W szkole 30 sierpnia 2019

Czwarta klasa – czy jest się czego bać? Mama piątoklasistki odpowiada

Dokładnie rok temu moje dziecko szykowało się na pójście do czwartej klasy, a ja przekopywałam internety w poszukiwaniu wskazówek dla rodziców czwartoklasistów. Dziś mogę z czystym sumieniem przyznać: nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Rok później, czyli wyobrażenia kontra rzeczywistość

Odkąd napisałam ten tekst, minął dokładnie rok i kilka dni. Zerknijcie, bo zamierzam się do niego odnieść.

 

Nowe autorytety

Hmm, z jednej strony nie mogę powiedzieć, żeby nadmiar nauczycieli wpędził moje dziecko w jakiś straszny stres. Nowa wychowawczyni okazała się bardzo ciepłą i życzliwą osobą. Ponieważ sama ma dzieci w wieku szkolnym, dużo rozumie i potrafi wykazać się empatią. Na pewno sporo ułatwił fakt, że jest matematyczką i codziennie miała lekcje ze swoją klasą.

Z drugiej strony czwarta klasa to faktycznie pierwszy etap przyjaźni „na całe życie” i argumentów typu: „To moja przyjaciółka, ona by mnie nigdy nie okłamała, jak tak mówi, to na pewno tak jest”. Więc z tymi autorytetami to trochę prawda. Rok temu owszem, Duśka miała koleżanki (różne zawirowania sprawiły, że dziewczyny nie są teraz w jednej klasie), ale to były koleżanki, a nie, jak sama mówi, przyjaciółki. Także warto tym nowym przyjaźniom przyglądać się bliżej. Szczególnie jeśli faktycznie są nowe.

Problemy z nauką

Nie wiem, jak to jest w innych szkołach, u Duśki wrzesień to był jakiś okres ochronny. Nauczyciele przymykali na wszystko oko, nie znęcali się zanadto zadawaniem mega długich prac domowych, nie zaznaczali nieprzygotowań i ogólnie byli dość wyrozumiali. Niemniej jednak jakieś prace domowe były i uczyć się trzeba było od początku. Nie przypominam sobie żadnych związanych z tym dramatów.

Później było różnie, bo wiadomo – raz tych lekcji jest mniej, raz więcej, raz dziecko jest w lepszej formie, raz w gorszej. Ale ogólnie nie było źle i moim prywatnym zdaniem to straszenie nauką i problemami jest nieco na wyrost, aczkolwiek nie wykluczam, że mogą się zdarzyć.

Będą klasówki, dużo klasówek…

O ironio losu czwartoklasiści mieli swój sposób postrzegania rzeczywistości i zgodnie twierdzili, że najwięcej sprawdzianów robi pani od historii. Wystarczyło zajrzeć do dziennika, żeby zobaczyć, że to absolutnie nie jest prawdą. Najwięcej sprawdzianów było z polskiego i matematyki, pewnie dlatego, że te przedmioty są praktycznie codziennie. Natomiast ani razu nie zdarzyło się takie nagromadzenie klasówek, żeby nie dało się do nich przygotować. Nauczyciele byli dość elastyczni i przekładali sprawdziany, jeśli faktycznie miało ich być za dużo (tzn. kiedy nauczyciel zaplanował sobie klasówkę i nie sprawdził w dzienniku, że na ten dzień już jest zaplanowana inna).

Jeśli chodzi o kartkówki to owszem były, nawet niezapowiedziane.

Koniec z indywidualnym podejściem

Owszem, to prawda. Skończyły się oceny za dobre chęci i na zachętę. Co nie znaczy, że nauczyciele nie widzą, kto się stara i naprawdę pracuje, a kto ma przysłowiowe „więcej szczęścia niż rozumu”. W efekcie tym starającym się i pracującym łatwiej było na koniec roku „wyciągnąć” się na lepszą ocenę. Mimo wszystko trzeba sobie powiedzieć jasno: oceny są za wyniki, nikt nie daje nic na ładne oczy. Tu faktycznie żarty się skończyły. 

