W szkole 13 kwietnia 2018

Trzy filmiki, które zmieniły spojrzenie mojego dziecka na internet, czyli dziecko w sieci

 

– Mamusiu, dziś to były chyba najfajniejsze komputery ze wszystkich. Komputer pani się popsuł i nie chciał się włączyć, to mogliśmy robić, co chcieliśmy. I najpierw weszliśmy na Momio i dostałam dużo nowych memo, a potem oglądaliśmy filmiki o internecie.

O ile informację o Momio przyjęłam dość obojętnie, to filmiki mnie zainteresowały. Niestety nie wiem, co to były za filmiki i skąd, ale dobrze, że były.

Pierwszy filmik był o tym, że nie można podawać nikomu swojego hasła. I jak coś robimy w internecie i wyskoczy takie okienko z prośbą o hasło, a nigdzie się nie logujemy, to nie możemy podać. A jak dostaniemy maila z prośbą o hasło, to mamy skasować.

Porozmawiałyśmy jeszcze o tym, że jak się poda komuś hasło, to można stracić konto i będzie problem, bo ktoś się może pod nas podszyć i napisać coś głupiego do znajomych. Oraz o tym, że nie tylko hasła nie można podawać. Warto się także zastanowić komu podajemy maila lub nick na komunikator. Generalnie pierwszy filmik był pretekstem do rozmów o bezpieczeństwie danych w sieci. Na pewno jeszcze do tematu wrócimy. Duśka za wiele w internecie nie robi i raczej nie muszę się bać o jej bezpieczeństwo, ale skoro w szkole można się logować na Momio, a zapewne także na inne portale społecznościowe (swoją drogą, czemu to nie jest zablokowane?), to jakby powoli tracę kontrolę nad tym, co moje dziecię robi w sieci. Dlatego uważam, że muszę położyć większy niż do tej pory nacisk na edukację w tej dziedzinie.

 

Drugi filmik był o tym, że jak poznamy kogoś w sieci, to nie możemy się z nim umawiać na spotkanie twarzą w twarz.

Tak dziecko moje kochane, zanim się z kimś spotkasz w realu, musisz zjeść z nim beczkę soli przy wirtualnym stoliku. Sama mam za sobą kilka takich spotkań i nie żałuję. Ale zanim doszło do spotkania, trochę czasu minęło.

Przy okazji porozmawiałyśmy jeszcze o tym, że czasem ktoś w internecie może podać się za dziecko, a naprawdę jest dorosłym. Nie wszyscy dorośli mają dobre zamiary. Nie warto też podawać numeru telefonu. Nie straszę Duśki, ale ją ostrzegam. Nauka poruszania się po internecie bywa czasem bolesna. Nie ukrywam – sama zawarłam kilka znajomości, których zawrzeć nie powinnam. Na szczęście nie wypuściłam ich poza internet i bez problemu ucięłam.

 

Trzeci filmik był o tym, że nie można nikogo obrażać.

Nie można, nie tylko w internecie, w życiu też. Tylko w internecie przychodzi nam to jakoś łatwiej. Stąd tak powszechna fala hejtu praktycznie na każdy temat. Mam wrażenie, że istnieje grupa zawodowych hejterów, którym płaci się za opluwanie konkretnych osób lub tematów. Ale to moje prywatne zdanie. Duśce go nie zdradziłam. Porozmawiałyśmy sobie o tym, jak wielką moc mają słowa i jak łatwo skrzywdzić kogoś pisząc jedno niepotrzebne zdanie. I jeszcze o tym, że jak się na kogoś nie patrzy, to łatwiej napisać coś niemiłego. Przy spotkaniu twarzą w twarz mało kto jest tak odważny. I właśnie dlatego trzeba się dwa razy zastanowić, zanim się zrobi komuś przykrość w internecie. Bo słowa pisze się łatwo, ale cofnąć się ich nie da. Mam wrażenie, że ten trzeci film poruszył Duśkę najbardziej. Ewidentnie mam wrażliwca w domu.

 

Jeśli wiecie, o jakich filmikach opowiadało mi dziecko, dajcie znać. Chętnie bym je obejrzała.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close