Dom 26 lipca 2016

Deser w 30 minut? Czekoladowa rolada bez mąki na letnie popołudnie

Czekoladowa rolada z bitą śmietaną brzmi ambitnie, nieprawdaż? A czy uwierzysz mi, że zrobienie jej zajmie ci raptem 30 minut? Mówisz, że jesteś na diecie? Spoko w tej roladzie nie ma grama mąki. To co, skusisz się?

Historia przepisu na czekoladową roladę sięga na drugi kraniec naszej planety, bo przyleciał do mnie aż z Australii. Niezapowiedziane wizyty stają się okazją do wielogodzinnych rozmów, ale także dzielenia się. Tym razem od gości dostałam ten przepis. Na hasło rolada czekoladowa przełknęłam ślinkę, a z drugiej strony pomyślałam, że to nie na moje możliwości. Byłam w wielkim błędzie – zrobi ją nawet kulinarne beztalencie. Najlepiej sprawdźcie same!

Składniki:

4 jajka
2 łyżki gorzkiego kakao
4 łyżki cukru pudru
1 małe opakowanie śmietany 36%, ewentualnie 30%
Garść małych owoców (borówki, maliny, porzeczki, itp.)
Przygotowanie:

  1. Piekarnik nastawiam na 160 stopni ( z termoobiegiem).
  2. Potem oddzielam białka od żółtek.
  3. Do żółtek dodaję 2 łyżki kakao i 3 łyżki cukru pudru, a następnie całość dokładnie mieszam mikserem. Nie martwcie się, że masa będzie gęsta.
  4. Teraz ubijam białka i dodaję je do pierwszej masy i dokładnie, delikatnie mieszam.
  5. Masę wylewam na wcześniej przygotowaną blachę, wyłożoną papierem do pieczenia.
  6. Ciasto powinno piec się około 10 minut.
  7. Kiedy ciasto się piecze ubijam śmietanę mikserem i przygotowuję owoce.
  8. Wyjmuję ciasto z piekarnika i daję mu chwilkę odpocząć.
  9. Kiedy będzie jeszcze lekko ciepłe wykładam na nie bitą śmietanę i posypuję owocami.czekoladowa-rolada2
  10. Najważniejszy i najtrudniejszy krok to zwinięcie rolady. Ciasto dość dobrze odchodzi od papieru do pieczenia, ale ja pomagam sobie długim nożem.
  11. Zwiniętą roladę wkładam do lodówki na minimum 10 minut.

Czekoladowa rolada zrobi furorę wśród twoich gości. Nawet nie zauważysz kiedy zniknie z talerza. Na takie upalne dni jest idealnym lekkim deserem, a w dodatku nie zawiera mąki.

czekoladowa-rolada1

Zdjęcia: A. Jelinek

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
UlaMilena KamińskaAgata Wawrow Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agata Wawrow
Gość
Agata Wawrow

Faktycznie z talerzy szybko znika. POLECAM ?

Milena Kamińska
Gość

Wygląda jak kinder mleczna kanapka :) mniam

Ula
Gość
Ula

Deser jest przepyszny i co ważne nie trudny w wykonaniu. Do zrobienia jego zachęcił mnie też fakt, że zrobiony jest z łatwo dostępnych składników, czyli takich, które praktycznie każda pani domu ma w swojej kuchni:)

Zapraszam do siebie na stronę http://www.synetec.pl/

Kulinaria 24 lipca 2016

Słoje z kranikiem, czyli sztuka serwowania lemoniady!

Lato to czas spotkań w gronie znajomych i rodziny, a także niezliczonych pikników oraz przyjęć na świeżym powietrzu. Kiedy razem z najbliższymi zasiadamy przy stole w altance, na tarasie lub ogrodzie, czy też nawet bezpośrednio na trawie, warto, by nie zabrakło nam chłodnych, orzeźwiających napojów – najlepiej w dużej ilości.

Jednak noszenie ze sobą licznych butelek czy kartoników z sokiem nie jest wygodne. Nalewanie napojów bezpośrednio z nich – również. Jak zatem zapewnić odpowiednią ilość wody lub lemoniady na przyjęciu na świeżym powietrzu? Odpowiedzią na to pytanie będą słoje z kranikiem. Przyjrzymy się bliżej tym naczyniom, które w ostatnim czasie królują na wielu przyjęciach w domu i ogrodzie.

Słoje z kranem 2

Słoje z kranem to szczelnie zamykane naczynia. Ich pojemność możemy wybrać w zależności od naszych indywidualnych potrzeb. Dostępne są słoiki nieco mniejsze, mieszczące w sobie 3,7 lub 5 litrów napoju, ale również słoje o większej pojemności – wynoszącej 7,5, a nawet 8 litrów – bez problemu zmieścimy w nie ilość napoju niezbędną, by usatysfakcjonować nawet kilkanaście osób.

Co możemy serwować w słoiku z kranikiem? Możliwości jest naprawdę wiele. Świetnie nadaje się do przechowywania oraz dozowania napojów takich jak woda mineralna, najlepiej z plasterkami ulubionych owoców lub listkami ziół, świeżo wyciskane soki owocowe, kompoty, lemoniada domowej roboty, czy też mrożona herbata. Oczywiście to tylko kilka propozycji. Jeśli tylko chcemy, do naszego słoika z kranikiem możemy wlać absolutnie wszystko.

Słój wyposażony został w szerokie wieko oraz specjalną uszczelkę. Gwarantuje to, że nasz napój nie straci swojego smaku ani aromatu, nawet jeśli będzie przechowywany w słoju przez dłuższy czas. Co więcej, wieko zabezpiecza zawartość słoika przed różnego rodzaju owadami czy insektami – dlatego słoje z kranem mogą być z powodzeniem używane podczas imprez plenerowych. A dzięki temu, że naczynie to zostało wykonane z najwyższej jakości, grubego szkła, nie musimy martwić się o to, że nasz napój szybko się ogrzeje – szczególnie, jeśli dodamy do niego kostek lodu, to będziemy mogli cieszyć się jego orzeźwiającymi właściwościami nawet przez kilka godzin.

sloje-z-kranikiem-2

Ze względu na to, że słój posiada specjalny kranik, dozowanie napojów jest bardzo proste. Nie musimy podnosić ciężkich naczyń, wypełnionych napojem, co byłoby szczególnie trudne w przypadku ich dużej pojemności. Kranik zabezpiecza nasz napój przed rozlaniem się, a ze względu na dużą stabilność słoja, nie ma ryzyka jego przewrócenia. Słoiki wyposażone zostały w szerokie, wygodne otwory. Umożliwiają one bezproblemowe umieszczanie w środku lodu, dużych kawałków owoców (na przykład ćwiartek cytryny lub pomarańczy), a także ziół. Dzięki tym otworom również mycie słoika jest w pełni komfortowe. Swobodnie umieścimy w środku dłoń z gąbką lub ściereczką i dotrzemy do każdego zakamarka słoika w celu jego dokładnego wyczyszczenia.

Poza tradycyjnym, przezroczystym słojem, możemy zdecydować się również na naczynie o barwie czerwonej, zielonej czy też niebieskiej. Do wyboru mamy również słoje wykonane z prążkowanego szkła.

Dlaczego warto mieć swój własny słój z kranem?

– bardzo solidne wykonanie – grube szkło, chromowany kranik oraz niezawodna uszczelka zapewniają słoikowi wieloletnią trwałość,
– duży wybór pojemności oraz barw – w zależności od swoich preferencji, każdy może dobrać optymalne rozwiązanie,
– wielofunkcyjność – w słoiku możemy umieścić bardzo wiele różnych napojów,
– prostota użycia,
– ponadczasowy wygląd, który nigdy nie wyjdzie z mody.

Nie sposób nie zauważyć, że moda na słoiki z kranem panuje w przeróżnych środowiskach. Coraz częściej pojawiają się one na stołach zarówno podczas oficjalnych spotkań, jak i nieformalnych imprez. Wyznaczają one nowy trend, za którymi podążają miłośnicy nowoczesnych inspiracji, w których nie brakuje nutki klasycznej elegancji. Producent słoików doskonale połączył kształt typowy dla stylu vintage, przywołujący wspomnienie naczyń używanych kilkadziesiąt lat temu z elementami nowoczesnymi, takimi jak kranik, ułatwiający nalewanie napojów. Przepiękną ozdobą słoika jest również wytłoczony na nim napis.

Słoje z kranem 1

Doskonałym dodatkiem do słoika z kranem będzie specjalny stojak, wykonany ze stali nierdzewnej. Zapewni on całkowitą stabilność naszemu słoikowi oraz ułatwi nalewanie z niego napojów nawet do wysokich szklanek. Co więcej, podstawka świetnie wyeksponuje słoik i sprawi, że będzie on głównym elementem dekoracyjnym naszego stołu.

3
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena Kamińska
Gość
Milena Kamińska

Słoiki rewelacja, u mnie sprawdziłoby się w 100 %, często spotykamy się ze znajomymi, do dzieci przychodzą koleżanki i koledzy, często robimy grile i ogniska więc wody, lemoniady „idzie” litrami. A niestety owadów mnóstwo, mnóstwo much i te straszne osy, brrrr. a do tego fajnie wyglądają

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Zgadzam się z Tobą ja akurat mam taki 5litrowy w zupełności wystarcza, no powiedzmy, że na cały wieczór :)

Magdalena
Gość
Magdalena

W-S-P-A-N-I-A-Ł-E!!!!

Gra „Domek”, czyli dlaczego nie miałam ochoty w nią grać

Gra „Domek”… Gdyby to ode mnie zależało, nigdy nie nazywałaby się tak… infantylnie? Dziecinnie? Myląco? Mnie osobiście nazwa skojarzyła się z domkiem dla lalek, a od samej gry cudów nie oczekiwałam. Jakże się myliłam!

gra domek

W epoce gier komputerowych gry planszowe wydają się trochę archaiczne. Mimo to, o ironio losu, znalazły swoją niszę na rynku gier wszelakich i czują się tam całkiem dobrze. Miałam okazję oglądać świat gier planszowych podczas ostatnich targów książki w Warszawie i powiem Wam, że ogrom i różnorodność propozycji zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie. Plansza, kostka i cztery pionki? Nieee, teraz gra się zupełnie inaczej. W zasadzie planszówka to pojęcie umowne często w ogóle nie ma jednej, dominującej planszy, a czasem planszy nie ma w ogóle. Jest za to cała masa innych elementów gry.

gra domek

Wróćmy jednak do naszego „Domku”. Gdybym miała cokolwiek do powiedzenia, gra „Domek” nazywałaby się „Dekorator wnętrz”, „Architekt” albo „Kto was tak urządził”. Ewentualnie „Szalony sen projektanta”. Bo też i dom, który uda nam się stworzyć na końcu gry, niekoniecznie będzie zgodny z powszechnie przyjętymi prawidłami sztuki budowlanej. A już na pewno nie będzie przypominał domku dla lalek. No, chyba że weźmiemy pod uwagę niesamowitą grafikę gry.

gra domek

Zasady gry na pierwszy rzut oka są proste. Bierzemy po kolei po dwie karty z dwóch rzędów i układamy na swoich planszach – domkach (a raczej szkieletach przyszłych domków). Na koniec patrzymy, komu udało się to zrobić najlepiej i kto zgarnie najwięcej punktów. Mechanizm tak prosty, że nawet dziecko da radę zagrać z sukcesem. W pierwszej rozgrywce Duśka niemiłosiernie mnie ograła.

gra domek

Ile razy trzeba zagrać, żeby zakodować sobie wszystkie zasady, sztuczki i kruczki? Nie wiem, ale przypuszczam, że koło dziesięciu na pewno. Tyle powinno wystarczyć, by zapamiętać, że za salon z trzech kart dostanie się dodatkowy bonus, podobnie za dach z czterech takich samych kart, plus dodatkowe punkty za okno w dachu. Oczywiście tego rodzaju „wspomagaczy” oraz kart specjalnych jest więcej i musi minąć trochę czasu, zanim całkowicie opanujemy zasady i opracujemy najlepszą strategię. Już przy drugiej rozgrywce łatwo zauważyć, że przeciwnik ma szansę na zestaw kuchnia, salon i łazienka i lepiej mu tę łazienkę zgarnąć sprzed nosa niż dołożyć sobie kolejną kartę pokoju dziecinnego. Takie przykłady można mnożyć praktycznie w nieskończoność.

gra domek

Duży plus dla producenta za grafikę i wykonanie. Wszystko jest tak piękne, i tak bardzo cieszy oko, że aż nie wiadomo: grać, czy podziwiać? Dodatkowe brawa należą się za solidne wykonanie, sztywne kartony i praktycznie niezniszczalną całość. Można grać bez obaw, że poszczególne elementy ulegną zniszczeniu. Prawdopodobnie źle by zniosły kontakt z nożyczkami, zębami najmłodszych członków rodziny lub domowych czworonogów, ale przy prawidłowym korzystaniu można bez obaw oddawać się kolejnym rozgrywkom.

Dla kogo jest ta gra? Producent twierdzi, że dla 2 – 4 graczy, którzy powinni mieć minimum siedem lat. Moim zdaniem i młodsi dadzą radę pograć z sukcesem.

gra domek

Fenomen gry „Domek” polega na tym, że jedna rozgrywka nie jest ani trochę podobna do drugiej. Gra nie może się znudzić. Jest doskonałym treningiem i sprawdzianem koncentracji, szybkiego kojarzenia faktów, refleksu, szybkiego podejmowania decyzji i planowania. A ponieważ nie ma żadnych dowodów na to, że dorośli mają lepszą pamięć (karty dachu trzymamy odwrócone do końca rozgrywki i tylko od naszej pamięci zależy, czy uda się ułożyć cały dach z jednolitych dachówek) i szybciej opanują zasady, trzeba się naprawdę natrudzić, by wygrać z dzieckiem. Ja Wam to mówię, ja, która głupia nie jestem, a z dzieckiem przegrałam.

No dobra, trochę szczęścia w tej grze jest potrzebne, ale samo szczęście za nas nie wygra, trzeba się przyłożyć. Czyli po prostu przyjemnie spędzić popołudnie, bo gra jest naprawdę warta tego, by się nad nią pochylić.

gra domek

 

Blog W Roli Mamy jest tak zachwycony grą “Domek”, że objął ją patronatem medialnym. Więcej o grze możecie przeczytać tutaj.

Wpis jest elementem współpracy z Rebel.pl

4
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena kaminska
Gość
Milena kaminska

Hmmm czytałam z zaciekawieniem . Wydaje się godna zakupu.

Małgorzata Wierzbicka
Gość
Małgorzata Wierzbicka

Ciekaw, czy mój 4-latek dałby radę z tą grą

Barbara Binkowska
Gość

kochamy gry planszowe

Katarzyna Modlinger
Gość

my też uwielbiamy grać :)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close