Dla dzieci i dla dorosłych – daj się zauroczyć


Jednym z moich wspomnień z dzieciństwa jest stół w salonie dziadków, a wokół niego dorośli grający w Chińczyka, Monopoly, Remika lub w kości. Jest to najlepszy dowód na to, że zamiłowanie do gier mam po prostu we krwi, więc nikogo nie powinien dziwić mój dom z półkami uginającymi się od planszówek i kart.

Przełomowy był moment, kiedy mały Aleks zaczął chętnie i szybko łapać zasady kolejnych gier. Wtedy zaczęła się wspólna zabawa, która dawała radość nie tylko jemu, ale i nam — jego rodzicom. Z każdym miesiącem i kolejnym rokiem możliwości mojego kilkulatka rosły, tym samym wachlarz gier stawał się coraz większy, a kolekcja nowych tytułów – bogatsza. Rzadko zdarzają się dni, kiedy naprawdę nie znajdujemy czasu, by w coś zagrać. Staramy się też jak najczęściej w ten sposób spędzać czas całą rodziną – to takie nasze, bardzo przyjemne wspólne chwile.

Ostatnio popołudniowym spoiwem jest Dixit – i choć głośno jest o tej grze od wielu już lat, trafiła do nas dopiero teraz i omamiła swoim pięknem i oryginalnością. Początki były takie, że zachwycałam się każdą wziętą do ręki kartą – prawdziwym małym dziełem sztuki – autorem grafik jest francuska malarka Marie Cardouat. Jednocześnie oczarował mnie niesamowity klimat, który tworzy się podczas rozgrywki.

Dixit to gra inna niż wszystkie – spokojna, a jednocześnie bardzo wciągająca; opierająca się na słowach, choć wcale nie trzeba w niej wiele mówić; polegająca na zdobyciu jak największej liczby punktów, ale ten główny cel schodzi na ostatni plan. Nie trzeba wykazywać się refleksem, czy obmyślać strategii. Ważne, by skupić się na tym, co nam w duszy gra i łączyć skojarzenia innych osób z obrazami na kartach. Aby zdobyć punkty, nasze skojarzenia nie mogą być ani zbyt oczywiste, ani zbyt odległe. Jeśli okażą się za bardzo dosłowne – przegrasz, jeżeli za bardzo abstrakcyjne – także przegrasz. Trzeba więc trenować i odnaleźć złoty środek. A poszczególna ilustracja daje szerokie pole do popisu, w dodatku grając z różnymi osobami, za każdym razem scenariusz gry rozwija się zupełnie inaczej. To jak na Twoją wyobraźnie działają obrazy to jedno, drugie – czy inni gracze odbierają na podobnych falach, czy potrafią Cię zrozumieć.

Brzmi to wszystko trochę enigmatycznie? Spokojnie, konkretne reguły są banalnie proste, wystarczy raz przeczytać krótką instrukcję, której ja teraz nie będę cytować. I zacząć grać, stopniowo wchodząc w świat fantazji, baśni, magii, skrótów myślowych, abstrakcji, zaskoczenia, nieoczywistości… i grać raz za razem. Bo można – bez końca. Podejrzewam, że Dixit nieprędko się znudzi, a przy okazji pozwoli się wzajemnie poznać, rozwijając nie tylko wyobraźnię, ale i empatię oraz zrozumienie drugiego człowieka.

Zdjęcia: Basia Heppa-Chudy

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Dixit uwielbiam od pierwszego grania

    1. U mnie miłość od pierwszego wejrzenia (te rysunki!)

  2. Brzmi bardzo ciekawie, obrazki rzeczywiście cudne :) a w jakim wieku Aleks zaczął w to grać, od jakiego wieku jest polecana ta gra?

    1. Polecana jest od 8 roku życia, z 7-latkiem też się na pewno uda. Natomiast wydaje mi się, że z młodszymi dziećmi rozgrywka może być specyficzna – tak jak pisałam, skojarzenie z danym rysunkiem nie może być ani za proste, ani za bardzo abstrakcyjne – nie wiem, czy młodsze dzieci będą potrafiły to wyczuć.

    2. W roli mamy – wrolimamy.pl właśnie tak myślałam, chyba jeszcze zaczekamy – najstarsza ma worawdzie prawie 8 lat, ale potem są młodszaki, które we wszystkim lubią brać udział ;) co się odwlecze… ;)

    3. Gra już nie taka nowa, a cały czas na TOPie, myśmy też do niej się długo przymierzali. Fajnie, że Was dużo, bo im więcej osób, tym ciekawiej i nie trzeba czekać na specjalne okazje, żeby do rozgrywki można było usiąść w większym gronie.

