Przedurlopowy zawrót głowy, czyli o czym nie mogę zapomnieć


W związku ze zbliżającym się urlopem i nagromadzeniem zleceń zawodowych (jak zwykle przed urlopem), mam wrażenie, że na bank o czymś zapomnę. Zwyczajnie brakuje mi czasu, przychodzące maile w smartfonie nie przestają ćwierkać powiadomieniami, telefon dzwoni nawet kiedy śpię. Zaczęłam więc pisać listę rzeczy, które muszę ogarnąć jeszcze przed wyjazdem w obawie, że zawalę coś ważnego. Dla mnie ważnego, bo tak ogólnie to niekoniecznie. Też tak macie?

  1. Przegląd szaf z ciuchami. Nie lubię tego i odkładam, jak tylko mogę. Ponieważ do przejrzenia jest nie tylko moja szafa, ale i Duśki, odkładałam to na wakacje. No i wakacje nadeszły, nie ma zmiłuj. Przegląd ciuchów muszę zrobić przed wyjazdem z dwóch powodów – po pierwsze chciałabym wrócić do posprzątanego domu, a nie od razu po urlopie brać się za generalne porządki, po drugie przy okazji dowiem się, co muszę dokupić przed wyjazdem.

 

  1. Mycie lodówki. Niby można to zrobić kiedykolwiek, ale moja lodówka jest ciągle pełna. Właściwie tylko przed urlopem powoli systematycznie ją opróżniamy, wyjadając wszystkie zapasy. Przed samym wyjazdem porządnie ją umyję, dokładnie wyszoruję wszystkie szpary, wyjmę i umyję szklane półki, pojemniki na lód, jajka i wszystkie inne małe elementy. Na czas wyjazdu lodówka będzie odłączona od prądu, więc musi być absolutnie pusta.

 

  1. Przegląd szafek kuchennych. Osobiście dopilnuję, żeby wszelkie herbatniki, kasze, ryże i makarony zostały dojedzone. Zwrócę szczególną uwagę na słodycze i wszystkie napoczęte opakowania czegokolwiek. W tym roku nie będzie nas wyjątkowo długo, a mrówki tylko na to czekają!

 

  1. Henna i paznokcie. Nie lubię się malować i nawet nie mam czym, jednak wypadałoby jakoś wyglądać na urlopie, prawda? Dlatego pójdę do pani Agatki, bo ona robi najlepszą hennę, zna moje prywatne preferencje i nie muszę jej wszystkiego tłumaczyć. W tym roku zamierzam też iść do jakiejś doświadczonej i cierpliwej (dla niezdecydowanych klientek) stylistki paznokci. Niech mi zrobi coś, co wytrzyma trzy tygodnie, ha!

 

  1. Ważne listy. I nie chodzi tu o korespondencję, ale o dwie ważne listy: rzeczy do zabrania i rzeczy do kupienia na miejscu. Obie zacznę robić na tydzień przed wyjazdem, bo przecież przez tydzień dużo mi się przypomni, prawda? Mam jeszcze plan rozeznać się w możliwości robienia zakupów przez internet tam, gdzie będę. Wygodna się zrobiłam :P

 

  1. Rachunki. Wydawanie pieniędzy na opłaty zawsze boli, szczególnie przed urlopem, ale jak mus, to mus. Po pierwsze, po urlopie pewnie będziemy spłukani, po drugie – część zdąży się przeterminować. Za to ja nie wiem, jakim cudem zdążę to wszystko zrobić. Rachunki płacę instynktownie w połowie miesiąca, czasem ktoś mi o tym przypomina, tym razem muszę dużo wcześniej.

 

  1. Kino. Wpisuję na listę, żeby nie zapomnieć. Obiecałam Duśce, że pójdziemy na „Uprowadzoną księżniczkę”, czy jak tam się ten film nazywa. Nie mam tylko pojęcia, kiedy uda nam się to ogarnąć. Na szczęście będą to grali w moim mieście, nie muszę jeździć do Warszawy. Dzięki temu „zmarnuję” tylko pół dnia nie cały.

