Cieszę się, że jesteś


Mój dziadek ma 87 lat, jest w doskonałej kondycji i cieszy się dobrym samopoczuciem. Bardzo go kocham i cieszę się, że mimo rozrzucenia po różnych miejscowościach członków naszej rodziny, dziadek nie jest pozostawiony sam sobie, zapomniany. Spaceruje, jeździ do miasta, spotyka się z bliskimi, rozmawia z ludźmi i cieszy się życiem. I jak mówi, jest gotów przejść na “drugą stronę”, o czym ja nawet boję się pomyśleć. Zazdroszczę mu tego spokoju i pogodzenia się z nieuniknionym. Niestety, często widuję również starsze osoby, których sytuacja wygląda inaczej.

Pochylone w swej starości babcie wydeptują tip-topkami metry wokół swoich domów. Nigdzie dalej, chyba że do kościoła i do apteki. Bo nogi nie te, sił nie ma, ze wzrokiem kiepsko. Trudno im się odnaleźć w realiach, które niczym nie przypominają życia sprzed ponad półwiecza. Mijani wzrokiem obojętnym, może nawet zezłoszczonym, bo przecież wadzą, a lepiej by było, by kolejek nie blokowali, nie spoglądali proszącym wzrokiem na zajęte miejsce w autobusie.

Jak meble w kąt upychane, są cisi. Nie proszą o uwagę, może ktoś sam wyciągnie rękę, by łaskawie odkurzyć wspomnienia w rozmowie. Może dorosłe dziecko przywiezie zakupy, może wnuczęta przypomną sobie smak babcinego ciasta z kompotem i zechcą odwiedzić? Może…

A mogłoby być tak pięknie. Pokoleniowa rodzina, wspólna troska, pamięć nie tylko z okazji świąt i Dnia Babci oraz Dziadka. Czy któryś straszy człowiek może tego nie chcieć? Ale ilu młodych ludzi chce takiego życia? Ze słuchaniem tych samych historii, brzęczącym zbyt głośno telewizorem i zapachem, który szczelnie otula starość?

Taka kolej rzeczy, przecież starzy już mieli swój czas, swoim życiem nacieszyli się, nabrali go garściami. To dlaczego chcą czas młodszym zabrać na przymuszane odwiedziny? Po co tak długo i namolnie żyją, uprzykrzając swym istnieniem świadomość jeszcze sprawnych członków rodziny.

Podać szklanki wody nie ma komu. Szklanki wody wziąć do ust nie ma jak, gdy trzęsące się dłonie rozlewają zwartość. Rozlewa się woda, rozlewają się wspomnienia, a często i żal za minionym czasem. Nic nie wypełnia pustki. Dopóki dzieci blisko, dopóki druga połówka żyje, jeszcze idzie jako tako. Powoli, zgodnie z biegiem czasu, uciekają pragnienia z siwych głów i zamglonych spojrzeń. Coraz dalej i ciszej, aż nie zbledną i rozmyją się z poranną mgłą, wraz z uchodzącą w niebo duszą.

Wszyscy się spieszą, starsi ludzie już nie. Bo dokąd pędzić, gdy na wszystko jest czas? Zdążą wszędzie, w domach mało kto ich wypatruje, na wielu tylko śmierć czeka cierpliwie. Nie ma co się spieszyć. Do niej zdążą na pewno.

Szanujmy starość i jej niełaskawe oblicza, które istnieją bez względu na wszystko i na przekór wszystkiemu. Też będziemy kiedyś starzy, choć starości nikt nie chce. Większość pragnie jedynie długo żyć.

P.S. Cieszę się, że jesteś, Dziadku.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. milena Kaminska

    Ja z babcią mam bardzo dobry kontakt wspieram ją a ona mnie spotykamy się często, zabieram też ją do siebie. Rozmawiamy o wszystkim mamy bardzo dobry kontakt.jest jej ciężko bo straciła dwie bliskie osoby męża i córkę czyli moją mame :(Oczywiście nie zapominam o dziadkach i babci, których już nie ma przy mnie :( dbam o groby, pamiętam o modlitwie i światełku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Makaron pappardelle z gorgonzolą i boczkiem


