Ciąża 7 sierpnia 2017

Jak przygotować się do ciąży?

Podobno co piąte dziecko jest owocem gorących letnich nocy, a najszybciej zachodzi się w ciążę właśnie na urlopie. Dziś trochę informacji o tym, jak przygotować się do tego, by zostać mamą, choć – jak wiadomo – i bez specjalnych starań może się udać. Jak mówi staropolskie przysłowie – przypadki chodzą po ludziach ;)

Jedno jest pewne, jeśli planujesz zajść w ciążę, powinnaś o pewne kwestie zadbać odpowiednio wcześniej. Mam więc kilka ważnych wskazówek, które choć znane, mogą Ci umknąć.

Zmień styl życia

Odstaw używki, znajdź czas na wypoczynek, pamiętaj o odpowiedniej ilości snu, mniej się stresuj (stres jest jednym z większych przeszkód zajścia w ciążę i niestety najtrudniej nad nim zapanować). Powyższe rady dotyczą także przyszłego taty – między innymi od tego zależą jego możliwości  prokreacyjne i jakość nasienia.  

Zadbaj o formę

Czas przed zajściem w ciążę to dobry moment, by poprawić kondycję swojego ciała i uregulować BMI (stosunek masy ciała do wzrostu) – zarówno niedowaga jak i nadwaga wpływają na płodność. Poza tym aktywne kobiety lepiej znoszą te szczególne dziewięć miesięcy, rzadziej dokuczają im bóle pleców, obrzęki i są lepiej przygotowane do porodu. Jeśli dotąd nie ćwiczyłaś, wybierz taki rodzaj ruchu, który będzie sprawiał Ci przyjemność.

Jedz zdrowo

Kiedy, jak nie teraz! To najlepszy czas na zmianę nawyków – przyjrzyj się swojej diecie i zmodyfikuj ją  tak, by posiłki były pełnowartościowe i bogate w niezbędne składniki odżywcze, mikroelementy oraz witaminy. Twój organizm potrzebuje około trzech miesięcy, aby zgromadzić zapas witamin.

Idź do lekarza:

– ginekologa – przebadaj się ginekologicznie, zrób cytologię, USG piersi i morfologię, upewnij się, czy od razu po odstawieniu antykoncepcji możecie starać się o dziecko. Zazwyczaj warto zrezygnować wcześniej z jej stosowania, aby organizm mógł uregulować gospodarkę hormonalną. Zapytaj swojego lekarza, jakie badania powinnaś jeszcze zrobić – np. w kierunku toksoplazmozy, cytomegalii, albo sprawdź, czy jesteś odporna na różyczkę;

– stomatologa – wylecz wszystkie zęby! Stany zapalne i próchnica mogą być groźne dla płodu, a w ciąży leczenie dentystyczne jest trudniejsze.

Zacznij przyjmować kwas foliowy

W okresie ciąży jego zapotrzebowanie bardzo wzrasta, a dieta nie dostarczy odpowiedniej ilości tej substancji. Chyba, że jesteś w stanie zjeść ponad kilogram szpinaku czy brokułów dziennie? Kwas foliowy w ciąży bierze udział np. w prawidłowym podziale komórek, odgrywa ważną rolę w procesach krwiotwórczych, a jego niedobór może skutkować wadami u dziecka, dlatego warto zacząć go przyjmować na kilka miesięcy przed zajściem w ciążę, a potem w pierwszym trymestrze.

Ciesz się seksem

Postaw na spontaniczność i czerpanie przyjemności z bycia razem.

 

Photo by Bich Ngoc Le on Unsplash

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Niepoprawna Optymistka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Niepoprawna Optymistka
Gość

Haha – ostatni mój ulubiony, ale póki co ciąży nie planuję :P

W przedszkolu 7 sierpnia 2017

5 niebezpiecznych rzeczy, które powinno robić twoje dziecko

Żyjemy w czasach, gdy niebezpiecznie jest wyjść boso na trawę, piasek na plaży czy zawiesić w domu firanki tzw. makarony. Bańki mydlane też są niebezpieczne dla dzieci poniżej trzeciego roku życia, bo mogą one wypić płyn, połknąć drobne elementy. Czy tylko mi się wydaje, że świat trochę zwariował na tym punkcie?

Na większości produktów znajduje się informacja – niedozwolone dla dzieci poniżej trzeciego roku życia,  bo produkt zawiera np. zbyt małe elementy, którymi mogą się zadławić. Dobrze wiemy, że rzeczywiście tak może być. To pociąga za sobą konsekwencje związane z doborem zabawek dla dzieci, ponieważ często bawią się one same poza uwagą rodziców i gdy mają potencjalnie niebezpieczną zabawkę nieadekwatną do wieku, o nieszczęście nietrudno. Natomiast posługiwanie się nożem to zdobywanie nowych umiejętności, pamiętajmy jednak byśmy w tej przygodzie byli zawsze razem z nimi.

Przedstawię wam 5 niebezpiecznych rzeczy, które powinny robić już przedszkolaki. Jesteście gotowi?

Zabawa z ogniem. Tak, dobrze przeczytaliście –  chodzi mi o zabawę dzieci z ogniem, oczywiście pod okiem rodziców. Musimy je nauczyć kontrolować to zjawisko. Nie nauczymy ich tej umiejętności pokazując obrazki w książkach, filmy, czy tłumacząc jakie zagrożenia niesie. Dzieci poprzez doświadczenia poznają tajemnice ognia, co się szybciej pali, czym najlepiej go ugasić, a wszystko to pod czujnym okiem dorosłego. Pamiętajmy, by informować ich o tym co mogą zrobić, a czego nie. Niech zapalą zapałkę, później świecę, a na końcu niech zgaszą obie rzeczy.

Ostry nóż i patyk. Pamiętacie te emocje, gdy potajemnie zabraliście scyzoryk ojcu lub starszemu bratu? Ileż rzeczy można  było z nim zrobić? Dlaczego dziś nie dać starszym przedszkolakom ostry nóż, finkę, czy scyzoryk, by zaostrzyli patyk, np. na kiełbaskę? Wystarczy, że wyjaśnimy lub pokażemy jak bezpiecznie mogą to zrobić: Usiądź wygodnie, rozszerz nogi, połóż patyk na twoim lewym udzie (jeśli dziecko jest leworęczne, na prawym udzie) i złap go lewą ręką i połóż ją na udzie. W prawej masz ostry nóż. Teraz wykonaj ruch od siebie z ostrzem skierowanym na zewnątrz i spróbuj zaostrzyć końcówkę patyka. Pamiętaj, palce trzymaj z daleka od ostrza. Jeśli ktoś będzie obok ciebie przechodził, zatrzymaj się, rób to powoli. Należy też zwrócić uwagę dzieciom, by przy tej czynności nie śpiewały, nie bawiły, ale by skoncentrowały się na zadaniu. Świat się nie zawali, jak przy pierwszym patyku nieco się zadrapią, czy skaleczą – bo do wesela się zagoi.

Rzucanie włócznią. Mamy już zaostrzony patyk, więc dlaczego go nie wykorzystać jako włóczni? Do tego celu warto znaleźć polanę lub przestrzeń w ogrodzie. Ćwiczenie to stymuluje zarówno mózg naszych dzieci, jak również całe ich ciało, poprawia skupienie uwagi i koncentracji. Trafienie włócznią do celu to świetne ćwiczenie koordynacji wzrokowo-ruchowej. Jeśli nie macie możliwości by rzucać z dziećmi włócznią lub nadal uważacie to za zbyt niebezpieczne, zróbcie razem papierowe samoloty, które mogą lądować na lotnisku z pudełka po butach lub rzucajcie lotkami do tarczy. Zmierzam do tego, że samo rzucanie nie rozwija tak bardzo percepcji, jak rzut do określonego celu.

Wielka demolka. Musicie wyrzucić stary telewizor, pralkę albo mikrofalówkę? Dlaczego jej nie rozkręcić razem z dziećmi? Skoro zapłaciliśmy za to urządzenie, to miejmy z niego jeszcze jakiś użytek. Rozbieranie domowych sprzętów to świetna okazja, by pokazać co jest w środku, jak to działa, jak można coś naprawić itd. Dajcie im śrubokręt do ręki, niech próbują rozkręcać śrubki, to dopiero ćwiczenie małej motoryki i frajda dla dzieci.

Jazda na rowerze/deskorolce/rolkach. To już ostatni punkt. Pokonywanie trasy na jednośladzie pozwala maluchom szybciej się przemieszczać i jednocześnie rozwija ich sprawność motoryczną. Zarówno Marcin jak i Lusia w wieku dwóch lat pożegnali wózek na rzecz rowerka biegowego czy swoich nóżek. Dali radę. Dziś Lusia bez problemu przejdzie 3 km pieszo, a tym bardziej na rowerku, a Marcin potrafi z tatą przejechać 20 km na wycieczce rowerowej. Jeśli dzieci szybko załapią o co chodzi z rowerkiem biegowym, to równie sprawnie skoncentrują się na samej jeździe i znajdą również przyjemność we wspólnym spacerowaniu z wami. Obok doskonalenia umiejętności koordynacji, musimy nauczyć dzieci rozumieć znaki drogowe, światła, tłumaczyć zasady na ścieżkach rowerowych, czy przejściu dla pieszych. Mądrze wychowujmy przyszłych rowerzystów.

Bezpieczeństwo to jeden z najtrudniejszych obszarów zarówno w edukacji, jak i w wychowaniu. Każdy z nas ma bowiem własne poczucie bezpieczeństwa. Dla jednych granica tego co jest Niebezpiecznie zaczyna się bliżej, a dla innych o wiele dalej. Pamiętajcie, że im szybciej pozwolimy dzieciom korzystać z narzędzi, tym wcześniej będą świadomie ich używać i łatwiej będzie im funkcjonować w otoczeniu.

Zdjęcia: Agnieszka J.

20
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Niepoprawna Optymistka
Gość

Zgasić świeczkę ok, ale aby uczyło się zapalać zapałkę? Ja bym się bała

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ale dlaczego? Jeśli nauczy się to robić pod twoim okiem nic złego się nie stanie a z drugiej strony zaspokoi swoją ciekawość.

Agata Wawrow
Gość

Nauczy się robić pod Twoim okiem, ale jak nie będziesz patrzeć to też będzie „umiał”. Jeden będzie ostrożny, a drugi nie

Dogonić Rudą
Gość

Trzeba pozwalać na to dzieciom, bo przecież przyjdzie czas, gdy będą musiały puścić maminą spódnicę. Lepiej, by były rozsądne i samodzielne, a same się tego nie nauczą.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

zgadzam się w 100% z tobą :)

Mama w Barcelonie
Gość

Jeśli wszystko dzieje się pod okiem rodzica, ok. No i przede wszystkim tłumacząc o ewentualnych niebezpieczeństwach.

Ewa Jelinek
Gość

Artykuł wywołał moj prezent dla Marcinka…? :D

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

kochana Ciociu, zdjęcie jeszcze przed prezentem :)

Tere There
Gość

Moje dzieci od małego wszystko ze mną robią…syn mając 3 latka skroił 10 kg pieczarek oczywiście pod kontrolą,podpalaja kuchenkę gazową same robią kanapki dzieci trzeba zachęcać A nie wiecznie mówić nie dotykać bo sobie coś zrobisz! Potem wyrastają dźwięki które w wieku 16 lat umrą z głodu bo mamusia nie zostawiła obiadu.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Super, że je od początku angażujesz

Anonimowo
Gość

Przy pierwszym dziecku długo się przed tym wzbraniałam – ale dzisiaj, kiedy są „więksi”, to pomagają robić sałatki – w wieku 8, 6 i 4 latka ciachają ostrożnie, ale z wieeelką pasją :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Pomocnicy rosną. Aż czekać aż sami przygotują :)

Anonimowo
Gość

Trochę się tego dnia boję, ale coraz bardziej się cieszę :D

Anonimowo
Gość

no i najmłodsza (14m) przy okazji też się szybko nauczy ;)

Anonimowo
Gość

Moja ma 2,5 roku i takim nożem od kompletu sztućców smaruje sobie kanapki i pomaga w krojeniu.

Anonimowo
Gość

Przy drugim.dziecku wszystko jest prędzej i człowiek mniej panikuje ?

Anonimowo
Gość

moj jak mial 5 lat, to prasował żelazkiem…Bardzo go interesowało i pokazywałam mu co żelazko robi z paragonami

Anonimowo
Gość

Sredni syn mial 2 lata jak sobie sam kanapke zrobil do dzis lubi rzadzic w kuchni

Anonimowo
Gość

Starsza Córka ma niecałe 7 lat, potrafi nastawić wodę na herbatę, robić kanapki, czy włączyć mikrofalówke. Zawsze chciała się uczyć takich rzeczy więc jej pozwalam i pokazałam co i jak. Młodsza niedługo skończy 3 lata o uczy się „obsługi” noża.

Anonimowo
Gość

Moja 3-latka obcina nożem końcówki banana i kroi go na „plasterki” (takie 3-5 cm – nie ważne ale jest szczęśliwa, że się udało ;)), smaruje masełkiem kanapkę. Starsza córka 5 lat, kroi owoce i też sobie potrafi posmarować kanapkę masełkiem. Wszystko pod nadzorem.

Emocje 4 sierpnia 2017

Jestem matką wygodną i leniwą, nie zajmuję się dzieckiem

– Nudzi mi się – mówiłam nieraz do rodziców albo dziadków, zależało, pod czyją opieką pozostawałam.
– To się rozbierz i ubrania pilnuj – słyszałam za każdym razem.
To był wyraźny sygnał: duża jesteś, ja cię zabawiać jak niemowlaka nie będę.

Jak wyglądały Wasze wakacje? Mieliście zorganizowane dni od rana do wieczora przez pełne dwa miesiące, czy wręcz przeciwnie? Ja należę do tej drugiej grupy. Nikt sobie nie zawracał głowy wymyślaniem mi zabaw, dorośli mieli swoje sprawy i obowiązki, dzieciaki musiały sobie radzić same. Zresztą umówmy się: kto by chciał się z rodzicami bawić, skoro można było robić tyle fajnych rzeczy we własnym gronie? Ekipa zbierała się rano i rozchodziła wieczorem. Trzeba było tylko pokazać się w domu w porze obiadowej. Nie było komórek, więc wypadało powiedzieć, dokąd się idzie, ale to wcale nie oznaczało, że będzie się we wskazanym miejscu. Najczęściej w tym miejscu zostawiało się wiadomość gdzie nas szukać i tyle. Czasem był to niezły łańcuszek :P Mimo to dorośli nie mieli problemu ze znalezieniem nas, gdy mieli taką potrzebę. Zresztą na ogół nie mieli. Ile miałam lat, jak urwałam się z rodzicielskiej smyczy? Osiem, może dziewięć. Mniej więcej tyle, co Duśka. Ale to były trochę inne czasy. Hasło: „Wszystkie dzieci nasze są” nie było pustym sloganem, a my wiedzieliśmy, że każdego dorosłego możemy poprosić o pomoc. Nigdy nie spotkaliśmy pedofila ani ekshibicjonisty. Nie wiem, czy mieliśmy szczęście, czy naprawdę było bezpieczniej.

Dziś nie wypuściłabym Duśki na zabawy na ulicy i w pobliskich lasach. Na ulicach, nawet tych bocznych, nieprzerwane sznury samochodów, w lesie watahy dzików. Nie wiadomo, co gorsze. Co wcale nie znaczy, że od rana do wieczora się nią zajmuję. Ona ma swoje towarzystwo, które przychodzi do nas, albo sama idzie do sąsiadów. Różnica jest taka, że jest w określonym miejscu i się nie przemieszcza. I bawi się z dziećmi, a nie z dorosłymi. W zabawy, które sobie sami wymyślą i zorganizują, a nie takie, które ktoś im narzuci z góry. Pomysły mają różne, ot dziś zdemontowały stojącą na naszym podwórku wersalkę. Chciały rozłożyć, ale coś źle wykombinowały, wyszło, jak wyszło. Wzruszyłam ramionami, złoży się. Nieważne. Ważne, że dziewczyny zrobiły coś razem, miały jakiś plan, podzieliły się rolami i go zrealizowały. Temu właśnie służą zabawy w grupie, uczą współdziałania i kompromisu. Tu nie ma ważniejszych i mniej ważnych, wszyscy są równi, trzeba umieć się dogadać. Nie znajdziesz wspólnego języka z grupą, to zostaniesz z niej wykluczony. Tego można się nauczyć tylko wśród rówieśników. Relacja rodzic – dziecko zawsze będzie inna niż dziecko – dziecko. I na ten rozwój zachowań społecznych trzeba dać dzieciom czas. Kiedy jak nie w wakacje?

Nie wymyślam zabaw mojemu dziecku, nie planuję czasu, nie zapisałam na żadne półkolonie, nie prowadzam po placach zabaw, klubach czy parkach. Nie tylko dlatego, że nie mam czasu, ale i dlatego, że nie widzę powodu. Możecie mnie nazwać leniwą, mam to gdzieś. Z niewiadomych powodów od współczesnych rodziców wymaga się bycia z dzieckiem non stop i zapewnienia mu rozrywki i zajęcia przez cały dzień. A gdzie miejsce na inwencję własną ja się pytam? Gdzie miejsce na pomysłowość, czy jak to się dziś mówi — kreatywność? Gdzie pole do rozwoju wyobraźni? W końcu gdzie ten dziecięcy świat, do którego dorośli nie mają wstępu?

Bywa czasem i tak, że Duśka z jakiegoś powodu nie ma się z kim bawić. Wtedy owszem, czasem jej towarzyszę, bo czas spędzony z rodzicami też jest dzieciom potrzebny, a czasem po prostu bawi się sama. I w tym też nie widzę nic złego.

4
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Niepoprawna Optymistka
Gość

Zazdroszczę ci. Moje są jeszcze małe i non stop mamo! Chodź pobaw się z nami, mamoooo :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ten etap już za nami, teraz się we cztery bawią a ja mam spokój :D

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

O ile te śmiechy, krzyki i piski można nazwać spokojem :P

Aga Zie
Gość
Aga Zie

To prawda, że kiedyś podejście do opieki na dziećmi było zupełnie inne niż obecnie. Moim zdaniem trzeba zachować równowagę i pozwalać dziecku się wykazać. A jednocześnie wspólne spędzanie czasu daje sporo frajdy. My chodzimy do szkoły w Warszawie i tam fajnie razem się bawimy. Wydaje mi się, że po prostu trzeba unikać skrajności

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close