    4. Z jednej strony to racja, z drugiej – nie lada wyzwanie, by zainteresować dzieciaki i utrzymać ich uwagę :) ale trening czyni mistrza, więc jesteśmy dobrej myśli :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Dzień Dziecka z Fisher-Price®. TOP 15 rozwijających zabawek dla malucha w wieku od niemowlaka do przedszkolaka


Wielkimi krokami zbliża się święto, na które z niecierpliwością czekają wszystkie maluchy. Jako rodzice codziennie, lecz 1 czerwca szczególnie pragniemy, by nasze dzieci poczuły się najważniejsze i najszczęśliwsze na świecie. Chcąc sprawić im radość, która będzie trwać jeszcze długo po Dniu Dziecka, warto pomyśleć o prezencie, który skradnie serce i uwagę malucha, zachęcając go do odkrywczej i rozwojowej zabawy każdego dnia. Z tej okazji Fisher-Price® przygotował listę TOP15 niezawodnych prezentów, które spełnią oczekiwania dzieci na każdym etapie rozwoju.

Zabawki dla najmłodszych (wiek 0+) 

Karuzela z Misiami (CDN41) dzięki różnorodnym melodiom i efektom świetlnym utuli do snu każdego malucha. Pastelowe misie, które krążą przed oczami dziecka, powoli wprowadzą je w błogi nastrój poprzedzający nocny odpoczynek. Dzięki projektorowi maluszek może podziwiać uspokajający pokaz światełek, które zamieniają sufit w rozgwieżdżone niebo. Karuzelka wyposażona została w trzy rodzaje dźwięków, które ukoją zmysły maluszka, w zależności od jego nastroju i potrzeb. Do wyboru mamy: tzw. biały szum, odgłosy natury i pogodne melodyjki. Pilot umożliwi nam zdalne wyłączenie karuzelki – bez obawy o przerwanie słodkiego snu dziecka. 

Fot. Materiały prasowe Fisher Price

 

Karuzelka z Misiami może towarzyszyć naszemu maluszkowi również na spacerze. Zawieszkę z karuzelką można z łatwością przypiąć do daszku wózka. Część z projektorem sprawdzi się z kolei jako przenośny uspokajacz, który można zabrać do dziadków, na wyjazd czy po prostu ustawić na stoliku w innym pokoju.

Mali odkrywcy (wiek: 6m+) 

Uczące jabłuszko (DYY31) to nauka w rytmie wesołych wierszyków i radosnych piosenek. W środku uśmiechniętego  czerwonego owocka znajduje się 5 dużych, kolorowych cząstek jabłuszka. Na każdym z nich widnieje rysunek innego pysznego owocu oraz oznaczająca go, duża cyferka. Gdy maluch naciśnie środkowy przycisk „ogryzka” oznaczony nutką, usłyszy radosne piosenki i wypowiedzi o owocach, kolorach i cyferkach, które widzi na każdej cząstce, dzięki czemu zabawa pomaga mu zapamiętać nowe określenia i nauczyć się liczyć od 1 do 5! Dodatkową zachętą do wspólnej zabawy jest fakt, że każde dotknięcie jabłuszka uruchamia wesołe dźwięki wywołujące uśmiech na twarzy maluszka. Dziecko, umieszczając każdy z kawałków w środku jabłuszka ćwiczy również koordynację ręka-oko. 

Fot. Materiały prasowe Fisher Price

Wiek: 6-36 m

Garnuszek na klocuszek (K0428) to doskonała edukacyjna zabawka, która ćwiczy sprawność manualną małych rączek, jednocześnie ucząc malucha nazw kształtów i kolorów. Posiada dwa tryby zabawy: naukę liczb oraz nazw kształtów. Za każdym razem, gdy dziecku uda się dopasować klocuszek do odpowiedniego otworu garnuszka, zabawka w nagrodę nazywa kształt elementu, jaki znalazł się w jego „brzuszku” lub jaką cyferką był oznaczony. Prawdziwa niespodzianka czeka jednak na dzieci po zdjęciu fioletowej pokrywki garnuszka. Gdy dziecko włoży rączkę do środka, chcąc wyjąć wrzucone tam wcześniej klocuszki, uruchomi radosne piosenki oraz mruganie noska zabawki. Dodatkowo, po wciśnięciu przez maluszka czerwonego przycisku rozświetla się on, zachęcając do dalszej zabawy wesołymi dźwiękami. Garnuszek łączy w sobie najlepsze cechy zabawek manualnych i rozwijających zdolność myślenia, ucząc malucha liczb i rozpoznawania kształtów. 

