Gry planszowe i nie tylko 15 sierpnia 2018

Fabryka robotów – recenzja gry

Szukacie gry, która będzie rozwijała koncentrację, spostrzegawczość i refleks u dziecka przedszkolnego, a do tego kosztowała poniżej 25 zł? Mam dla Was dobrą wiadomość, w asortymencie wydawnictwa Nasza Księgarnia odnajdziecie właśnie taką grę – Fabrykę Robotów.

Gra Fabryka Robotów jest genialna i mówię to ja, która nie przepada za karciankami, ale ta mnie naprawdę urzekła. Ponadto pochłonęła moje dzieci, które potrafią zniknąć w swoim pokoju na około trzydzieści minut rozgrywki. Czego chcieć więcej  :)

Fabryka Robotów jest grą rodzinną, z powodzeniem mogą grać w nią same dzieciaki, ale także dorośli odczują dreszczyk emocji.

W niewielkim pudełku znajdziecie 5 kart startowych i 50 kart robotów. Karty różnią się kształtem i kolorem robota oraz kolorem pasa transmisyjnego. Ponadto w pudełku znajduje się kartonowy przycisk stop, który należy uderzyć w momencie, gdy w fabryce zabraknie danego modelu maszyny.

Bardzo ciekawie jest rozwiązana opcja zamawiania cyborgów.  Wierzchnia strona kart wyznacza na jaki element mamy zwracać uwagę – kształt, kolor robota, czy kolor pasa transmisyjnego. W tym miejscu trzeba włączyć refleks, spostrzegawczość bo działa zasada kto pierwszy położy rękę na właściwej karcie, to wygrywa rundę i zabiera kartę do swojej kolekcji.

Mój siedmiolatek od razu załapał zasady gry i trudno było go pokonać już w pierwszej rozgrywce. Sześciolatek również powinien sobie świetnie poradzić.  Dla młodszych dzieci może być jeszcze zbyt trudna, gdyż niełatwe będzie dla nich oderwanie się od koloru, czy kształtu robota. Mimo tego gra jest fajnym ćwiczeniem na spostrzegawczość i koncentrację.

Grę polecam z czystym sumieniem, bo w naszym domu zagościła już na dobre.

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie egzemplarza gry do recenzji!

Autorzy: Jason Lin, Frank Liu
Ilustracje: Maciej Szymanowicz
Wiek: 6-106 lat
Liczba graczy: 2-6
Czas gry: 20 min

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 15 sierpnia 2018

Kurnik – recenzja gry

Gdy wróciłam z urlopu czekała na mnie paczka od Naszej Księgarni,  a w niej aż trzy gry, które były niespodzianką dla naszej rodzinki. Na pierwszy rzut poszła gra Kurnik, przeznaczona dla dzieci od 4 roku życia.

Gra Kurnik choć ukryta w niewielkim pudełku, moim zdaniem mogłoby być jeszcze mniejsze. Nie jestem fanką przechowywania powietrza. Gra jest wykonana solidnie, duży plus za sztywne i grube kartoniki elementów gry, dzięki czemu szybko się nie zniszczy.

Zasady gry są bardzo łatwe i wyjaśnione prostym, zrozumiałym językiem. Ta gra jest dla mnie rozszerzeniem tradycyjnej gry w memo. Bardzo angażuje nie tylko dzieci, także dorosłych. Rozgrywki są krótkie, tak na maksymalnie 15-20 minut.  

Zasady polegają na rozłożeniu na stole lub podłodze 6 kartonowych gniazd, a na nich kartoniki z wizerunkiem kur. Jedno gniazdo będzie zawsze wolne. Na rewersie kartoników z kurami są jajka w pięciu kolorach (żółty, niebieski, czerwony, zielony i biały). Gracze przed sobą układają kartoniki jajek znakiem zapytania do góry. Po odwróceniu jednego jajka, naszym zadaniem jest odnalezienie, która z kur znosi jajka w tym kolorze. Jeśli się nie uda, kolejna osoba próbuje swoich sił.

Niby proste i wydaje się, że gra szybko się skończy bo każdy zapamięta, gdzie jest dany kolor jajka. Autor/rzy gry sprytnie dodali tutaj jeszcze jedną zasadę.  Po każdym ruchu, kura zmienia gniazdo, dzięki temu rozgrywka jest pełna emocji, napięcia i wcale nie taka łatwa, nawet dla dorosłych.

Jak nam się grało?

Kurnik jest fajną rodzinną grą, dzieci ją bardzo polubiły, a zwłaszcza Łucja, ponieważ jest to kolejna planszówka, w którą może z nami zagrać całkiem samodzielnie. Jednym z pierwszych pytań moich dzieci podczas rozgrywki było: czy kury naprawdę znoszą kolorowe jajka? No i tu pojawia się paradoks.

Dziś dzieci mają coraz mniej doświadczeń z przyrodą i niedawno przeprowadzono badanie, w którym pytano miejskie dzieci skąd są jajka, mleko, część z nich odpowiedziała, że ze sklepu. To było dla nich oczywiste. Obawiam się, że niektóre dzieci mogą też przyjąć, że kury znoszą kolorowe jajka. Jednak to zostawiam już rodzicom.

Polecam grę Kurnik dla młodszych dzieci przedszkolnych, gdyż świetnie ćwiczy pamięć i spostrzegawczość.  Jej zaletą jest również przystępna cena – ok. 20 zł.

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie egzemplarza gry do recenzji!

Autor: Reiner Knizia
Ilustracje: Nikola Kucharska
Wiek: 4-104 lat
Liczba graczy: 2-5
Czas gry: 15 min

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Emocje 14 sierpnia 2018

Szerszenie – czy jest się czego bać?

Chyba u każdego, kogo znam, szerszenie budzą grozę! Czy to ich duży rozmiar, czy donośne brzęczenie sprawia, że na samą myśl o tych owadach dostajemy dreszczy? Myślę, że największą zasługą naszej paniki, są mity, które powstały na ich temat. Teraz – na początku sierpnia – gdy liczba szerszeni w gnieździe jest największa i najczęściej możemy je spotkać – postanowiłam obalić najpopularniejsze wyobrażenia na temat tych „wrednych” i „agresywnych” stworzeń.

Na początku lata wieczorem wpadł w odwiedziny do naszego domu szerszeń. Zareagowaliśmy typowo – przerażeniem. Nawet koty uciekły i schowały się przed jego głośnym brzęczeniem. Kilka dni później odkryliśmy gniazdo szerszeni na naszym balkonie! Mój mąż od razu postanowił znaleźć w Internecie informacje na temat sposobów pozbycia się „nieprzyjaciół”, a ja w tym samym czasie szukałam ogólnych wiadomości na temat tego gatunku owadów. To, czego się dowiedziałam, bardzo mnie zaskoczyło i tym samym wpłynęło na losy „naszych szerszeni”. Mieszkają sobie u nas do dziś i zarówno one, jak i my mamy się dobrze :)

Zacznę od najpopularniejszego mitu…
Czy trzy użądlenia szerszenia mogą zabić człowieka?
Ciekawostka — użądlenie przez szerszenia jest o wiele mniej niebezpieczne niż użądlenie przez pszczołę. Jego jad jest o zdecydowanie mniej toksyczny i w dodatku owad uwalnia go mniej. Tak więc nieprzyjemne spotkanie z szerszeniem dla większości z nas nie stanowi niebezpieczeństwa. Natomiast u osób uczulonych na jad – ogromne, gdyż może wystąpić wstrząs anafilaktyczny.

Dokonując matematycznych obliczeń, wychodzi, że do zabicia zdrowego człowieka, niezbędny byłby atak kilkuset szerszeni. Czy prawdopodobne jest by taka ilość osobników była żądnych ludzkiej śmierci? Załóżmy, że poczułyby zagrożenie wobec swojego gniazda, wtedy wyleciałoby 10% roju, by bronić swojego domu, w którym mieszka do tysiąca owadów. To nam daje wynik dopiero jednej setki atakujących. To pocieszające fakty, prawda?

Skąd więc ten mit i prastary strach przed szerszeniami?
Może stąd, że użądlenie szerszenia bardzo boli. Podobno, bo nigdy nie miałam tej wątpliwej przyjemności i nie znam też nikogo, komu by się to przytrafiło. W jadzie szerszenia występuje duże stężenie toksyny odpowiedzialnej za ból, która powoduje największe pieczenie rany, a długie żądło głębiej penetruje. Najlepiej więc jest w ogóle nie dać mu się użądlić.

Jak więc uniknąć użądlenia?
Ciekawostka — szerszenie są łagodne i nastawione do nas pokojowo! W przeciwieństwie do os, które podlatują blisko człowieka, zaglądają do naszych talerzy i szklanek, szerszenie unikają ludzi. W moim domu tego lata normalnie korzysta się z balkonu, przy którym szerszenie mają gniazdo – te owady nie są nami w ogóle zainteresowane! Wieszając pranie, fruwają mi nad głową i mają mnie w nosie.
Jeśli jednak szerszeń do nas podleci, należy wtedy zachować spokój, nie ruszać się i poczekać aż się oddali. Jeżeli wpadnie do domu, najlepiej szeroko otworzyć okno – odleci. Gdy jest ciemno i przyleci zwabiony światłem, sprawdza się sposób, żeby zgasić w pokoju lampy i ustawić latarkę przy oknie. W ciągu paru sekund owad poleci w stronę światła i wyleci na wolność. Metodę tę praktykowałam już kilka razy.

Jak chronić małe dziecko przed szerszeniami?
Dokładnie tak samo, jak w przypadku os czy pszczół najlepszym sposobem uniknięcia spotkania dziecka z szerszeniem jest założenie w oknach moskitier i osłanianie nimi wózka. Trzymajcie jedzenie i napoje w zamkniętych pojemnikach. Nauczcie malucha, że gdy pojawia się w pobliżu brzęczący owad, nie może machać rączkami i wykonywać gwałtownych ruchów.

No i na zakończenie muszę jeszcze dodać, że szerszenie odgrywają ważną rolę w przyrodzie. Pożerają każdego dnia wiele groźnych owadów – szkodników pól i lasów, z muchami i komarami na czele.

Czy udało mi się trochę odczarować tych skrzydlatych drapieżników i spróbujecie spojrzeć na nie łaskawszym okiem?

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
M
M
3 lat temu

Cóż, nie zgodziłabym się mieć gniazdo szerszeni na domu, dlatego w zeszłym roku gdy była taka sytuacja zostało ono zlikwidowane gdy do pokoju wpadło kilka, w tym jeden mnie użądlił. Ból przeokrutny,użądlenie osy to przy tym pikuś. Na samo wspomnienie włosy dęba stają. No i latające szerszenie, osy, ślepaki, pszczoły to średnio dobre towarzystwo dla małych dzieci, które nie potrafią zapamiętać, że to osa , ślepak atakują a szerszeń i pszczoły rzadziej.
Pozdrawiam

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close