 

  1. Biblioteka. Po pierwsze muszę wypożyczyć książki na urlop, bo to, co mam mi nie wystarczy, po drugie – zapomniałam oddać nakrętki (mam cały zapas plastikowych nakrętek a w bibliotece trwa zbiórka dla chorego chłopca). No cóż – kto nie ma w głowie, ten ma w nogach… Kiedy, ja się pytam? Wiadomo przecież, że jak pójdę do biblioteki, to nie wyjdę przed zamknięciem. Za późno nie mogę iść, bo Duśka będzie chciałam pograć na PlayStation, a bez niej nie mogę iść, bo są wakacje i nie mam co z nią zrobić.

 

  1. Wizyta u dentysty – bo akurat kurde mnie boli i nie do końca wiadomo co. No i zamiast pracować, to muszę latać od dentysty do rentgena, od rentgena do dentysty i tak w kółko. I daję Wam słowo, o tym też mogę zapomnieć, jak tylko na chwilę przestanie boleć. A jeszcze mąż nas hurtowo do internisty zapisał. Ale o tym to niech on pamięta :P

 

  1. Ciasteczka. Niby nic takiego, a poświęcę na nie pół dnia. A wszystko przez rzucanie głupich słów na wiatr. Rok temu obiecałam przywieźć ciasteczka, którym nie można się oprzeć. Pyszne są, nie przeczę, ale też pracochłonne.

 

  1. Urodziny siostrzenicy. Wypadają w połowie naszego urlopu i miałyśmy pojechać z wizytą wcześniej. Szczerze mam nadzieję, że Duśka zapomni, ale na wszelki wypadek wpiszę i zarezerwuję jakiś ogryzek czasu…

 

Nie piszę takich bzdetów jak pranie i pakowanie, bo o tym nie zapomnę. Chyba…

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Kosmetyki dla niemowlaków, czyli jak nie zwariować. Wywiad z Katarzyną Bosacką


Skóra niemowlaka jest bardzo wrażliwa i wymaga wyjątkowej opieki. W życiu z każdej z nas przychodzi taki moment, gdy tu i teraz trzeba wybrać zasypkę, krem nawilżający, a może emolient dla naszego maluszka.

W ramach tegorocznej kampanii społecznej JOHNSON’S® Sprawdzone – udowodnione! w wielu polskich miastach odbywają się interaktywne warsztaty dla położnych i rodziców. Poświęcone są one nie tylko pielęgnacji wrażliwej skóry dziecka, ale także przybliżają tematykę składników zawartych w kosmetykach dla dzieci.

Jednym z trzech ekspertów jest Katarzyna Bosacka, znana Wam zapewne z takich programów, jak “Wiem, co jem”, “Wiem, co kupuję”. Pokochały ją miliony Polek, za brak ściemy, rzetelność i prosty, jasny przekaz. I wiecie co? Z pomocą organizatorów warsztatów udało mi się przeprowadzić specjalnie dla Was wywiad z Panią Katarzyną, która odpowiada także na Wasze pytania, które niegdyś zamieściliście na naszym fb.

Zatem zobacz i posłuchaj, o tym, jakiego zestawu kosmetyków potrzebuje niemowlę, czego unikać w składzie, na jakie konserwanty zwracać uwagę, oraz o tym, jakie są trzy najważniejsze wskazówki od Katarzyny Bosackiej dla wszystkich Mam!

Więcej o warsztatach JOHNSON’S® Sprawdzone – udowodnione!, przeczytasz tutaj.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Dagmara Pałąk

    Pani Kasi mogłabym słuchać cały czas. Bardzo fajny wywiad,czekam na kolejne!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Wakacyjny niezbędnik. Co warto zabrać ze sobą na wakacje w kraju?


Pełnia lata to czas, który najchętniej wybieramy na urlopy i różne wyjazdy. Dobry plan i doskonała organizacja wycieczki pozwolą uniknąć w ich trakcie niemiłych niespodzianek.

Podczas urlopu marzymy o tym, by odpocząć od pracy, pobyć z rodziną, nacieszyć się słońcem, odnowić kontakt z naturą. Niezależnie czy zwiedzamy miasto, odpoczywamy w górach lub nad morzem, wyjazd to doskonała okazja do zdystansowania się od nużącej codzienności. Planując eskapadę chcielibyśmy dopiąć wszystko na ostatni guzik. Często jednak popełniamy szkolne błędy, które mogą popsuć wypoczynek poza domem.

Aby urlop był przyjemny i obfitował w dobre wspomnienia, warto przemyśleć wcześniej kilka istotnych spraw.

