciekawy i przydatny.

Zabawa 12 października 2012

Noc za kratami

Sumiennie zliczono winy, dwóch przysięgłych po ciężkich obradach oddało głosy… Zapadł wyrok: dzisiejszą noc spędzi za kartami, czasem trzeba podejmować trudne decyzje… dla wyższego i naszego dobra!

I tak postanowiliśmy, że najwyższa pora zmienić zwyczaje, pora wrócić do łóżeczka – za symboliczne „kraty”. Niełatwo przyszła nam ta decyzja, długo zastanawialiśmy się czy nie jest zbyt pochopna. Jednak życie postanowiło nas miło (przynajmniej na początku) zaskoczyć ☺

Pierwsza noc – po miesiącach kilkugodzinnego noszenia i układania do snu Klary, okazała się dla nas zaskoczeniem balansującym na granicy abstrakcji. Od tylu miesięcy na zmianę, podpierając oczy na zapałkach nosiliśmy dziecko tam i z powrotem do białego rana. Tylko tak spała, wszelkie próby odłożenia do łóżeczka czy nawet naszego łóżka… trudno to opisać, takie rzeczy się działy… Wysnuliśmy tylko hipotezy rodem z sciene-fiction podszyte lekkim żartem: najważniejszy wniosek – potwierdzony eksperymentalnie: Klara ma wbudowane „w siedzenie” następujące sprzęty: poziomicę, żyroskop, termometr i czujniki ruchu… wszystkie urządzenia – najwyższej klasy, niezawodne, całkowicie bezawaryjne!

Nie mogliśmy uwierzyć, że tym razem było inaczej. Wcześniejsze próby okupione były strasznymi aktami rozpaczy. Wiele osób śpieszyło z dobrymi radami i  było zdania, że mamy zbyt miękkie serca, że dajemy sobą manipulować – dziś z dumą mogę powiedzieć, że nie mieli racji. Mama doskonale wie kiedy dziecko płacze, żeby coś wymusić, kiedy się złości i kiedy płacze, bo boi się, bo chce być blisko. Owszem jeżeli będziemy dostatecznie długo ignorować krzyki i płacze, zapewne ta metoda zadziała, jednak ja jestem wyznawcą innej dewizy. Sposób pierwszy sprawdza się i z powodzeniem używam go, gdy mam do czynienia z aktami „terroru – bo ja chcę”. Jednak gdy wiem, że moje dziecko płacze nie dla takiej „korzyści”… No cóż być może niektórzy uznają to za uległość, dla mnie oznacza to miłość… moja dewiza? Nigdy nie pozwolę na to, by moja córka straciła choć na chwilę zbudowane  do mnie zaufanie. Pewność, że będę przy niej, kiedy tego naprawdę potrzebuje, że nie zawiodę, że jej nie porzucę. Wierzę, że tak zbudowana relacja przyniesie jej więcej korzyści i wiem, że nie ograniczy jej niezależności. Jak się okazało wszyscy potrzebowaliśmy czasu, po prostu nastał odpowiedni moment. Położyliśmy małą do łóżeczka – nie obyło się bez płaczu, ale płacz był inny, był krótkim protestem, nie było żałosnego zawodzenia i rozpaczy, to po prostu był zwykły płacz – było zupełnie inaczej. Po krótkiej chwili, już w ciszy i spokoju Klara spokojnie zasnęła, a ja po prostu byłam obok – moja niepisana obietnica zdała egzamin, Klara wiedziała, że będę gdy zawoła, mogła spać spokojnie…

Tak przez kilka tygodni „luksus” snu zaczął nas rozpieszczać (choć wciąż kilka razy w ciągu nocy, musieliśmy dyżurować dość długo przy łóżeczku). Gdy dobra passa się skończyła, a zaczęły się łóżkowe „godzinki” ujarzmiania „skaczącej małpki” – zapomnieliśmy  o starych „gorszych” czasach – ale to już zupełnie inna historia, nowy rozdział w życiu mamy, taty i „dużej” dziewczynki…

A czy Wy przechodziliście przez podobne dylematy? Kiedy udało Wam się zaprzyjaźnić Wasze dzieci z ich „własnym” łóżkiem?

Źródło zdjęcia: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
19 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Agnieszka Jelinek
8 lat temu

nasz Mały ma jeszcze wbudowany GPS :) My także na zmianę ok 3 rano kładziemy się z małym w jego pokoju :) ot nasza nocna słodka historia. Życzę wytrwania:)

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

fajnie:)

Iza Kasparek
8 lat temu

tomek ma 17 mcy i od urodzenia spi w swoim łóżeczku.za to teraz nauczył sie z niego wychodzić i około 6 robi mi pobudke słodkim fik na mame. czasem dostene z kolanka czasem mam jego tyłek na twarzy ale mimo to wole takie pobudki niz całą noc kuksańców ;)

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu
Reply to  Iza Kasparek

to niezłym zaskoczeniem sa te pobudki:)

Hanna Szczygieł
8 lat temu
Reply to  Iza Kasparek

najlepszy jest odgłos tup tup tup po panelach :) gorzej jak nam córka coś wtyka w nos i uszy jak śpimy – a to chrupek, a to jakieś znalezione skarby :) Ostatnio przyniosła Mężowi zawartość jego portfela co do jednego papierka :) i wetknęła pod głowę

Magda Kupis
8 lat temu

U nas nie było żadnych problemów. Córka spała od urodzenia w swoim łóżeczku. Przez pierwsze 9 miesięcy łóżeczko stało w naszej sypialni, kiedy zmieniliśmy mieszkanie dostała własny pokój i od tamtej pory śpi sama, a od kilku dni w „dorosłym” łóżku i śpi jak suseł (w przeciwieństwie do mnie, bo budzę się w nocy by sprawdzić czy nie spadła). Kiedy jest śpiąca sama kładzie się do łóżka.

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu
Reply to  Magda Kupis

moja straszne wywijasy w nocy robi i boję się dużego łóżeczka tzn, takiego dla dzieci żeby nie spadła

Hanna Szczygieł
8 lat temu

Malwina w Ikea są fajne barierki (niedrogie) pasują do prawie wszystkich łóżeczek może będą strzałem w dziesiątkę :)

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

oglądałam te barierki:) chcę kupić łóżku od razu z barierką ale moje dziecko to taki nocny wywrotowiec że i tak się boję.

Hanna Szczygieł
8 lat temu

my kładziemy na ziemi piankowy materac z łózka polowego i poduszki – oczywiście często z nich korzysta :) ale lądowanie jest bezpieczne, no i można się zdrzemnąć na wachcie pod łóżkiem :-P

Magda Kupis
8 lat temu

Ja wkladam miedzy lozko a materac poduszke „klin” w okolicach glowy, tak ze robi sie scianka i robie tez walek z koca i klade na brzegu, poki co dziala, na wszelki wypadek materac lezy kolo lozka. Pierwsza noc zakonczyla sie spaniem w nogach, ale wciaz na lozku. O 21 kladzie sie juz na 2 bok. Zasypiane trwa od 5min do 40-50min, ale bez placzu.

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

Ja właśnie próbuję… ale zawsze się poddaję i mała śpi ze mną:)

Hanna Szczygieł
8 lat temu

Ja jestem zdania, że dobry moment sam się „znajdzie” Aktualnie mamy cyrki z zasypianiem trwa to 2-3 godz zazwyczaj konczymy o pólnocy, ale nie ma już płaczu, Mała się wygłupia i robi z nas wariatów. Czasem jest mama mama mama mama – i wtedy mama idzie na dyżur:) mamy materac pod łozeczkiem – legowisko rodziców na czas zasypiania i zabezpiecznie gdyby nasza małpka spadła w nocy i jakoś, bo jakoś ale się kula :) Trzymam kciuki!

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

my jesteśmy same, tata w Holandii jest już parę miesięcy a ja po całym, bardzo aktywnym czasem dniu z moją córką nie mam już siły na wrzaski, dlatego też trochę odpuszczam :)

Hanna Szczygieł
8 lat temu

Myślę, że doskonale rozumiem, w zeszłym roku miałam 2 miesiące sam na sam – na etapie całonocnego noszenia, prace z domu, męża „w lesie” a babcie 300km za daleko :) Głowa do góry! Przyjdzie dobry moment dla Was obu:)
Ps.: dochodzę do wniosku, że dziewczynki to urodzone imprezowiczki. Chłopcy jak chłopy – byle micha była pełna i spać ;)

Sylwia Chojnowska
8 lat temu

U nas nie było problemów ze spaniem w łóżeczku. Od samego początku synek w nim spał. Zasypiał początkowo z ręką taty na karku a później położona tam pieluszką i włączoną karuzelą. Zaczął przesypiać nocki w wieku 3 mies. i od tamtej pory śpi sam w swoim pokoju. Wieczorem dostajemy buziaka i synek maszeruje chętnie do swojego łóżeczka. Włącza sobie melodie i sam zasypia.

Magda
Magda
8 lat temu

Ja na początku dla własnej wygody kładłam maleńką z nami… karmiłam piersią więc na każde zawołanie byłam obok. Po chyba trzech miesiącach mała stała się niespokojna jakby jej coś nie pasowało i wtedy spróbowałam włożyć ją do łóżeczka i był to strzał w dziesiątkę. Ona lepiej spała jak zwykle i nie ukrywam, że my również. Teraz ma 7 miesięcy, ja wróciłam do pracy i od tamtej mniej więcej pory córcia chce być blisko mnie. Przyznaje, że jest to uciążliwe czasem ale dajemy radę i staramy się jednak uczyć ją spać we własnym łóżeczku. Mam nadzieję, że sama do tego też… Czytaj więcej »

Karolina Sikorska
7 lat temu

u nas poszło szybko ale nie bezboleśnie. Było kilka dni płaczu. Wypróbowaliśmy metodę dziecko wkłada się do łóżeczka i wychodzi jeśli dziecko płacze to wraca się najpierw po 3 minutach uspokaja się dziecko ale nie wyciąga z łózeczka i wychodzi najlepiej bez słowa, i tak stopniowo wydłuża się czas co 5 co 7 minut, pierwsze dni były straszne. Ale udało się po tygodniu samotne zasypianie stało się normalnością i codziennością. Marysia miała wtedy ok 8 miesięcy teraz ma 18 i wieczorem dostaje swoje mleczko kołysanki ulubionego królika przytulankę i bez słowa bez płaczu sama zasypia a my mamy swoje wieczory… Czytaj więcej »

Kamila Klimek
Kamila Klimek
6 lat temu

U nas Adaś ma dopiero dwa miesiące i 7dni, ale od poczatku spi w swoim lozeczku w naszej sypialni. Usypia okolo 21 wstaje co 3 godziny na karmienie, tak do 9rano i od 9 zaczyna juz buszowac:)) takze mozemy pospac:))

Emocje 9 października 2012

Dziecko, biuro podroży i wakacyjny wyjazd

Bogacenie się naszego społeczeństwa spowodowało, że coraz dostępniejsze są dla nas zagraniczne wycieczki i coraz chętniej z tego korzystamy. Czasem możemy nawet taniej spędzić wakacje w ciepłych krajach niż w polskich górach czy nad morzem. Wszystko to sprawia, że wiele osób decyduje się właśnie na taki sposób spędzania wolnego czasu.

Niektóre z wycieczek lotniczych możemy zakupić nawet za kwotę niższą niż tysiąc złotych od osoby. Lecz jak jest w przypadku młodych rodziców z dzieckiem? Większość biur podróży nie ma problemów z obsługiwaniem tego typu klientów. Przeważnie przy zamówieniu wycieczki dla obojga rodziców wyjazd dziecka jest albo bezpłatny albo kosztuje niewielkie pieniądze – oczywiście do pewnego wieku.

Na miejscu przeważnie dostajemy specjalne łóżko dla niemowlaka lub tak zwaną przystawkę – jeśli dziecko jest nieco większe. O swoich klientach pamiętają też często hotelarze. O ile animator potrafi świetnie zabawiać dorosłych niemalże każdego wieczoru to również i dzieciaki nie są same.

Gry dla dzieci organizowane są tak samo często i nie musimy się martwić o to, że nasza pociecha zanudzi się na takim wyjeździe. Profesjonalna kadra potrafi bardzo umilić im wyjazd. Często możemy też zostawić dziecko pod opieką, dzięki czemu zwiedzanie czy wieczorne imprezowanie też jest możliwe raz na jakiś czas. Współcześnie biura podróży starają się bardzo mocno dbać o swoich klientów oferując niemalże wszystko, czego możemy oczekiwać.

Oczywiście, nie każdy hotel spełni nasze wszystkie wymagania jednak tu z pomocą służyć będą pracownicy biura podróży. Jeśli poinformujemy ich o chęci zabrania na wyjazd dzieciaka – z pewnością pomogą nam wybrać jedną z ofert które są specjalnie przygotowane pod takich klientów jak my. Da nam to o wiele większy komfort wyjazdu choć czasem będziemy musieli zapłacić nieco więcej niż w przypadku samodzielnego wylotu. Warto jednak unikać wycieczek zawierających transport autokarowy. W przypadku niewielkiego dziecka może to być bardzo ciężkie i męczące przeżycie, lepiej więc wybrać szybsze połączenia lotnicze lub jak już to przejazdy autokarowe na krótkich trasach.

Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

My chcielibyśmy w przyszłym roku pojechać „gdzieś dalej” ale zobaczymy co nam z tego wyjdzie:)

Hanna Szczygieł
8 lat temu

Trzymam kciuki :)

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

Dziękuję! Juz kilka lat nigdzie nie byłam bo a to pracę zmieniłam, a to mała za mała ale w przyszłym roku nie odpuszczę:)

Agnieszka Danielewicz

My byliśmy w tym roku na Krecie z dwójką dzieci jedno 2 lata drugie 5 lat :) Było super :) Pojechaliśmy z biura Sky Clab na szczęście nam udało się wróci bez problemu bo biuro zbankrutowała tydzień po naszym przyjeździe do Polski. Wybrałam specjalnie takie miejsce żeby dzieci się nie nudziły były różne baseny, zjeżdżalnie dla dzieci i dorosłych, mini przedszkole a nawet wieczorem Disko dla dzieci. W restauracja były krzesełka do karmienia dzieci, w hotelu można było wypożyczyć rower z fotelikiem dla maluch. Ogólnie było bardzo dużo rodzin z dziećmi :) My mieliśmy dużo szczęścia bo hotelu i miejsca… Czytaj więcej »

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

dobrze że się wam udało przed tym bankructwem, aż strach z tymi biurami jeździć

Guest
Guest
7 lat temu

Byliśmy w tym roku z rodzinką w Sharm El Seikh, , fakt, że za osiemnastomiesięczne dziecko zapłaciliśmy chyba ok 100 zł, ale za to za starszego syna (5 lat) o 100 zł więcej niż za osobę dorosłą, wiec są czasami haczyki, trzeba uważać w ofertach. Myślę, że to nie zależy czy biuro jest markowe czy „firma krzak”, trzeba zwracać uwagę na wszystko, bo można się zdziwić.My wiedzieliśmy wcześniej o takich numerach z cenami, ale jak ktoś nie wie, to może się niemile zaskoczyć.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close