Fot. Materiały prasowe Fisher Price

Wiek: 6m+ 

Szczeniaczek Uczniaczek (CJV64) i Siostrzyczka Szczeniaczka (CJY94) to kandydaci na najlepszych przyjaciół małego dziecka. Te miękkie i miłe w dotyku pluszaki swym sympatycznym wyglądem zapraszają najmłodszych do fantastycznej zabawy, odkrywania oraz nauki! Interaktywne przytulanki nagradzają działania malucha ciekawymi słówkami, wypowiedziami i rytmicznymi edukacyjnymi piosenkami. I tak, podczas wspólnej zabawy dziecko uczy się liczenia czy alfabetu, poznaje kształty, kolory i nazwy części ciała. A dzięki technologii „Poziomy Nauki” interaktywne treści można zmieniać w obrębie trzech poziomów, dopasowując je do zainteresowań oraz etapu rozwoju maluszka! Wesoła muzyka, migoczące czerwone serduszko oraz mięciutkie materiały dodatkowo stymulują zmysły. 

Fot. Materiały prasowe Fisher Price

Wiek: 6m+

BeBo – Tańcz i śpiewaj ze mną (DJX24) to sympatyczny przyjaciel, który zachęca dzieci do wspólnego tańczenia, śpiewania oraz tworzenia piosenek. Robocik naprawdę tańczy, zabawnie się kołysząc, oraz posiada trzy tryby zabawy i nauki dostosowane do wieku i umiejętności dziecka, dzięki czemu może stać się najlepszym przyjacielem pociech aż do wieku przedszkolnego. Tryb Taniec i ruch pomaga w wykształcaniu u najmłodszych poczucia rytmu oraz zachęca do aktywności tanecznej. Nauka i zabawa wprowadza w świat literek i liczb, a to wszystko przy akompaniamencie wesołych melodii. BeBo umożliwia też tworzenie własnych piosenek, pozwalając maluchom nagrać, a następnie wysłuchać własne zdanie zaśpiewane przez BeBo. Tryb ten, oprócz dostarczania mnóstwa radości i uśmiechu, pomoże zrozumieć zależność między przyczyną i skutkiem oraz zachęci dzieci do mówienia. Ruch zabawki, światełka, piosenki i wypowiedzi zachęcają do aktywności i stymulują zmysły.

Fot. Materiały prasowe Fisher Price

Wiek: 9-36 m

Ciekawi poszukiwacze (wiek: 18+)   

Szczeniaczek Przytulaczek-Ubieraczek (FBP26) to rewelacyjny pomocnik – zarówno dziecka, jak i rodzica. Sympatyczny pluszak nauczy maluszka trudnej sztuki samodzielnego ubierania się! Szkrab może trenować zapinanie i odpinanie klamerki od paska w bluzeczce lub dużego, idealnego dla małych rączek guzika. Kolejne wyzwania czekają na kolorowych bucikach Szczeniaczka. Na jednym z nich umieszczone zostały sznurówki do nauki wiązania, a na drugim rzep do ćwiczenia zapinania czerwonego trampka. Nowy przyjaciel zachęci malucha do nauki ubierania aż 30 radosnymi piosenkami, dźwiękami i wypowiedziami, które rozbrzmiewają po naciśnięciu na brzuszek przytulanki. Dodatkowo, edukacyjne treści uczą dziecko nazw części ciała, codziennych czynności, kształtów i kolorów, a do tego sprawiają, że codzienne ubieranie staje się świetną zabawą! 

Fot. Materiały prasowe Fisher Price

Wiek: 18-36m

Mikrofon Malucha (FBP38) to doskonały prezent dla małej gwiazdy estrady. To pierwsze muzyczne akcesorium pozwoli rodzicom odkryć prawdziwy talent swojej pociechy. Dzięki 2 trybom zabawy maluch może nagrywać swój własny głos lub śpiewać razem ze Szczeniaczkiem radosne edukacyjne piosenki. W trybie nagrywania wystarczy, że dziecko naciśnie przycisk z wizerunkiem uroczego pieska, a mikrofon nagra występ małego artysty. Następnie zabawka odtworzy piosenkę, dodając do niego podkład muzyczny i ciekawe efekty świetlne i dźwiękowe. Na koniec pochwali szkraba za świetny występ, zachęcając go do udziału w kolejnym muzycznym „show”. Używając mikrofonu w trybie edukacyjnym i słuchając wesołych piosenek, dziecko podczas fascynującej zabawy uczy się alfabetu, liczenia od 1 do 20, a także kolorów, gdyż zabawka rozbłyskuje  kolorem, o którym opowiada w piosence.

