Ciąża 10 listopada 2022

Ile ważył najcięższy noworodek w Polsce i na świecie? Te wartości robią wrażenie

Ile ważył najcięższy noworodek w Polsce i na świecie?

Świeżo upieczeni rodzice chętnie dzielą się informacjami na temat wagi i długości ciała ich pociech. Wartości są przeróżne, bo jedne dzieci rodzą się drobne i lekkie, a inne znacznie większe i cięższe. Zazwyczaj dziewczynki są mniejsze i lżejsze od chłopców. Co jakiś czas można usłyszeć też o prawdziwych rekordzistach, których masa robi wrażenie nawet na personelu szpitala. 

Dlaczego niektóre dzieci rodzą się bardzo duże?

Makrosomia to fachowe określenie na sytuację, w której noworodek przychodzi na świat zbyt duży w stosunku do wieku płodowego. Wyróżniamy trzy stopnie makrosomii:

  • makrosomia 1. stopnia — dotyczy dziecka o masie większej niż 4000 g;
  • makrosomia 2. stopnia — dotyczy dziecka o masie większej niż 4500 g;
  • makrosomia 3. stopnia — dotyczy dziecka o masie większej niż 5000 g.

Taka sytuacja najczęściej występuje u dzieci matek chorych na cukrzycę, szczególnie gdy chorowały jeszcze przed ciążą. Makrosomię stwierdza się dwukrotnie częściej u dzieci matek diabetyczek niż u dzieci matek niechorujących. Wpływ na dużą masę płodu mają także czynniki genetyczne i etniczne. 

 

Nie taki maluszek, czyli ile ważył najcięższy noworodek w Polsce?

Według statystyk polskie noworodki zazwyczaj ważą pomiędzy 3250 a 3400 g. Oczywiście to tylko statystyki, bo życie nie zawsze przestrzega reguł i zdarza się, że dzieci mocno odbiegają od nich w jedną lub w drugą stronę.  

Największym nowo narodzonym chłopcem w Polsce był Kacper. Malec przyszedł na świat w szpitalu w Szczecinie. Musiał wywrzeć ogromne wrażenie na rodzicach i personelu medycznym obecnym przy porodzie, ponieważ ważył aż 7 kg i mierzył 66 centymetrów! Wręcz trudno sobie wyobrazić noworodka o takich gabarytach. Wrażenie robi też fakt, że jego mama wydała go na świat własnymi siłami, i to w niecałe pół godziny.

Z kolei najcięższą dziewczynką urodzoną w Polsce jest Maja, która przyszła na świat w Piekarskim Centrum Medycznym. Maja nie ustępowała szczególnie Kacprowi, ponieważ w chwili narodzin ważyła 6860 gramów i również mierzyła aż 66 centymetrów. 

 

Ile ważył najcięższy noworodek na świecie?

Informacje o polskich „małych gigantach” robią wrażenie, ale za granicą też nie brakuje prawdziwych rekordzistów. Miano najcięższego noworodka na świecie przypadło chłopcu, który na świat przyszedł we Włoszech w 1995 r. Dziecko ważyło aż 10,2 kg! Od tamtego czasu żaden noworodek nie pobił rekordu z Włoch. 

 

Czy szacowana duża waga dziecka zawsze oznacza konieczność przeprowadzenia cesarskiego cięcia?

Przyszli rodzice, słysząc, że mogą spodziewać się narodzin dużego dziecka, martwią się, że czeka ich poród przy pomocy cesarskiego cięcia. Wiele przyszłych mam też po prostu wolałoby w takiej sytuacji nie rodzić siłami natury. Warto wiedzieć, że cesarskie cięcie nie jest konieczne przy dużym dziecku, ale bywa po prostu wskazane dla bezpieczeństwa matki i noworodka.  


