Zdrowie 6 kwietnia 2017

Dieta matki karmiącej. Kto jeszcze w to wierzy?

Rozmawiałam ostatnio ze znajomą na spacerze z dziećmi i przyszło nam na wspominki ulubionych smaków. Rozmarzyłyśmy się, rozochociłyśmy, ona zakąsiła ryżowy wafel, a ja zaplanowałam pizzę na wieczór. Jej mina, pełna niedowierzania i przerażenia, powiedziała mi wszystko – “ty chcesz TO zjeść?!?”

Normalnie padłam, bo niby dlaczego mam TEGO nie jeść? No i dowiedziałam się, że przecież ja, matka karmiąca powinnam przestrzegać diety, bo inaczej moje dziecko będzie miało jeśli nie skazę białkową to już na pewno kolki. Mentalnie skisłam, bo byłam pewna, że taki tok myślenia odszedł już do lamusa… Ale jak się okazuje, ma się całkiem dobrze, nawet wśród matek, które powinny być znakomicie poinformowane na temat diety matki karmiącej, a raczej jej braku…

I sama argumentacja, że tak mówiła lekarka, położna albo teściowa straszy kolkami po zjedzeniu kapusty, sprawia, że zaczynam współczuć gdy młode, niedoświadczone matki w to wierzą.

A więc zacznijmy od początku – nie ma czegoś takiego jak restrykcyjna dieta matki karmiącej, którą dla świętego spokoju i ze strachu, stosują świeżo upieczone mamuśki. Ja rozumiem, że wszystko dla dziecka, ale dlaczego same siebie okradają ze smacznych posiłków, wyłącznie na wszelki wypadek? A wy, drogie mamy, które nie wierzycie, że można jeść jeśli nie wszystko, to większość, byle mądrze, poczytajcie odrobinę FACHOWEJ literatury, zapytajcie lekarza, który nie utknął w PRL-owskiej mentalności.

Dam Wam przykład. Z pierwszym dzieckiem, 7 lat temu, byłam na restrykcyjnej diecie, bo tak mi kazano. Jadłam – dosłownie – wyłącznie gotowaną marchew, schab, pierś z ryżem. Białe pieczywo z pieczoną piersią z obiadu. Plus biszkopty do kawy zbożowej. To było tyle. Przyznam, że byłam głodna i niezadowolona, choć był jeden pozytyw – w ciągu miesiąca zrzuciłam 18 kg, które przybyły mi w ciąży. Efekt dla dziecka? Żaden, kolki były potworne, mimo przestrzegania co do joty diety hardkorowej.

Z drugim synem zaczęłam szukać więcej informacji. Wtedy obiło mi się o oczy, że jeść można bardzo wiele, więc zaryzykowałam. I co? I pstro – nic, zupełnie. Woju miał dwa miesiące, a ja na Boże Narodzenie wciągałam pierogi z kapustą i grzybami. Nie zadziało się nic, żadne kolki nie wystąpiły, a to dało mi do myślenia. Karmiłam równo dwa lata, i dwa lata nie żałowałam sobie pysznego, zazwyczaj zdrowego jedzenia (w tym “straszną” kapustę, kalafior, brokuły, smażone i nie wiem co jeszcze).

Mając takie doświadczenie,  karmiąc trzeciego syna od początku jadłam wszystko. Aleksander ma 3 miesiące, a ja jadłam i będę nadal jadła różnorodnie. Fakt, pierwszy miesiąc był raczej przepłakany przez niego, ale nie z powodu mojej diety, a tego, że nie trawił laktozy. Podawałam mu enzym – laktazę i dalej jadłam wszystko, problemy zniknęły. Od miesiąca mam luz totalny, jem to, na co mam ochotę – czasem nawet smażone, pizzę, kebaby. Jedyne co cierpi, to moja waga, bo jeszcze mam 4 kilo na plusie.

Serio, gdy słyszę o diecie dla karmiącej, nóż mi się w kieszeni otwiera. Nie ma sensu wprowadzać na wszelki wypadek jakiejkolwiek diety i żyć o ryżu i wodzie. Jak kolki mają być, to będą, układ pokarmowy malucha najczęściej musi mieć czas, by dojrzeć i nauczyć się dobrze pracować. Inaczej jest, gdy pediatra stwierdzi faktyczne problemy, wtedy może pokierować mamę w stronę wyeliminowania pewnych produktów ze swojej diety.

Mnie się bardzo podobało, gdy z Wojtkiem chciałam mieć pewność, że mu nie zaszkodzi brak diety i zapytałam o to położną. A ta, krótko skwitowała “A co, boisz, że bąki po kapuście zaszkodzą dziecku? Chyba tylko, jak będzie miał nos bliżej podłogi.” To tyle w temacie przenikania gazów od matki do dziecka.

P.S. Pamiętajcie, że pokarm tworzy się z krwi, a nie pożywienia, które zjadacie :) I podglądajcie mądre, fajne matki. Ja mimo, że mam już troje dzieci, nadal jednym okiem podglądam Hafiję, bo kto jak kto, ale ona “zęby na karmieniu zjadła” i dobrze wie, co mówi.

Subscribe
Powiadom o
guest
31 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Agnieszka Kwiatkowska

Jem i pije wszystko i po kazdym porodzie robilam to samo

W roli mamy - wrolimamy.pl

No i fajnie :) człowiek od razu szczęśliwszy :D

Agnieszka Kwiatkowska

1 syna urodzilam 4.12 a 24.12 w wigilie jadlam sledzie bigos itp itd ? hihi

W roli mamy - wrolimamy.pl

Agnieszka podobnie jak u mnie z drugim. Pierogi z kapucha i grzybami smakowały mi wyjątkowo ;)

Magdalena Kóska
3 lat temu

Myśle, że wbrew pozorom bardzo dużo kobiet … dopóki nie zmieni się podejście położnych, lekarzy, pielęgniarek i nas samych, to tak długo te mity będą żyły, a kobiety z pokolenia na pokolenie będą sobie je przekazywały …

W roli mamy - wrolimamy.pl

Oby to już niedługo! Szczególnie wiele zależy od personelu medycznego, to fakt.

Agnieszka Kwiatkowska

Duzo poloznych i lekarzy juz zmienilo poglady ale same mamuski sie nakrecaja czytajac zlote rady na grupach fb ?

Ala Zielonka
3 lat temu

Ja wierze, stosowalam lekka diete przy obu na poczatku i krzywda nikomu sie nie stala :) ale kazdy robi co uwaza ;)

Julita Sadkowska
3 lat temu
Reply to  Ala Zielonka

Ja rowniez. Dziecko nie mialo kolek, a lekkostrawna dieta przez 3 miesiace tylko na zdrowie mi wyszla.

Ala Zielonka
3 lat temu
Reply to  Ala Zielonka

No i sie czlowiek dobrze czul, waga fajnie w dol leciala, dziecko zdrowe :) nie wiem co kobiety maja z tym piciem alkoholu i jedzeniem smazonego jak tylko dziecko urodza, toć to swiat sie nie konczy ;)

Dominika Sagan
3 lat temu
Reply to  Ala Zielonka

Ja ciaze i karmienie jadlam co chcialam w ciazy przytylam 7 kg ktore spadly w 1 tyg w tym jeszcze waga dziecka 3200 . Dziecko ani razu nie mialo kolki i pierwsze przeziebienie w wieku 3,5 r.z. mysle ze kazdy organizm jest inny . Co do alkoholu to ani w ciazy ani podczas karmienia oczywiscie nie spozywalam.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Ala Zielonka

lekka dieta ok, ale jak mi zakazano połowy produktów, na zaś? Jaki był efekt – karmienie skończyłam po 1,5 miesiąca, bo wierzyłam, ze MUSZĘ jeść ryż/pierś z kurczaka/ gotowany schab i marchew. Uważam, że przesada w którąkolwiek stronę jest zła. Ale gdyby mamy miały więcej rzetelnej wiedzy, wiedziałyby, że kalafior nie morduje jelitek dziecka a jogurt nie wywołuje od razu skazy na buzi dziecka. Złoty środek jest tu całkiem sensowny. ja również jem teraz wszystko, ale raczej zdrowo i lekkostrawnie, bo nie chcę być klockiem. Ale ani pizzy ani kebabu się nie boję :)

Ala Zielonka
3 lat temu
Reply to  Ala Zielonka

Ja jadlam co zdrowe, unikalam produktow wzdymajacych… tiaaa na Barbórke zjadlam golonko… mlody plakal 2 dni… wiec wiesz ;) kazdy robi co uwaza za sluszne :) drugiego karmilam 1,5 roku przy czym dieta 3-4 mce, potem juz normalne jedzenie :)

Dominika Sagan
3 lat temu
Reply to  Ala Zielonka

Szczerze mowiac mialam gdzies te zlote rady ale co sie nasluchalam ze jak to ja zle postepuje ? moj ginekolog mial odwrotne zdanie takie z reszta jak ja ze gdy w ciazy i podczas karmienia bede ograniczac wiele produktow to gdy podam je dziecku gdy zacznie jesc jego organizm nie bedzie umial sobie z tym poradzic i z tad biora sie niektore alergie.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Ala Zielonka

to i tak brzmi nieźle. Ja mam cały czas w głowie słowa mojej pediatry – pokarm tworzy się ze krwi, a wzdymające składniki do niej nie trafiają. Pokarm fermentuje dopiero w jelitach mamy i tylko ona może odczuć ewentualny dyskomfort. Nijak się to ma do kolek.

Ala Zielonka
3 lat temu
Reply to  Ala Zielonka

Moja siostra i przyjaciolka jadly normalnie po porodach… u przyjaciolki wyszla alergia na przyprawe w pierniczkach na swieta ;) a siostry maluchy mialy co chwile kolki… takze teges ; )

Ala Zielonka
3 lat temu
Reply to  Ala Zielonka

Dziewczyny jak mowilam wczesniej- kzdy robi co uwaza :) jak sie doczekam kiedys tej dziewczynki (czyli nigdy) to tez bede diete trzymac, bo ucze sie na bledach innych :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Ala Zielonka

Ala, to tak jak ja – 3 chłopaków :D i żadnych szans na córkę ;) Pozdrawiam :)

Ala Zielonka
3 lat temu
Reply to  Ala Zielonka

Szansa zawsze jest ;) moje chlopaki ciagle o siostrze gadaja (chyba do zameczenia), ale moj mąz niet i koniec i tego sie trzymamy :D

Maria Ciahotna
3 lat temu

Powiedzmy tak – skoro w szpitalu nikt się „za bradzo nie przejmuje” dietą mam na oddziale porodowym, to po co się przejmować samemu? Ale tak na poważnie – właśnie karmię czwartę pociechę, nie można powiedzieć, że jakoś się ograniczam – a mała na szczęście rośnie zdrowa i zadowolona. Kiedy przy najstarszej po zjedzeniu ostrego sosu pojawiła się lekka wysypka, to go odstawiłam i był spokój, z kolei synek cierpiał na kolki przed półtora miesiącu niezależnie od tego, co zjadałam lub czego się wystrzegałam… Jak we wszystkim, i tutaj należy zachować umiar i myśleć własną głową, z troską przyglądając się maleństwu… Czytaj więcej »

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Maria Ciahotna

Uściski dla Ciebie i dzieciaczków <3

Maria Ciahotna
3 lat temu
Reply to  Maria Ciahotna

W roli mamy – wrolimamy.pl dziękuję baaaardzo i nawzajem

Sylwia WS
3 lat temu

Ja do jedzenia Dostalam zupe z buraczków , ktora miała ocet. To byl 3 dzień w szpitalu po porodzie. A w domu mialam sobie odmawiać normalnego jedzenia?

Niepoprawna Optymistka

Żadnej diety. Tylko zdrowy rozsądek!

Bea Wawrzynowicz
3 lat temu

Uwazalam tylko na czekolade i truskawki

Patrycja Arent
3 lat temu

nigdy nie bylam na diecie :-) zdrowy rozsadek przede wszystkim :-) karmilismy sie 4 lata

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Patrycja Arent

Wow, niezły wynik ?

Ewa Klepczarek
3 lat temu

Żadnej diety, karmię drugie. Teraz przy synku kilogramami zjadalam cytrusy po wyjściu ze szpitala truskawki i wszystko inne, łącznie z grochem i kapusta, a na wigilię 11 dni po porodzie zjadłam tony kapusty, uszek i makowek

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Ewa Klepczarek

Ja tydzień po porodzie jadłam fasolkę po bretońsku, niedługo później śledzie z cebulą – położna wywracała oczami ale ku jej zdziwieniu, ja i moja córa miałyśmy się dobrze ??

Iwona Okulicz-Zawada

Jem wszystko

Martyna Gajowska
3 lat temu

Nie byłam na żadnej diecie ;) Daria 17 miesięcy cały czas karmiona. Teraz idzie masa zębów i cycorki lekiem ba całe zło.

Gościnne wtorki 4 kwietnia 2017

O macierzyństwie słów kilka

Bycie matką to niezwykła przygoda. Nie zrozumie tego uczucia ten, kto dzieci nie ma.
Kiedy każdego dnia patrzę na moje dzieci to wiem, że bycie ich mamą, osobą dla nich wyjątkową, jedyną i co najważniejsze nie do zastąpienia, to najlepsza rzecz, jaka przytrafiła mi się w życiu.

Trud macierzyństwa dzieci są w stanie zrekompensować jednym swoim uśmiechem. Dla mnie jest to najpiękniejszy uśmiech na świecie, ale bycie mamą dwójki nie jest łatwe. Czasami podczas karmienia piersią młodszego maluszka jednocześnie bawisz się ze starszakiem. Czasem bywa tak, że zabawa dla starszego dziecka jest tak wspaniała, że trzy razy usypiasz niemowlaka podczas jednej drzemki. W takich chwilach moje ciśnienie skacze do niewyobrażalnej skali tylko po to, aby za sekundę już tulić dwójkę małych ludzi, którzy są sensem mojego życia. Moja złość mija tak szybko, jak szybko się pojawia.

Kocham być mamą za to, że mogę codziennie oglądać jak moje dzieci uczą się nowych rzeczy. Dla mnie to niezwykle ważne przeżycie. Każdy świadomy uśmiech, przewracanie się z pleców na brzuszek i odwrotnie, pierwsze siadanie, wstawanie, krok – to najpiękniejsze rzeczy, które miałam możliwość zobaczyć i po raz kolejny jest mi dane przeżywać. Nie przegapiłam żadnej nowej umiejętności mojego syna i nie przegapię również osiągnięć córki. Mogę się rozkoszować takim widokiem całe dnie. Uwielbiam przytulać i czuję w powietrzu radość jaką moje dzieci wnieśli do naszego domu wraz ze swoim pojawieniem się.

Kocham ten stan za każde nowe gaworzenie mojej maleńkiej córeczki, które jej wychodzi cudnie, a także nowe słowa mojego przedszkolaka. Ważne jest dla mnie również to, że mogę dzieciom pokazywać przyrodę i wychodzić z nimi na długie spacery po parku. Możemy wąchać wspólnie kwiaty, a także zrywać je na łące do naszego wazonu.

Kocham być mamą za to, że dostrzegam jak czerpać radość z małych rzeczy. Cieszę się z tego, że możemy razem upiec pyszne ciasteczka lub obejrzeć bajkę, którą Kuba lubi albo przeczytać kolejny raz tę samą książeczkę. Każda minuta spędzona z moimi dziećmi daje mi radość i satysfakcję, choć nie ukrywam, że wieczorem zazwyczaj zasypiam na siedząco na kanapie.

I… żadne kupy, biegunki, wymioty choroby ani nieprzespane noce nie są w stanie sprawić, że przestanę kochać być matką. Nie ważne, że są gorsze dni. Zapominam o nich bardzo szybko, bo choć macierzyństwo to ciężki kawałek chleba, to zdecydowanie warty swojej ceny.

Ty też jesteś najlepsza! Wiesz dlaczego? Bo jesteś jedyną i niepowtarzalną, najcudowniejszą i wszechwiedzącą matką dla swojego dziecka.

Podobało się? Polub fanpage Darii i zobacz więcej tekstów.

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
www.zaraz-wracam.pl
www.zaraz-wracam.pl
3 lat temu

<3

Ciąża i dziecko 3 kwietnia 2017

Największe pomyłki jakie popełniasz układając dziecko do snu

Nieprzespane noce, podkrążone oczy, ślinotok na widok kawy, sterta prania, druga do wyprasowania, mieszkanie jak po wybuchu bomby atomowej. Spokojnie to nie armagedon. To tylko rodzice i ich mieszkanie. Za odrobinę snu dziecka są wstanie oddać wszystko, każdy marzy, by przespało ono choć godzinę lub dwie w jednym kawałku. Niestety bardzo często my – rodzice popełniamy szereg pomyłek, które zaburzają naturalny, biologiczny sen dziecka.

Wybudzanie na karmienie

Karmienie piersią nie należy do łatwych rzeczy, nic nie dzieje się ot tak. Przy pierwszym dziecku długo szukaliśmy wspólnej mlecznej drogi. Nie było łatwo, ale udało się. Mimo że było to prawie sześć lat temu, pamiętam rady pielęgniarek, by koniecznie co dwie godziny wybudzać dziecko na karmienie. No najwyżej co trzy. Jeśli dziecko samo się nie budzi, to należy wziąć mokrą chusteczkę i delikatnie przejechać po karku dziecka i się obudzi, wtedy proszę go nakarmić. Do teraz mam ciarki na samą myśl o tej metodzie. Dziś patrzę na to zupełnie inaczej – przy drugim dziecku nie dałam się wkręcić i pozwoliłam dziecku spać – samo przebudziło się na karmienie, to po dwóch, czasem trzech, a nawet czterech godzinach snu. Sen dziecka, dla nas rodziców powinien być święty – będzie głodne, to samo się obudzi. Niemowlęta i małe dzieci większość czasu spędzają śpiąc, co wyraźnie wskazuje, iż stan ten jest niezbędny dla rozwoju ich mózgu i prawidłowego wzrostu organizmu (1). Pamiętajmy także, że w ciągu trzech pierwszych lat życia mózg najszybciej powiększa swoją objętość, jest najbardziej plastyczny oraz wrażliwy na bodźce zewnętrzne. Dlatego warto wsłuchać się w swoje dziecko i nie wybudzać go na karmienie co dwie godziny.

Metoda usypiania – niech się wypłacze lub 3-5-7

Małe dziecko bardzo szybko potrafi zaadaptować się do nowej sytuacji, z nami już gorzej.  Wiecznie niewyspani rodzice szukają i łapią się wszelkich rad, jak wydłużyć sen dziecka. Najgorszą metodą z jaką  osobiście się spotkałam, jest pozostawienie dziecka w łóżeczku i niech się wypłacze – a potem zaśnie, np. ze zmęczenia. Nie mogę słuchać rodziców przekonanych o skuteczności tej metody, kiedy tłumaczą, że dziś płakało już tylko 5 minut, a nie jak wcześniej 15. Nic bardziej mylnego. Dziecko zaadaptowało się do nowej sytuacji, jednak odbije się to na jego psychicznym zdrowiu i ogólnym rozwoju. W przyszłości może wykazywać trudność w radzeniu sobie z agresją, skupieniem uwagi. Łagodniejszą wersją  metody wypłakania się dziecka jest metoda 3-5-7 – i nie warto jej opisywać i proszę nie stosujcie jej. Pamiętajcie sen dziecka jest najważniejszy – nie tylko czas kiedy śpi, ale to jak zasypia. Nikt z nas nie chciałby zasypiać czując się odtrącony, niekochany!

Beciki, wiązanie na faraona

Jak to nie wiążesz dziecka w beciku? Zwiąż mocniej, bo się wyswobodzi i  na pewno obudzi. Sposobów wiązania maluszków w pieluszki, beciki jest cała masa, a to na faraona, a to jak mumię…. Mają jedno zadanie, unieruchomić dziecko, zabezpieczyć przed mimowolnymi ruchami, które mogłyby wybudzić go ze snu. Ale czy na pewno tędy droga? Polecam zrobić mały test. Niech ktoś mocno zwiąże was w długi szal, chustę do noszenia dzieci, czy koc – spróbujcie się poruszyć, lub uwolnić jedną rękę. Co zauważyliście? Nie tylko ręka była zaangażowana w wyswobodzenie się, ale całe ciało. Podobnie jest z dziećmi, one też w trakcie snu chcą się przeciągnąć – a my im zabraniamy.  

Spacyfikowanie dziecka sprawia, że walczymy przeciwko niemu. Poprzez to zakłócamy jego gospodarkę hormonalną, pokarmową, zakłócamy funkcjonowanie układu nerwowego, trawienia i krążenia. Dzieci są bardzo wytrzymałe i one to przeżyją, szybko zaadoptują się do nowej sytuacji – jednak konsekwencje będą duże – rozregulowanie naturalnego rozwoju dziecka.  Musimy nauczyć się wsłuchiwać w sygnały wysyłane przez naszą pociechę, takie jak odmowa jedzenia, odmowa położenia się, zmiany pieluchy, czy rozdrażnienie. Uwierzcie mi, potrafimy to zrobić, zauważyć te sygnały, jednak nie wiedzieć czemu uciekamy się do porad z różnych książek, internetu. W konsekwencji ignorujemy odmienny rytm biologiczny dziecka, narzucając mu rozwiązanie z danego poradnika. A wystarczą tylko rytuały, a nie rutyna wg naszego widzi mi się.

To dopiero początek góry lodowej pomyłek, jakie popełniamy odnośnie snu dziecka. Cieszę się, że nareszcie mówi się o tym głośno, a nie zamiata pod dywan. Nie żałuję udziału w warsztatach w Warszawie. Przekonałam się, jak ważny jest sen w życiu małego dziecka dla jego prawidłowego rozwoju. O tym jak istotne są proste, jasne rytuały, takie jak ciepła kąpiel, delikatny masaż i wyciszenie….

Swoją wiedzą i doświadczeniem podczas warsztatów dzielą się eksperci Paweł Zawitkowski, Agnieszka Machnio, i Marta Żysko – Pałuba. Warsztaty Raz, dwa, trzy… Maluch śpi są częścią akcji edukacyjnej Johnson’s so much more,  przybliżającej tematykę zaburzeń snu u dzieci oraz radzenia sobie z nimi za pomocą prostych rytuałów sennych. Najbliższe warsztaty odbędą się już w ten wtorek w Poznaniu – 4 kwietnia, potem Katowice (10.05.), Kraków (17.05), Gdańsk (07.06.) i ostatni we Wrocławiu (14.09). Jako ambasadorka akcji polecam wam z całego serca udział w tych warsztatach, nie tylko rodzicom, ale także lekarzom i położnym.

Wystarczy się zapisać i przyjechać! – http://johnsons.babyonline.pl/zapisy

Na koniec konkurs:

W komentarzu do tego wpisu na naszym proflu fb z tym postem (tutaj) dodajcie zdjęcia śpiących maluszków, a my wybierzemy 5 najlepszych i nagrodzimy zestawami najnowszej serii Bedtime Johnsons Baby. Konkurs trwa do 10 kwietnia, a wyniki ogłosimy na blogu i naszym profilu fb do 16 kwietnia. Zaproście innych do zabawy!

Fot. Materiały prasowe

A jeśli jeszcze Was nie przekonałam zobaczcie zdjęcia z warsztatów z Warszawy!

1. El-Sheikh, Mona., Sadeh, Avi. “I. SLEEP AND DEVELOPMENT: INTRODUCTION TO THE MONOGRAPH”, Monographs of the Society for Research in Child Development, 2015, pp 1-14.

Zdjęcia: Johnson’s
Wyniki konkursu: https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1402029926501873&substory_index=0&id=231801266858084

Subscribe
Powiadom o
guest
34 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Niepoprawna Optymistka

U mamy zawsze najlepiej :)

W roli mamy - wrolimamy.pl

Piękne zdjęcie :)

Patrycja Mucha
3 lat temu
Patrycja Mucha
3 lat temu

Musialabym dodać więcej niż jedno bo mam kilka cudnych fotek śpiącego Maksia

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Patrycja Mucha

No to wrzucaj :)

Aurelia Połeć
3 lat temu

Tutaj mój Alex :)

W roli mamy - wrolimamy.pl

Jak słodko śpi :)

Natalia Wasiewicz
3 lat temu

Najlepsza pozycja synka do spania

Natalia Wojtkowiak
3 lat temu
Анна Арцишевская

Maksio i Artem

Reń Ka Przemka Gie
3 lat temu

Przemus

Emilia Kacperska
3 lat temu

Starsza siostra pilnuje młodszej i zasypia ze Zmęczenia

Aleksandra Kędzierska

Synek woli u mamusi :)

Aleksandra Kędzierska

Spanie w trakcie bujania na huśtawce :)

W roli mamy - wrolimamy.pl

Mistrz :)

Patrycja Mucha
3 lat temu

Tu z tatusiem

Patrycja Mucha
3 lat temu

U mamy :)

Marlena K-ska
3 lat temu

<3

Agata Wawrow
3 lat temu

Dziś Małgosia kończy trzy tygodnie

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Agata Wawrow

Paulina Majcherek
3 lat temu

Oczywiście Szczecina nie ma na liście, bo przecież to Mala wioska juz w Niemczech….

W roli mamy - wrolimamy.pl

Przekażemy organizatorom. Może kolejna edycja zawita do Szczecina!

Paulina Majcherek
3 lat temu

Milo by bylo dziękuję :-)

Magdalena Jandzińska

Moje dwie śpiące Królewny (4l i 2l)

Małgorzata Kowalska

Tak- co 3.
Budzilam… później co 4, az przestalam bo zaczal normalnie przybierac.

Katarzyna Jadwiga Wierzba

Serce przy serduszku <3

Klaudia Żurek
3 lat temu

Bruno w trakcie zabawy

Decoupage i nie tylko

Mała królewna :)

Angelika Lu
3 lat temu

Przezorny zawsze ubezpieczony :p

Maria Ciahotna
3 lat temu

gdy bobaski razem chorują i nie mogą być bez siebie nawet przez chwilę…

Agnieszka Kuśmiderska

Alicja i Malwina

Ewelina Rola
3 lat temu

Julcia:*

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close