Fot. Materiały prasowe Fisher Price

Wiek: 18-36m

Z Edukacyjnym Globusem Odkrywcy (DRJ85) cały świat będzie w zasięgu małych rączek! Ta zabawka rozbudzi w maluchu pasję do odkrywania nieznanych dotąd miejsc. Siedem przycisków umieszczonych na powierzchni globusa zapoznaje małego podróżnika z kontynentami, zamieszkującymi je zwierzętami oraz różnojęzycznymi powitaniami. Poprzez obracanie globusa dziecko uruchomi piosenki i wypowiadane zdania o nowo odkrytych miejscach. Dzięki przewracaniu strony Książki Podróżnika, umieszczonej na podstawce, maluch pozna różne środki transportu, a zabawie towarzyszyć będą wesołe dźwięki. Globus wyposażony został w technologię „Poziomy nauki”, która umożliwia dostosowanie treści do wieku i etapu rozwoju dziecka. Możemy więc wybrać poziom 1, który nauczy maluszka powitań w różnych językach, nazw kontynentów oraz odgłosów zwierzątek zamieszkujących dane miejsce. Poziom 2 zachęci szkraba do odnajdywania zwierzątek na całym globusie, natomiast na poziomie 3 dziecko będzie mogło odsłuchiwać melodie z całego świata. Edukacyjny Globus Odkrywcy zaprasza na pierwsze małe-wielkie podróże, oferując dzieciom ponad 100 dźwięków, piosenek, melodii oraz zdań w języku polskim.  

Fot. Materiały prasowe Fisher Price

Wiek: 18-36 m

Pojazd – Zbieracz klocków od Mega Bloks – to wspaniały zestaw, dzięki któremu dzieci nie zauważą, gdzie kończy się zabawa, a gdzie zaczyna sprzątanie po niej.

Zbieracz od Mega Bloks to fantastyczny pojazd, który łączy w sobie możliwości kreatywnej zabawy z nauką sprzątania. Tym wspaniałym, wielkim wózkiem dzieci mogą bawić się na kilka sposobów. W zestawie znajduje się 20 klocków w rozmiarze idealnym dla małych rączek,  z których szkraby mogą tworzyć własne budowle. Po kreatywnej zabawie każde dziecko chętnie samo posprząta rozrzucone po podłodze elementy, ponieważ pojazd ten samodzielnie zbiera klocki, które spotka na swojej drodze i umieszcza je w specjalnym obrotowym bębnie. Dzięki wyjmowanej rączce maluszek z łatwością nakieruje wózek na obrany cel. Dodatkowo, pojazd stanowi również platformę, na której dziecko może tworzyć kreatywne budowle i po ukończeniu dzieła, z dumą wędrować z nimi po całym domu.

Fot. Materiały prasowe Fisher Price

 

Wiek: 1-5 lat

Odkrywcze przedszkolaki

Sterowana gąsieniczka (DKT39). Ta innowacyjna, interaktywna zabawka uczy dzieci podstaw programowania. Gąsieniczka składa się z 9 łatwych do łączenia elementów. Pierwszym z nich jest głowa wydająca radosne dźwięki, z mrugającymi i świecącymi oczkami. To do tego modułu maluch będzie dołączać kolejne elementy, które – w zależności od świetlnego oznaczenia – zdecydują o kierunku, w którym poruszać się będzie gąsieniczka: do przodu, w lewo lub w prawo. W zestawie znajdują się również dwa krążki – cele, które można rozmieścić w dowolnych punktach pokoju. Zabawa polega na wyznaczaniu trasy zabawki poprzez odpowiednie łączenie poszczególnych elementów decydujących o kierunku jej ruchu tak, by dotarła ona do wyznaczonych przez malucha celów. Jeśli coś pójdzie nie tak, dziecko będzie musiało zastanowić się, które elementy zamienić, aby gąsieniczce udało się dotrzeć do wyznaczonego punktu. Maluch może również dowolnie łączyć poszczególne elementy, obserwując, dokąd dana kombinacja zaprowadzi jego radosnego towarzysza. Taka zabawa uczy dziecko logicznego myślenia, planowania i rozwiązywania problemów. Nie lada frajdę maluch odnajdzie również w ustawianiu przeszkód, które odpowiednio „zbudowana” gąsieniczka będzie musiała ominąć. Gdy mały odkrywca zrozumie sposób działania sekwencji, przeżyje swoją pierwszą, niesamowitą przygodę z programowaniem!

Fot. Materiały prasowe Fisher Price

Wiek: 3-8 lat

Magiczna Pływaczka – Syrenka Dora (CDR85) sprawi, że wieczorna kąpiel stanie się ulubioną częścią dnia! Wystarczy nakręcić ogon Dory, nacisnąć jej magiczny naszyjnik-muszelkę, a niebieski ogon rozbłyśnie kolorowymi światełkami, zapraszając do „podwodnej” przygody w wannie. Dodatkowo, jak na prawdziwą syrenkę przystało, Dora potrafi pływać po powierzchni wody dzięki obrotowej fioletowej płetwie! Pastelowe kolory stroju syrenki dodają jej uroku. Dziewczynki pokochają Dorę również za jej piękne, długie, miękkie włosy, które można czesać i bajecznie stylizować.

