Gra na nerwach – testowaliśmy ją na wakacjach! Czy naprawdę puszczają nerwy?
Gra na nerwach to kolejna część bestsellerowej serii, która cieszy się dużym zainteresowaniem. Jej cechą szczególną jest to, że każda odsłona rozwija inną umiejętność: wyobraźnię, dodawanie i odejmowanie, opowiadanie, skojarzenia, pamięć, spostrzegawczość czy szybkość reakcji. Najnowsza część sprawdzi naszą wytrzymałość i odporność na stresujące sytuacje.
Gra na nerwach w pierwszej kolejności pojechała z nami na półkolonie, gdzie od razu mogliśmy ją przetestować w większym gronie. Chyba nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie, ile łez ze śmiechu zostało tam wylanych, a ból brzucha od ciągłego śmiania się był czymś całkowicie naturalnym. Gra wciągnęła prawie każdego. Później powędrowała z nami na spokojniejsze wakacje w gronie nieco starszego towarzystwa i przyznam, że i tam rozgrzała chłodne, letnie wieczory. Zatem o czym dokładnie jest Gra na nerwach?
Rozgrywka polega na umiejętnym blefowaniu, opanowaniu emocji i zachowaniu pokerowej twarzy. Tylko spokój może Was uratować.
W niewielkim pudełku znajdziecie:
- 50 kart z numerami od 1 do 5,
- 20 kart specjalnych,
- 24 żetony opanowania i nerwów.
Karty specjalne pozwalają w trakcie rozgrywki na zmianę kierunku, odrzucenie ostatniej karty w rzędzie, wymuszenie na drugim graczu wyłożenia dwóch kart czy zagranie pułapki, która potrafi odwrócić losy zwycięzcy i przegranego.

Fot. Archiwum własne
Wymagania wobec graczy to jedynie umiejętność dodawania – przynajmniej do siedemnastu.
Gra na nerwach, czyli krótko o zasadach
Karty z numerami należy dobrze przetasować razem z kartami specjalnymi. Każdy z graczy otrzymuje po cztery karty, a pozostałe tworzą zakryty stos (czarną obwódką do góry). Żetony opanowania i nerwów należy położyć w zasięgu wszystkich uczestników. Do gry może zasiąść od 2 do 6 osób.
Zadaniem graczy jest kolejno wykładać karty numerem do góry lub do dołu. Karty położone sercem do góry będą dla pozostałych wielką niewiadomą.

Fot. Archiwum własne
Jeśli przed położeniem karty w swojej turze uznacie, że suma na wyłożonych kartach jest równa co najmniej 17, wołacie: SPRAWDZAM!
Odkrywamy wtedy wszystkie karty wyłożone spodem do góry i z napięciem obserwujemy, czy przypadkiem nie ma tam pułapki oraz – przede wszystkim – czy wynik się zgadza.
Jeśli wszystko jest w porządku (suma wynosi 17 lub więcej i nie ma karty pułapki), gracz, który zawołał „SPRAWDZAM”, otrzymuje żeton opanowania, a osoba, która jako ostatnia dołożyła kartę do puli – żeton nerwów.
Natomiast jeśli wśród kart na stole znajdowała się pułapka lub suma jest mniejsza niż 17, osoba sprawdzająca otrzymuje żeton nerwów, a gracz zagrywający jako ostatni dostaje żeton opanowania.

Fot. Archiwum własne
Aby wygrać, należy zgromadzić 3 żetony opanowania. Żeby jednak nie było tak łatwo: zgromadzenie 2 żetonów nerwów zmusza nas do oddania jednego żetonu opanowania (jeśli go posiadamy). Uzbieranie trzech zielonych żetonów bywa więc nie lada wyzwaniem!
Wrażenia końcowe – Gra na nerwach z melisą w ręku
Tytuł gry idealnie oddaje emocje, jakie towarzyszą każdej partii. To nie jest cicha i spokojna planszówka do podwieczorku – to prawdziwy wulkan śmiechu, ryzyka i przekory. Blefowanie i podkładanie sobie nawzajem „świń” w postaci kart specjalnych sprawia, że napięcie sięga stopnia wrzenia, a nagłe zwroty akcji potrafią wywrócić całą rozgrywkę do góry nogami w ułamku sekundy.

Fot. Archiwum własne
Kompaktowe pudełko sprawia, że gra idealnie nadaje się do zabrania w podróż, na imprezę czy rodzinny wyjazd. Zasady tłumaczy się w dwie minuty, dzięki czemu do stołu bez problemu zasiądą zarówno dzieci, jak i dziadkowie. Gra na nerwach to bardzo dobry pożeracz czasu, który gwarantuje dużo dobrej zabawy – choć po kilku zaciętych rundach kubek ciepłej melisy na uspokojenie naprawdę może się przydać. Gorąco polecam każdemu, kto szuka lekkiego, dynamicznego tytułu z dużą dawką interakcji.
Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Naszej Księgarni.