Bardzo lubię dania z makaronem w roli głównej. To łatwy i szybki sposób na obiad i można go przyrządzić na wiele różnych sposobów. Najbardziej popularnym jest oczywiście spaghetti, które łączę z przeróżnymi dodatkami. Ale ulubionym makaronem jest płaski i szeroki pappardelle i przepisem na pyszne danie z jego udziałem się z Wami dziś podzielę. Jestem pewna, że połączenie tego makaronu ze śmietanowym sosem tworzy tak znakomitą całość, która zachwyci niejedno podniebienie ;)

Składniki dla czterech osób:

500 g makaronu pappardelle (ja używam świeżego, ale możecie też użyć suchego)
200 g surowego wędzonego boczku (można też użyć jednej z surowych, wędzonych szynek – parmeńskiej lub szwarcwaldzkiej)
100 g sera gorgonzola (w tym przypadku nie polecam zastępowania go innym niebieskim serem pleśniowym)
2 ząbki czosnku
1 cebula
400 g śmietana 30%
olej do smażenia
przyprawy: pieprz, bazylia do smaku

Przygotowanie:

  1. Cebulę obieram i kroję w drobną kostkę. Następnie smażę ją na złoty kolor na rozgrzanym oleju.
  2. Czosnek obieram, kroję i dorzucam do cebuli.
  3. Boczek kroję w kostkę i dodaję do podsmażonej cebuli z czosnkiem.
  4. Gdy boczek się przyrumieni, wlewam śmietanę i zagotowuję.
  5. W tym samym czasie nastawiam makaron do gotowania zgodnie z instrukcjami na opakowaniu (świeży gotuje się 3 minuty, suchy dłużej).
  6. Do sosu dodaję pokruszoną gorgonzolę, mieszam do rozpuszczenia się sera.
  7. Sos przyprawiam pieprzem i bazylią. Nie solę, gdyż ser jest wystarczająco słony.
  8. Nakładam makaron na talerze i polewam sosem.

W tradycyjnej włoskiej kuchni sosu nie powinno być za dużo. Jego zadaniem jest nadać smak daniu, a nie całkowicie zdominować makaron.

Potrawy, w których głównym elementem po makaronie jest sos, podajemy zazwyczaj w głębokich talerzach. Makarony jada się jedynie widelcem, choć w przypadku pappardelle (także spaghetti) można jeść, używając również łyżki.

Buon appetito!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Co ulubiony kolor mówi o Tobie?


Czy wiesz, że kolory, którymi się otaczasz mogą wiele powiedzieć o Twoim charakterze? Szczególne znaczenie ma najważniejszy dla Ciebie kolor, ten ulubiony, o którym myślisz w pierwszym momencie. Tak przynajmniej twierdzą znawcy tematu, a ja muszę przyznać, że u mnie wiele z tych wymienionych cech ma pokrycie w rzeczywistości. Kocham czerń, chętnie ją na siebie zakładam, więc z ciekawości sprawdziłam, czy ma to jakieś znaczenie. Pomyślałam również, że może też będziesz ciekawa, więc poniżej przedstawiam przewodnik po znaczeniu najważniejszych kolorów:

Kolor biały jest kojarzony z elegancją, zaufaniem, dobrą energią. Osoby kochające biel kochają również swoje życie, łącząc energię z naturalną potrzebą spokoju.

Kolor czarny najbardziej lubią osoby o silnych charakterach, radzący sobie samodzielnie z różnymi życiowymi przeszkodami. Sami są tajemniczy, ale budzą w ludziach poczucie bezpieczeństwa i sprawiają, że inni lgną do ich towarzystwa.

Kolor czerwony oznacza, że jesteś osobą bardzo energiczną, kochasz aktywność fizyczną i brylowanie w towarzystwie. Jesteś odważna i silna, ściągasz na siebie uwagę innych osób. Posiadanie barwnej osobowości i dużej energii życiowej powoduje jednak, że pewne osoby są o to zazdrosne.

Kolor fioletowy to kolor w osób ceniących spokój i ciszę, medytację i przemyślenia. Fiolet lubią wrażliwcy, którzy myślą przede wszystkim o innych osobach i nie lubią mówić o sobie.

Kolor niebieski jest kolorem harmonii, spokoju. To barwa marzycieli lubiących odpływać myślami daleko w chmury. Niebieski łagodzi stres, uspokaja, pozwala się skoncentrować, choć wielu kojarzy się z chłodem i odpychaniem.

Kolor zielony  noszą szczególnie chętnie osoby empatyczne, kochające przyrodę, stawiające na bliskie związki z rodziną. Zielony kojarzony jest ze spokojem, rytmem natury, ale także z dobrą atmosferą, łagodnością i otwartością na ludzi.

Kolor żółty to kolor optymistów, ludzi uwielbiających obracać się w towarzystwie. Miłośnicy żółtego szczególnie szybko się uczą, potrafią korzystać z własnych pomysłów. Są pewne siebie i znają swoją wartość, to jednak nie musi iść w parze z przerośniętym ego.

Kolor brązowy jest kolorem ziemi i osób bardzo pracowitych, kochających ład i porządek. Ci, którzy otaczają się brązami, czasem zatracają się w pracy aż za bardzo, stawiając ją na pierwszym miejscu. Osoby te mogą mieć również dystans do świata i nie lubią wyrażać tego, co siedzi głęboko w ich głowach.

Kolor szary kojarzony jest z profesjonalizmem, ale także w niechęcią do wyróżnienia się z tłumu i skrytością. Osoby, które lubią otaczać się szarością bywają introwertykami uciekającymi od nadmiaru hałasu i towarzystwa.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Nie masz chęci dbać o siebie? Nie dziw się krytyce


Mam znajomą, która średnią wagę przykłada do czystych włosów i ubrań. Ona po prostu nie widzi konieczności wkładania większego wysiłku w toaletę, ponad umycie (mam nadzieję!) twarzy rano czy wieczorem. Jakiś czas temu wpadłam do niej do pracy – stoimy, gadamy, ale nie mogę się skupić, bo jej włosy aż się świecą z brudu. Niefajnie, więc zwróciłam jej w delikatny sposób uwagę, tak z czystej sympatii. Efekt? Obraziła się śmiertelnie. Stanęło na tym, że jej to nie przeszkadza. Myślę, że jej mężowi też nie, bo zamiast na nią, to zazwyczaj gapi się na inne.

Nie powinnam się jej czepiać, bo żyje jak chce i nikogo nie krzywdzi. Ale tak myślę, że nawet kobieta nie mająca aspiracji bycia powiatową Miss, mogłaby włosy umyć, antyperspirantu użyć i ubrania uprać. Tylko tyle.

Ok, może i czepiam się, ale skoro funkcjonujemy w przestrzeni publicznej (szczególnie w pracy z ludźmi) to wypada się ogarniać. Po domu to co innego – można i w szmatach chodzić, nikt narzekać nie będzie. Ale ja zapadłabym się pod ziemię, gdyby mój wygląd bardziej pasował do okopów I wojny światowej niż miasta XXI wieku. Przyznacie same, że wcale nie wiele trzeba, by nie wysilać się za bardzo ale wyglądać co najmniej na czystą, zadbaną osobę, nawet i z trójką dzieci.

Nie, nie każę nikomu załatwiać karnetu do kosmetyczki i na fitness, ale…:

  • czas można poświęcić nie tylko dzieciom i mężowi, ale również własnej osobie, za to nikt mandatu nie da,
  • kobieta to nie osławiona Conchita, żeby z zarostem chodziła, nawet jeśli to zarost ukryty zimową porą pod kalesonami pożyczonymi od męża,
  • uwaga! Mam troje dzieci, głowę myję regularnie, depiluję się też, maluję paznokcie i nakładam maski na włosy czy balsam na ciało, choć zazwyczaj w ratach, kiedy dzieci śpią, albo mają inne, bardziej absorbujące zajęcia. Nie, nie mam wyrzutów sumienia, mnie też się należy odrobina luksusu w postaci pachnącej kąpieli i gładkich nóg,
  • nie masz czasu / opcji na kolor na paznokciach lub wizytę u kosmetyczki? Spokojnie, nie szukaj wymówek – pazury opiłuj i machnij je bezbarwnym lakierem, to żadna filozofia. P.S., nawet jak zacznie się ścierać po dwóch dniach i tak nie będzie tego widać.

Proste? Wiem, że tak, tylko trzeba pogonić precz lenia, bo żadna mi nie powie, że nie znajdzie czasu na umycie włosów wcześniej, niż w przyszłym miesiącu!

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku