Nie zapomnij o naszym konkursie z okazji Dnia Dziecka - Sprawdź szczegóły »

Emocje 3 czerwca 2021

Jak pomóc nieśmiałemu dziecku? Specjalistka radzi

Etykieta przypisująca dziecku jakieś cechy może działać jak samospełniająca się przepowiednia. Tak jest też z nieśmiałością – jeśli często mówimy o dziecku, że jest nieśmiałe, ono zacznie tak o sobie myśleć. Warto jednak uważać, nieśmiałym nie jest łatwo w życiu, a nieśmiałemu dziecku warto pomóc.

Krótkotrwałą nieśmiałość od czasu do czasu przeżywa każdy z nas, często nazywamy ją po prostu onieśmieleniem. Pojawia się na przykład, gdy wchodzimy w jakąś nową grupę: trochę się wstydzimy, nie wiemy co mówić, musimy się oswoić. Może być też onieśmielenie w postaci tremy, gdy na przykład mamy jakiś publiczny występ. Czasem nieśmiałość objawia się w postaci lęku społecznego czy niepewności, która towarzyszy nowym sytuacjom.

Zdaniem specjalistów powyższe nie jest powodem do zmartwienia. Problem pojawia się, gdy nie są to pojedyncze epizody, lecz stałość funkcjonowania. Osoby nieśmiałe odczuwają taki lęk przed sytuacjami społecznymi, że ograniczają swoje działania lub wręcz się wycofują. Ale wbrew pozorom, bywają osoby nieśmiałe, które… są duszami towarzystwa.

– Często takie osoby, żeby ukryć swoją nieśmiałość, przyjmują wymuszoną postawę – zagadują swoją nieśmiałość, wygłupiają się, robią żarty nauczycielom, podczas gdy w rzeczywistości odbywa się to wielkim kosztem – wyjaśnia Joanna Krysiak, pedagog rodzinny i terapeuta integracji sensorycznej z ośrodka Famiga.

Co z tym wstydem?

Nieśmiałość, która bywa nazywana przez psychologów „pierwotną formą sumienia”, powiązana jest z wieloma emocjami: wstydem, niepewnością, onieśmieleniem tremą, ale też strachem, lękiem, smutkiem, a nawet agresją.

Jeśli chodzi o wstyd, to jest on emocją społeczną, której uczymy się w relacjach z innymi ludźmi. Pierwszymi nauczycielami są pierwsi opiekunowie, czyli zazwyczaj rodzice, sugerując, czego należy się wstydzić, a czego nie.

– To rozbudowana emocja, która pojawia się w życiu człowieka dość późno i angażuje złożone mechanizmy psychologiczne. Nazywamy ją „uczuciem rzekomym” za którym dziecko ukrywa swoje prawdziwe uczucia – najczęściej nieuświadomioną potrzebę akceptacji, zrozumienia, wsparcia, uznania, poczucia wspólnoty – mówi pedagog.

Wstyd wbrew pozorom jest potrzebny. Pełni ważną rolę w procesie socjalizacji, pozwala odróżnić adekwatne i nieadekwatne zachowania, co wypada, a czego nie wypada robić, pozwala zachować się zgodnie z normami obecnymi w danej kulturze. To też emocja, która odgrywa bardzo istotną rolę w rozwoju każdego dziecka: pozwala na ustalenie własnych granic, dzięki którym dziecko rozpoznaje osoby, którym może zaufać i te, których jeszcze nie zna, świadczy o rozwoju mózgu, a także stanowi element kształtowania się osobowości dziecka, kształtuje jego wrażliwość.

Problem pojawia się wtedy, gdy wstyd jest nieuzasadniony i do tego zbyt intensywny. Mówimy wtedy o chorobliwej nieśmiałości, która powiązana jest z lękiem spowodowanym naszymi myślami. W rezultacie dochodzi do ograniczania aktywności w różnych sferach życia, a czasem wycofania.
Zawstydzenie to forma przemocy

Dorośli bardzo często zawstydzają dzieci sądząc, że te łatwiej zapamiętają, co wolno, a czego nie wolno. Joanna Krysiak podkreśla, że zawstydzanie to forma przemocy i nic z niego dobrego nie wynika, zwłaszcza dla nieśmiałych dzieci.

Jak można zawstydzić? Na przykład:

Moralizując („Grzeczne dziewczynki tak się nie zachowują”)
Upokarzając („Ale z ciebie beksa”, „Niezdara z ciebie!”)
Oczekując nieadekwatnych zachowań („Chłopaki nie płaczą”, „Nie zachowuj się jak dziecko”)
Oczekując niedostępnych dla dziecka umiejętności i kompetencji („Oj, głuptasku, przecież 2 i 2 to 4! Jak można tego nie wiedzieć?)
Porównując z innymi dziećmi („Zobacz, jak dziewczynka grzecznie siedzi, nie to co ty!”)
Wygłaszając uwagi dotyczące fizyczności: („Ależ ty chudy!”, „Grubas z ciebie!”).

Zatrzymani w miejscu

Nieśmiałe dzieci są trochę osamotnione. Najczęściej są bierne w zabawie w przedszkolu, na przerwie w szkole nie szukają kontaktu z innymi dziećmi, unikają nieprzewidywalnych sytuacji, nie odpowiadają na pytania albo mówią bardzo cicho, często odpowiadają tylko gestami (np. kręcą głową lub wskazują ręką), chowają się za rodzicem, ukrywają twarz w rękach. Zdaniem Joanny Krysiak w dorosłym życiu osoby takie zakładają różne maski, stronią od publicznych wystąpień, są nieasertywne i bardzo wrażliwe. Chorobliwa nieśmiałość często uniemożliwia realizację życiowych zadań, ról, marzeń i aspiracji, zatrzymuje taką osobę w miejscu.

– Większość z nas ma jakieś zadania do wykonania: jest przedszkolakiem, uczniem albo pracownikiem. Osoby chorobliwie nieśmiałe nie są w stanie tych ról realizować, a to trudne, bo przecież nie da się żyć bez pracy, nie da się ukończyć szkoły bez chodzenia do szkoły. Osoby nieśmiałe niestety wiele rzeczy kończą na etapie myślenia o nich, chciałyby, ale nie są w stanie ich zrealizować. Cierpią. Walka z nieśmiałością połączona jest najczęściej z negatywnym myśleniem o sobie, a także ze stanami depresyjnymi. Wywołuje silne negatywne emocje, np. dziecko jest złe na siebie, że czegoś nie zrobiło, wraca ze szkoły, gdzie pozornie wszystko było ok, albo wydarzyło się coś dla innych nieważnego, a dziecko jest pełne emocji, wyrzuca sobie brak reakcji, prowadzi ze sobą wewnętrzne monologi. Czasem ta złość przeradza się w agresywne zachowania w stosunku do innych, powoduje myślenie: „ci głupi ludzie, ten niedobry kolega” – wyjaśnia specjalistka.

Nieśmiałość często wynika z niestabilnej samooceny dziecka, może być spowodowana etykietowaniem lub wygórowanymi oczekiwaniami rodziców, ale też nauczycieli czy rówieśników, którzy często wzmacniają w dziecku poczucie niespełniania standardów. Często jest konsekwencją przykrych doświadczeń, bycia wyśmianym, niezrozumianym.

– To zdarzenia, które innym wydają się niewinne, a jednak dla takiego dziecka to prawdziwy dramat, który może zablokować je na kilka kolejnych lat i mieć poważne konsekwencje dla jego rozwoju, szczególnie w obszarze kompetencji społecznych – ostrzega Joanna Krysiak.

Z nieśmiałości się wyrasta?

Specjalistka dodaje, że bardzo często bez pomocy, bez wsparcia społecznego dziecko z nieśmiałością albo znajdzie niekorzystne kompensacje, albo dojdzie do jakiegoś celu, będzie wypełniać swoje role, ale olbrzymim kosztem emocjonalnym, a nawet zdrowotnym.

Dla nieśmiałego każde wyjście, działanie, a nawet myślenie o tym jest stresujące. A to ma określone konsekwencje, przyczynia się do rozwoju różnych chorób, sprawia też, że dochodzi do wzmożonego odbierania wszelkich bodźców.

– Wyobraźmy sobie dziecko, które cały czas jest zestresowane i wszystko rejestruje. Takie dziecko będzie przestymulowane, przemęczone i nie będzie zauważało tych rzeczy, które są ważne, bo jeżeli widzi i czuje zbyt dużo, to może umknąć mu to, co jest najważniejsze – tłumaczy pedagog.

Mutyzm i introwersja to nie nieśmiałość

Joanna Krysiak zaznacza, że u około 1 proc. dzieci od 3 do 12 lat pojawia się mutyzm wybiórczy (selective mutism) – zaburzenie lękowe polegające na wybiórczości mówienia, często mylone z nieśmiałością. W domu takie dziecko zazwyczaj opowiada pełnymi zdaniami, odmienia przez przypadki, mówi trudne wyrazy, a pewnego dnia rodzice są wzywani do przedszkola, gdzie pada pytanie: „Czy dziecko w ogóle mówi? Bo w przedszkolu od dwóch miesięcy nie zamieniło z nikim ani słowa”.

Z nieśmiałością mylona bywa też cecha temperamentu – introwersja, w której nie ma niczego zagrażającego. O ile introwertyk, także mały, nie ma potrzeby rozbudowanych działań społecznych, o tyle nadmiernie nieśmiałe dziecko ma te potrzeby, ale obawia się je realizować, a z powodu zaniechania przeżywa cierpienie.

Jak pomóc nieśmiałemu dziecku?

Warto zrozumieć, jak myśli dziecko nieśmiałe. Ma ono np. wybiórcze zapamiętywanie – z wycieczki szkolnej zapamięta tylko tę rzecz, która mu się nie udała albo własne negatywne odczucia, przy czym inni mogą mieć na temat tej samej sytuacji zupełnie inne zdanie albo nawet jej nie zauważyć. Nieśmiałe dziecko ocenia siebie bardzo negatywnie, z góry zakłada, że powie coś głupiego, że coś mu nie wyjdzie.

Joanna Krysiak podkreśla, że należy uczyć je zaufania do siebie i okazywać zrozumienie. Oto garść porad, jak:

Jeśli mówi, że coś jest dla niego za trudne, podpowiedz mu konkretne rozwiązanie, np. pokaż jak to zrobić, jakieś słów użyć, jakim tonem zapytać.
Często chwal – szczególnie przy innych dzieciach.
Daj mu czas. Nieśmiałe dziecko potrzebuje cierpliwości. Jak z każdym  dzieckiem warto rozmawiać z nim o jego emocjach i problemach, ale nie w momencie, gdy występują.
Nie mów: „Nie bądź nieśmiały”, gdy ma problem, żeby do kogoś podejść.  Nie mów: „Nie denerwuj się”, gdy jest spięte przed rozpoczęciem przedstawienia. Lepiej uprzedzać stresującą sytuację i zaplanować, co ma robić, podpowiedzieć alternatywne rozwiązania.

– Na przykład, gdy wysyłamy dziecko do sklepu, omówmy to: Najpierw trzeba powiedzieć: „Dzień dobry”, a jak nie chcesz mówić, to możesz się uśmiechnąć do pani albo kiwnąć głową. Jeżeli chcesz kupić chleb, to mówisz: „Dzień dobry, chciałbym kupić chleb”, albo mogę dać ci kartkę, na której napiszę, co masz kupić. I nie chodzi o to, żeby dziecko chronić, ale dawać mu możliwość zrobienia tego w jego normach – tłumaczy specjalistka.

Jeżeli dziecko nie chce się odzywać, poszukajmy razem z nim jednej osoby w grupie, z którą będzie rozmawiać. Potem stopniowo poszerzajmy krąg rozmówców o kolejne osoby.
Zadając pytanie, dajmy mu kilka sekund na odpowiedź, ale nie odpowiadajmy za nie. Jeśli nie odpowiada, zmieńmy pytanie na zamknięte, np. zamiast pytać: „Co chcesz zjeść?”, spytaj: „Zjesz budyń czy kisiel?” Albo wręcz: „Zjesz budyń?”. Jeśli powie: „Nie”, pytaj dalej: „To może kisiel?”
Prowadź rozmowy z innymi w obecności dziecka – dziecko uczy się także poprzez obserwację. Widząc, że rozmawiamy z innymi, że wchodzimy w interakcje, z czasem zacznie nas naśladować.
Rozmawiaj z dzieckiem w miejscach publicznych: na spacerze, w tramwaju, przy innych. To je ośmieli.
Uprzedzaj o niecodziennych wydarzeniach, np. o wizycie św. Mikołaja w przedszkolu lub o przedstawieniu. Uprzedź, że może będzie musiało z kimś porozmawiać.
Zapraszaj inne dzieci do domu – w swoim środowisku łatwiej mu się otworzyć, a taką znajomość łatwiej potem kontynuować w przedszkolu.  Jeśli w domu to niemożliwie zorganizuj spotkanie na placu zabaw lub w parku. Stopniowo poszerzaj grupę znajomych dziecka.
Zaproponuj, aby dziecko upubliczniło swoje cechy, ale zapewnij mu do tego akceptujące je środowisko. O tym, że czuje się grube, albo brzydkie z powodu rudych włosów, może powiedzieć wśród ludzi, którzy go z tego powodu nie odrzucą. Jeśli usłyszy w odpowiedzi: „Podobasz mi się taki i jesteś dobrym kolegą”, albo „Rude włosy są bardzo oryginalne i piękne” , może spojrzy na siebie inaczej.
Popracuj z nim nad postawą: niech trzyma wyprostowaną głowę, wypnie klatkę piersiową, utrzymuje kontakt wzrokowy, mówi pewnym siebie tonem.
Można rozważyć zapisanie dziecka – za jego zgodą – na zajęcia teatralne, taneczne itp.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Zdrowie 3 czerwca 2021

Dzieci często chorują. Najczęściej to prawidłowe

Dzieci w wieku przedszkolnym chorują 8-10 razy w ciągu roku i najczęściej nie jest to powód do niepokoju. W ten sposób uczą się pokonywania patogenów. Sprawdź, kiedy należy zacząć się martwić i szukać przyczyny częstych chorób.

Układ odpornościowy dziecka rozwija się i wzmacnia aż do jego pełnoletności. W życiu płodowym zdrowy maluch rozwija się w bezpiecznym środowisku, chroniony przez szereg mechanizmów, które zabezpieczają embrion, a potem płód, przed wieloma chorobami. Po narodzinach chronią dziecko przed infekcjami głównie przeciwciała, które dostaje w prezencie od matki. Wiele z nich uzyskuje także w trakcie karmienia piersią, dlatego warto niemowlę karmić kobiecym mlekiem. Jednak z czasem poziom tych darowanych przeciwciał spada, a znaczenia nabierają te, które dziecko samo zaczyna wytwarzać w reakcji na stykanie się ze światem zewnętrznym. Dziecięcy układ odpornościowy nie jest jeszcze w pełni rozwinięty.

„To właśnie przez tę niedojrzałość układu immunologicznego małe dzieci są tak podatne na infekcje i alergeny. Z czasem jednak ich odporność stopniowo się umacnia i zaczyna prowadzić skuteczną walkę z patogenami. Układ odpornościowy dopiero po pewnym czasie uczy się rozpoznawać, kto jest >>swój<<, a kto jest >>obcy<<” – tłumaczy dr hab. n. med. Joanna Renke, specjalistka immunologii i pediatrii z Kliniki Pediatrii, Hematologii i Onkologii Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku.

Najczęściej, póki dziecko jest  małe i spędza czas głównie z rodzicami i nianią, choruje sporadycznie. Jeśli jednak pójdzie przedszkola lub jest kolejnym dzieckiem w rodzinie i rodzeństwo chodzi do przedszkola czy szkoły, najprawdopodobniej na kilka lat rodzina będzie borykać się z nawracającymi katarami, innymi infekcjami górnych dróg oddechowych, a także licznymi zapaleniami oskrzeli. Z im większą liczbą ludzi się stykamy, z tym większą liczbą i różnorodnością rozmaitych patogenów.

Lekarka uspokaja.

„Jeśli nie dochodzi do zapalenia płuc i jesteśmy w stanie wyleczyć dziecko lekami wziewnymi, nie musimy się niepokoić. Układ odpornościowy malucha potrafi ochronić tkankę miąższową płuca, która warunkuje nasze życie. W okresie przedszkolnym dziecko ma prawo chorować i może mieć liczne infekcje. Oczywiście może to utrudniać codzienne funkcjonowanie, jednak jeżeli rozwija się prawidłowo, nie choruje ciężko, z czasem to minie. Na tych chorobach układ odpornościowy uczy się jak prawidłowo funkcjonować” – wyjaśnia.

Kiedy należy się martwić częstym chorowaniem dziecka?

W okresie rozwojowym istotny jest zakres chorób i ich liczba – jeśli dziecko ma więcej niż 8-10 infekcji w ciągu roku, jeśli często leczone jest z powodu anginy, zapalenia płuc czy zapalenia ucha, czy zatok – warto poszukać przyczyny. Może to być wstęp do rozpoczęcia podstawowej diagnostyki immunologicznej.

„Zasadniczymi elementami wywiadu jest zakres choroby, to, czy pacjent miał zapalenia płuc więcej niż dwa w roku, czy zdarzały się takie choroby jak nawracające zapalenia zatok, nawracające zapalenia uszu, zapalenia mięśni, mózgu, posocznica. Mówię o ciężkich chorobach, bo to są nasze alarmowe sygnały, które mówią nam, że coś może być nie tak” – mówi pediatra.

Dlaczego zapalenie płuc, a nie oskrzeli jest sygnałem alarmowym?

„Zapalenia oskrzeli, które są częścią górnego odcinka oddechowego, nie są tak groźne. Świadczą raczej o pewnej nadreaktywności, czyli nadmiernej odpowiedzi na zakażenie, a nie o zaburzeniach układu odpornościowego. Z płucami sytuacja wygląda inaczej – tkanka płucna jest jałowa, zachodzi w niej wymiana gazowa niezbędna do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Jeśli dojdzie do zajęcia miąższu płucnego, czego efektem jest stan zapalny, utrudnia to oddychanie i to już jest niebezpieczne” – wyjaśnia dr Joanna Renke.

Jak wspierać układ odpornościowy dziecka

Niemowlę bezwzględnie karmić piersią zgodnie z zaleceniami lekarza
Zapewnić dziecku stały rytm dnia i odpowiednią dla wieku ilość snu
Nie przegrzewać dziecka
Zapewnić dziecku zdrową i urozmaiconą dietę, stosowną dla jego grupy wiekowej
Zadbać o dużo aktywności fizycznej na świeżym powietrzu, także jesienią i zimą
Szczepić przeciwko chorobom zakaźnym
Dbać o to, by pomieszczenia, w których przebywa dziecko, były porządnie wywietrzone.
Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl

Tekst powstał po spotkaniu prasowym, pt. „Dziecięca odporność – fakty i mity”, które odbyło się  11 maja 2021 r.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Uroda 2 czerwca 2021

S jak słońce, O jak ochrona… – uciekać, czy korzystać? Oto jest pytanie

Słońce jest niezbędnym do życia źródłem energii i ciepła, ogromną siłą, która roślinom daje możliwość fotosyntezy. Ludzki organizm dzięki promieniowaniu słonecznemu wytwarza witaminę D3, niezbędną dla zachowania zdrowia. Trudno więc go nie lubić, prawda? Sęk w tym, że ta potężna gwiazda owiana jest też złą sławą. Dużo się mówi o jej niekorzystnym działaniu. Jak  więc się w tym odnaleźć – uciekać przed słońcem, czy wystawiać się na jego działanie?

Odpowiedź wydaje się prosta – należy (jak we wszystkim) zachować umiar i równowagę 😉

Korzystny wpływ umiarkowanej ekspozycji na działanie promieni UV, czyli co nam daje słońce…

  1. Przede wszystkim przyczynia się do syntezy witaminy D3, odpowiedzialnej za utrzymanie i wzrost odporności. Aby reakcja ta zaszła w organizmie, należy wystawiać na słońce odkryte ciało (niezasłonięte ubraniami) na około 20 minut dziennie.
  2. Wytwarzany na skutek działania promieni UV barwnik, czyli melanina, odpowiada za powstawanie opalenizny, która z kolei stanowi naturalną obronę – filtr przeciwsłoneczny. Zwróćcie uwagę na to, że natura sama zadbała o to, by w tych rejonach świata, gdzie słońce operuje długo i intensywnie, np. w okolicach równika, ludzie mieli ciemniejszy odcień skóry.
  3. Witamina D3 jest również niezbędna dla zdrowych kości, bierze bowiem ona udział w metabolizmie wapnia, zwiększa jego wchłanianie w jelitach i stymuluje tworzenie tkanki kostnej. Mówi się, że osoby, które unikają słońca, są bardziej narażone na osteoporozę, niż te, które korzystają (z głową) z jego dobrodziejstwa.  
  4. Poprawia nastrój, samopoczucie, dodaje sił i energii, można by więc rzec, że słońce działa na nas niczym wielki powerbank 😉
  5. Promienie słoneczne wykazują leczniczy wpływ na niektóre choroby, dlatego istnieje coś takiego jak fotorerapia, stosowana między innymi w: łuszczycy, atopowym zapaleniu skóry, liszaju płaskim czy bielactwie.  
  6. Dzięki wytwarzanemu ciepłu łagodzi bóle mięśni i stawów.
  7. Słońce sprzyja poprawie przemiany materii i usuwaniu toksyn.
  8. Wpływa również korzystnie na działanie układu sercowo-naczyniowego, obniżając ciśnienie krwi i zmniejszając ryzyko zawału.

