Dieta matki karmiącej. Kto jeszcze w to wierzy?

Dieta matki karmiącej. Kto jeszcze w to wierzy?


Żaklina Kańczucka
6 kwietnia 2017

Rozmawiałam ostatnio ze znajomą na spacerze z dziećmi i przyszło nam na wspominki ulubionych smaków. Rozmarzyłyśmy się, rozochociłyśmy, ona zakąsiła ryżowy wafel, a ja zaplanowałam pizzę na wieczór. Jej mina, pełna niedowierzania i przerażenia, powiedziała mi wszystko – “ty chcesz TO zjeść?!?”

Normalnie padłam, bo niby dlaczego mam TEGO nie jeść? No i dowiedziałam się, że przecież ja, matka karmiąca powinnam przestrzegać diety, bo inaczej moje dziecko będzie miało jeśli nie skazę białkową to już na pewno kolki. Mentalnie skisłam, bo byłam pewna, że taki tok myślenia odszedł już do lamusa… Ale jak się okazuje, ma się całkiem dobrze, nawet wśród matek, które powinny być znakomicie poinformowane na temat diety matki karmiącej, a raczej jej braku…

I sama argumentacja, że tak mówiła lekarka, położna albo teściowa straszy kolkami po zjedzeniu kapusty, sprawia, że zaczynam współczuć gdy młode, niedoświadczone matki w to wierzą.

A więc zacznijmy od początku – nie ma czegoś takiego jak restrykcyjna dieta matki karmiącej, którą dla świętego spokoju i ze strachu, stosują świeżo upieczone mamuśki. Ja rozumiem, że wszystko dla dziecka, ale dlaczego same siebie okradają ze smacznych posiłków, wyłącznie na wszelki wypadek? A wy, drogie mamy, które nie wierzycie, że można jeść jeśli nie wszystko, to większość, byle mądrze, poczytajcie odrobinę FACHOWEJ literatury, zapytajcie lekarza, który nie utknął w PRL-owskiej mentalności.

Dam Wam przykład. Z pierwszym dzieckiem, 7 lat temu, byłam na restrykcyjnej diecie, bo tak mi kazano. Jadłam – dosłownie – wyłącznie gotowaną marchew, schab, pierś z ryżem. Białe pieczywo z pieczoną piersią z obiadu. Plus biszkopty do kawy zbożowej. To było tyle. Przyznam, że byłam głodna i niezadowolona, choć był jeden pozytyw – w ciągu miesiąca zrzuciłam 18 kg, które przybyły mi w ciąży. Efekt dla dziecka? Żaden, kolki były potworne, mimo przestrzegania co do joty diety hardkorowej.

Z drugim synem zaczęłam szukać więcej informacji. Wtedy obiło mi się o oczy, że jeść można bardzo wiele, więc zaryzykowałam. I co? I pstro – nic, zupełnie. Woju miał dwa miesiące, a ja na Boże Narodzenie wciągałam pierogi z kapustą i grzybami. Nie zadziało się nic, żadne kolki nie wystąpiły, a to dało mi do myślenia. Karmiłam równo dwa lata, i dwa lata nie żałowałam sobie pysznego, zazwyczaj zdrowego jedzenia (w tym “straszną” kapustę, kalafior, brokuły, smażone i nie wiem co jeszcze).

Mając takie doświadczenie,  karmiąc trzeciego syna od początku jadłam wszystko. Aleksander ma 3 miesiące, a ja jadłam i będę nadal jadła różnorodnie. Fakt, pierwszy miesiąc był raczej przepłakany przez niego, ale nie z powodu mojej diety, a tego, że nie trawił laktozy. Podawałam mu enzym – laktazę i dalej jadłam wszystko, problemy zniknęły. Od miesiąca mam luz totalny, jem to, na co mam ochotę – czasem nawet smażone, pizzę, kebaby. Jedyne co cierpi, to moja waga, bo jeszcze mam 4 kilo na plusie.

Serio, gdy słyszę o diecie dla karmiącej, nóż mi się w kieszeni otwiera. Nie ma sensu wprowadzać na wszelki wypadek jakiejkolwiek diety i żyć o ryżu i wodzie. Jak kolki mają być, to będą, układ pokarmowy malucha najczęściej musi mieć czas, by dojrzeć i nauczyć się dobrze pracować. Inaczej jest, gdy pediatra stwierdzi faktyczne problemy, wtedy może pokierować mamę w stronę wyeliminowania pewnych produktów ze swojej diety.

Mnie się bardzo podobało, gdy z Wojtkiem chciałam mieć pewność, że mu nie zaszkodzi brak diety i zapytałam o to położną. A ta, krótko skwitowała “A co, boisz, że bąki po kapuście zaszkodzą dziecku? Chyba tylko, jak będzie miał nos bliżej podłogi.” To tyle w temacie przenikania gazów od matki do dziecka.

P.S. Pamiętajcie, że pokarm tworzy się z krwi, a nie pożywienia, które zjadacie :) I podglądajcie mądre, fajne matki. Ja mimo, że mam już troje dzieci, nadal jednym okiem podglądam Hafiję, bo kto jak kto, ale ona “zęby na karmieniu zjadła” i dobrze wie, co mówi.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

31
Dodaj komentarz

Zalogowany jako Żaklina Kańczucka | Wyloguj się
Żaklina Kańczucka
11 Comment threads
20 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Magdalena Kóska
Gość

Myśle, że wbrew pozorom bardzo dużo kobiet … dopóki nie zmieni się podejście położnych, lekarzy, pielęgniarek i nas samych, to tak długo te mity będą żyły, a kobiety z pokolenia na pokolenie będą sobie je przekazywały …

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Oby to już niedługo! Szczególnie wiele zależy od personelu medycznego, to fakt.

Agnieszka Kwiatkowska
Gość

Duzo poloznych i lekarzy juz zmienilo poglady ale same mamuski sie nakrecaja czytajac zlote rady na grupach fb ?

Agnieszka Kwiatkowska
Gość

Jem i pije wszystko i po kazdym porodzie robilam to samo

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

No i fajnie :) człowiek od razu szczęśliwszy :D

Agnieszka Kwiatkowska
Gość

1 syna urodzilam 4.12 a 24.12 w wigilie jadlam sledzie bigos itp itd ? hihi

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Agnieszka podobnie jak u mnie z drugim. Pierogi z kapucha i grzybami smakowały mi wyjątkowo ;)

Ala Zielonka
Gość

Ja wierze, stosowalam lekka diete przy obu na poczatku i krzywda nikomu sie nie stala :) ale kazdy robi co uwaza ;)

Julita Sadkowska
Gość

Ja rowniez. Dziecko nie mialo kolek, a lekkostrawna dieta przez 3 miesiace tylko na zdrowie mi wyszla.

Ala Zielonka
Gość

No i sie czlowiek dobrze czul, waga fajnie w dol leciala, dziecko zdrowe :) nie wiem co kobiety maja z tym piciem alkoholu i jedzeniem smazonego jak tylko dziecko urodza, toć to swiat sie nie konczy ;)

Dominika Sagan
Gość

Ja ciaze i karmienie jadlam co chcialam w ciazy przytylam 7 kg ktore spadly w 1 tyg w tym jeszcze waga dziecka 3200 . Dziecko ani razu nie mialo kolki i pierwsze przeziebienie w wieku 3,5 r.z. mysle ze kazdy organizm jest inny . Co do alkoholu to ani w ciazy ani podczas karmienia oczywiscie nie spozywalam.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

lekka dieta ok, ale jak mi zakazano połowy produktów, na zaś? Jaki był efekt – karmienie skończyłam po 1,5 miesiąca, bo wierzyłam, ze MUSZĘ jeść ryż/pierś z kurczaka/ gotowany schab i marchew. Uważam, że przesada w którąkolwiek stronę jest zła. Ale gdyby mamy miały więcej rzetelnej wiedzy, wiedziałyby, że kalafior nie morduje jelitek dziecka a jogurt nie wywołuje od razu skazy na buzi dziecka. Złoty środek jest tu całkiem sensowny. ja również jem teraz wszystko, ale raczej zdrowo i lekkostrawnie, bo nie chcę być klockiem. Ale ani pizzy ani kebabu się nie boję :)

Ala Zielonka
Gość

Ja jadlam co zdrowe, unikalam produktow wzdymajacych… tiaaa na Barbórke zjadlam golonko… mlody plakal 2 dni… wiec wiesz ;) kazdy robi co uwaza za sluszne :) drugiego karmilam 1,5 roku przy czym dieta 3-4 mce, potem juz normalne jedzenie :)

Dominika Sagan
Gość

Szczerze mowiac mialam gdzies te zlote rady ale co sie nasluchalam ze jak to ja zle postepuje ? moj ginekolog mial odwrotne zdanie takie z reszta jak ja ze gdy w ciazy i podczas karmienia bede ograniczac wiele produktow to gdy podam je dziecku gdy zacznie jesc jego organizm nie bedzie umial sobie z tym poradzic i z tad biora sie niektore alergie.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

to i tak brzmi nieźle. Ja mam cały czas w głowie słowa mojej pediatry – pokarm tworzy się ze krwi, a wzdymające składniki do niej nie trafiają. Pokarm fermentuje dopiero w jelitach mamy i tylko ona może odczuć ewentualny dyskomfort. Nijak się to ma do kolek.

Ala Zielonka
Gość

Moja siostra i przyjaciolka jadly normalnie po porodach… u przyjaciolki wyszla alergia na przyprawe w pierniczkach na swieta ;) a siostry maluchy mialy co chwile kolki… takze teges ; )

Ala Zielonka
Gość

Dziewczyny jak mowilam wczesniej- kzdy robi co uwaza :) jak sie doczekam kiedys tej dziewczynki (czyli nigdy) to tez bede diete trzymac, bo ucze sie na bledach innych :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ala, to tak jak ja – 3 chłopaków :D i żadnych szans na córkę ;) Pozdrawiam :)

Ala Zielonka
Gość

Szansa zawsze jest ;) moje chlopaki ciagle o siostrze gadaja (chyba do zameczenia), ale moj mąz niet i koniec i tego sie trzymamy :D

Maria Ciahotna
Gość

Powiedzmy tak – skoro w szpitalu nikt się „za bradzo nie przejmuje” dietą mam na oddziale porodowym, to po co się przejmować samemu? Ale tak na poważnie – właśnie karmię czwartę pociechę, nie można powiedzieć, że jakoś się ograniczam – a mała na szczęście rośnie zdrowa i zadowolona. Kiedy przy najstarszej po zjedzeniu ostrego sosu pojawiła się lekka wysypka, to go odstawiłam i był spokój, z kolei synek cierpiał na kolki przed półtora miesiącu niezależnie od tego, co zjadałam lub czego się wystrzegałam… Jak we wszystkim, i tutaj należy zachować umiar i myśleć własną głową, z troską przyglądając się maleństwu… Czytaj więcej »

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Uściski dla Ciebie i dzieciaczków <3

Maria Ciahotna
Gość

W roli mamy – wrolimamy.pl dziękuję baaaardzo i nawzajem

Sylwia WS
Gość

Ja do jedzenia Dostalam zupe z buraczków , ktora miała ocet. To byl 3 dzień w szpitalu po porodzie. A w domu mialam sobie odmawiać normalnego jedzenia?

Niepoprawna Optymistka
Gość

Żadnej diety. Tylko zdrowy rozsądek!

Patrycja Arent
Gość

nigdy nie bylam na diecie :-) zdrowy rozsadek przede wszystkim :-) karmilismy sie 4 lata

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Wow, niezły wynik 😊

Bea Wawrzynowicz
Gość

Uwazalam tylko na czekolade i truskawki

Ewa Klepczarek
Gość

Żadnej diety, karmię drugie. Teraz przy synku kilogramami zjadalam cytrusy po wyjściu ze szpitala truskawki i wszystko inne, łącznie z grochem i kapusta, a na wigilię 11 dni po porodzie zjadłam tony kapusty, uszek i makowek

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ja tydzień po porodzie jadłam fasolkę po bretońsku, niedługo później śledzie z cebulą – położna wywracała oczami ale ku jej zdziwieniu, ja i moja córa miałyśmy się dobrze 😉😁

Iwona Okulicz-Zawada
Gość

Jem wszystko

Martyna Gajowska
Gość

Nie byłam na żadnej diecie ;) Daria 17 miesięcy cały czas karmiona. Teraz idzie masa zębów i cycorki lekiem ba całe zło.

Top W Roli Mamy na Facebooku