Fot. Materiały prasowe Fisher Price

Wiek: 3+

Z zestawem torów Tomek i Przyjaciele Adventures: Przeprawa na wyspie mgieł (FBC60) zabawa nabierze rozpędu! Kultowa lokomotywka  przebywa na Wyspie Mgieł i ma tu do wykonania ważne zadanie. Musi przewieźć drewniane bale do składu drzewnego! Pomóż niebieskiemu przyjacielowi załadowywać i rozładowywać towar, podnosząc i opuszczając hak dźwigu z balami do wagonu towarowego Tomka. Niech wyrusza w niebezpieczną podróż na szczyt wzgórza, gdzie czeka na niego nie lada wyzwanie. Gdy Tomek jedzie przed siebie, nagle okazuje się, że tory się kończą! Na szczęście natrafia na tyrolkę i pełen radości zjeżdża bezpiecznie w dół, prosto do składu drzewnego, a jego mali fani rozpoczynają emocjonującą zabawę od nowa.

Fot. Materiały prasowe Fisher Price

Wiek: 3+

Bob Złota Rączka

Ta wyjątkowo duża, bo aż 28 cm postać Boba to nie lada gratka dla wszystkich fanów głównego budowniczego Naprawkowa i Sprężynkowa. Figurka ma obrotowy pas z trzema półprzezroczystymi narzędziami, które Bob może automatycznie chwytać. Po naciśnięciu na kask bohatera, mali pomocnicy Boba mogą uzbroić go w młot pneumatyczny, piłę lub wiertarkę. Gdy wybrany sprzęt wykona już wyznaczone zadanie, wystarczy ponownie nacisnąć kask, aby narzędzie zostało odłożone na swoje miejsce, umożliwiając wybranie kolejnego przedmiotu do dalszych prac naprawczych. Akcesoria Boba podczas pracy lśnią dzięki światełek LED, sprawiając, że zabawa jest jeszcze ciekawsza. Każdej czynności towarzyszą dźwięki, komunikaty oraz piosenki znane z serialu, które zachęcają dzieci do dalszej pracy.

Fot. Materiały prasowe Fisher Price

Wiek:  3+

BOB Zestaw Naprawa mostu + piasek kinetyczny

Dzieci przeżyją prawdziwą przygodę podczas zabawy tym wielofunkcyjnym zestawem. Zawiera on duży, żółty most, którego naprawę nadzorować będzie figurka Boba Budowniczego znajdująca się w rękach małego pomocnika. Za sprawą prasy z dwiema foremkami do tworzenia elementów konstrukcji o różnych kształtach oraz 220 gramów piasku kinetycznego, dziecko musi naprawić zepsuty most, aby mieszkańcy Naprawkowa mogli przedostać się na drugą stronę miasteczka. Pomocnik głównego budowniczego ma do dyspozycji aż dwa rodzaje piasku:  w kolorze „smoły” nadającej się doskonale do załatania dziurawej drogi oraz o barwie „drewna” – do zbudowania domu lub innej kreatywnej konstrukcji. W skład zestawu wchodzi również nowy członek drużyny Boba – Widłak, który gotowy jest służyć pomocą w każdym, nawet najcięższym zadaniu. Gdy dzielnej drużynie uda się już naprawić przejazd, zabawę można zacząć od nowa, wciskając przycisk z literką „B” umieszczony na bocznej ściance elementu z mostem. Sprawi on, że droga znowu się zepsuje i będzie wymagała ponownej interwencji i pomocy dzielnych konstruktorów. Sześciokątną podstawę mostu można połączyć z innym zestawem z serii Bob Budowniczy –  Placem budowy. Zestawy sprzedawane są oddzielnie.

Fot. Materiały prasowe Fisher Price

Więcej o marce Fisher-Price® można znaleźć na stronie www oraz w serwisach Facebook i YouTube:

www.fisher-price.com/pl

https://www.youtube.com/user/fisherpricebrand

https://www.facebook.com/FisherPricePolska?fref=ts

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Karuzela z misiami zdecydowanie spodoba się najmłodszemu synowi :) Starsi pewnie nie pogardzą globusem, bo akurat połączenie zabawy i nauki, to fajna sprawa :)

  2. Z tej listy mamy globus, bebo, szczeniaczka uczniaczka, garnuszek i jabłko. Wszystkie szczerze polecam

  3. Aneta Zając

    Ta lalka syrenka jest bardzo fajna. Akurat szukam jakiejś zabawki do kąpieli dla mojej córeczki. Ma kilka zabawek ale już jej się trochę znudziły. Zazwyczaj bawi się tylko taką deszczową chmurką z tublu.pl. Takie kąpielowe zabawki dobrze się sprawdzą w basenie ogrodowym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Alarm w pieluszce! Czy wiesz, o czym może świadczyć kolor … kupy dziecka?