Pierwsze, o czym należy pamiętać, to zrobienie listy rzeczy koniecznych do zabrania. Może nie jest to czynność specjalnie pociągająca, ale naprawdę szczegółowa lista gwarantuje pełną kontrolę nad procesem pakowania i bezstresowy wyjazd na wakacje. Zrób osobną listę dla rzeczy do bagażu podręcznego oraz tych, które przewieziesz bez konieczności zatrzymywania się na poboczu i wyciągania dużych walizek z bagażnika auta.

Wysoko na liście powinna znaleźć się apteczka. Bezpieczniej jest założyć, że nad jeziorem czy w górach, nie będzie w pobliżu punktu aptecznego czy też sklepu, w którym można kupić leki bez recepty. Należy się zaopatrzyć w tabletki przeciwbólowe czy rozkurczowe, probiotyki, opatrunki i płyn do dezynfekcji, opatrunki. Absolutną koniecznością jest zapas leków, które przyjmowane są na stałe. Nie zaszkodzi również zapakować środki zabezpieczające przed owadami, pęsety do wyciągania kleszczy, filtry przeciwsłoneczne, leki przeciw alergii, które nie tylko ułatwią, ale w kryzysowych sytuacjach uratują pobyt poza domem.

Sprawdź koniecznie, czy masz wszystkie potrzebne dokumenty, czy w bagażu znajduje się zapas baterii, power bank lub ładowarki do telefonu, aparatu czy choćby latarki, która niezbędna jest pod namiotami.

Przed wyjazdem poświęć chwilę, aby wyprasować i poukładać dokładnie ubrania, by dotrwały do celu podróży w dobrej formie. Przecież na wakacje jedziesz nie po to, by każdy dzień rozpoczynać od stania nad deską do prasowania. Na pogodę nie masz większego wpływu, ale mądrze jest sprawdzić prognozę, by wiedzieć, czego się spodziewać i zaplanować ilość oraz rodzaj garderoby.

Jeśli planujesz spędzić urlop na łonie natury, ogranicz ilość kosmetyków do niezbędnego minimum. Odpoczywając pod chmurką warto postawić na naturalną pielęgnację i wygląd, by dać troszkę odpocząć skórze od codziennego makijażu. Przybory, takie jak: szczotka do włosów, szczoteczka i pasta do zębów, szampon, żel pod prysznic czy płyn do higieny intymnej, dezodorant i krem, powinny wystarczyć.

Wybierając się np. pod namioty czy na domki letniskowe, nie przesadzaj z ilością ubrań. Wybierz wygodne stroje, a jeśli planujesz dużo zwiedzać, spakuj dwie pary wygodnych, rozchodzonych butów, by uniknąć otarć i bólu stóp.

Bezpieczeństwo nad wodą

Spędzając urlop nad wodą chętnie korzystamy z kąpieli słonecznych. Pamiętaj więc o regularnym stosowaniu kosmetyków z filtrem przeciwsłonecznym, aby uniknąć poparzenia skóry. Unikaj  drzemek w pełnym słońcu, które grożą udarem cieplnym. Nie wolno również dla ochłody wchodzić do wody z rozgrzanym ciałem, by zapobiec wystąpieniu niebezpiecznego dla życia szoku termicznego. Ponieważ nad wodą bytuje szczególnie dużo meszek i komarów,  posiadanie środków na odstraszenie owadów oraz złagodzenie ewentualnych ukąszeń, to konieczność.

I najważniejsze. Nawet gdy dane jezioro lub rzeczkę znasz bardzo dobrze, zrezygnuj z nadmiernych szaleństw i skoków do wody na tzw. główkę. Nigdy nie wiadomo, czy struktura dna nie uległa zmianie od ostatniej wizyty.

W górach

Góry zachwycają swoim pięknem i potęgą, ale mogą być niebezpieczne, gdy warunki pogodowe gwałtownie się pogorszą. Wybierając się na szlak warto mieć przy sobie aktualną mapę, trzymać się wytyczonych ścieżek i zadbać o to, by dostosować strój do warunków pogodowych. Na wszelki wypadek warto mieć pelerynę lub kurtkę przeciwdeszczową. Posiadanie przy sobie naładowanego telefonu komórkowego, pozostawienie informacji o kierunku wędrówki poza np. schronisko to podstawa bezpiecznego wyjścia w góry. Warto mieć przy sobie jedzenie i wodę, bo wycieczka może trwać dłużej, niż początkowo zostało to zaplanowane. Zawsze trzeba mierzyć siły na zamiary.

Niezależnie od miejsca wakacyjnego odpoczynku, należy zachować zdrowy rozsądek i przestrzegać zasad bezpieczeństwa. Pamiętajmy również o szacunku do przyrody, zadbajmy, by po naszym pobycie w danym miejscu pozostały nie śmieci, ale wyłącznie miłe wspomnienia.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Mundial 2018 – parówki winne porażki reprezentacji Polski


Mundial to się nam wszystkim powinien po nocach śnić. W ostatnich tygodniach nie można było spokojnie lodówki otworzyć, bo nawet z niej wyskakiwała nasza reprezentacja. Szumu narobili wokół siebie co niemiara, tyyyle się nagadali, że są świetnie przygotowani, że jadą podbijać świat, że będzie sukces i powtórka z lat 70-tych. „Bądźcie z nami”, „Jedźcie z nami”… w sumie można było łyknąć to jak młody pelikan i uwierzyć, że faktycznie tym razem nas zaskoczą i dadzą powody do dumy. No cóż gadka gadką, miało być cudownie, a wyszło jak zawsze. Albo i jeszcze gorzej. 

Plotki krążą, że to wszystko wina niezdrowej diety, do której przekonują zresztą również nas – na śniadanie Berlinki, na przekąskę (do meczu) Lays`y, a do picia Coca-Cola, Turbo Grosik albo Tyskie, Harnaś bądź Warka – co kto lubi. Do wyboru do koloru. Dobrej formy co prawda nie pomogło im to zbudować, ale to już chyba drobny szczegół. Grunt, że interes się kręci.

Być może mieliby lepszą kondycję, gdyby wpierniczali posłusznie kulki mocy i bezglutenowe pierożki z mąki kasztanowej, a nie parówki! Prawdopodobnie pobiegaliby też  dłużej na boisku bez zadyszki, gdyby więcej czasu poświęcili na trenowanie, a nie granie w reklamach. A tak, sił starczyło im zaledwie na 10 minut intensywnej walki, w pierwszej połowie meczu z Kolumbią. Pozostałe 80 minut to już było truchtanie z zegarkiem (od Alberta Riele) w ręku. Swoją drogą, stwierdziłam, że Krychowiak znacznie lepiej prezentuje się na zdjęciach do kampanii tegoż zegarka niż w realu, na boisku.

Zresztą oni wszyscy lepiej radzą sobie jako aktorzy i modele, niż piłkarze reprezentacji Polski – bo zdaje się, że za granicami naszego kraju radzą sobie całkiem dobrze. Zastanawiam się tylko kto i na jakiej podstawie ustala im wysokość wynagrodzenia (podobno spore sumy) za rolę piłkarzy w drużynie narodowej, która sukcesów nie odnosi żadnych od 44 lat(!)?

A tak przy okazji, męczy mnie ostatnio myśl – jak to jest możliwe, że od ponad 40 lat nie jesteśmy w stanie znaleźć takiej kadry, która przyniosłaby nam choć odrobinę radości i powodów do dumy, a nie tylko do wstydu i rozczarowania?

Jak to jest, że reprezentacja Polski w siatkówce, piłce ręcznej, skoczkowie narciarscy i jeszcze wielu innych sportowców, odnoszą sukcesy na szczeblu światowym, a piłkarze od lat nie mają się czym pochwalić i ciągle stanowią przedmiot żartów. Po każdym ich meczu mnożą się jak grzyby po deszczu memy punktujące w samo sedno  – po ostatnich dwóch mundialowych meczach zalała nas kolejna taka fala.

Fajnie jest się pośmiać, niektóre gify, rozbawiły mnie do łez, ale prawdę powiedziawszy wolałabym w końcu doczekać łez oznaczających wielką radość i dumę, a nie żal, złość i rozczarowanie.

Ale tak nawiasem mówiąc, to trochę mi żal tych naszych piłkarzy, bo muszą się teraz zmierzyć z całą falą krytyki i kpin. No i postanowić co dalej, czy zostają przy reklamowaniu stacji benzynowych tudzież  innych telefonów, internetów i telewizorów. Czy jednak stawiają na (poważną) karierę piłkarską…

Mimo wszystko trzymam za nich kciuki i życzę sukcesów. Może w końcu doczekamy się jakiegoś mistrzowskiego tytułu ;-)

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku