Gry planszowe i nie tylko 28 kwietnia 2016

Chcesz rozwinąć spostrzegawczość u swojego dziecka? Graj z nim w gry

Dzieci są niezwykle bystrymi obserwatorami. To co zauważą, zapamiętają doskonale i wykorzystają w poznaniu i zrozumieniu otaczającego je świata. Najczęściej maluchy zaskakują nas bystrym okiem, zarzucając pytaniami “a widziałaś?”, “a co to?”. Z łatwością odnajdują ciekawe szczegóły, które niejednokrotnie nam, dorosłym umykają gdzieś spod uwagi.

Spostrzegawczość to cecha, którą warto rozwijać u dziecka

Staje się zauważalna, gdy maluch rośnie i szybko uczy się łatwego spostrzegania różnych szczegółów, które go zainteresowały. Nawet jeśli samo z siebie ciekawi się wszystkim dokoła, zawsze można rozwinąć jego umiejętności i to w prosty sposób. Musisz jedynie pamiętać, żeby zapewnić warunki do takiej zabawy i możliwości koncentracji, wyłączając telewizor, nie przeszkadzając toczącą się w pokoju głośnią rozmową. Ważne jest również, by nie bawić się z dzieckiem w pośpiechu, spoglądając nerwowo na zegarek. Taka atmosfera nie sprzyja ani zabawie ani ćwiczeniu.

Jak wpłynąć na rozwój spostrzegawczości u dziecka?

Są różne możliwości pracy z dzieckiem, ważne jest by nauka odbywała się przez zabawę, razem z rodzicem. Dodatkowy aspekt bliskości i wspólnie spędzonego czasu, jest dla więzów rodzinnych bardzo ważny. Jeśli chciałabyś wraz z dzieckiem sprawdzić jego refleks i spostrzegawczość, zaproponuj mu:

  • puzzle
  • odnajdywanie różnic na obrazkach
  • dobieranie par wśród różnych przedmiotów, grupowanie ich
  • zabawę w ukrywanie przedmiotów i odgadywanie, co zmieniło położenie np na stole czy w pokoju
  • “określ”, “wymień” czyli zabawę w spostrzegawczość za pomogą obrazku w książce, tak aby wymieniło jak najwięcej przedmiotów w danym kolorze, lub nazw na daną literkę
  • gry planszowe – o czym warto wspomnieć szerzej

Gry planszowe doskonale wyostrzają spostrzegawczość oraz refleks

Dzieci kochają grać w planszówki. To dla nich nie tylko możliwość wspólnej zabawy z bliskimi, ale okazji do rozwoju i nauki. Mały człowiek uczy się liczenia, rozpoznawania cyferek, liter, rozszerza umiejętność rozróżniania kolorów, kształtów, grupowania danych przedmiotów. Równolegle rozwija percepcję, koncentrację i koordynację wzrokowo-ruchową, co ma niebagatelny wpływ na sprawność manualną dzieci. Podczas wspólnej gry, można zaobserwować zachowanie dziecka, oraz jego talenty.

Są także szczególne gry, dedykowane dzieciom, które lubią wykorzystywać swoją spostrzegawczość i umiejętność koncentracji. Jedną z takich gier jest Dobble.

Fot. Agnieszka J.

 

Dobble – kto pierwszy ten lepszy!

Co prawda nie jest to klasyczna planszówka, bowiem gra nie toczy się na planszy, a gdziekolwiek, gdzie można położyć kupki okrągłych kart. Ale swoje założenie spełnia genialnie, dając równe szanse starszym i młodszym graczom.

Fot. Agnieszka J.

 

Dobble to gra na spostrzegawczość, refleks i percepcję, w której gracze ścigają się, by jak najszybciej odnaleźć na dwóch kartach takie same obrazki. Aby utrudnić zabawę mogą one być odwrócone i mieć inne rozmiary. Same karty są okrągłe i pełne kolorowych ilustracji roślin, postaci i przedmiotów, a każda z nich jest unikalna i łączy się z innymi kartami wyłącznie jednym symbolem. Dobble nie prędko się nudzą graczom, ponieważ to nie jest typowa planszówka, a raczej kilka zbliżonych do siebie gier w jednym opakowaniu, co zwiększa jej atrakcyjność. Różne warianty pozwalają dostosować grę do wymagań uczestników. Rozgrywka jest bardzo szybka, emocjonująca, przy stole dużo się dzieje, każdy krzyczy starając się jakoś nazwać pasujące obrazki i być przy tym szybszym od innych graczy. 

Fot. Agnieszka J.

 

Uwaga! W Dobble ostatnio grali u mnie obaj synowie – 2,5 latek oraz 5,5 latek, nawet młodszy radził sobie z rozpoznawaniem podobieństw, choć na ćwiczenie refleksu przyjdzie jeszcze czas. Podobało się obojgu, nam – rodzicom, również. Myślę, że ochota na dobrą, wspólną zabawę z nutką rywalizacji, prędko nie przejdzie. Zresztą, sprawdźcie sami!

Gra Dobble polecana jest  dla osób w każdym wieku, nic nie stoi na przeszkodzie, by zmierzył się choćby wnuczek z dziadkiem. To solidna dawka doskonałego humoru oraz  testu na refleks i spostrzegawczość.

Fot. Agnieszka J.

Fot. Agnieszka J.

Fot. Agnieszka J.

 

Wpis jest elementem współpracy z Rebel.pl

Zdjęcia: A. Jelinek

 

17
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Olga Stępieńasia/wkawiarence.plOlga BombaNatalia KapczukOlga Pacholczyk Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość
Anna Maćkiewicz
Gość

Fajna ta gra ;)

Katarzyna Piasecka
Gość

Mamy i gramy

Anna Szpak Marcinkiewicz
Gość

Mamy też :) i polecamy!

Milena Kamińska
Gość

Mamy rozne gry i gramy

Agata Wawrow
Gość
Agata Wawrow

Również polecam ?

Olga Pacholczyk
Gość

Świetna gra!

Karolina Bylina
Gość

Tomasz Żelazko nasza gra :D

Olga Bomba
Gość

A jakies rady co robić z dwulatkiem? Oczywiscie rozwijajacego :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Odkrywanie dwóch kart i szukanie tych samych symboli ;) oraz nazywanie ich.

Olga Bomba
Gość

Nie mam kart :) musze kupic. Dzieki:) chociaz nie wiem czy moj syn jest w stanie sie na tym skupic ?

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Małymi kroczkami

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Wybacz, źle Cię zrozumiałam. Dla dwu latka polecam rowerek biegowy, tablicę do ćwiczenia motoryki małej , którą możesz sama zrobić

Olga Bomba
Gość

kazalam mezowi zrobic ? musze mu przypomniec. Rowerek ma oczywiscie :) konika i quada ☺️

Natalia Kapczuk
Gość

Rewelacyjna!

asia/wkawiarence.pl
Gość
asia/wkawiarence.pl

gry, które rozwijają, uczą i bawią należa do ulubionych chyba wszystkich. Zarówno tych małych i tych większych. Tych młodszych i trochę starszych. Są lepsze niż telewizor, niż tablet i wszystkie nowoczesności współczesnego świata, które technika nam serwuje

Olga Stępień
Gość

Super miło spędzić czas z dzieckiem przy tej grze mamy polecamy a dorośli bawią się też super przy niej

Emocje 27 kwietnia 2016

Ciężarna Barbie w solarium – gra dla dzieci

Ciężarna Barbie opala się w solarium – patrzę i oczom nie wierzę! W pierwszym momencie myślę, że to jakiś żart, chwyt marketingowy czy coś w tym stylu, ale klikam w link, a w nim ukazuje się krótki filmik reklamujący grę dla dzieci. W roli głównej, znana na całym świecie, uwielbiana przez miliony dziewczynek lalka Barbie, choć tym razem w dość nietypowej dla siebie roli – przyszłej mamy.

Brzuch ma już pokaźny, ciąża bez wątpienia jest zaawansowana, a ta z uśmiechem na ustach smaruje się kremem i wskakuje na łóżko do opalania! Od razu ciśnie mi się na usta – kogoś tu chyba pogięło!? Bo moim zdaniem nie trzeba być geniuszem, psychologiem czy innym specem od dzieci, by wiedzieć jaki wpływ na nie mają media oraz powszechnie dostępne rozrywki.

W ten oto sposób, z pozoru niewinna gra przeistacza się w dosyć niebezpieczne wirtualne narzędzie, propagujące złe nawyki, nie tylko u dzieci i młodzieży, ale i potencjalnych przyszłych mam. A ponieważ w dzisiejszych czasach przestają już dziwić nastolatki z ciążowymi brzuszkami, istnieje duże prawdopodobieństwo, iż część z nich pójdzie w ślady plastikowej idolki.

Nie od dziś wiadomo, że edukacja młodego pokolenia w kwestii seksu i zdrowia jest na bardzo niskim poziomie. Przerywany stosunek, płukanka z wody i octu czy coca-cola jako metody antykoncepcji, wydają się być tak absurdalne, że aż niemożliwe, a jednak pewna część młodzieży w to wierzy! No a jeśli oni wierzą w takie bzdury, to dlaczego mieliby nie zaufać królowej lalek?

Jeśli powstaje gra, w której ciężarna korzysta z solarium, można być niemal pewnym, że takie zachowanie będzie powielane w realnym życiu, przez młode i (nie obrażając nikogo) głupie dziewczyny, chcące być na topie.

Ktoś powie, że przesadzam, że to tylko gra.. ? Owszem, może to i tylko gra, ale smutną prawdą jest, że przeciętny młody człowiek łyka wszystko jak pelikan. I jeżeli w danej grze nie pojawia się żadna wzmianka – choćby drobnym druczkiem!, o szkodliwości działania solarium, o jego złym wpływie na zdrowie, a także zagrożeniu jakie ze sobą niesie – w tym przypadku dla przyszłej mamy i jej nienarodzonego dziecka, no to czego można się spodziewać?

W zaistniałej sytuacji, pozostaje jedynie mocno wierzyć w to, że mimo wszystko wielu rodziców oraz wszelkich nauczycieli, kładzie nacisk na edukację (w tym – jak bezpiecznie grać na komputerze) i rozmowę z dziećmi, tak by wiedzieli co dobre, a co złe. Co wolno, a czego nie. Co zostało wymyślone na potrzeby marketingu, a co jest prawdziwe…  

4
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda
Gość
Magda

Jak obejrzałam ten filmik to opadły mi ręce…
Kiedyś prowadziłam solarium i kilka młodych dziewczyn chciało skorzystać z opalania, czasem wypierały się ciąży mimo, że były bliskie rozwiązania. Za każdym razem odsyłałam je z kwitkiem…

Milena Kamińska
Gość

SZOK niestety coraz głupsze gry powstają i tylko od rodziców zależy czy będą one niebezpieczne dla ich dzieci

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ja się zastanawiam kto to w ogóle wymyślił ???

Milena Kamińska
Gość

Ciekawe?

Dom 26 kwietnia 2016

Moje dzieci to nie kozy, nie jedzą wszystkiego

Naprawdę wiele jestem wstanie zrozumieć, ale dlaczego mimo wielu próśb i tłumaczeń, w kierunku moich dzieci, wyciągane są słodycze? Myślicie, że histeryzuję, bo przecież to tylko lizak w aptece, cukierek w banku, na poczcie, darmowy ekstra wafelek w lodziarni.

Z pozoru niewinny spacer, wyjście na miasto czy plac zabaw, czasem sprawia, że mam już wszystkiego dość. Któregoś dnia po powrocie  z takiego spaceru w kieszonce dziecka, mogłam przebierać w kolorach i smakach.  O co ten krzyk? O słodycze rozdawane naszym dzieciom prawie na każdym kroku. Niby ludzie słuchają, kiedy odmawiam, a jednak jak grochem o ścianę. Przecież ci Państwo chcieli dobrze, chcieli być gościnni więc proszę poczęstuj się, jakie grzeczne dziecko, weź jeszcze jeden….

Potem nie dziwię się, że dziecko nie chce zjeść obiadu, a co dopiero warzyw. Jestem świadoma, że dziecko ma prawo nie mieć w tej chwili apetytu. Problem tylko, że on ma apetyt nie na obiad, a cukier pod postacią żelków, lizaków, itp. Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, ale największym narkotykiem na naszym świecie jest właśnie cukier. Chcąc nie chcąc, jesteśmy od niego mniej lub bardziej uzależnieni. Jest on naprawdę wszędzie.

Mam dla was małe zadanie. Podejdźcie do szafki, lodówki i wybierzcie pierwsze trzy produkty. Sprawdźcie na którym miejscu jest cukier. Ja wzięłam do ręki kupiony w sklepie syrop malinowy. Pierwsza pozycja w składzie – cukier.  Zdziwieni? Naukowcy zalecają unikanie produktów, w których cukier jest w pierwszej trójce. Niestety producenci także to wiedzą i ukrywają cukier pod innymi nazwami, np. syrop glukozowo-fruktozowy, maltodekstryna a takich substancji jest  ponad 30. Nie dajcie się zwieść produktom, które niby “nie zawierają cukru” – np. taki Kubuś dla dziecka (0,3l) zawiera aż 5-6 łyżeczek! Jeśli uważacie, że to mało posłodźcie sobie herbatę w kubku, czy szklance 5 łyżeczkami. Ktoś chętny wypije?

Zobaczcie zresztą na zdjęcie poniżej. Zanim kupicie dziecku colę, lub inny napój przypomnijcie sobie, ile jest w nim cukru i czy aby na pewno chcecie aby wasze dziecko to wypiło. O wiele zdrowiej jest zrobić sok, lub koktajl z owoców w domu. To dopiero zastrzyk energii i witamin.

cukier-w-napojach

Może ktoś nazwie mnie wyrodną matką, która wzbrania dziecku słodyczy, która pozbawia go szczęśliwego dzieciństwa. Nie martwcie się, moje dziecko wie jak smakują mordoklejki, czy żelki, ale potrafi je jeść z umiarem. Od pewnego czasu wprowadziliśmy pewną zasadę – mamy ustaloną jedną porę dnia, kiedy wspólnie jemy coś słodkiego -domowe ciasto, owoce, czy tabliczka czekolady.  Dlatego następnym razem, gdy chcecie dać obcemu, znajomemu dziecku słodycze, zastanówcie się, czy aby nikt nie będzie miał wobec tego sprzeciwu. To na nas rodzicach, ciąży odpowiedzialność by nauczyć nasze dzieci dobrych nawyków.

37
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość
Veronika Kate
Gość

mam tak samo, szlag mnie trafia, szczegolnie, ze moje moga slodycze tylko w weekendy, nie zmoge scierpiec tego, a wez tu powiedz nie, jak ktos pod nosem im daje..

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Dokładnie! I niestety nie pomagają wyjaśnienia. Ma ktoś na to lekarstwo?

Edyta Skrzydło
Gość

Hehe u nas nie ma problemu , krótko nie , dziękuję .Lub a masz może banana ? Słodycze, także lubią , ale jakoś nie bez przesady …

Edyta Skrzydło
Gość

Słodycze w szafce na najniższym poziomie , chętnych brak ;-)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

U mnie by nie przeszło :)

Edyta Skrzydło
Gość

A u nas leży i leży ….. Ale o szpinak , czy paprykę to bić się będą ?

Lidia Ambroziak
Gość

Ja juz się Poddałam… To walka z wiatrakami…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ja jeszcze próbuję :)

Lidia Ambroziak
Gość

U nas ostatnio wszystkie słodycze przejmuje mąż ;) może to jest jakaś metoda hehe ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Mamy zatem podobną technikę :p

Anna Sarnacka
Gość

U nas słodycze sa dostępne dla Synka odkąd skończył ok.2 lata. Lubi i zje czasem, ale szału nie ma :) Także nie mamy problemu ze słodkościami.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Moje dziecko też nie ma problemu ze słodyczami. Ja jestem wściekła na innych, którzy częstują bez mojej wiedzy moje dzieci cukierkami

Anna Sarnacka
Gość

Rozumiem. Ja też za tym nie przepadam, ale tłumaczę sobie, że inni nie robia tego ze złej woli, tylko chca byc mili :)

Maria Mirowska-Jon
Gość

ja denerwuję się obecnością miseczki z cukierkami w poczekalni u dentystki…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Są także w banku, na poczcie, w przychodni … itd.

Maria Mirowska-Jon
Gość

tak tylko w tych inny „ustawodawczych instytucjach” za chwilę nikt nie będzie mi albo moim dzieciom leczył zębów zepsutych od słodyczy ;)

Stafin Katarzyna
Gość

No przecież trzeba dbać o interes klientów nie może brakować ?

Karolina Bylina
Gość

Moja corka je slodycze okazjonalnie i nie tknie bez pozwolenia. Faszerowanie przez rodzine doprowadza mnie do ostatecznosci i ale zawsze walcze ze lepiej kupic owoc.

Marta Obtułowicz
Gość

Hehe a to nie wiecie, ze nikt tak dobrze nie nakarmi i nie wychowa Twojego dziecka jak babcia/ciocia dobra rada

Kamila Szymańska
Gość

Ja też

Magda Zuza Go
Gość

A najlepsze tekst „woooody mu dajesz daj mu coś lepszego do picia” pytam co to znaczy lepsze? Cola? ! Dziecku 1.5 roczne mi.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Jakie prawdziwe :p

Ewa Reszka
Gość

Skądś to znam

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

Mamy szafke ze słodyczami, ostatnio wrzucałam te z 2014 roku ;)
Jakoś pomijane jest to miejsce, ale nie żałuję

Klaudia Prz
Gość

Syn po czekoladzie dostaje wysypki… Ale mozesz tlumaczyc ze nie dajesz, zdziwione miny i ten bezcenny wyraz twarzy ” ale jak to? Przeciez jest duzy skonczyl rok i nie je batonikow kinder?”

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Oj znam to z autopsji. :(

Milena Kamińska
Gość

Ja nerwicy się nabawie tym bardziej ze naprawdę moje dzieci uwielbiaja owoce a ciągle mają proponowane słodycze

Izabela Ł-ka
Gość

Nastała nowa moda, wczoraj byłam z dziećmi na zakupach i lizaki dostały w sklepie mięsnym, w aptece oraz w kwiaciarni!! Tydzień wcześniej to samo przy cmentarzu…oszalec idzie!! Z rodziną zagadasz ale w sklepach kiedy panie dają dziecku do ręki..:-(

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

I wytłumacz dziecku że nie powinno brać słodyczy od obcych.

Izabela Ł-ka
Gość

No właśnie…no i że 3 lizaki to za dużo…:-P

Monika Binkowska
Gość

Mi udalo sie wywalczyc tyle ze jak ktos przychodzi do nas w odwiedziny to zamiast czekoladek, gum rozpuszczalnych itp przynosi musy owocowe albo soki. Powiedzialam wprost ze i tak dzieci tego nie zjadaja. Mlodsza ma rok wiec nie dostaje a starsza je okazjonalnie ale nie ma z tym problemu. Lubi slodycze ale wie ze to nic zdrowego i nie upomina sie zbyt czesto.

Go Sia
Użytkownik

U nas zakazu na słodycze , ani jedzenia ich za pozwoleniem nie ma , wiadomo , zakazany owoc najlepiej smakuje .. Mój synek po prostu wie , że w pierwszej kolejności jest obiad , przed obiadem nawet nie pyta o najmniejszy kawałek czekolady .. Jak dostanie słodycze z jakiekolwiek okazji (urodziny, święta) to leżą w jego pokoju na biurku , nieraz potrafią tam leżeć tygodniami .. Dlatego jakoś nie wpadam w furię kiedy ktoś kiedyś gdzieś poczęstuje go jednym cukierkiem , w końcu to tylko jeden cukierek , a nie torba słodyczy .. Każdy z nas od czasu do czasu… Czytaj więcej »

Kasia Janus
Gość

Kazdy sie dziwi i dziwne na nas patrzy kiedy mowimy ze nasza corka wogole nie dostaje slodyczy , to az takie dziwne ?

Cherrywood - lifestyle i rodzicielskie inspiracje
Gość

Też mnie to irytuje. Albo wypuszczam synka na plac zabaw z babcią, mają wrócić przed obiadem, a tu synek wraca dokarmiony chrupkami, żelkami czy owocami – bo przecież inne dzieci coś jedzą na dworze, to czemu moje ma być gorsze? A potem obiadu ruszyć nie chce… :/ A tu drożdżóweczka, a tu coś innego… Bo przekąska być musi, bo głodne dziecko to zaniedbane dziecko…

Anna Kogut
Gość

Bylam dzieckiem i najbardziej pamietam dopieszczanie przez dziadkow. Wszystko można w ramach rozsądku.

Agnieszka Widnicka
Gość

Ja uslyszalam na spacerze ze jestem wyrodna matka bo zamiast dac dzieciom czekolady to dalam wafle ryzowe

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close