Trzeba też pamiętać, że nauczyciele przedmiotowi (pomijając polonistów i  matematyków) widują swoich uczniów raz lub dwa razy w tygodniu, pod warunkiem, że wszystkie lekcje się odbędą. Mają też tych uczniów zdecydowanie więcej niż nauczyciele nauczania początkowego. Tego czasu na indywidualne podejście zwyczajnie może im brakować. Nie mówię tu o skrajnych przypadkach i uczniach, którzy z różnych powodów tego indywidualnego podejścia potrzebują. Mówię o tej całej niczym niewyróżniającej się czeredzie dzieciaków, do której w klasach 1 – 3 mimo wszystko podchodziło się inaczej. Teraz, w moim odczuciu, wszystkich mierzy się jedną miarą. 

Utrata wiary w siebie

Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Nie wiem, czemu internety rok temu straszyły mnie, że nauczyciele przestaną chwalić i motywować, a będą jedynie wymagać. Wiadomo, nauczyciele są różni i jedni chwalą mniej, inni więcej, ale ogólnie nie można było narzekać. No dobra, była jedna nauczycielka, która tylko wymagała i ogólnie kryteria oceniania miała takie bardziej akademickie, ale na szczęście w tym roku jej nie będzie. Jedna, więc nie popadajmy w skrajności. Zdecydowanie częściej słyszałam od mojego dziecka, że ten czy tamten przedmiot jest łatwy, niż że jest trudny.

Tu dużo zależy od nauczycieli, więc nie mogę nikomu obiecać, że będzie tak, jak w szkole mojego dziecka. Na pewno też dużo pomogło to, że w domu chwaliliśmy ją za wszystko, za co się dało. Oczywiście szczerze, bo dzieci wyczują na kilometr każdy fałsz.

Reforma reformą, a życie życiem…

Nie wydaje mi się, żeby nauczyciele podchodzili jakoś inaczej do dzieci, które poszły do szkoły rok wcześniej. No ale powiedzmy, że nie mam porównania. Chyba że tę wrześniową taryfę ulgową potraktujemy jako skutek uboczny reformy. Innych ulg nie zauważyłam.

 

Czy było się czego bać?

Teraz, po roku, wiem, że nie. Czy to znaczy, że tak jest we wszystkich szkołach i ogólnie na czwartą klasę nie trzeba się jakoś specjalnie nastawiać? To też nie jest dobre założenie. Nie wykluczam, że nam się udało między innymi ze względu na naszą i Duśki mobilizację. No i duży ukłon w stronę nauczycieli. Z innymi mogłoby być trudniej. Naprawdę cieszę się, że większość będzie uczyła Duśkę także w piątej klasie.  

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Dom 30 sierpnia 2019

Jak przygotować pokój pierwszoklasisty? Postawmy na fototapety edukacyjne!

Nowy rok szkolny zbliża się wielkimi krokami. Dla każdego ucznia to czas przygotowań i kolekcjonowania niezbędnych przyborów oraz książek. Dla pierwszoklasisty moment ten jest szczególnie wyjątkowy, bo zaczyna się nowy etap w jego życiu. Co możemy zrobić, by ułatwić mu oswojenie się z tą sytuacją? Znakomitym pomysłem jest stworzenie efektownej aranżacji pokoju, a pomogą nam w tym odpowiednio dobrane fototapety dla dzieci.

Jeśli zastanawiamy się, co jest nam potrzebne do stworzenia idealnego pokoju pierwszoklasisty, z pewnością należy wymienić krzesło i biurko. Najlepiej wybrać taki model, który będzie rósł razem z dzieckiem, co w praktyce oznacza, że będzie można zmieniać wysokość oraz ułożenie blatu. Dzięki temu nasz szkrab szybko nie wyrośnie ze swojego miejsca do nauki. Dobrym pomysłem może być ozdobienie blatu kolorową naklejką, która sprawi, że biurko nabierze bardziej dziecięcego charakteru. Nie powinniśmy zapomnieć także o półkach i regałach na książki i szkolne przybory, które zapewnią nam porządek. Pomimo tego, że dziecko zaczyna szkołę, dobrze będzie, gdy stworzymy mu także kącik zabaw. Pamiętajmy, że to wciąż maluch, który potrzebuje beztroskiego czasu. By cały wystrój nabrał idealnego charakteru, postawmy na fototapety edukacyjne dla dzieci. Odpowiedni wzór sprawi, że przestrzeń stanie się kolorowa i przyjazna, a jednocześnie aranżacja będzie zachęcać do nauki i poznawania nowych rzeczy. Zobaczmy, jakie propozycje zasługują na szczególną uwagę!   ,