 Negatywny wpływ zbyt długiej ekspozycji na działanie promieni UV, czyli jak może szkodzić słońce…

  1. Promieniowanie UVB powoduje rumień oraz poparzenia różnego stopnia – w zależności od karnacji i czasu ekspozycji.
  2. Wywołuje fotodermatozy, czyli choroby skóry, wynikające z nadwrażliwości na promienie UV. Może to być wynikiem działania mechanizmów obronnych organizmu lub czynników zewnętrznych – niektóre substancje zawarte w pożywieniu lub kosmetykach mogą powodować niepożądane reakcje na światło słoneczne.
  3. Przyczynia się do powstawania plam pigmentacyjnych, tzw. przebarwień skóry.
  4. Nadmierne działanie promieni słonecznych wywołuje tzw. fotoimmunosupresję, mówiąc prościej, sprzyja powstawaniu opryszczki (na wargach lub w okolicy nosa) – co można łatwo zaobserwować, będąc na wakacjach (znam to niestety z autopsji).
  5. Przyspiesza starzenie się skóry, zaostrza zmiany naczyniowe i trądzik różowaty.
  6. Promieniowanie UVB uszkadza DNA komórek, przyczynia się więc do ich mutacji i może powodować powstawanie komórek nowotworowych.

 Jak bezpiecznie i zdrowo korzystać ze słońca?

  1. Należy używać kremów ochronnych z filtrami UV. Dzielą się one na chemiczne (organiczne) i fizyczne (mineralne). Te pierwsze wnikają do naskórka, wiążą się z nim i pochłaniają promienie UVB. Nie chronią przed promieniami UVA. Natomiast filtry mineralne tworzą na powierzchni skóry ochronną warstwę, która odbija promienie zarówno UVB, jak i UVA. Tego rodzaju kremy zostawiają na skórze ślad w postaci białej powłoki.

Promienie UVB odpowiadają za powstawanie rumienia, oparzeń, a także opaleniznę. Natomiast promienie UVA przyczyniają się do różnych alergii i przyspieszenia procesu starzenia się skóry. I to o nich mówi się, że są bardziej niebezpieczne, ponieważ nie powodując rumienia, ani dolegliwości bólowych, nie dają żadnego sygnału, jak mocno na nas działają. Poza tym wnikają zdecydowanie głębiej w skórę niż promienie UVB, przenikają też przez szyby, więc jesteśmy na nie cały czas narażeni. Ponadto promienie UVA stanowią aż 90 % docierającego do nas promieniowania ultrafioletowego.

  1. Poza kremami warto również chronić głowę czapką, kapeluszem lub chustką, a także oczy – okularami przeciwsłonecznymi.
  2. Aby korzystać z pozytywnego wpływu słońca, nie trzeba wystawiać się na jego działanie na wiele godzin i kłaść płasko na plaży, wystarczą zwykłe spacery, czy zabawa z dziećmi na dworze. Warto przy tym mieć na uwadze fakt, że słońce najmocniej operuje między godziną 11 a 15 – zaleca się więc, by w tym czasie przebywać w bardziej zacienionych miejscach.
  3. W okresach, kiedy wystawiamy się na częstsze i silniejsze działanie słońca, warto wzbogacić dietę o produkty bogate w witaminę E, C i karotenoidy – żółte, czerwone, pomarańczowe i różowe barwniki roślinne znajdujące się w kolorowych warzywach i owocach.
  4. Ochronę przeciwsłoneczną warto stosować każdego dnia, przez cały rok – nie tylko wtedy, gdy wyjeżdżamy na wakacje. Jeśli krem pielęgnacyjny, jakiego używamy na co dzień, nie zawiera filtrów UV, należy nałożyć produkt ochronny na krem – jako ostatnią „warstwę” przed kosmetykami do makijażu.

Aby krem zawierał filtr UVA na opakowaniu powinna być taka informacja lub oznaczenie „PA” bądź „PPD”.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close