Tak, to nie żart bo temat jest naprawdę poważny. Jeśli jesteś rodzicem, na pewno się ze mną zgodzisz, że niespodzianka, jaką kryje pielucha malca, jest ważnym wyznacznikiem jego zdrowia.

Wiadomo, że jeśli pojawia się ona za rzadko i w dodatku z problemami, dzieciątko może cierpieć na zaparcia. Biegunka jest jeszcze groźniejsza, bo szybko doprowadza do odwodnienia malca. Ale nie tylko częstotliwość pojawiania się kupy i jej konsystencja przyprawiają rodziców o ból głowy! Kolor również ma znaczenie, dlatego dowiedz się, o czym może świadczyć zabarwienie zawartości niemowlęcej pieluchy.

Ciemnozielona smółka

To pierwsza kupa noworodka której dziwne zabarwienie wynika z faktu, że zawiera ona resztki mazi płodowej, złuszczonych nabłonków i żółci oraz innych substancji. Jest ona zupełnie normalna i dopiero po kilku dniach przybiera zwykłą jasnożółtą barwę. Smółka powinna zostać wydalona w ciągu pierwszej, najpóźniej drugiej doby życia.

Jasnożółta do musztardowej

To zwykła kupka, którą wydala maluch karmiony piersią. Może zawierać grudki i ziarenka oraz pachnieć bardzo intensywnie, trochę kwaskowato. Niekiedy bywa również zielona.

Jasnobrązowa

Takie zabarwienie ma najczęściej kupka dziecka karmionego mlekiem modyfikowanym (rzadziej może być jasnożółta).

Biała lub prawie biała

Wymaga konsultacji lekarskiej, poniewaz może świadczyć o problemach z wątrobą lub drogami żółciowymi. W przypadku, gdy stolec ma błyszczącą, tłustą powierzchnię, świadczy to o problemach z trzustką.

Zielona

Jeśli zabarwienie jest lekko zielonkawe, powstaje ono pod wpływem utleniania powierzchni kupki. Od czasu do czasu intensywnie zielone kupki mieszczą się w normie, mogą być skutkiem diety mamy, ale jeśli pojawiają się codziennie, lepiej skonsultować je z pediatrą.

Ciemnozielona lub czarna

Powodów takiego wyglądu jest kilka. Przede wszystkim spożywane przez starsze dziecko pokarmy, takie jak jagody lub przyjmowane w przypadku anemii żelazo Te powody nie wymagają interwencji lekarza. Ale taki kolor kupy może również wynikać z krwi pojawiającej się w kale, a to już wymaga konsultacji z pediatrą. Przyczyn może być kilka – alergia pokarmowa, zapalenie jelit, wady ich budowy a niekiedy i poważniejsze choroby.

Z fragmentami krwi

Jeśli krew widać w postaci kłaczków, strzępków, nitek bądź ciemnych punkcików, może być skutkiem zaparć i pękających przy nacisku naczynek krwionośnych.

Ze śluzem

Śluz może pojawiać się przy alergii, wprowadzaniu nowych pokarmów do diety dziecka oraz może wskazywać na stan zapalny i pojawiać się przy biegunce.

Nietypowe kolory

Najczęściej są efektem wprowadzenia do diety dziecka produktów, które zabarwiają stolec (jagody, marchew, szpinak, buraczki itp.).

Jeśli jest coś, co niepokoi cię szczególnie, skonsultuj się z lekarzem. Zawsze lepiej dmuchać na zimne!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Jak zachęcić dziecko do ruchu? Oto recepty lekkoatletycznej mistrzyni!


Najlepszy prezent na Dzień Matki? Zdrowe i szczęśliwe dziecko! O swojej recepcie na posiadanie aktywnej i uśmiechniętej pociechy opowiada była medalistka mistrzostw świata i Europy w skoku o tyczce i mama 4-letniego Grzesia, Monika Pyrek-Rokita.

Pochodzi z rodziny bez sportowych tradycji, na lekkoatletyczne treningi trafiła przypadkiem, a później zdobywała dla Polski medale najważniejszych sportowych imprez. Dziś jest szczęśliwą mamą aktywnego 4-latka i chętnie dzieli się z innymi mamami swoimi pomysłami na zachęcenie dzieci do ruchu. O najlepszych sposobach na aktywną zabawę opowiedziała nam Monika Pyrek-Rokita.

Co w Pani życiu zmieniło macierzyństwo? Wypełniło czas, który wcześniej zajmowały obowiązki profesjonalnego sportowca?

– Zmieniło tak naprawdę wszystko, ale w moim przypadku to była przemyślana zmiana. Nie zakładałam, że będę aktywnym, profesjonalnym sportowcem i mamą w tym samym czasie. Nie wyobrażałam sobie takiej sytuacji, że muszę wystartować na ważnej imprezie, moje dziecko w tym czasie choruje, a ja nie mogę być obok. To były dylematy, których nie potrafiłam sobie wyobrazić.

Czyli dylematy każdej mamy!

– Tak, każdej zwykłej mamy. Stwierdziłam, że w sporcie jest tak dużo presji i emocji, że nie da się tego połączyć z macierzyństwem. Wolałam zakończyć karierę i wtedy zostać mamą. Tak właśnie się stało.

fot. Agnieszka Świderska

Na pewno nie oznacza to, że sport nie jest już obecny w życiu Pani i Pani rodziny.

– Oczywiście! Teraz uczę się sportu amatorskiego, który wygląda zupełnie inaczej niż ten wyczynowy. Staram się zawsze znaleźć czas dla siebie, by kilka razy w tygodniu pójść pobiegać. Odpoczywam wtedy i „resetuję” głowę. Mój syn też dostrzega moją pasję do sportu, dlatego poza swoimi treningami znajduję czas na aktywną zabawę z Grzesiem. To rodzice zarażają dzieci nawykiem aktywności.

U Pani w rodzinie też tak było?

– U mnie wyglądało to trochę inaczej. Moi rodzice nie byli szczególnie aktywni sportowo, ale byli za to  kibicami i w ten sposób zachęcili mnie do sportu. Jesteśmy bacznie obserwowani przez nasze dzieci, jesteśmy dla nich autorytetami i to właśnie od nas zależy, czy będą aktywne. Cała rzecz w tym, by w odpowiedni sposób im ten sport „sprzedawać” już od najmłodszych lat.

Ubiegła Pani nieco kolejne pytanie. Jakie są Pani zdaniem najlepsze sposoby na zachęcenie dziecka do ruchu? Własny przykład, kibicowanie…

– Wsparcie rodziców jest dla dziecka najważniejsze, szczególnie w tych pierwszych latach życia. Na początku sportowej drogi największe zadowolenie występuje u maluchów wtedy, kiedy czują, że rodzice są z nich dumni. Nawet jeśli tylko obserwujemy aktywność naszej pociechy, to nasze zaangażowanie jest bardzo ważne. Wszystko oczywiście w granicach rozsądku!

Jak zatem wspierać w taki rodzicielski, „nietrenerski” sposób?

– Mam dwie dusze. Jestem mamą, która zagłaskałaby swoje dziecko na śmierć. Z jednej strony bałabym się „oddać” synka do profesjonalnego sportu, bo wiem, ile stresu kosztuje takie życie. Z drugiej wiem, że sport kształtuje człowieka na całe życie. Odzywa się też we mnie ta dusza sportowca, która mówi, że trzeba rywalizować i że to jest fajne dla dzieci. One bardzo lubią rywalizować. Widzę to po moim synku. Kiedy czasem nie chce iść się kąpać, wystarczy rzucić: „kto pierwszy w łazience!” i po kłopocie. Są takie naturalne metody, które możemy mądrze wykorzystywać i zachęcać dzieci do aktywności. To naprawdę działa.

Pani bywa leniuchem?

– No pewnie! Czasami zwyczajnie mi się nie chce, ale nawet wtedy próbuję wymyślać jakieś małe aktywności, bo to regularność jest najważniejsza i kształtuje sportowe nawyki na całe życie. Sukces tkwi w kreatywności rodziców, umiejętności spożytkowania naturalnej energii dziecka i posiadaniu świadomości, że aktywność jest naprawdę potrzebna, a spędzanie czasu przed telewizorem czy komputerem nie powinno wejść dziecku w krew.

Jak pomóc dziecku wybrać odpowiednią dla niego dyscyplinę sportu? Pani syn uwielbia biegać i rywalizować, ale każdy maluch jest inny.

– Po pierwsze, trzeba obserwować własne dziecko. Jeśli je do czegoś przymuszamy, to bardzo szybko straci zapał i zrezygnuje. Warto dać mu szansę, by samo znalazło „swoją” aktywność. Nie zapominajmy, że to młody człowiek, który ma własne zdanie, swoje odczucia i wie, co mu się podoba, a co nie. Rola rodzica polega na tym, by obserwować dziecko i wyłapać jego zainteresowania, a później wspierać pociechę w ich rozwijaniu. Powinniśmy także starać się pokazywać mu różne formy aktywności. Najważniejsze, by przekazać dziecku, że ruch i sport to dobra zabawa.