źródło: mamotoja.pl, mp.pl
źródło zdjęcia: Jonathan Borba/Unsplash
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 7 listopada 2022

Ghost Adventure: Zakręcona Przygoda – kręć bączkiem, zdobywaj cele, współpracuj i wygrywaj misje

Ghost Adventure: Zakręcona Przygoda” to rodzinna gra zręcznościowa, w której głównym zadaniem jest rozkręcenie miniaturowego bączka i przeprowadzenie go przez planszę do określonego celu. Z pozoru wydaje się to bardzo proste, jednak w praktyce okazuje się, że bączek nie zawsze chętnie współpracuje i aby nad nim panować, trzeba nabrać nieco wprawy.

Ghost Adventure: Zakręcona Przygoda – kręć bączkiem, zdobywaj cele i wygrywaj misje

Generalnie zasady gry są proste, żeby nie powiedzieć banalne, dzięki czemu nie trzeba długo zgłębiać instrukcji i rozmyślać, co autor miał na myśli, by przystąpić do rozgrywki. Prawdę powiedziawszy, wystarczy rzucić okiem na zawartość pudełka, w którym znajdują się: cztery dwustronne plansze, dwa bączki, komiks z przygodami i książka z zadaniami, by domyślić się, jak będziemy się bawić. Nie ma tu żadnej filozofii, co nie oznacza, że jest łatwo i nudno – co to, to nie!  

Ghost Adventure: Zakręcona Przygoda” to gra, w której poziom trudności stopniowo rośnie z każdym kolejnym ukończonym zadaniem. Do wykonania mamy aż pięćdziesiąt sześć misji, które gwarantują sporo różnych emocji: od ekscytacji, przez żal, gdy nie udaje nam się dotrzeć bączkiem do celu, po radość i wielką wolę walki – nikt bowiem nie chce, by pokonał go mały bączek! Ma być na odwrót – ma tańczyć tak, jak my mu zagramy i dotrzeć tam, gdzie chcemy! 😉 

Jest to niewątpliwie nieszablonowy rodzaj planszówki, do tej pory nie spotkałam się z takim wariantem, gdzie zamiast klasycznych pionków, do dyspozycji mamy jedynie bączka. W związku z tym gra jest niezwykle ciekawa, wciągająca, trochę szalona i zabawna, dzięki czemu gwarantuje świetną zabawę. Poza tym do rozgrywki nie zasiadamy do stołu, jak to zwykle bywa, a stoimy, by łatwiej i swobodniej poruszało nam się planszami, co też jest w pewnym stopniu intrygujące.

Ghost Adventure: Zakręcona Przygoda – jak grać

Jeśli zastanawiacie się, o co dokładnie chodzi w „Ghost Adventure”, to już po krótce wyjaśniam…

Zadaniem graczy jest odpowiednie rozkręcenie bączka na kamiennym kręgu (który stanowi wejście do danego świata) i przeprowadzenie go poprzez umiejętne poruszanie planszą do określonego miejsca – najpierw na planszy, na której wystartowaliśmy, później przez trzy kolejne. W każdej bowiem misji musimy przejść przez cztery światy (cztery różne trójwymiarowe plansze). Co ważne – światów jest osiem i każdy  ma inaczej wyżłobioną trasę, odmienne przeszkody i utrudnienia. Ponadto w każdej rundzie zdobywamy inne cele – koniecznie w takiej kolejności, w jakiej zostały przedstawione w książce z zadaniami. Zmusza to nas do pełnego skupienia się i zaangażowania, a to z kolei sprawia, że nie ma tu czasu na zbędne pogaduchy i nudę!

Plansze, tak jak wspomniałam, są trójwymiarowe, a więc czasami, by wykonać dane zadanie, należy, tak nimi manewrować, by bączka podrzucić na wyższy poziom, bądź upuścić – to akurat dzieje się za każdym razem, gdy przechodzimy z jednego świata do drugiego. W tej części zadania ważna jest współpraca pomiędzy graczami, którzy podkładają plansze jedna pod drugą i przekazują sobie wzajemnie pałeczkę, choć w tym przypadku właściwie – rozkręconego bączka 😉

Misja kończy się sukcesem, gdy uda nam się dotknąć bączkiem po kolei wszystkich wskazanych celów. Jeśli jednak po drodze bączek przestanie się kręcić, wpadnie w pułapkę, spadnie z planszy albo przeskoczy na wyższy poziom bez użycia specjalnego miejsca (oznaczonego na planszy), oznacza to, że gracz stracił nad nim kontrolę i musi przygodę rozpocząć od nowa. Mamy na to trzy szanse i gwarantują nam to trzy eliksiry wznowienia, gdy „wypijemy” je wszystkie i ponownie popełnimy jakiś błąd, przegrywamy całkowicie.

 

Grać można w kilka osób (według informacji na opakowaniu maksymalnie cztery) lub w pojedynkę.

Ghost Adventure: Zakręcona Przygoda – ogólne wrażenia

Gra jest solidnie wykonana, plansze zrobione zostały z bardzo grubej tektury, do tego są pięknie zilustrowane. Dodatkowym atutem jest komiks, który przedstawia całą historię misji, jaką mamy do wykonania wraz z duchem myszki, która na zaczarowanym bączku rusza do walki z różnymi potworami, chcącymi zapanować nad światem.

Reasumując „Ghost Adventure: Zakręcona Przygoda” wydawnictwa Muduko zrobiło na nas duże wrażenie – od samego początku,  jak tylko zobaczyliśmy pudełko, a później jego wnętrze, nie mogliśmy przestać się zachwycać i już wiadome było, że gra stanie się hitem w naszym domu.

Na koniec jeszcze dodam, że gra przeznaczona jest dla dzieci w wieku 8+, ale mój czterolatek radzi sobie z nią doskonale – lepiej od starszego rodzeństwa 😉  – więc spokojnie można zwerbować do zabawy młodsze dzieci.

Polecam

 

Zdjęcia: Fizinka

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Muduko

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 4 listopada 2022

Wsiąść do pociągu: San Francisco

Gra Wsiąść do pociągu: San Francisco, tak na dobrą sprawę powinna nazywać się, Wsiąść do tramwaju, bo to właśnie nimi poruszamy się po słynnym mieście San Francisco. Plastikowe wagony urzekają jakością wykonania i detalami, dlatego też zachwycą małych i dużych. Dla wszystkich fanów tej serii gier ta jest taką bitą śmietaną. Jedni wolą deser bez a inni się bez niej nie obejdą.

W grze Wsiąść do pociągu: San Francisco wcielamy się w turystów, którzy zwiedzając to złote miasto, chcą zdobyć jak najwięcej pamiątek i odwiedzić najsłynniejsze miejsca. Czasu mamy niewiele, bo rozgrywka zajmie nam raptem piętnaście minut, w sam raz na poranne rozruszanie szarych komórek przed szkołą, czy przyjemne wieczorne podsumowanie dnia. W grę można grać już od dwóch do maksymalnie czterech osób. Gra przeznaczona jest dla osób od ósmego roku życia, ale moim zdaniem nawet ograny sześciolatek da radę. To jeden z tych tytułów, które poleciłabym na początek.

 

W niewielkim pudełku znajdziemy:

  • planszę przedstawiającą mapę połączeń w San Francisco
  • 80 plastikowych tramwajów (po 20 w każdym kolorze)
  • 21 żetonów Turystyki
  • 44 karty Lokomocji
  • 24 karty Biletów
  •  4 znaczniki punktacji
  •  instrukcję
Fot. Wsiąść do pociągu: San Francisco

Fot. Wsiąść do pociągu: San Francisco

Przygotowanie gry

Rozłożenie gry zajmuje raptem parę minut i spokojnie wszystkie elementy gry zmieszczą się na stole, nawet tym dziecięcym, dlatego odłoga także dobrze się sprawdzi. Zatem po kolei:

  • mapę San Francisco należy położyć w zasięgu ręki wszystkich graczy;
  • gracze wybierają kolor tramwajów i pasujący im znacznik punktacji, który należy ułożyć na brzegu planszy na polu 1;
  • karty biletów należy dobrze przetasować i rozdać po dwie sztuki. Można zachować oba albo tylko jeden bilet;
  • karty lokomocji również dobrze tasujemy i rozdajemy po dwie sztuki graczom. Pozostałe kładziemy przy planszy w zakrytym stosie i odsłaniamy pierwsze pięć;
  • żetony turystyki należy położyć w odpowiednich miejscach na planszy (Alcatraz, golden Gate Bridge, The Embarcadero, Sunset, Potrero Hill).

Wybierzcie pierwszego gracza i czas wsiąść do tramwaju, i ruszyć na podbój San Francisco.

Wsiąść do pociągu: San Francisco – zasady gry

Celem gry jest zdobycie jak największej liczby punktów. By je zdobyć, należy tworzyć połączenia między sąsiednimi miejscami na planszy. Im dłuższe połączenie, im więcej zrealizowanych biletów, tym więcej punktów. Warto zbierać także żetony turystyki, które na koniec rozgrywki dodają nam kilka dodatkowych punktów.

Jeśli znacie już inną wersję gry z serii Wsiąść do pociągu, to zasady Was nie zaskoczą, ponieważ są takie same, proste i zrozumiałe dla planszowego laika. To właśnie prostota zasad sprawiła, że gry z tej serii są w czołówkach wszelkich zestawień. To jedna z tych gier, którą warto mieć na półce, a do wyboru mamy wiele kolejowych szlaków.

Dla tych, co nie znają tego typu gier, pokrótce wyjaśnię, jak grać w Wsiąść do Pociągu: San Francisco.

W swojej turze gracz może wykonać jedną z trzech akcji: dobrać karty lokomocji, tworzyć połączenie lub dobrać karty biletów. Połączenia tworzymy między sąsiednimi miejscami na planszy, np. aby utworzyć połączenie pomiędzy Twin Peaks a The Castro, musimy wcześniej wyłożyć dwie żółte karty lokomocji (lub kartę promu i żołtą kartę). Za to połączenie przesuwamy znacznik punktacji o dwa punkty.  

Dlaczego pokochacie tę grę?

  • W związku z tym, że gry z tej serii, są bardzo wciągające. Można rzec, że uzależniają, jednak nie zawsze mamy tyle czasu, by rozegrać pełną rozgrywkę. W takich chwilach Wsiąść do pociągu: San Francisco jest idealnym rozwiązaniem na tu i teraz.
  • Jakość i wykonanie gry. Począwszy od pięknej i klimatycznej grafiki, a kończąc na plastikowych tramwajach. Na uwagę zasługuje także wypraska, która pozwala utrzymać wszystko w należytym porządku. Wizualnie bardzo przyjemna dla oka, choć w odczuciu nastolatka, nieco dziewczyńska wersja gry. Może przez te kolory wagoników (różowe, fioletowe, białe i błękitne)?
  • Klasyka zasad znana z innych odsłon tej gry. Tutaj nie trzeba godzin, by wczytać się w instrukcję, tutaj po prostu siadasz i grasz. Dlatego ten tytuł sprawdzi się już z młodszymi graczami, a czas rozgrywki tylko ich zachęci.
Fot. Wsiąść do pociągu: San Francisco

Fot. Wsiąść do pociągu: San Francisco

  • Z grami z serii Wsiąść do pociągu jest niestety tak, że po pierwszych rozgrywkach większość połyka bakcyla. Na jednej grze się nie skończy.
  • Wsiąść do pociągu: San Francisco to dobry tytuł na początek przygody z planszówkami zwłaszcza dla małych graczy. To lekki, przyjemny i zdecydowanie rodzinny tytuł.

 

Tytuł: Wsiąść do pociągu: San Francisco
Autor: Alan R. Moon
Ilustracje: Julien Delval
Wiek: od 8+
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 10-15 minut
Wydawca: Rebel 

Zdjęcia: A. Jelinek

Recenzja powstała w ramach współpracy z Rebel

Więcej informacji o grze znajdziesz na stronie GramywPlanszowki.pl | GwP

Fot. Wsiąść do pociągu: San Francisco

Fot. Wsiąść do pociągu: San Francisco

 

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close