 Mapa świata w unikalnym wydaniu


https://redro.pl/fototapety/przeznaczenia/do-pokoju-dziecka/

Gdy podsuniemy myśl, by w pokoju pierwszoklasisty pojawiła się mapa świata, z pewnością dla wielu propozycja ta wyda się zbyt… nudna. Dlatego już na wstępie chcemy podkreślić, że mamy na myśli zupełnie wyjątkowy rodzaj kartograficznego przedstawienia. Nie będą to zwykłe niziny i wyżyny, rzeki czy góry. Po głowie chodzą nam bowiem kolorowe fototapety dla dzieci ze zwierzętami. Nasz pomysł to kontynenty, na których znajdują się typowe dla danego regionu gatunki. Taka ozdoba nie tylko będzie pasować jak ulał do pokoju malucha, ale ożywi także wystrój i okaże się praktyczną pomocą dydaktyczną. Dzięki niej dziecko dowie się, że Afrykę zamieszkują żyrafy, zebry i lwy, Australię kangury i misie koala, a Amerykę Południową alpaki, leniwce i aligatory. Ciekawą alternatywą dla takiego wzoru jest fototapeta ze słynnymi zabytkami i kultowymi obiektami. A jeśli szukamy wzoru, który odznacza się bardziej ponadczasowym charakterem, wybierzmy typograficzną mapę świata, gdzie kontynenty składają się z nazw poszczególnych państw.

Odległy kosmos na wyciągnięcie ręki

 


https://redro.pl/fototapety/

Oderwijmy się na chwilę od otaczającej nas rzeczywistości i pobujajmy nieco w obłokach, a nawet jeszcze wyżej – wysoko wśród zapierających dech planet! Kosmiczne fototapety dla dzieci to nasz kolejny pomysł na wyjątkowy pokój pierwszoklasisty. Mogłoby się wydawać, że taki wzór będzie niezwykle ciemny i przytłoczy wystrój. Okazuje się jednak, że kosmos wcale nie jest tak mroczny, jak myślimy! Barwne mgławice i świetliste galaktyki sprawiają, że wszechświat nabiera kolorów! Z kolei w pokoju malucha wystarczy, że pojawią się bajkowe planety, a aranżacja stanie się w mgnieniu oka pogodna. By taki wzór miał dydaktyczny charakter, wybierzmy przedstawienie naszego Układu Słonecznego ze wszystkimi planetami, w tym naszą Ziemią. Jeśli chcemy, by pokój pierwszoklasisty odznaczał się beztroskim charakterem, wybierzmy rysunkową fototapetę z uśmiechającym się Merkurym, Jupiterem i Saturnem. Jeśli jednak chcemy, by wystrój służył naszemu dziecku przez wiele kolejnych lat, postawmy na wzór o bardziej naukowym, a dzięki temu ponadczasowym charakterze.

Efektowna aranżacja od A do Zet

Zanim dziecko zacznie poznawać odległe galaktyki i uczyć się geografii, zaczyna od podstawowych umiejętności, jakimi jest pisanie i czytanie. Właśnie dlatego w pokoju pierwszoklasisty sprawdzi się fototapeta z alfabetem. By taka dekoracja prezentowała się ciekawie i kolorowo, musimy wybrać wzór, który od razu przyciągnie naszą uwagę. Nie chodzi bowiem o zwykły wykaz liter, lecz o taką pomoc dydaktyczną, która zachęci szkraba do nauki alfabetu. W pokoju dziewczynki doskonale sprawdzą się litery porośnięte kwiatkami lub zaprezentowane w towarzystwie uroczych zwierzaków. Z kolei w chłopięcej aranżacji możemy postawić na abecadło w formie drewnianych klocków lub liter zapisanych kolorową kredą na czarnej tablicy. Każdy wzór, który przypadnie do gustu naszemu dziecku, będzie dobrym rozwiązaniem. Wśród dostępnych przedstawień z łatwością znajdziemy także uniwersalne, które będą pasować do pokoju dzielonego przez rodzeństwo – chłopca i dziewczynkę.Fototapeta to znakomity sposób na to, by w mgnieniu oka nadać całkiem nowego charakteru pokoju pierwszoklasisty. Wielkoformatowa ścienna dekoracja o dydaktycznym charakterze i ozdobi przestrzeń, i stanie się świetną pomocą przy szkolnej nauce. Wystarczy, że wybierzemy wzór, który spodoba się naszemu maluchowi, a udaną metamorfozę mamy w kieszeni!

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Rozwój 29 sierpnia 2019

Bezpłatny warsztat pn. „Potrzeby malucha. O prawidłowej pielęgnacji niemowlaka i wspieraniu rozwoju”

Zapraszamy na kolejny warsztat z cyklu „Fajny czas Mamy” organizowany przez spółkę MARYWILSKA 44. Warsztat pn. „Potrzeby malucha. O prawidłowej pielęgnacji niemowlaka i wspieraniu rozwoju” odbędzie się w czwartek, 19 września w godz. 10:30-12:30 w sali zabaw FIGLARIUM na ternie Centrum Handlowego MARYWILSKA 44 w Warszawie. Udział w warsztacie jest bezpłatny – wymagana jest wcześniejsza rejestracja mailowa pod adresem: fajnyczasmamy@marywilska44.com.

Warsztat pt. „Potrzeby malucha. O prawidłowej pielęgnacji niemowlaka i wspieraniu rozwoju” poprowadzi:

dr n. med. Elżbieta Binek – absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Od wielu lat specjalizująca się w fizjoterapii pediatrycznej. Jest certyfikowanym terapeutą metod: NDT Bobath dla dzieci, metody Vojty, PNF Basic, Kinesiology Taping oraz instruktorką masażu Shantala. Inicjatorka powstania ośrodka rehabilitacyjnego dla dzieci, w którym pacjenci objęci są wieloprofilową i kompleksową opieką. Autorka specjalistycznych artykułów medycznych dot. m.in. prawidłowego rozwoju stóp dziecka. Wykładowczyni akademicka i uczestniczka wielu konferencji oraz szkoleń z zakresu najnowocześniejszych metod fizjoterapeutycznych i rehabilitacji. Ekspertka medyczna „Pytania na śniadanie” TVP2 oraz magazynu poradnikowego „Mamma Mia” w stacji Polsat Rodzina.

Podczas swojego warsztatu omówi i zaprezentuje, jak pielęgnować małe dziecko, aby wspierać jego prawidłowy rozwój. Dowiemy się m.in.:

  • jak właściwie i bezpiecznie podnosić i odkładać dziecko;
  • jakie są prawidłowe pozycje noszenia;
  • jak obracać niemowlaka podczas przebierania oraz prawidłowo i umiejętnie zmienić pieluszkę i ubranie;
  • jak karmić i prawidłowo ułożyć dziecko po karmieniu by kontrolować pozycję jego głowy;
  • jak stymulować dziecko, aby właściwie się rozwijało;
  • jak wybrać odpowiednie obuwia dla dziecka.

Kiedy: 19 września 2019 r. godz. 10:30-12:30

Gdzie: Centrum Zabaw FIGLARIUM – hala F lokal 004 w Centrum Handlowym MARYWILSKA 44, Warszawa, ul. Marywilska 44

WSTĘP WOLNY – po wcześniejszym zgłoszeniu na adres: fajnyczasmamy@marywilska44.com

Liczba miejsc ograniczona.

Dzieci są mile widziane! Bezpłatne wejście na salę zabaw dla dzieci, które przyjdą na warsztaty z mamami.

***

Organizatorem projektu „Fajny czas Mamy” jest spółka MARYWILSKA 44.
Współorganizator: Centrum Zabaw FIGLARIUM.
Patronat honorowy Burmistrza Dzielnicy Białołęka m.st. Warszawy.
Partnerzy: Komitet Ochrony Praw Dziecka, Fundacja NUTRICIA oraz społeczna inicjatywa „Białołęka jest kobietą”.
Patroni medialni: Parenting.plMiastoDzieci.plRodzice.plwRoliMamy.plMamaKlub.pl oraz Białołęka – Platforma Sąsiedzka.

***

Kolejne warsztaty odbędą się w dniach:

– 24 października godz. 10.30-12.30
– 21 listopada godz. 10.30-12.30

Zapraszamy do dołączenia do wydarzenia na Facebook’u: https://www.facebook.com/events/572413973222813/

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close