 Jak wyglądał początek Pani przygody ze sportem?

– Tu warto podkreślić też rolę rodzeństwa. Ja biegałam ze starszym bratem, który zajmował się mną, kiedy rodzice byli w pracy. Chodził na zajęcia dodatkowe, na „SKS-y”, a ja chodziłam z nim. W pewnym momencie zabrakło dziewczyny w drużynie koszykówki i poproszono mnie, żebym ją zastąpiła. Szybko okazało się, że mam smykałkę do sportu.

Od koszykówki do lekkoatletyki?

– Do niej też trafiłam z przypadku. Podczas ferii sala gimnastyczna była w remoncie i nasze zajęcia zostały przeniesione na halę lekkoatletyczną. Tam niestety albo może „stety” z powodu choroby nie pojawił się nasz nauczyciel, więc drużynę przejęła trenera lekkoatletyki i tak to się zaczęło… Dyscyplina nie ma większego znaczenia. Ważne, by być blisko sportu i by ruch był obecny na co dzień jako pierwszy wybór na spędzanie wolnego czasu.

Jak do sportowej pasji podchodzili Pani rodzice?

–  Przede wszystkim nie przeszkadzali i akceptowali moje wybory. Były oczywiście jasne zasady – jak w szkole będzie dobrze, to mogę trenować. To motywowało, tak samo jak pierwsze wyjazdy na zawody, zgrupowania i sukcesy. Ale najważniejsze było to, że na treningach miałam swoją paczkę. To byli ludzie, których uwielbiałam i z którymi chciałam przebywać.

Jako sportowiec doskonale Pani wie, jak ważna dla młodego człowieka jest odpowiednia dawka ruchu. To dlatego zaangażowała się Pani w akcję „Rusz się z Kubusiem!”, w ramach której marka Kubuś wspólnie z ambasadorami Kamilem Grosickim,  Michałem Pazdanem i Bartoszem Kapustką promuje aktywność fizyczną wśród dzieci?

– Sama z tej akcji uczę się wielu rzeczy, które są dla mnie pomocne! Pewnie mam większą wiedzę na temat sportu niż reszta rodziców, ale aktywność dzieci to trochę inne zagadnienie, ponieważ najpierw jest codzienny ruch, a dopiero potem sport. Dzięki takim kampaniom jak „Rusz się z Kubusiem!” wiem, gdzie szukać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Cieszę się, że wszyscy rodzice mogą zwiększać swoją świadomość. Coraz częściej sami szukamy konkretnej wiedzy. Chcemy rozumieć, a nie tylko przyjmować do wiadomości, że „tak jest i koniec”. Dzięki akcji „Rusz się z Kubusiem!” rodzice dostają fachowe porady i gotowe rozwiązania „na talerzu”. Ale najważniejsze jest to, że promujemy ruch i pokazujemy, że to dobra zabawa i najlepszy sposób na spędzanie czasu dla dziecka i dla całej rodziny.

Wskazówki działają? Testuje je Pani na własnym dziecku?

– Pewnie! Do dzieci trzeba umieć dotrzeć i ważna jest odpowiednia forma przekazu. Ulubieńcem mojego syna jest zwłaszcza postać Kubusia. Za każdym razem, kiedy widzi ją w telewizji, w spotach gdzie Kubuś pokazuje różne ćwiczenia, zaczyna z nim ćwiczyć. Sportowi idole są również doskonałym pomysłem na to, jak pokazać, że sport jest fajny. Myślę, że ambasadorzy akcji Kamil Grosicki, Michał Pazdan i Bartosz Kapustka świetnie trafiają do dzieci.

Pani i Grześ na co dzień wybieracie sok czy raczej wodę?

– Moje dziecko pije jedno i drugie. Sok jest świetny na śniadanie i po treningu, wysiłku, a woda sprawdza się podczas zabawy i aktywności fizycznych.

Co chciałaby Pani  przekazać mamom z okazji ich nadchodzącego święta?

– Życzenia cierpliwości, bo ona przydaje się nam wszystkim. Życzę również całkowitej akceptacji swoich dzieci takimi, jakie są. Czasem próbujemy je idealizować i chcemy, żeby we wszystkim były najlepsze, a powinniśmy je po prostu kochać. One na pewno tę miłość odwzajemnią.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Mega przydatny post zapraszam do mnie https://dzieciecaradosc.blogspot.com/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku